PARENTING

Pierwsze urodziny Kubusiowego!

Mama Kubusia14 comments848 views
Kochany Kubusiu… Jest godzina 03:00 i dokładnie rok temu po raz pierwszy usłyszałam Twój płacz – płakałeś niczym mały kotek, co przyniosło mi swojego rodzaju ulgę, wreszcie mogłam Cię usłyszeć.
Do końca życia nie zapomnę chwili, w której po raz pierwszy mogłam Cię przytulić – byłeś taki maleńki, chudziutki, różowy, cały pomarszczony… Jednak dla mnie i tak byłeś najpiękniejszym człowiekiem w całym wszechświecie, a chwila, w której po raz pierwszy mogłam wziąć Cię w ramiona (co bardzo Cię uspokoiło) na zawsze pozostanie najważniejszym i najpiękniejszym momentem w moim życiu.
Automatycznie zapomniałam o całym bólu porodu, o wszystkich wątpliwościach, a z moich oczu popłynęły łzy szczęścia. Liczyło się tylko tu i teraz. Żałuję tylko, że nie było przy nas kogoś, kto mógłby uwiecznić ten wyjątkowy moment, żebym mogła Ci go kiedyś pokazać. Kiedy zabrali Cię do mierzenia i ważenia miałam wrażenie, jakby ten czas trwał wieczność. Kiedy mnie doprowadzano do porządku po porodzie miałam wrażenie, że ciągnie się to w nieskończoność – nie mogłam się już doczekać, by znów mieć Cię przy sobie, teraz już na zawsze.
Przyssałeś się do mojej piersi niczym pijawka, a Twoja główka w porównaniu do niej była taka malutka. Byłam wyczerpana, zmęczona, ale byłam też wtedy najszczęśliwszą kobietą na całym świecie. Miałam Ciebie, wreszcie byłeś obok, więc niczego innego nie potrzebowałam już do szczęścia. Byłeś mój, tylko mój. Pamiętam jak bardzo chciałam być już z Tobą w domu, z dala od lekarzy i pielęgniarek, którzy chwilami byli wręcz natrętni  ze swoją chęcią pomocy i uprzejmością .
Nigdy nie zapomnę pobierania krwi do badań z Twojej piętki – był to pierwszy raz, kiedy płakałam razem z Tobą. Płakałam też, kiedy z powodu Twojej nazbyt wysokiej utraty wagi musieliśmy zostać dzień dłużej w szpitalu, gdzie po raz pierwszy “pozowałeś” do zdjęcia. Byłeś moim małym, uroczym modelem – najpiękniejszym na świecie. Do dziś mam w specjalnym pudełku z kokardką –  Twoją opaskę ze szpitala, którą miałeś przyczepioną na rączce. Mam też Twoją ususzoną pępowinę – kiedy podrośniesz zobaczysz sam, jak chudziutkie miałeś rączki…
Nigdy nie zapomnę Twojego cudownego zapachu – takiego noworodkowego, kojarzącego mi się z zapachem małego szczeniaczka. To jeden z najpiękniejszych zapachów, jaki miałam okazję poczuć. Pamiętam naszą pierwszą wspólną kąpiel już w domu. Pamiętam pierwsze noce, kiedy budziłeś się głodny co kilka minut, przy piersi zasypiałeś i długie godziny nie spaliśmy oboje – tylko walczyliśmy o to, abyś porządnie się najadł i mógł przespać kolejnych kilka godzin. O kolkach nigdy nie zapomnę, nic nie było w stanie Ci pomóc – ani masaże, ani ciepłe pieluszki, rurki do odgazowania, nawet specjalne leki z zagranicy – taki był Twój urok. Płakałeś do naprawdę późnych godzin nocnych, a ja trzymałam Cię na rękach i płakałam razem z Tobą w bezsilności. Pamiętam nasz pierwszy spacer – dumna pchałam wózek, w którym spałeś i chciałam, aby cały świat to widział. Miałam wtedy ochotę krzyczeć: “Spójrzcie, to mój cudowny syn! Mój!”. Pamiętam, że mogłam na Ciebie patrzeć godzinami, w nocy nierzadko nie spałam tylko siedziałam i patrzałam na Ciebie. Budziłam się szybciej niż Ty na karmienie i czekałam, aż się obudzisz, aby móc Cię znów przytulić, poczuć Twoje ciepło…
Pamiętam jak się martwiłam o to, czy odpowiednio przybierasz na wadze w pierwszych tygodniach Twojego życia. Pierwsze szczepienie, podczas którego mieli Cię zważyć było niczym wyrok: albo jest dobrze i zostajemy w domu, albo wracamy do szpitala. Dzięki Bogu przybrałeś nawet o 150 g więcej niż powinieneś. O Twoim Chrzcie też nie da się zapomnieć – pierwsze ważne święto w Twoim życiu. Nasza pierwsza zima, pierwsze spacery wózkiem po śniegu, później pierwsze Święta razem – Boże Narodzenie. I mimo tego, że generalnie nie lubię świąt z racji sztucznej atmosfery – na te święta czekałam, bo miały to być moje pierwsze święta spędzone z Tobą…
Pamiętam Twój pierwszy uśmiech – taki szczery, słodki, delikatny, ale zarazem przepełniony miłością. Pamiętam pierwsze próby złapania rączką grzechotki, pierwszą chorobę i strach jaki mi wtedy towarzyszył też pamiętam. Wszystko było takie “nowe” i nie do końca pewna byłam, czy wszystko robię właściwie. Pamiętam Twoją radość w dniu, kiedy spróbowałeś czegoś innego niż moje mleko. Pamiętam dzień, w którym wyrosły Ci dwa pierwsze ząbki – byłam z Ciebie taka dumna, a Ty ledwo skończyłeś wtedy cztery miesiące… Potem pierwsze wspólne Święta Wielkanocne, pierwsze posiłki w krzesełku do karmienia. Pamiętam chwile, kiedy uczyłeś się siedzieć samodzielnie i dzień, w którym usiadłeś po raz pierwszy.
Potem nadeszła wiosna – zrobiło się cieplej, coraz więcej czasu spędzaliśmy na dworze, miałeś już więcej ząbków i zacząłeś jeść normalne posiłki. Pamiętam dzień, w którym po raz pierwszy zabrałam Cię na plażę, kiedy po raz pierwszy siedziałeś na koniku na karuzeli, kiedy po raz pierwszy nabiłeś sobie guza na głowie i tak strasznie płakałeś. Pamiętam, jak zacząłeś raczkować, kiedy po raz pierwszy powiedziałeś “mama“, a zaraz potem posypała się lawina innych słów. Pamiętam, kiedy po raz pierwszy sam wstałeś w łóżeczku. Potem zacząłeś chodzić w nim trzymając się ramy…
Pamiętam też te gorsze  chwile – bieganinę po lekarzach, szpitalach, specjalistach. Pamiętam swój strach na izbie przyjęć, pamiętam łzy, gdy dowiedziałam się, że będziesz operowany z powodu dziwnej narośli na podniebieniu. Pamiętam niepewność, czy na pewno na wszystko wystarczy nam pieniędzy. Pamiętam dni, kiedy swoim zachowaniem doprowadzałeś mnie do szału, kiedy miałam ochotę rzucić wszystko i uciec, bo nic na Ciebie nie działało. Pamiętam jak biłeś mnie rączką po twarzy, ciągnąłeś za włosy, skakałeś po moim brzuchu. Pamiętam też, kiedy po raz pierwszy przegryzłeś sobie wargę, wsadziłeś palec w oko i uderzyłeś główką w podłogę, czy zabawką w twarz…
Synku mój najdroższy… Dziś są Twoje pierwsze urodziny, skończyłeś już dwanaście miesięcy! Ten czas minął bardzo szybko i wiem, że teraz mijać będzie jeszcze szybciej. Niedługo pójdziesz do szkoły, założysz własną rodzinę i będziesz żył własnym życiem. Chcę jednak, abyś zawsze pamiętał o tym, że jesteś dla mnie najważniejszy i że to Ciebie kocham najbardziej na świecie. Wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć i że możesz przyjść do mnie nawet z najgorszym problemem. Wiedz, że zawsze będę – dla mnie niezależnie od tego, którą drogą w życiu podążysz, zawsze będziesz moim małym chłopcem, ukochanym dzieckiem, które tak odmieniło moje życie i nadało mu sens…
Chcę życzyć Ci w tym szczególnym dniu wszystkiego co najlepsze, abyś jak najmniej chorował, żeby nigdy niczego Ci nie brakowało. Przede wszystkim tego, abyś w każdym dniu swojego życia miał poczucie mojej miłości i abyś był szczęśliwy. Pamiętaj synku, życie nie jest łatwe, a ludzie pojawiają się i znikają. Wiem, że nie raz się na nich zawiedziesz, ale pamiętaj – na mnie możesz liczyć zawsze. Doskonale wiem, że będą dni, kiedy będziesz życie przeklinał i miał wszystkiego dość. Będą dni, kiedy wydawać Ci się będzie, że Twoje problemy Cię przerastają – musisz wtedy pamiętać, że jesteś silny i ze wszystkim sobie poradzisz, że jestem obok, mimo upływu lat jaki będzie miał miejsce. I chociaż czasami będzie Ci się wydawało, że jestem niedobra i mnie nienawidzisz, bo nie pozwolę Ci na kilka rzeczy -wiedz, że zrobię to tylko wyłącznie dla Twojego dobra, co chcąc nie chcąc docenisz dopiero po latach. Pamiętaj, że cokolwiek nie robię teraz i cokolwiek nie zrobię w przyszłości – będzie to tylko z miłości do Ciebie, co zresztą również kiedyś zrozumiesz. Miłość, którą Cię darzę zrozumiesz w pełni, kiedy będziesz miał własne dziecko…
Chciałabym, aby w życiu nigdy niczego Ci nie brakowało, żebyś nie musiał niczego sobie odmawiać, żebyś był szczęśliwy i uśmiechnięty każdego dnia. Pragnę, abyś w przyszłości byś był dumny ze swoich osiągnięć i pamiętał o tym, że jesteś wartościowym człowiekiem – niezależnie od tego, co powiedzą o Tobie kiedyś inni!
Bądź szczęśliwy i pamiętaj, że kocham Cię bez względu na wszystko! Wszystkiego najlepszego synku, sto lat!
Kochająca Cię nad życie: Mama.
  • Anonymous

    Twój post, to chyba najpiękniejsze słowa, jakie kiedykolwiek przeczytałam od Matki dla Dziecka.. Cholernie wzruszające..Twoja miłość do Kubusia musi być przeogromna..

    A Kubusiowi życzę wszystkiego tego, o czym napisałaś w swoim poście. Niech rośnie zdrowo i sprawia Ci jak najwięcej radości! Buziak! :*

  • Anonymous

    Cudownie napisane……
    Wszystkiego najlepszego Kubusiu…. :)

  • Anonymous

    Pięknie to wszystko napisałaś, jednak podejrzewam, że jak to czytasz, to uważasz, że to i tak jeszcze mało w porównaniu do miłości jaką darzysz Kubę. :)
    Sto lat dla malutkiego….oj, już nie malutkiego-sto lat dla małego kawalera!:)

    • hehe no przez chwilę wydawało mi się ,że mogłam napisać jeszcze więcej ;)

  • Anonymous

    Pięknie to napisałaś, czytam to już któryś raz z kolei i płacze. Nigdy w swoim życiu nie spotkałam tak pięknie opisanej miłość matki do dziecka. od razu przypomniałam sobie cały rok z życia mojego synka i trzeba chwile uwieczniać, bo bardzo szybko mijają. My mamy urodzinki za 3 tygodnie, ale już myślimy jak to wszystko zorganizować, aby był to najpiękniejszy dzień w jego życiu. . Będąc w szpitalu dostałam książeczkę w której opisuje każdy dzień od dnia narodzin. Od niedawna trafiłam na Twojego bloga i to co piszesz jest inspiracją dla mnie i nie tylko dla mnie. Nikt mnie nie przekona ,że miłość matki do dziecka nie zmienia jej nastawienia do życia. Pamiętam Cię z przed kilku lat i widzę teraz i musze powiedzieć, że stałaś się perfekcyjną i pełną podziwu mamą.
    Gratulacje i życzymy wszystkiego co najlepsze dla Kubusia.

    Milena i Igorek

    • Milenko ,dziekuję za miłe słowa .kurcze ,to gdzie rodziłaś ,że dostałaś taką fajną książeczkę ? ja w Wejherowie i nie dostałam niczego takiego ,a szkoda ,byłaby kolejna niesamowita pamiątka …. :)
      miło mi ,że czytasz mojego bloga ,a dziecko zmienia nie tylko nastawienie matki do samego życia ,ale i do wszystkiego ! miło mi naprawdę ;)

      dziękujemy za życzenia i również Was kochana pozdrawiamy ! ;)

  • Piękne słowa. A łzy cisną się same do oczu.

  • Kubuś, wszystkiego, co najlepsze! A Tobie Kochana jeszcze więcej miłości i cierpliwości. :* My świętować będziemy jutro, a właściwe to już 18 minut po północy. ;)

    • my w takim razie rónież życzymy samych “najlepszości” :*

  • There’s certainly a lot to learn about this issue. I really like all of
    the points you’ve made.

  • Pingback: 1051200. | MAMA KUBUSIA()