MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Męczą, lub dają odpocząć…

Mama Kubusia10 comments766 views
„…Są TWOJE .czasem ukojenie, czasem paranoje. Sny – nawet, gdy są złe to się budzisz, możesz w nich kochać, lub mordować ludzi.

Skąd biorą się sny? Co znaczą? Czy mają jakikolwiek związek z rzeczywistością? We śnie możemy być kimkolwiek, robić cokolwiek. Jednej nocy stajesz się królową balu, by następnej zamienić się w mordercę bez skrupułów. Czasem śnią się nam takie rzeczy, że najchętniej zostalibyśmy w nich na zawsze. Innym razem przed koszmarem ucieklibyśmy jak najdalej, budząc się w środku nocy zalani zimnym potem.
Pierwszy przykry sen związany z Kubą miałam już podczas jednej z pierwszych nocy, które spędzaliśmy już w domu. Widziałam go wiszącego w łóżeczku. Nie, nie na linie, nie powieszonego… wiszącego, w dziwny sposób, rączkami i nóżkami przez łóżkowe szczebelki. Oprócz niego w łóżeczku było jeszcze jakieś inne małe dziecko, ułożone w podobnej pozycji. Pod dziećmi zarwane łóżko, jakby jakimś cudem załamało się pod ich ciężarem. Od tamtej pory Kubuś zaczął spać ze mną.

W dzieciństwie, a także w późniejszym życiu prześladowały mnie dwa sny. Ciągle ten sam scenariusz, czasem tylko aktorzy inni, dla urozmaicenia. Pierwszy sen miał miejsce na plaży, w nocy. Byłam oczywiście sama, spacerowałam wzdłuż brzegu. Nagle wzmagał się naprawdę silny wiatr wraz z burzą, bez deszczu. Piasek zaczynał się kurczyć, jakby morze powiększało swój zasięg wgłąb lądu. Próbowałam uciekać, ale im szybciej biegłam w stronę wyjścia, tym bardziej oddalało się ono ode mnie. Nie mogłam się wydostać, a morze było coraz bliżej mnie… Drugi sen miewał miejsce w mojej szkole podstawowej. Zamiast bocznych schodów prowadzących na wszystkie piętra – drewniane deski. Piwnica szkoły znajdowała się pod wodą, w której czaiło się jakieś niebezpieczeństwo, nigdy jednak nie dowiedziałam się jakie. Uciekałam, wraz z innymi uczniami, na coraz wyższe piętra szkoły, by ostatecznie znaleźć się na jej dachu i w środku nocy uciekać przez miasto… po dachach. Nie wiem dlaczego, jednak zawsze w pewnym momencie tego snu przenosiłam się w jakieś dziwne miejsce, w który pojawiała się moja mama, mająca zieloną, morską skórę… nigdy nie miała głowy, zamiast niej coś na kształt obrzydliwych macek ośmiornicy. Kręciła się wokół własnej osi w ręce trzymając siekierę, którą próbowała zrobić mi krzywdę. Po tej „scenie” zawsze się budziłam i mimo upływu lat i powtarzania się snu – nigdy nie dowiedziałam się niczego więcej.

Kojarzycie opcję snu świadomego?

Bawiłam się w to swego czasu. Świadomy sen to nic innego jak spokojne, świadome zasypianie i późniejsze kontrolowanie swojego snu. Ostatecznie można obudzić mózg i wyjść ze swojego ciała duchem. Bardzo mnie to kiedyś interesowało. Kilka razy nawet udało mi się wejść w świadomy sen. Zaczynałam zawsze od tego, że zamykając oczy wyobrażałam sobie, że wchodzę po zakręconych schodach wysokiej wieży, na której szczycie znajdowały się drzwi. Kierowałam wszystko tak, by będąc już przy tych drzwiach kierować swoim snem. Jak pisałam – kilkakrotnie mi się to udało, na krócej lub dłużej – ale jednak.

Skończyłam, kiedy zaczęłam odczuwać bolesne konsekwencje związane ze świadomym snem – zwanymi porażeniem przysennym. Nienawidzę tego, gdybym wiedziała, jak realne są konsekwencje świadomego snu, nigdy bym nawet nie próbowała. Czym jest porażenie? Budzisz się, ale nie do końca. Budzi się tylko i wyłącznie Twój mózg. Porażenie mięśni przy jednoczesnym zachowaniu pełnej świadomości. Mówiąc wprost – budzisz się, nie możesz otworzyć oczu, nie możesz wydobyć głosu, nie możesz poruszyć nawet najmniejszym palcem. Często towarzyszy temu ogromny strach, halucynacje, uczucie wykręcania ciała, miażdżenia klatki piersiowej lub kończyn. W gorszych przypadkach występują halucynacje zarówno wzrokowe, jak i dotykowe. Jedynymi mięśniami jakie pracują podczas porażenia przysennego i na które ma się wpływ – są mięśni oddechowe. Zdaniem antropologów porażenie przysenne związane jest z demonami nocnymi, które paraliżując swoją ofiarę, czasem po to, by wykorzystać ją seksualnie. Porażenia przysennego doświadczałam wielokrotnie, nie zliczyłabym nawet ile razy. Niestety dla mnie w większości przypadków były bardzo wzmożone i spotykało mnie wszystko, co najgorsze. Nienawidzę tego, tym bardziej że do tej pory czasem mnie to spotyka. Szczególnie w sytuacjach wzmożonego stresu.

Najgorszy sen, który mnie spotkał w życiu miał niestety związek z Kubusiem. Był bardzo skomplikowany i mnóstwo czasu zajęłoby mi opisanie go w całości, w każdym szczególe, których było całe mnóstwo. Mówiąc w skrócie – Kubuś zniknął, ktoś go porwał. Wiedziałam, gdzie jest, lecz nie mogłam tam dotrzeć. Z rozpaczą biegałam po ulicach swojego miasta szukając go. Spotkałam policję, która miała mi pomóc w odnalezieniu synka, jednak jak później okazało się – współpracowała ona z porywaczami. Najbardziej przykrą dla mnie była końcówka snu : siedząc w policyjnym samochodzie zauważyłam przejeżdżający obok samochód, na którego tylnym siedzeniu Kubuś przeraźliwie pukał w tylną szybę, z ogromną rozpaczą, jakby działa mu się największa krzywda. W tym samym czasie siedzący obok mnie policjant kompletnie nie zareagował – zaczął się po prostu  śmiać… Wysiadłam z samochodu i zaczęłam gonić drugi płacząc przy tym okropnie i krzycząc z całych sił, byłam na skraju rozpaczy – widziałam moje ukochane dziecko, widziałam jego krzywdę, a nie mogłam mu w żaden sposób pomóc, ani go dogonić… Nagle samochód wjechał w wąską uliczkę, na której końcu znajdowały  się schody. Widziałam jak biorą Kubę na ręce, jak się wyrywa, jak płacze, biegłam resztkami sił będąc dosłownie o krok za nimi, by na końcu zostać zepchniętą ze schodów przez jednego z porywaczy…

„Krzywe odbicie w witrynie Twego ducha, są Twoje – tajne, nie jawne jak życie… Tu wszystko dzieje się naprawdę!”
  • sen świadomy „uprawiam” już od dłuższego czasu, czasem takie odrętwienia występują, czasem nie, nie wiem od czego to zależy.
    Mi ostatnio , w sumie od roku – od kiedy wyszłam ze szpitala śni się ciągle że w nim ląduje, otaczają mnie pielęgniarki, które co chwile ładują we mnie morfinę. Nie chcą mi pomóc, mówią ze nigdy stąd nie wyjdę, zamykają mnie w ciemnym pomieszczeniu i robią eksperymenty. Coś strasnego

    • ooo i nie boisz się ? za zrezygnowałam ze świadomego snu ,kiedy porażenia zaczęły się nasilać ..za bardzo się bałam .

  • A myślałam, że tylko ja mam takie sny. Teraz już tak często sie nie pojawiają, ale na początku, jak wyszłam ze szpitala praktycznie każdy sen był związany z córką. A to topiła się i nie miałam jak jej pomóc, innym razem wypadła mi z rąk…Same najgorsze rzeczy. Aktualnie minęły takie sny, ale budzę się w nocy i zastanawiam się czy jest ok, czy zyje i oddycha. Do 1 rż jak spała w łóżeczku to miała podłączony monitor oddechu. Nietety teraz śpi już na normalnym łóżku i tam nie da się go podłączyć :(

    • ja mam paranoję pod kątem pozostawienia Kubusia samego .nie chodzi o to ,że zostanie sam w pokoju ,gdy pójdę do łazienki ,bardzo mam na myśli pozostawienie go samego na dworze ,w samochodzie ,no w jakimkolwiek innym miejscu niż nasz dom .nigdy ,nigdzie go nie zostawiłam ,nawet na kilka sekund .jeśli jestem z nim ,wózkiem ,a muszę zrobić zakupy w sklepie ,do którego wózkiem nie wjadę -szukam innego sklepu .nawet na minutę nie zostawiłabym Kuby w wózku samego .tak samo na cmentarzu -nie podchodzę pod grób dziadków ,który jest w drugiej alejce .nie zostawię Kuby samego ,mimo ,że to może 2m odległości ,nie i koniec ..

  • ja też często, nawet bardzo, mam dziwne i bardzo realistyczne sny.

  • Bardzo często śnię….czasem pięknie czasem strasznie i realistycznie..niestety okropne sny dotyczące moich dzieci tez miewam..zwłaszcza dotyczące Igorka.

  • Hmmm ja mam świadomy sen odkąd pamiętam…zawsze go miałam,lecz bez efektów ubocznych..
    Czasami jednak śnią mi się koszmary i zazwyczaj jest to,że coś dzieje się z moimi dziećmi-zazwyczaj tragicznie giną,podobno jest to znak ,że będą żyły bardzo długo.

    • ciesz się kochana ,że bez efektów ubocznych :D