MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Poplątanie z pogmatwaniem.

Mama Kubusia8 comments271 views
Kolejny dzień dobiega końca. Moje jedyne, ukochane dziecko właśnie zasnęło, a ja? Straciłam jakoś wenę do wszystkiego…
Brzuch przeokropnie boli, aż ciężko mi się oddycha… czuję się jakaś wypluta, zmiętolona, zmęczona, zdechła – wszystko, co najgorsze w jednym. Dużo Kubka dziś nosiłam popołudniu, chociaż może nie tyle nosiłam, co po prostu na rękach moich wisiał, skakał po mnie. Byłam jego torem przeszkód – takim pagórkiem do pokonania na czworaka. Skakaliśmy sobie nawet razem na naszej dużej czerwonej piłce. Po szesnastej Kubuś zajął się trochę sobą i wreszcie mogliśmy z rodzicami dokończyć oglądanie filmu „OBECNOŚĆ”. Recenzje były rewelacyjne – ściągnęliśmy, włączyliśmy… szału nie było, a po zakończeniu śmiem wnioskować, że z pewnością druga część filmu powstanie. Generalnie całkiem fajne popołudnie, tylko jak dla mnie troszkę męczące.
Kubuś już nie chodzi – biega. Jak coś sobie w domu upatrzy to ciężko go dogonić. Jestem z niego dumna, wiecie? Już wiecie. Bardzo jestem dumna, nie potrafię tego opisać. A cholera jeszcze nie tak dawno takiego szczurka niespełna 2,5 kg w domu miałam, który tylko spał i jadł. A teraz? Moje dziecko chodzi, moje dziecko powolutku zaczyna mówić świadomie. Jest bardzo samodzielne, mimo że wciąż muszę być obok – to się nie zmieniło i pewni nieprędko zmianie ulegnie. Ale dobrze mi z tym. Dzięki niemu czuję się kochana, potrzebna, niezastąpiona – mam w życiu jakiś cel, którym jest wychowanie i realizowanie późniejszych marzeń mojego syna.
Cholera, to się tak wszystko fajnie i miło pisze. Kochać, wychować… a wiadomo – są chwile i u nas, kiedy nerwy mi po prostu siadają, kiedy sadzam Kubę na podłogę w pokoju i z niego wychodzę. Bo mam dość, bo nie mam siły, bo czuję się bezradna. Bo dziecko gryzie mnie aż do krwi i nic nie pomaga pomóc mu zrozumieć, że tego po prostu robić nie wolno. Ani krzykiem, ani tłumaczeniem – no jak grochem o ścianę… chyba każdy ma takie chwile. Żadne dziecko mimo tego, że cudowne – nie jest idealne. Zresztą, idealne? Cóż to za słowo? Czym jest ideał? Dziecko to też człowiek tyle, że mały i swoje humory ma. Ma swoje upodobania, swoje zdanie, które wyraża w jasny sposób i z którym kompletnie się nie kryje. Nie wie jeszcze co to kłamstwo…
Zastanawiam się – czy będę dobrą matką? Czy poradzę sobie z wychowaniem Kuby? Czy sprostam jego późniejszym oczekiwaniom? Czy nie wyrządzę mu krzywdy, chcąc go przed czymś ochronić? A może na odwrót – może pozwolę mu na zbyt dużo i to źle na niego wpłynie? Czasem zastanawiam się, czy wszystko robię dobrze, czy może coś powinnam była zrobić inaczej… Takie matczyne ciche rozterki, o których nie mówi się głośno – wiecie o co chodzi…

Ku mojemu zdziwieniu, Kubusia od jakiegoś czasu fascynują książki, gazety – wszystko, co papierowe i co oglądać można. Pokazywałam Wam zresztą kilka dni temu jak oczarowała go gazetka z LIDL’a. Ja od miesiąca około zbieram się, by podejść do biblioteki po jakąś dobrą lekturę, jednak chyba nie zmotywowałam się jeszcze wystarczająco. Postawię sobie czytanie jako jedno z noworocznych postanowień.

No właśnie… już listopad… niedługo Mikołajki, jednak w tym roku jeszcze bez listu do Świętego – wiadomo. ;) czas szybko zleci i ani się obejrzymy – Święta Bożego Narodzenia, po których… no właśnie – Sylwester. Zeszłoroczną noc sylwestrową spędziłam z rodzicami, totalnie bez alkoholu. Miałam swoje brzoskwiniowe Piccolo, Kubusia za ścianą pokoju i jakoś przeżyłam swojego pierwszego, spokojnego Sylwestra w życiu. W tym roku mam nieco inne plany – razem z Kubusiem wybieramy się bowiem, do jego chrzestnej, a przyjaciółki mej – Madzi, która już chwaliła się, że pomysły na fajne na słodkie jedzenie, czyli coś, co Kubusiowa mama uwielbia. Mam jednak inny problem, z powodu, którego z pewnością wiele łez wypłynie – w co się ubrać?
Jutro odmiana jakaś – chrzestna moja, a mamy mojej siostra – przyjeżdża z mężem na weekend. Fajnie, innego coś. W sumie nawet chyba czekam, od stycznia się nie widziałyśmy, a to chyba moja ulubiona ciocia. :) Kubuś z pewnością ich nie pamięta, przecież, gdy widział ich miał dopiero niespełna 4 miesiące. Ciekawe, jak zareaguje.

 

  • Anonymous

    Masz przecudownego synka i z całą pewnością jesteś świetną mamą. :)

  • Anonymous

    życia prawda najprawdziwsza na świecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Anonymous

    Mam pytanko a czy myślałaś o tym żeby mieć kiedyś jeszcze jakieś dzieci? czy tylko Kubuś ci starczy? :) wiesz w sensie że jak już znajdziesz tego jedynego faceta z którym spędzisz reszte życia to chciałabyś mieć może córeczke jeszczy lub drugiego synka? :)

    ps. Na pewno jesteś wspaniała mama :)

    • nie ,nie chciałabym mieć więcej dzieci ,Kubuś mi „wystarczy” ,nawet jeśli znajdę „tego jedynego faceta” (którego nie szukam i znaleźć nie chcę) . u mnie sytuacja jest taka ,że nie potrafię kochać większej ilości osób ,dwie to już za dużo …ponad moje siły ,jeśli kocham dwie osoby ,to jedną z nich zaniedbuję .nie potrafię niestety inaczej .dlatego po za Kubusiem nie chcę mieć już nikogo bliskiego .nie ,źle napisałam -chciałabym i może ,ale nie potrafię .

      ps . dzięki :)

  • Jestem mamą na medal a chwile upadku sie zdarzają!! Zawsze myśl o tym ze może być jeszvze gorzej :) ludzie maja trojaczki :p
    http://www.nelusiovo.blogspot.co.uk