SINGLE PARENTING

Samotna mama w XXI wieku.

Mama Kubusia53 comments655 views

Kiedyś bycie samotną matką było czymś nienormalnym, nieakceptowalnym nawet przez najbliższą rodzinę. Ciężarna, albo musiała pozbyć się dziecka, albo wyjść za mąż za jego ojca, albo zostawała wyrzucana z domu i musiała radzić sobie sama. Samotna matka postrzegana była jako chodzące zło, a jej dziecko często nazywane było „bękartem”. Teraz mamy xxi wiek… Jak radzi sobie samotna mama? Na co może liczyć? Czy czasy się zmieniły?

 

Odpowiedź na to pytanie jest trudna, bo nadal wiele zależy moim zdaniem od najbliższego otoczenia matki. Od tego, czy może liczyć na wsparcie rodziny i przyjaciół. Jednak najwięcej zależy od samej matki, od jej podejścia do życia, do dziecka i do sytuacji, w której sie znalazła.

Jak jest ze mną?

Ja samotną matką jestem z własnej, nieprzymuszonej woli. Na około miesiąc przed porodem przeprowadziłam się do rodziców i tej decyzji nie żałuję. Gdybym chciała, mogłabym być z ojcem kuby, nawet teraz. Dlaczego nie? Dlatego że jak czasami coś się zepsuje, to naprawienie tego nie jest takie łatwe, szczególnie jeśli nie ufa się już drugiej osobie. Tak jest w tej sytuacji, nie ufam, nie wiem czy zaufać będę umiała -to pokaże czas. Na chwilę obecną, wolę być z kubą sama, mimo że czasem nie jest łatwo i mimo tego, że poza nim nie mam nikogo i niczego innego. Wolę tak, niż tkwić w związku bez jakiegokolwiek zaufania z mojej strony. Tym bardziej, że niejednokrotnie już przekonałam się, że na niektóre osoby liczyć nie można i tyle. Kuba ma z nim kontakt, mały, bo mały, ale jakiś tam jest. Wątpię jednak, by on był ważny, dla Kuby który praktycznie go nie zna. Jest dla niego obcą ososobą. Możliwe, że za jakiś czas sytuacja ulegnie zmianie, przyszłość zna tylko bóg. Na chwilę obecną wolę być jednak sama z kubusiem, niż nieszczęśliwa, na siłę z kimś jeszcze.
W szczegóły sytuacji, ani w powód mojej decyzji wchodzić publicznie nie będę. Nie będę tu nikogo oczerniać, ani otwierać przed wami intymności swojego prywatnego życia.

O pójściu do pracy na obecną chwilę mogę zapomnieć, kompletnie. Musiałabym znaleźć taką pracę, by w jednym tygodniu pracować od rana do 13:00, a w następnym od 15:30 do maksymalnie 20:00, wszystkie niedziele wolne. Dlaczego? Dlatego, że jeśli chciałabym podjąć pracę, musiałabym mijać się z moją mamą, ponieważ tylko jej zostawiłabym kubę pod opiekę. Miejscowość, w której mieszkamy nie jest duża, poza latem nie dzieje się tutaj kompletnie nic. Bezrobotnych jest więcej niż pracujących.

Dzięki bogu ogromne wsparcie mam w rodzicach, bez nich nie dałabym sobie rady. Wolę nie wyobrażać sobie, jak to wszystko mogłoby wyglądać bez ich pomocy. Oboje bardzo kochają kubusia, nie da się tego nawet wyrazić słowami. Wspierają nas jak tylko mogą.

Odatkowo zawsze mogę liczyć na moją przyjaciółkę, a chrzestną kubusia – magdę, wielokrotnie o tym pisałam. Jest przy nas zawsze, w każdej sytuacji, zarówno w dobrych, jak i w złych chwilach. Nigdy jeszcze się na niej nie zawiodłam, a znamy się blisko dwadzieścia lat.

Prawnie…

W świetle prawa nie jestem samotną mamą. Dlaczego? Dlatego, że ojciec kuby widnieje w jego akcie urodzenia. Nieważne, że nie jesteśmy razem, nieważne, że kubusia wychowuję sama, bez jego większego udziału – urzędnicy nie są tymi faktami zainteresowani. Dla nich liczy się tylko to, co jest na papierze. Cudem było pozwolenie mi na złożenie wniosku o rodzinne bez jego udziału. Udało się to wyłącznie z racji przyznanych na kubusią niewielkich alimentów, na które i tak zawsze czekam z opóźnieniem, co doprowadza mnie do szału. Nie mogę, więc liczyć na żadne wparcie opieki społecznej. Nieważne, że nie pracuję, że nie mam własnych, stałych dochodów. Według nich samotną matką nie jestem.

U nas nie zawsze jest różowo, czasami muszę się nieźle nagimnastykować, by zapewnić sobie i przede wszystkim kubie wszystko to, co akurat jest potrzebne. Moje współprace barterowe mają na celu odciążenie naszego niewielkiego budżetu. Dodatkowo ogromną radość i satysfakcję sprawia mi fakt, że mogę zapewnić kubusiowi coś, dzięki swoim pasjom, którymi są pisanie, i robienie zdjęć. Nawet nie wiecie jak bardzo cieszy się kubuś do nowych paczek – przyzwyczajony, że zawsze znajdzie się tam coś dla niego. Właśnie sfinalizowałam najważniejszą dla samej siebie współpracę. Pisałam wam na blogowym fan pagę’u, że z moim wzrokiem było coraz gorzej, od czasu porodu. Doszło do tego, że na lewe oko z daleka nie widzę praktycznie nic, a okulistka wydała mi nakaz bezwzględnego i natychmiastowego noszenia okularów, na które obecnie mnie nie stać. I co? Okulary już do mnie jadą, otrzymam je na zasadzie współpracy barterowej. Jeśli kogoś boli ten fakt, z przekąsem polecam bardzo skuteczną podobno maść, na ból sami wiecie czego. Nie wstydzę się tego, uważam, że nie ma czego. Robię coś, co lubię, kubuś ma z tego jakieś małe korzyści. Czy lepiej byłoby, gdybym kradła, kłamała? Wydaje mi się, że nie. Także wszelkie negatywne komentarze na ten temat nie robią na mnie większego wrażenia.

Jak samotna mama postrzegana jest przez społeczeństwo?

Ludzie dzielą się na dwie grupy, oczywiście moim zdaniem. Do pierwszej należą ci, którzy samotne macierzyństwo uważają za życiową porażkę i klęskę matki. W drugiej grupie znajdą się ludzie empatyczni, często chętni do bezinteresownej pomocy, zdający sobie sprawę z tego, że czasami naprawdę nie jest łatwo, a samotne macierzyństwo wymaga ogromnych poświęceń… Hm, w sumie jest jeszcze trzecia grupa – fałszywych gadów, udających życzliwość i czekających na potknięcie matki, nawet najmniejsze. Po co? Z pewnością tylko po to, by dowartościować siebie i dumnie móc powiedzieć, że miało się rację, że się nie uda. Tej ostatniej grupie nierzadko mam ochotę pokazać środkowy palec, jednak nie zamierzam zniżać się publicznie do takiego poziomu. Grzecznie informuję, że te osoby nie doczekają się mojego potknięcia. Starałam się, staram i starać będę, by zapewnić Kubie godne, szczęśliwe życie. Ww końcu mam tylko jego.

Życie towarzyskie?

Nie, nie mam życia towarzyskiego, kompletnie. Na ogół spotykam się wyłącznie z madzią i wojtusiem na spacerach, czasem odwiedzamy się wzajemnie w domach. Sama dokonałam takiego wyboru i ograniczyłam grono bliskich do minimum. Czy dobrze mi z tym? I tak i nie. Dobrze, bo najważniejsze rzeczy na mój temat wie tylko magda, nikt poza nią. Wyłącznie ona zna całą sprawę od początku, na bieżąco wie jak to wszystko wygląda.
Czasami chciałabym jednak „uciec” od otaczających mnie problemów i rzeczywistości. Chociaż na chwilę. Nie jest to możliwe w żaden sposób, z wielu względów. Wieczorne wyjścia mogę sobie wybić z głowy, kubuś zasypia tylko przy piersi, niekiedy nadal budząc się w nocy. Zresztą, tak jak pisałam- po za Magdą nie mam nikogo szczególnie bliskiego.
Obiektywnie jednak patrząc dobrze mi z tym. Nikomu nie muszę tłumaczyć się, że swojego życia, tego jak nam się wiedzie, jak mija nam czas. Wiem, że najbliższa mi osoba nigdy mnie nie zawiedzie, cokolwiek by się nie stało.

Pragnienie miłości? 
Czy chciałabym kogoś kochać? I tak i nie… Czasami mam chwilową ochotę po prostu posiedzieć wieczorem i przytulić się do kogoś, nie robić nic, podzielić się z kimś ważnym kolejnymi osiągnięciami kuby, wypłąkać z bezsilności. Czasem chciałabym po prostu odpocząć, odetchnąć. Oczywiście, kocham swoje dziecko najbardziej na świecie, jednak przebywanie z nim dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu bywa niezwykle męczące. Czasami po prostu mam dość, jak każdy, nie ma w tym chyba niczego dziwnego. Ze względu jednak na sytuację, kuba spokojnie nie zostanie z nikim poza moimi rodzicami.
Z drugiej jednak strony dobrze mi tak jak jest, wiem, że nie muszę spełniać niczyich oczekiwań. Nie muszę niczego robić na siłę, nie muszę się dla nikogo starać. Nie muszę nikomu tłumaczyć się z tego, co i jak robię. Jesteśmy tylko my dwoje – kuba i ja, dobrze mi z tym, dobrze mi jak jest. Potrafię kochać już tylko jego. Wcześniej wyobrażałam sobie nas troje: siebie, kubę i jego tatę, przecież to ja panikowałam, kiedy na teście pokazały się dwie kreski. BUg miał dla mnie jednak inny plan, pokierował mną inaczej i na chwilę obecną tego nie żałuję. Wiem i widzę, że tak jest lepiej. Miłość wymaga poświęceń, ja poświęcam się dla Kuby.

Są dni, kiedy siadam i płaczę. Z samotności, z bezsilności, z powodu natłoku nerwów i problemów. Jest mi źle, że świadomością, że poza kubą nie mam nikogo, że jeśli nie daj bóg go stracę, zostanę zupełnie sama z połamanym, kryształowym sercem. W takich chwilach uświadamiam sobie jednak, że mimo wszystko nie chcę tego zmieniać. Nie chcę wpuszczać nikogo do naszego świata. Świata, który znany jest dobrze tak naprawdę tylko mi i kubie. Powtarzam sobie, że sama podjęłam taką decyzję- jestem samotną matką z wyboru.

Mamy z Kubą siebie, to i tak dużo. Więcej nie chcę.

blog grafika — kopia — kopia — kopia

  • Nie przejmuj się tym, co mówią inni. I to w każdej kwestii, czy systemie prowadzenia bloga, czy życia prywatnego. To tylko i wyłącznie Twoja sprawa. Oczywiście współczuję Ci tej całej polskiej urzędniczej gehenny, ale taka Polska… Żal i tyle. Najważniejsze, że masz wsparcie w rodzinie. Świetnie dajesz sobie radę! Oby tak dalej ;) Pozdrawiam.

    • nie przejmuję się ,czasami tylko nerwy mi siadają ,kiedy po raz setny tłumaczysz ,a niektórzy jak wół tępi nic nie rozumieją ,albo rozumieć nie chcą ,albo wciskają Ci na siłę ,że wiedzą lepiej ,bo przecież to „ONI” i wszystkie rozumy zjedli ,w mojej głowie siedzą i w domu ,wiedzą co robię i jak pieniądze wydaję .

      pozdrawiam . ;)

  • Anonymous

    Jesteś wielka!:)

  • Od kiedy zaczełam czytać Twojego bloga naprawdę nie raz i nei dwa podziwiałam Cię za siłę oraz miłość i troske do Kubusia. Nieważne, że jesteś samotną mamą. Ważne, że jesteś cudowną mamą. A któregoś dnia znajdziesz swoją drugą połówkę i wtedy już nie będziesz musiała martwić się za dwoje, bo po prostu wtedy Was bedzie dwoje :) Powodzenia

  • jesteś niesamowita!!!!! podziwiam, że byłaś w stanie podjąć tak ciężką decyzję i to miesiąc przed porodem. wielkie brawa! wiekszość kobiet na siłę by tkwiło w chorych związkach z obawy przed samotnością czy z powodu tzw. dobra dziecka. odwaga, honor i po prostu rozsądek widocznie nakazał (bo nie znam oczywiście powodów rozstania) takie rozwiązanie. zasługujesz na najwyższy szacunek. to że prowadzisz bloga i to z takimi efektami to dla mnie bomba. zaradna, pomysłowa, młoda Mama to dla Kubusia samo szczęście! tworzycie duet idealny! jeśli ktoś twierdzi inaczej ten… delikatnie mówiąc – trąba. ooooo! i jeszcze do dream team należą Rodzice. do mojego też, bo mieszkamy z nimi. dziwię się tylko urzędnikom, że tak zdecydowali. moja koleżanka z chłopakiem wychowywali synka, zgłosiła do urzędu, że sama wychowuje (skłamało jej się), ojciec znany oczywiście, tyle, że ślubu nie mieli i problemu nie było z przyznaniem funduszy. więc co urząd to chyba swoje widzimisie ma :/ pozdrawiam Was cieplutko :* :* :*

    • wiesz ,i też dłuuugo zeszło zanim doszłam do tej decyzji ,mimo ,że wszyscy dookoła dosłownie młotkiem walili mnie po głowie ,to byłam po prostu zaślepiona .jednak nastał dzień ,kiedy powiedziałam „dość” ,jeden z cięższych dni ,ale jak to mówią ..co nas nie zabije ,to podobno nas wzmocni ;)

      a co do urzędów -ojjj tak ,niby w całym kraju takie samo prawo ,a naprawdę -co urząd to ma swoje zwyczaje .. :/ brak słów ..

      pozdrawiam ,dobrej nocy :*

  • Nie masz pojęcia jak Cię rozumiem,także z wyboru byłam samotną matką, na szczęście miałam wsparcie w rodzicach. Tylko,że ja jestem osobą towarzyską i nie wyobrażałam sobie nie być ‚w ludziach’,jednakże to co we mnie i mojej historii naprawdę się skrywało ,wiedziały tylko moje dwie przyjaciółki.
    Ja spotkałam tą drugą połowę,czasem jest z górki,czasem pod-wiadomo. Ale jesteśmy ,docieramy się z dnia na dzień.

    Tobie życzę kogoś ,do któeo bez wahania będziesz mogła poiedzieć KOCHAM.

    Jesteś dzielna i taka bądź,wiem że Kuba daje Ci siłę.

    • wiem kochana ,opowiadałaś z grubsza o sytuacji .
      ja kiedyś też byłam towarzyską osobą i to nawet bardziej niż można to sobie wyobrazić .jednak z chwilą ,w której zobaczyłam na teście dwie kreski zwyczajnie odwykłam od ludzi ,nie lubię towarzystwa .tak po prostu ..

      :* dzięki !

  • Opinię innych olej! Nie znają cię i tylko (tak jak wspomniałaś) większość czeka na potknięcia. Nie ma co się przejmować. Grunt, by Tobie i Kubusiowi było dobrze.
    Jest ciężko, wiem, bo sama też często gęsto siedzę sama z DWÓJKĄ dzieci w domu, ale taka nasza rola. Rola Matek! Nie wstydzimy się jej, bo jest najpiękniejszą, jaką jest nam dane odgrywać w życiu.
    Nie wstydź się barterowych akcji. Są fajnym dodatkiem do życia Kubusia. A on jest najważniejszy. Gdyby nie blog i tu również twoja ciężka praca, to z pewnością niczego takiego by nie dostawał jak do tej pory.
    Trzymaj się! I pisz dalej. Czytam zawsze.
    pozdrawiamy
    t&t

    • dokładnie ..gdyby nie blog ,to wszystko trochę inaczej by wyglądało ,a tak to i ja mam małą odskocznię od „szarej rzeczywistości” ;)
      :*

  • i ja też uważam,że barter to nic złego:) poza tym – opinie Twoje są szczere, nie manipulujesz czytelnikami – to da się wyczuć. O np spodnie.. NApisałaś – fajne, ale nie dla Ciebie. :) SZCZEROŚĆ:) za to Cię uwielbiam:) a ponadto… cóż no.. nasze gwiazdy gdzieś blisko siebie na niebie dryfują:) Różnica wieku między nami to lata;) niewiele niby;) ale jednak, a czasami coś z „Twoich nauk” wynoszę do życia codziennego;)
    I podziwiam Cię stale za siłę:) Bo sama często opadam z sił i przestaję wierzyć w lepsze jutro.. Praca, Chłopaki… alimenty… Ehh 200 zł na dwójkę… przynajmnniej na pieluszki wystarcza- tak sobie tłumaczę;)
    Bycie samotną Mamą jest jak misja;) narzucona odgórnie bo naprawdę wierzę w to, że nic się w tym świecie bez przyczyny nie dzieje:)
    także trzeba ją dzielnie wypełniać:) a Ty sobie z tym świetnie radzisz:) i tak trzymaj – ja słucham tego, co mówią inni. Tak już mam, że przetwarzam te słowa milion razy, choćby bolały, ale później dochodzę do wniosku, że zrobiłam dobrze. Chłopcy są już na tym etapie, że okazują swoje zadowolenie z obecnego stanu rzeczy a ja..poza sprawami codziennymi mam odrobinę spokoju, która pozwala mina chwile szczęścia:)
    Utul swojego Kubulka i bądź dalej taka dzielna:) Samotna Mama to żadna łatka – bo to wielkie szczęście BYĆ MAMĄ

    • ups utknęła mi gdzieś cyferka 4.. różnica wieku między nami to 4 lata;)

    • dziękuję kochana :*

  • Zdecydowanie wolę określenie Samodzielna Matka, poukłada się,trzymam kciuki !

    • oo ,samodzielna brzmi rzeczywiście lepiej ! ;) dzięki Magda !

  • Popłakałam sie z rana..Jak bym czytała o sobie kilka lat temu…też powiedziałam Wole być z Maciusiem sama jak żyć z kimś,bo tak trzeba,bo mamy dziecko.Tylko ja nie miałam przy sobie rodziców,mama 1100 kilometrów z tąd musiała wyjechać aukrat przed tym,a ojciec na miejscu,ale raczej dokładał problemów..Trzymam kciuki :*

  • Kochana ja bym tego tak nie zostawiła. Przecież NALEŻĄ CI SIĘ jakieś pieniądze. To że ojciec widnieje na papierze to nic nie znaczy, a samotną matką nie jest tylko ta, gdzie w akcie urodzenia dziecka pisze ojciec nieznany. Przede wszystkim nie macie ślubu i to może pomóc. Należy Ci się za to kasa i jeśli się nie wstydzisz (moim zdaniem nie ma w tym nic złego) idź do opieki społecznej i powiedz że nie masz dochodów i powinni Ci przyznać jakieś pieniążki. Może kokosów nie dostaniesz, ale choćby na pampersy dla Kubusia. Nie trzeba im darować takiej kasy, która nam się należy, bo oni by nie podarowali. A utrudniać i mówić że nie przysługuje to oni umieją, sama coś o tym wiem. Najlepiej idź do kogoś, kto się zna na tym i popytaj co Ci się należy, to jak zajdziesz, to będziesz mądrzejsza i nie dasz się zbyć :*
    Co do bycia razem, to ja również nie widzę w tym najmniejszego sensu, żeby tkwić z kimś na siłę tylko dlatego że ma się razem dziecko. Lepiej osobno, a szczęśliwie, niż gdyby dziecko miało codziennie widzieć kłótnie rodziców i żyć w takiej atmosferze. Jednak nie zamykaj się, na pewno gdzieś jest odpowiedzialny i dojrzały facet, który będzie wspaniałym, prawdziwym ojcem dla Kubusia, takim jakiego potrzebuje, a dla Ciebie podporą i wsparciem w każdej chwili :*

    • kochana ,widocznie co MOPS to inne zwyczaje ,mi powiedzieli jasno ,że nawet ten dodatek 1000zł jednorazowo do rodzinnego mi się nie należy ,ponieważ ich zdaniem nie jestem samotną matką ….

  • Kochana jestes wspaniala i silna koboeta:) ale w swietle prawa jesli nie jestescie malzenstwem to jesyes samotna matka,sama mam taka sytuacje w rodzinie.ojciec nie musi byc nn zeby urzad uznal ze sama wychowujesz dziecko. Pojdz jeszcze raz,popytaj-zawsze to jakas pomoc,jakies dodatkowe pieniazki na Kubusia. Bedzie dobrze,mocni w to wierze o trzymam za Was kciuki!!

    • tak jak pisałam wyżej -widocznie co MOPS to inaczej sobie prawo interpretują..

  • Anonymous

    Jaki rozmiar ubranek nosi Kubuś ??????/

  • Hmmm.. ja też spotykam się z różnymi opiniami ( chociaż jesteśmy razem z ojcem L.) ale głównie przez to , że jestem młodą matką ( zaszłam w ciąże jak miałam 18 lat, kiedy trafiłam z bólami do szpitala , baba , która mnie przyjmowała potraktowała mnie w taki sposób , że dwie noce przepłakałam. )
    Że tak nie kolokwialnie się wyrażę wbijam w to co mówią inni , mogą się śmiać , zazdrościć , rzucać komentarze i kłody pod nogi . Najważniejsze dla mnie jest to , żeby była szczęśliwa moja mała rodzinka, przede wszystkim , żeby byli zdrowi :) .Też nie jest lekko żyjemy z jednej wypłaty , nie mam możliwości iść do pracy (kończę szkołę i cięzko było by mi pracować , uczyć się i zajmować Małą i domem ) . I wiesz obserwuję Twojego bloga i świetna z Ciebie mama , widzę jak bardzo kochasz Kubę . Dzielna z Ciebie kobietka . Naprawdę :)*
    Buziaki :*

  • Karola znam Cie z pewnego forum na ktorym sie udzielalas, ja jedynie czytalam…Milo popatrzec jak dojrzalas, jak sobie swietnie radzisz i jakie masz wsparcie w swoich rodzicach i czytelnikach. Znam Twoja historie i wiem, ze nie jest Ci latwo ale skupiasz sie na pozytywach BRAWOOOO Nie miej wyrzutow sumienia podejmujac jakiakolwiek wspolprace…co madrzejsi ktorym sie to nie podoba powinni miec na wzgledzie Twoja jakze inna od wiekszosci mam piszacych poczytne blogi sytuacje, wszystko co robisz to dla Kubusia i tego sie trzymaj. Brawo i jeszcze raz brawo. P.S. moze warto udac sie po jakas darmowa porade prawna do urzedu badz gdziekolwiek gdzie sa takie swiadczone bo napewno jakas kasa Ci sie nalezy!!!przeciez jestes samotna mama i gdybys nie miala rodzicow to co…..paranoja ten kraj!! Pozdrawiam serdecznie! Mama Borysa

    • w naszym kraju „samotna matka” istnieje wtedy kiedy dziecko ma w kacie wpisanego jednego rodzica.
      I takim oto sposobem, nic się nie należy prócz śmiesznych 77 zł rodzinnego. Taki to nasz ukochany kraj.

    • chyba wiem ,o jakim forum mówisz ..cóż .. :P
      bardzo dziękuję za dobre słowa ,to naprawdę niezwykle miłe ! :)

    • To chyba jakas kpina w takim razie :( :(
      Pod koniec ciazy musialam lezec wiec czytalam rozne fora, pozniej wiadomo dziecko a gdy znowu tam zajrzalam to nie bylo nikogo, i nawet zastanawialam sie co u Ciebie a nastepnie przypadkiem znalazlam tego bloga ..swiat jest maly hehe Buziaki

    • ojj świat jest bardzo mały ! ;) czasami aż ZA ! ;) pozdrawiam . ;)

  • Anonymous

    mam malutka prozbe :) zeby tlo bylo ciemniejsze jesli chciesz korzystac z bialych liter. z ledwoscia czytam, zlewaja mi sie literki :/
    z gory dziekuje :)

    • będzie taka opcja ,prawdopodobnie jutro przysiądę do kolorystyki bloga ;)

    • Anonymous

      dzieikuje :) bo tu nowy post a ja nie moge przeczytac :(

    • chyba już ok ? ;)

  • u mnie to troszkę inaczej wszystko wygląda….
    co niezmiania faktu że rozumiem CIę doskonale.
    i strasznie nie lubię słów „samotna matka” … jakoś „brzydko” mi się kojarzy..

  • Ja podziwiam wszystkie samotne matki, za to, że dają radę i mają siłę nad wszystkim panować, naprawdę. Nie wiem, czy sama dałabym radę.

    Co do życia towarzyskiego – mam podobnie jak Ty. Wyjechaliśmy z mężem za granicę do pracy, nie mamy tu rodziny, ani znajomych. Do obydwóch babć mamy po 400 km. Mąż jest całymi dniami w pracy, a ja z dzieckiem 24h na dobę i zycia towarzyskiego również brak – nigdzie nie wyjdziemy, bo z dzieckiem nie ma kto się zająć.
    Ale nie narzekam, najważniejsze, że mamy siebie nawzajem.

    Życzę dużo, dużo siły i miłości :*

    • dokładnie kochana – najważniejsze ,że macie siebie nawzajem ,tak jak dla mnie najważniejsze ,że mam Kubeczka ! :)
      również wszystkiego dobrego i ucałuj Viki :*

  • Powiem tyle: trzymaj się i nie przejmuj się tym co gadają inni. A przyjdzie i taki dzień, że znajdzie się ktoś, kto będzie wart tego, by wpuścić go do waszego małego świata.

    • może tak będzie – to wie już tylko Bóg ! ;) pozdrawiam

  • Nie ma co się przejmować tym jak blog czy Twoje życie postrzegają inni. Rób to co uważasz za słuszne. W sprawie ciężkiej sytuacji – zdajesz sobie sprawę, że w mamach blogerkach jest moc?:)

  • BARDZO DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA MIŁE ,CIEPŁE SŁOWA :* ZARÓWNO TE NAPISANE TUTAJ ,W KOMENTARZACH ,JAK I TE WYSŁANE DO MNIE W WIADOMOŚCIACH PRYWATNYCH -CO NAPRAWDĘ BARDZO ,BARDZO MNIE ZASKOCZYŁO ! POZDRAWIAM WAS WSZYSTKICH KOCHANI ! ! ! :*

  • czytając Twojego bloga tak sobie myślę, że jesteś bardzo odważną dziewczyną, dojrzałą, odpowiedzialną i wspaniałą mamą :)

    • naprawdę bardzo miło mi czytać takie słowa :*

  • Anonymous

    Na fb znasz mnie jako malota kochana czytając co piszesz podziwiam cię za szczerość i odwagę ja jak zostałam mamą poczułam ze jestem ze wszystkim sama choć nie jestem samotna mamą ale mój partner jest całkiem inny nie rozmawia ze mną , nie wychodzimy żyjemy jakby oddzielnie a ja dla niego rzucilam dawne życie przejechalam masę km dałam mu to o czym marzył ale czasem myślę ze mu mało nie docenia tego. Ale balabym się odejść i zostać sama z dzieckiem . Ty masz ta siłę nie poddajesz się i naprawdę jesteś wspaniałą osobą nie zapominaj nigdy o tym i myślę ze wszystko się ułoży i miło mi ze mogę tutaj być i pisać z tobą . I mi też mój Kuba dodaje siły choć ja przyzwyczajona do życia w samotności już inaczej chyba nie umiem żyć dawne moje życie zabiło moją dawna ja .

    • Bardzo dziękuję i życzę Ci, by między Tobą, a Twoim partnerem wszystko dobrze się ułożyło. :)

  • jesteś wielka. podziwiam Cię

  • Dużo, dużo siły Ci życzę!!!