GADŻETY DLA DZIECIGADŻETY DLA RODZICÓW

Serce przy sercu- tak czy nie?

Mama Kubusia12 comments852 views

Chusty, nosidła… swego czasu wiele się o tym mówiło, na ogół w samych superlatywach. A, że kręgosłup odciąża a, że dziecko blisko rodzica… jakie jest moje zdanie? – dzięki uprzejmości firmy WOMAR będę miała możliwość je sobie wyrobić. To dla mnie dość ważna kwestia, dlaczego?
Odkąd pamiętam, przeciwna jestem zarówno chustom, jak i nosidłom dlaczego? Przede wszystkim, dlatego że zwyczajnie nie ufam tego typu sprzętom. Na myśl o tego typu gadżetach moją głowę wypełniają czarne myśli skupione na upadku dziecka. Tak, zwyczajnie boję się, że jakimś cudem nosiło odepnie się, a moje ukochane dziecko wyląduje na podłodze, co mogłoby się skończyć tragicznie.
Gdy Kubuś był mały, miałam możliwość otrzymania dla niego nosidła ergonomicznego – odmówiłam z wyżej wymienionego powodu. Z czasem, gdy zaczął ważyć coraz więcej, wracałam myślami do tego tematu, mając na względzie swój obolały kręgosłup. Kuba od chwili narodzin uwielbia być długo noszony i bardzo często się tego domaga. Teraz, kiedy waży lekko ponad 10 kg, zwyczajnie nie daję rady utrzymać go na rękach dłużej niż kilka minut… zaczynają boleć mnie plecy, całe ręce i brzuch, czasami aż mi niedobrze… Dlatego pomyślałam o nosidle, a firma WOMAR w swojej uprzejmości udostępniła mi nosidło ergonomiczne Eco – Zaffiro.

Pierwsze wrażenie

Solidne, naprawdę dobrze zrobione. Ciągnęłam materiał we wszystkie strony i nic, nawet nie drgnęło! Wszystkie pasy i zapięcia również bardzo mocne, dodatkowo zatrzask posiada blokadę przed przypadkowym odpięciem – czyli tym, czego obawiam się najbardziej. Dodatkowym atutem – szczególnie o tej porze roku jest kapturek, który doczepiany jest do nosidła. Ojjj, dobrze, że do nosidła dołączona była instrukcja, bo chyba nie do końca wiedziałabym jak się za to zabrać – w końcu po raz pierwszy w życiu miałam przy sobie nosidło. Udało się ,wszystko wyregulowane, Kubuś w nosidle – w pierwszej chwili zdziwiony, no bo jak to? Był u mnie na rękach, a mimo tego mogłam dotykać go i głaskać po głowie?! Moja pierwsza chwila? Wooow, nie boli, dziecko stabilne, nie zsuwa się w żaden sposób, nie wypada, a przede wszystkim jest zadowolone.
W najbliższym czasie na Waszych oczach spędzimy wiele chwil z naszym nosidłem, co by sobie zdanie wyrobić i mam nadzieję – przekonać się do niego. A jak jest z Wami? Używacie chust i nosideł? Jesteście za, czy przeciw? Podzielcie się swoimi doświadczeniami!

12 komentarzy

  1. My mamy w domu nosidełko z firmy : babybjorn ! :)
    Jestem mega zadowolona i tata Poli także :)
    Jak najbardziej jesteśmy ZA ! :)
    Nam bardzo pomagał przy zakupach :) nie trzeba było brać wózka i całego sprzętu :)
    Pola w nosidełko i heja ! :)

    Zapraszam do Nas :)

  2. ja miałam nosidełko przy Mikołaju..oj wiele razy pomogło:D a to byl taki zabytkowy model, pożyczone z resztą.. później w tamtej Rodzinie urodziła się Dzidzia i oddałąm, i jakoś dla Fila juz nie kupiłam. Ale on chętniej siedział w wózku – do czasu;) Miko wolał na nóżkach.. więc pakowaląm do nosidła i łaziliśmy tak , zawsze musiał być obrócony przodem:D no ale teraz to już bym się nie zdecydowała na nosidło. Fil waży trochę ponad 11 kg.. ale ma już półtora roku.. nieee… to już nie czas na takie bajery:D nawet chyba śmiesznie by w tym nosidle wyglądał:D

  3. Też mam te nosidło i naprawdę- nie obawiaj się! Baliśmy się z mężem, że córcia wypadnie, będzie wisiała, będzie gdzieś cisnąć- a tu taka niespodzianka! Jesteśmy z zaffiro już rok i zostanie z nami dłużej- a nuż się drugi maluch trafi ;)

  4. Witaj, i jak sprawuje się nosidło? Szukam jakiegoś dobrego ergo, ale chciałabym poznać opinię kogoś, kto je ma. Podczytuję Twojego bloga od początku i widzę, że Twoje recenzje są ciekawe ^^ Pozdrawiam, uściski dla Kubusia, Aneta.

Leave a Response