MACIERZYŃSTWO

426 dni, 10224 godziny.

Mama Kubusia30 comments750 views

Przed pierwszymi urodzinami Kubusia z dumą odliczałam każdy dzień, każdy tydzień, każdy miesiąc, który brzmiał strasznie poważnie, bo przecież „moje dziecko ma już 3 miesiące”,„dziś skończyło 9 miesięcy”. Strasznie czekałam na jego pierwsze urodziny, taki ogromny kamień milowy. Dziś Kubulek kończy 14 miesięcy, czas leci coraz szybciej…

Pamiętam jaki był malutki, kiedy zabrałam go do domu… w dniu wypisu ze szpitala ważył równo 2,5kg. Kruszynka, sama pomarszczona skóra i kości. Potrafił tylko oddychać, płakać, robić kupkę i siusiu, ssać pierś – chociaż i z tym początkowo mieliśmy problemy, bowiem Kubuś nie akceptował prawej piersi. Do dziś nie wiem dlaczego, jednak po długiej walce pił z obu. A teraz? Moje dziecko rozmawia, chodzi, potrafi samo zjeść, samo się napić, samo się bawić, usiąść, wstać, wchodzić po schodach, biegać, śmiać się w głos, codziennie uczy się nowych rzeczy, codziennie zaskakuje mnie czymś innym.

Gdyby jeszcze dwa lata temu ktoś powiedział mi, że będę matką i oszaleję na punkcie swojego dziecka – wyśmiałabym go i kazała popukać się w czoło, a może nawet zasugerowałabym odwiedzić jakiegoś dobrego lekarza specjalistę. A teraz? Mam synka, który kończy dziś 14 miesięcy. Spędziliśmy razem 426 dni, 425 nocy. Kawał czasu. Jesteśmy razem cały czas… razem wstajemy, ubieramy się, jemy śniadanie, spacerujemy, bawimy się, jemy obiad, oglądamy telewizję, razem śmiejemy się, czasem płaczemy, jemy kolację, przekąski, bawimy się na placu zabaw, kąpiemy się, razem śpimy. Wszystko robimy wspólnie i w tym momencie sama nie wyobrażam sobie innego stanu rzeczy.

Chociaż czasami… mam dość, szczerze i przyznaję się do tego bez bicia. Mam ochotę wyrwać się, uciec na chwilę, odpocząć, odetchnąć. Czasami mam dość bycia matką, bycia odpowiedzialną, mam ochotę zaszaleć. Mam dość siedzenia i układania klocków, mam dość przeglądania książeczek, karmienia i przewijania. Wczoraj po raz pierwszy głębiej rozmyślałam na ten temat… siedziałam z Kubusiem i jak to często bywa budowałam mu samochodzik z Lego, on obok siedział i uderzał klockiem o klocek, co nie wiedzieć czemu robić bardzo lubi. Uświadomiłam sobie wtedy, że sytuacja powtarza się niemal codziennie : ja siedzę, buduję samochodzik, on obok stuka klockami, za chwilę pokażę mu jak samochodzik jeździ, a on zacznie się śmiać i będzie gonił go po podłodze. Nie chodzi mi o to, że ciągle robimy to samo, że codziennie buduję ten cholerny samochodzik, że wkradła się szara monotonia, bo tak nie jest. Chodzi o to, że ciągle jesteśmy razem, że poza Kubusiem, nie mam żadnego życia, żadnego. Chciało mi się płakać i z trudem powstrzymałam łzy, które napłynęły mi do oczu głośno przełykając ślinę… poczułam się nikim, poczułam się stracona, poczułam coś strasznego – jakby wychowywanie dziecka było dla mnie jakąś karą, za błędy które popełniłam w poprzednim wcieleniu. Uświadomiłam sobie, że przez najbliższy czas nic się nie zmieni, że nadal wszystko będziemy robić razem, przez całe dnie, a nawet i w nocy. Miałam jeszcze większą ochotę się rozpłakać i od tego uciec. Gdy zagłębiałam tak swoje myśli w temacie, Kubuś obrócił się do mnie, uśmiechnął i tak sam z siebie bardzo mocno mnie przytulił. Jakby podświadomie wyczuł, czym się martwię. Jakby chciał powiedzieć „mamusiu, nie martw się, szybko urosnę.”… nie wytrzymałam, popłakałam się jak idiotka… było mi strasznie wstyd przed samą sobą, przez moment znienawidziłam siebie za poprzednie myśli.

Przecież to do cholery MOJE dziecko, jak w ogóle mogłam dopuścić do siebie takie myśli?! Mogłam. Zrobiłam to. Pomyślałam.

Jestem matką, jestem kobietą, ale i przede wszystkim jestem człowiekiem, myślącym, czującym który ma swoje potrzeby, ma swoje marzenia, pragnienia. Ma dni lepsze, kiedy fruwa nad chmurami, ale i te gorsze, kiedy ma ochotę zamknąć się w pokoju i z niego nie wychodzić. Rozmawiałam z wieloma matkami, młodszych i starszych dzieci. Większość z nich boi się przyznać nawet przed samą sobą do tego, że czasami mają po prostu dość, że chciałyby pobyć same, że chciałyby odpocząć! Dlaczego? Naprawdę nie rozumiem – dlaczego? A może, dlatego że taka rola matki, że ma kochać swoje dziecko, pod niebiosa wychwalać, być zawsze, głaskać po główce, sprzątać zabawki, wycierać tyłek od kupki, uśmiechać się od ucha do ucha, siły mieć zawsze mnóstwo, a energii i zapału jeszcze więcej, a przede wszystkim ma nie narzekać!

Kocham swoje dziecko najbardziej na świecie. Oddałabym za niego życie bez chwili wahania. Wiem, że mam prawo mieć czasami dość. Wiem, że nie ma w tym niczego złego.
  • ja też czasem przy naszej dwójce mam dość, ale to szybko mija :)

    • wierzę ;) przy dwójce to zapewne już całkiem oszaleć można ;)
      ale tak jak napisałaś – to szybko mija ,wystarczy jeden ,mały ,słodki uśmiech ! ;)

  • Też tak miewam ale przy trójce dzieci ;) I mam córkę w wieku Kubusia :) znaczy za 2 tyg skończy rok :) I to dla mnie żaden wstyd przyznać się do tego,że chwilami nie daje się rady,bo mimo wszystko jesteś wychowujesz ..kochasz ;)

    • przy trójce dzieci chyba bym oszalała ,hehe ;)

  • Chyba każda z nas ma takie chwile tylko nie każda się przyznaje przed sobą i innymi. Ale moim zdaniem to nie dobrze, że nie masz życia poza Kubusiem, powinnaś zadbać także o siebie, wiem, że to mega trudne, ale wykonalne – potrzebna jest odskocznia, miejsce w którym nabieramy dystansu do swojego życia, nowi ludzie, może jakiś dom kultury u was jest? żebyś mogła np, wyjść na warsztaty z szydełkowania, Kubuś może iść z Tobą, ale zawsze to będzie coś innego niż zwykle. Takie tam myśli na gorąco spisałam… powodzenia! I nie załamuj się, będzie gorzej :P

    • dom kultury ? coś Ty ,u nas nie ma kompletnie nic ….

  • Każda matka chyba tak ma, ja na pewno (dzień świstaka z trójką dzieci)…Jeszcze chwilę, jeszcze trochę i będziesz chciała żeby więcej z Tobą przebywał :) bo będzie mało tego czasu razem.

  • Anonymous

    Kazda tak ma. Ale powinnas sobie znalezc “swoje ” życie. To naprawde duzo daje.
    Ausentedreams

  • Nie martw się każda mama czasami ma dość-tym bardziej w Twojej sytuacji gdy wychowujesz dziecko sama więc wszystkie obowiązki skupione są wyłącznie na Tobie… Ja mam dwójkę z dwuletnią różnicą i też czasami jak się kłócą mam ochotę uciec.. co prawda mam męża ale wiadomo on pracuje bo ktoś musi więc siłą rzeczy nie mam zbyt dużo pomocy w ciągu tygodnia..

  • Moja niunia ma 2.5 latka też mnie czasem doprowadza do tak szewskiej pasji, że mam wrażenie że zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. To najnormalniejsza rzecz. Czasem tulić i normalnie jakby można było to tak na amen, a czasami wyjść i odetchnąć od tego czorta. Daje w kość, ale to nasz ludzik, nasz cud, nasze dziecko z krwi i kości :*

    • podpisuję się pod tym co napisałaś ! rękoma i nogami :D

  • Anonymous

    Powinnas przyjamniej raz w miesiacu wyjsc sama lub z przyjaciolmi ale bez kubusia, chodz na chwile, to ze czasami pomyslisz tylko o sibie nie znaczy zaraz ze jestes zla matka albo nie kochasz kubusia…kazdy musi odreagowac czasami, wez madzie i idziecie na piwko lub kawe bez dzieci :)

  • Kazda mama tak ma ale wydaje mi się, że za bardzo się wzajemnie osaczacie..Bez obrazy- ale tak to wygląda…Wyjdź gdzies sama, na zakupy, na kawe z kumpelką..Albo daj Kubusia cioci- niech ida na sale zabaw badx zwykły spacer? Zobaczysz jak wtedy za nim zatęsknisz… Tym bardziej ze masz ten komfort – masz z kim zostawić dziecko, choćby na dwie godzinki. :)

    • na zakupy kochana trzeba mieć pieniądze ;)
      sali zabaw u nas nie ma ,a na spacerze Kuba jest na tyle nieznośny ,że nikomu nie oddałabym tej wątpliwej przyjemności .zresztą Magda ma swojego synka ,niewiele starszego Kuby ,więc ma co robić :)

    • Karola ale na pewno ten raz w miesiącu mama by została nie wierzę że nie ;) nie macie żadnego kina /kawiarni gdzie mogłabyś pójść z przyjaciółką?

    • wygoogluj sobie kochana Władysławowo :D

  • Karola własnie czemu nie zostawisz od czasu do czasu Kuby z mamą i nie pójdziesz gdzieś sama? Przecież nie musisz z Nim być non stop to nie jest już niemowlę i na pewno śmiało by został z Babcią

    • hehe ,a gdzie ja wiele sama mogę pójść ? :) u nas w mieście nie ma KOMPLETNIE NICZEGO ,żadnego miejsca ,nawet na dobrą sprawę z dzieckiem nie ma gdzie pójść . :)
      mój tata jest dość specyficzny i nie lubi zostawać z Kubą ,bo podczas mojej nieobecności Kuba jest zawsze bardzo niegrzeczny .
      a mama pracuje ,przed pracą ma co robić ,a po pracy jest zmęczona . ;)

    • A u nas jest odwrotnie;) Maja zostając u babci na weekend,raz w miesiącu babcia ją zabiera do siebie to tam jest bardzo grzeczna,babcia się jej nachwalić nie może,za to w domu młoda szaleje:) Wiesz,ja moją córkę pierwsze miesiące wychowywałam sama,bo mój były mąż siedział non stop zagranicą,byłam całkowicie sama,bo nie mam rodziców w Polsce,bardzo mi było ciężko,zwłaszcza że byłam młodą,niedoświadczoną mamą,często płakałam że z tym wszystkim jestem sama,było mi bardzo ciężko.Potem sie wszystko zmieniło,znasz moją historie ;) I pamiętam że długo nie chciałam zostawiać Majeczki nikomu nawet na kilka godzin,dopiero jak mała skończyła 2latka pierwszy raz zostawiłam ją na kilka godzin u babci,i wiesz co?Nie było tak jak sobie wyobrażałam,babcia sobie swietnie dała radę,Maja była szczęśliwa bo babcia zapewniła jej szereg rozrywek,w tym jej ulubione huśtanie na huśtawce bez konca;) A ja odpoczęłam i jak już córcię zabrałam do domu,to mocno wyściskałam,i zaraz mniej nerwowa byłam,bo wreszcie wypoczęłam.Teraz tak jak pisałam wyżej,raz w miesiącu Maja jest u babci,plus są weekendy gdy również jej ojciec zabiera ją do siebie,te weekendy bez Mai których kiedyś sobie wogule nie wyobrażałam są takimi weekendami kiedy nabieram dystansu do siebie,odpoczywam i oczywiscie też bardzo za córką tesknie,ale wiem ze mała jest tam bezpieczna i szczęśliwa bo zawsze to coś innego niż w domu,Teraz mam też synka,i w te weekendy już tak nie odpoczywamy;)Ale jak Maja wraca do domu,to widzę po sobie że jestem mniej nerwowa,bo mała potrafi zależć za skórę ;) Mam wiecej energii zeby z nia coś porobić.Każdej mamie potrzebny taki czas tylko dla siebie.

    • ;)

  • O doskonale to rozumiem. Czasem mam ochotę podrzucić córkę mojej mamie, a sama wyjść i biec gdzieś przed siebie. Byle dalej od domu :) Chyba większość kobiet tak ma, ale nie każda potrafi się do tego przyznać. Sama wychowuje dziecko i wiem jak ciężko czasem potrafi być. Wszystko robimy razem, nie pamiętam już kiedy ostatni raz byłam gdzieś sama :) a z drugiej strony to cieszę się z tych naszych wspólnych chwil. Czas szybko mija i niedługo moje dziecko już nie będzie takie chętne do wspólnych zabaw ;)
    Pozdrawiam :)

    • no ja właśnie w gruncie rzeczy też to lubię ;)

  • Anonymous

    Przeczytałam ten post i Twoje słowa brzmiały dokładnie tak jak ja sama często myślę… Ja tez jestem z moim dzieckiem cały czas, jedyną moją “rozrywką” jest co 2 tyg wyjście na uczelnię… Niestety mój mąż tego nigdy nie rozumiał. Nie potrafił pojąć tego, że ja też mam czasem wszystkiego dosyć… Jak mówiłam, że jestem zmęczona to twierdził, że jak mogę w ogóle tak mówić, przecież ja nic innego nie robię “tylko” siedzę z dzieckiem. Przez to między innymi się rozstaliśmy… Dlatego naprawdę ważne jest żebyśmy my – matki miały czasem chwilę dla siebie… Uwielbiam czytać Twojego bloga- też jestem młodą mamą i w wielu kwestiach utożsamiam się z Tobą. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego, co najlepsze! na razie anonimowo, ale wkrótce odzyskam wolność i będę mogła się “ujawnić”…

    • ojciec Kuby też tego nie rozumie .. :) niektórzy faceci tak mają ..nic nie zrobisz ..również kochana życzę wszystkiego dobrego i bardzo dziękuję za przemiłe słowa :*

  • Anonymous

    Każdy ma czasem dość wszystkiego, moj synek ma 6 miesiecy i nie tyle ze mam dosc siedzenia z nim bo on narazie nie sprawia wiele problemow tylko poprostu czasem mam dosc siedzenia w domu ale znalazlam na to sposob poprostu wychodze, mam 2 razy w tygodniu wieczorkami angielski wtedy maz albo moja mama zostaje z synkiem, chodze tez na fitness dla mam i tam zabieram synka, oraz na spotkania klubu mam i wtey tez z synkiem, niby jestesmy razem ale mam czas tez dla siebie pogadam z innymi mamami pozartujemy posmiejemy sie wymienimy zdania na rozne tematy wiec warto wyjsc do ludzi… wiadomo Twoja miejscowosc jest strikte kurortem nastawionym na turystow ale moze warto pomyslec o czyms, Ty ze swoja kreatywnoscia i pomyslami moze warto isc do wladz miasta z propozycja np zorganizowania klubu dla mam lub czegos podobnego zawsze jakas odskocznia ;) pozdrawiam lena

  • Myślę, że każda matka przeżywa czasem takie chwile, więc nie masz powodu do obwiniania się :*