BLOGOSFERA

HATERS GONNA HATE.

Mama Kubusia30 comments626 views
Ten post bardzo osobisty, bo potrzebę ogromną mam mimo tego, że humor mam po prostu wyśmienity.

Zainteresowanie innych moim prywatnym życiem osiągnęło ostatnimi czasy chyba jakiś szczyt i niestety nie opada, czego kompletnie nie rozumiem. Nie rozumiem, jak można tak brutalnie wchodzić w czyjeś prywatne życie z butami? Jak można tak fałszywie i podstępnie wyciągać informacje na czyjś temat, tylko po to, aby później wszystko poprzekręcać i puścić dalej w eter totalnie poplątane? Jak można wypowiadać się, a nawet i awanturować nie znając dobrze tematu, czy sytuacji? Jak można wymyślać obrzydliwe rzeczy? Jak można ciągle, nieustannie, namiętnie szukać dziury w całym? Jak można być fałszywym do szpiku kości? No jak widać – można. A skoro można, to i ja głos zabrać mogę.

Wydaje się niektórym, że po przeczytaniu kilku postów na moim blogu, wiedzą już o mnie wszystko, czego tylko da się dowiedzieć. Że mogą udzielać mi rad, że mogą krytykować, oceniać. A prawda jest taka, że na blogu nie zamieszczam i zamieszczać nie będę żadnych informacji dotyczących mojego życia osobistego. Piszę tylko o tym, czym chcę się podzielić i co chcę, aby inni przeczytali. Nie piszę tu o swoich problemach, czy sytuacjach jakie mają miejsce w moim życiu. Piszę o Kubie, o tym, że idziemy na spacer, o tym, że gorączka, o tym, jak i czym się bawi, co lubi, czego nie, co chętnie zjada, a, przy czym marudzi, o jego postępach… i nie ma tu nic osobistego, bo każde dziecko wychodzi na spacer, każde je, każde się bawi.

Mnóstwo napotykam osób, które oczywiście za moimi plecami – bo to takie odważne, wypowiadają różne śmieszne i nieprawdziwe rzeczy. Wymyślają sobie jakieś historie, stwarzają mój obrazek, który nijak ma się do rzeczywistości. No i oczywiście złote rady, jak to powinnam zrobić coś „lepiej”, bo przecież oni są zawsze najmądrzejsi, lepiej wykształceni, mają super pracę, pozycję w społeczeństwie, w ich mniemaniu mają również „lepsze życie” – dlatego ich zdaniem : wszystko wiedzą lepiej. Bo przecież wszyscy ludzie na ziemi mają potrzeby takie same, wszystkie dzieci też są takie same. Skoro, więc wszyscy tacy sami, to o co tyle krzyku?

Zauważyłam, że odnośnie mojej osoby – przez wiele osób przemawia zazdrość, żarliwa, wstrętna zazdrość. Dlaczego? A dlatego, że mimo natłoku wielu poważnych problemów i kłód stawianych mi przez życie pod nogi – nie poddałam się i świetnie sobie radzę. Niczego nie brakuje mi, niczego nie brakuje Kubie. Nie oznacza to, że o nic nie muszę się martwić, przeciwnie, od kombinowania wiele włosów na głowie straciłam, ale mimo to, potrafię wybrnąć z każdej sytuacji. I właśnie to tak boli niektóre osoby – fakt, że sobie radzimy. Dla niektórych najlepiej byłoby, gdybym skończyła załamana pod jakimś mostem, a Kubusiowy trafiłby do jakieś rodziny zastępczej, albo lepiej – gdybym go zabiła, a sama trafiła do więzienia. Wtedy przecież mogliby powiedzieć, że oni od początku mówili, że ze mną coś jest nie tak, że przecież dawali rady, a ja nie słuchałam. Ha! Niedoczekanie! Mamy się świetnie i z pewnością cokolwiek dziać się nie będzie – świetnie damy sobie radę, więc próżne czekanie na naszą zgubę… zrobię wszystko, aby zapewnić Kubie jak najlepsze życie i gotowa jestem poświęcić temu wszystko, jak do tej pory. To się nigdy nie zmieni.

Podsumowując : nie potrzebuję ludzi wchodzących w moje życie w brudnymi butami, nie potrzebuję cudownych rad od ludzi wiedzących lepiej, nie potrzebuję boskich mądrości, od ludzi, którzy dokładnie nie znają sprawy, w której głos zabierają. Nie potrzebuję, by ktoś gorliwie wciskał mi w usta słowa, których nigdy nie wypowiedziałam, bądź rzekome prawdy o mnie, które są totalną abstrakcją. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś naprawdę chciałby udzielić mi jakieś rady, to zrobiłby to osobiście, nie anonimowo, nie przez internet, nie na otwartej internetowej przestrzeni. wiadomości prywatne, są telefony, można się umówić i spotkać – wtedy proszę bardzo. Osoby które robią jednak inaczej – moim zdaniem próbują tylko usilnie zwrócić na siebie uwagę pokazać, że są lepsi i leczyć w ten sposób swoje chore kompleksy. Ale niestety – ja terapeutą nie jestem i nigdy nie będę.

Niestety, świata nie zmienię, chociaż chwilami bym chciała. Osoby mądrzejsze i wszystko wiedzące znajdą się zawsze, takie fałszywe i słodko pierdzące również. Tego nie da się wyplewić niczym robactwa, chociaż czasami mielibyśmy na to ochotę. Jednak życie, to nie koncert życzeń. Wiadomo – nie wszyscy muszą się lubić, nie wszyscy muszą mieć takie samo zdanie, ale skoro ktoś ma inne – to jaki sens wbijania mu do głowy swojego, szczególnie, jeśli nie orientujemy się dokładnie w sytuacji, o której mówimy?

Gwoli ścisłości, bo ciśnienie powoli mi skacze : za domenę i przeniesienie bloga nie płacę ani złotówki, nawet złamanego grosza. Domenę mam bezpłatną, dopiero za rok będę martwiła się o koszta. Blog jest po prostu przekierowywany na nowy adres. Nie został jeszcze przeniesiony na nowy serwer. A nawet jeśli zostanie przeniesiony, to za to też nie zapłacę. Magdy mąż jest na tyle uprzejmy, że poświęci mojemu blogowi kawałek serwera.

Moim zdaniem najwięcej „złotych” rad udzielają osoby, które same porady potrzebują. To tak jak z psychologią – psychologami najczęściej zostają osoby, które same pomocy potrzebują, czasem skrycie. I pamiętajcie : zazdrość rodzi zazdrość, nienawiść rodzi nienawiść. Dobranoc.

  • Mnie osobiście wali co kto o mnie. ;-) Ludzie też mają o mnie zdanie, które nijako ma pokrycie z rzeczywistością, ale wzruszam ramionami (wisi mi to i powiewa ;-))

    Takim postem tylko dajesz innym do zrozumienia, że mają nad Tobą władze, że jednak się tym przejmujesz.
    Olej.

    Jest pewna grupa ludzi, którzy żywią się cudzym nieszcześciem.
    Niestety takich ludzi jest wiele i są to ludzie, którzy nas otaczają.

    • wiesz władzy nie mają ,ja po prostu jestem chwilami cholernie poirytowana …. :

  • Ten post już był przecież?

  • No i kutfa pięknie ! You made my night !
    Amen.
    I popieram w 100 % ! :D

  • :( Smutne to wszystko… Ale też zauważyłam, że odkąd znajomi czy dalsza lub bliższa rodzina wie o blogu, nie pytają o pewne rzeczy, niektórzy latami nie mają kontaktu ale za plecami tak jak mówisz wiedzą „wszystko” … ja olewam, udaję że tego nie widzę i mam to w d.. ;) Pozdrawiam serdecznie :)

    • no i elegancko ,takie podejście jest najlepsze .mam podobne ,lubię jednak czasem „hejterów” na ziemię sprowadzić ,by nie myśleli ,że są (anonimowo oczywiście) wyżej ode mnie . ;)

    • Mnie rozbroiło jak się dowiedziałam , że podobno ludzie na blogu mi radzą żebym rozwód brała… pomijając że nie piszę o sprawach małżeńskich i że stwierdziła to teściowa która nie czyta neta.. ba komputera nie ma ;) Ale… ktoś tam z dalszej rodziny przeczytał jakiś komentarz wyrwany z kontekstu i już historia gotowa ;)

    • o matko ..u mnie blogowanie nie odbiło się jeszcze w jakiś znaczący sposób w życiu prywatnym ..na szczęście ;)

  • Smutne to, ale niestety prawdziwe. Ludzie lubią interesować się czyimś życiem, gorzej… lubią ingerować w czyjeś życie i nie patrzą, czy kogoś mogą zranić :( Między innymi dlatego utrzymuję bloga w tajemnicy, nawet przed członkami rodziny :/ Straszne to, ale konieczne… A Tobie życzę wytrwałości i sił! Nie daj się! Jak dla mnie to i tak jesteś bohaterką, jako samotna mama!

  • Karola się nie przejmuj, w necie łatwo jest hejtować.
    Rób swoje.

  • Tacy ludzie niestety byli są i będą, nie ma się co przejmować. ;)

    • nie chodzi mi o przejmowanie się ,tylko o irytację ,której musiałam dać upust ;)

  • oj zgadza sie tacy podli ludzie sa wszedzie ,przerabialam ich wiele razy a teraz mam ich w DUPIE i czuje się wysmienicie ,zawsze trafi sie ktos komu zal dupe ściska :)))

  • Patrz, bo tak to właśnie jest. JAk cos Ci wychodzi i odnosisz sukces szybciej niż stare wygi blogerowe to zaraz będziesz miała hejta za hejtem. Ale popatrz teraz z innej strony, hejt to zazdrość. Ktoś nie może sobie poradzić we własnym życiu to musi poszukać problemów u innych. I twój syn to jest życie prywatne, tylko dokładnie tak jak napisałaś. Dzielisz się ze światem tym czym chcesz się podzielić. Macierzyństwo nie jest łatwe i warto pomóc innym. Ja sama mam lepsze i gorsze dni wychowawcze, czasami szukam pomocy u innych a czasami sama służę radą. A tak na marginesie anonimowy komentarz nigdy anonimem nie jest. Jest taki zarąbisty program do statystyk i wręcz nr domu pokazuję takiego anonima;) 3maj się i nie dawaj. Bo każde takie twoje podirytowanie to takie ciche zwycięstwo hejta. Uśmiech do przodu i olewka.

    • hmmm ,myślisz ,że zawsze hejt to zazdrość ? hmmmm ..chyba masz rację ,hejt to zazdrość ,bo jeśli ktoś chce napisać o tym ,że coś mu się najzwyczajniej w świecie nie podoba ,to mowa o konstruktywnej krytyce .
      +co to za program ?!

  • Nie przejmuj się i rób swoje. :*
    Ja nawet przez chwilę o Tobie źle nie pomyślałam. Podziwiam wręcz za samodzielne wychowanie dziecka.

  • Kochana muszę się pocieszyć bo odkąd mam bloga jakoś zbytnio wszyscy nagle się odsuwają , nie mają czasu ochoty rozmawiać przemawia przez nich istna zazdrość. ale niby czemu? tego nie rozumiem bo krzywdy nikomu nie robię.. :) całuje was mocno i trzymajcie się!!:)):*

  • jesteś dzielną, młodą super mamą. lać na takie osóbki :)
    ale dobrze, że spuściłaś ciśnienie