SINGLE PARENTING

Klamka zapadła.

Mama Kubusia82 comments1033 views

Długo wzbraniałam się przed podjęciem ostatecznej decyzji odnośnie przyszłości swojej i ojca kuby. Po wielu nieprzespanych nocach, morzu wylanych łez, przemyśleniu wszystkich za i przeciw – podjęłam tę decyzję, jedną z najważniejszych w życiu swoim, i Kuby.

Nie chce próbować, nie chcę kolejnych rozczarowań, chcę być sama. To moja ostateczna decyzja. Dlaczego?

Przez te prawie piętnaście miesięcy nauczyłam się radzić sobie sama, bez jakiegokolwiek wsparcia, że strony kuby ojca, szczególnie w pierwszych miesiącach życia kubusia… Na swój sposób uporządkowałam życie swoje i Kuby. Mamy spokojny, normalny dom, a w nim moich rodziców i brata. Mamy magdę, na którą możemy liczyć zawsze. Jeszcze kilka miesięcy temu gotowa byłam to wszystko zmienić, wyprowadzić się i spróbować stworzyć dla kuby „normalny dom” z obojgiem rodziców. Teraz już nie. Coś się wypaliło, coś we mnie pękło, coś się skończyło… Ile razy można dawać kolejną szansę, której ktoś i tak nie potrafi wykorzystać? Ile razy można pozwalać zwodzić się za nos, dawać robić z siebie idiotkę? Ile razy można doznawać tego okropnego zawodu, powtarzając wielokrotnie napisane już scenariusze?

Ten związek tak naprawdę skończył się w sierpniu 2012 roku, kiedy spakowałam się i na miesiąc przed urodzeniem kubusia wróciłam do rodziców. Jedynie nikt głośno, oficjalnie nie powiedział, że to koniec. Zrobiłam to dziś ja, świadomie. Lżej mi, dużo.

Wiem, że była to decyzja ważna i będzie rzutować na całe nasze przyszłe życie (moje, i kuby oczywiście). Wiem też, że była to jedyna słuszna decyzja jaką mogłam podjąć. Dziecko potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, a tylko w ten sposób mogę mu to zapewnić- tak, jak do tej pory. Podobno szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. A ja szczęśliwa mogę być już tylko sama, bez ojca kuby, inaczej nie potrafię, po tym wszystkim to zrozumiałe.
Osoby, znające dogłębniej sytuację między mną, a ojcem kuby (której oczywiście nie będę tutaj opisywać) -biły mi dziś brawa, składały gratulacje. Ale nie o to tutaj chodzi. Nie chodzi o fochy, robienie sobie pod górkę. Teraz już nie chodzi tylko o mnie, od dłuższego czasu nie chodzi już tylko o mnie. Chodzi głównie o kubę, który nie byłby szczęśliwy z wiecznie smutną, zapłakaną i nieszczęśliwą mamą. I tego jestem pewna.

Tak, więc od dziś oficjalnie, jestem sama.
Jest mi z tym dobrze, jest mi z tym lżej.
Chociaż w praktyce nie zmienia się nic.

blog grafika — kopia — kopia — kopia

82 komentarze

    1. trzymam w takim razie kciuki za Ciebie ,aby ostateczne obwieszczenie tej decyzji głównemu zainteresowanemu nie było nazbyt stresujące .
      pozdrawiam :)

    1. samotna byłabym właśnie ,gdybym zdecydowała się na “welcome back” .bez rodziców ,bez Magdy .nie przeżyłabym ani jednego dnia ,Kubie z tęsknoty za moją mamą na pewno pękłoby serce ,bo ją uwielbia .
      :) (nie)dziękuję !

  1. Kochana moja ,ważne byś TY jako kobieta i matka była szczęśliwa , by KUBA był szczęśliwy!!!
    Wiem o czym piszesz nie mam tu na myśli mojego męża a ludzi … ogólnie są tacy ,którzy nie zasługuja na druga ,piątą czy setną szanse bo i tak ja zmarnują jak każdą poprzednia …. tylko tak strasznie ciezko jest powiedziec KONIEC nigdy wiecej…

    1. dokładnie ..ja długo ,bardzo długo zwlekałam z tą decyzją ,a nie zmieniało się nic .chwilami nawet było gorzej ..
      a o marnowaniu szans szkoda w ogóle gadać …
      :*

    2. :*
      obyś miała rację ..marzy mi się taki dzień ,kiedy usiądę i chociaż przez chwilę będę mogła powiedzieć sobie ,że jest dobrze …i że już niczym nie muszę się martwić .

  2. Słuszną decyzję podjęłaś. Ojciec Kuby powinien po tym wszystkim się cieszyć, że w ogóle masz ochotę z nim rozmawiać.
    Jesteś silna i jak zawsze dacie sobie z Kubusiem radę. Dobrej nocy. :*

    1. ludzie którzy tu odpisują zachowują się jak kretyni, wszyscy współczujecie “biednej mamie” a nikt nie zna opinii ojca tego dziecka ja tam uważam że wszystko działa w dwie strony… a co jeśli matka tego dziecka jest psychicznie chora? wiele na to wskazuje skoro dodaje na Fb 15 postów dzienne! tyle czasu przed internetem wskazuje na to że nie ma czasu zajmować się dzieckiem… wg mnie najbardziej z tego wszystkiego cierpi dziecko. opanujcie się ludzie zanim kogoś ocenicie na podstawie jednego czy kilku postów…

    2. haha ,jeśli uważasz ,że ktoś jest chory psychicznie ,bo dodaje sobie posty na facebookowym fan page’u ,to chyba nie mamy o czym rozmawiać . ;)
      ale zapewnić Cię mogę ,że zwyczajnie komputer odpalony mam prawie przez cały czas ,z racji tego ,że mój brat nigdy go nie wyłącza ,a ja zaglądam tam w wolnej chwili . ;)
      cieszę się jednak ,że masz tyle czasu ,by liczyć moje posty . :)

  3. Utożsamiam się, popieram i wspieram. My jesteśmy same od 3 miesięcy, zupełnie same bez dziadków, cioć, wujków czy przyjaciółki która zajęłaby się Mi. Dobrze nam z tym, radzimy sobie i jest, jak piszesz, spokojnie, lżej i lepiej. W końcu oddycham.

    1. wiesz ,w praktyce jest tak ,że Kuba nie może zająć się nikt po za moją mamą lub tatą ,bo Kuba pozostawiony z kimś innym po prostu płacze .
      Życzę Wam dużo siły ,bo to na pewno się przyda .
      :*

  4. Związek bez zaufania, składający się z samych “ostatnich szans” nie ma sensu. I taka rodzina, mimo, ze w oczach społeczeństwa normalna, na pewno nie byłaby szczęśliwa. Ale Ty to wiesz. Trzymam kciuki za Was, choć jak napisałaś – w praktyce nie zmienia się nic.

    1. dokładnie kochana ..być z kimś ,byleby być ,by ładnie to wyglądało w oczach innych i na obrazku ,byleby móc powiedzieć “mam kogoś” kompletnie nie ma sensu ..
      :* dzięki .

  5. A ja znam sytuację trochę głębiej, bo pamiętam Cię z forum, na którym udzielałaś się będąc w ciąży i powiem tak: ojciec Kuby to ***** i dobrze, że z nim nie jesteś, nigdy nie byłabyś szczęśliwa. Okłamywał Cię od samego początku Waszego związku. A o tym, jak traktował Cię w ciąży i jakie miał podejście, to już w ogóle szkoda mówić. Przecież on kompletnie nic dla Kuby nie kupił. Zawsze tylko samochód i samochód. Skończony dupek, chłopczyk biegnący za marzeniami.
    Ale nie o tym miałam tu pisać. Chciałam powiedzieć, że cieszę się z tego jak bardzo zmieniłaś się Ty sama. Macierzyństwo odmieniło Cię całkowicie, na plus. Widać, że dla Kuby jesteś w stanie zrobić wszystko i tego się trzymaj.
    Pozdrawiam i życzę dobrej nocy. A.

    1. wolałabym publicznie nie rozpisywać się o ojcu Kuby ,nie chcę robić nikomu pod górkę ,tym bardziej sobie .było jak było ,przeszłości zmienić się nie da .ale właśnie ze względu na tą przeszłość -nie chcę wiązać z nim przyszłości .
      bardzo Ci dziękuję za miłe słowa ,pozdrawiam . :)

  6. ja rowniez przeszlam taki zwiazek bardzo dlugo sie zbieralam aby go zakonczyc wkoncu po bardzo bardzo dlugim czasie to zrobilam i nie zaluje. Gratuluje waznej decyzji.

  7. Bardzo dobrą decyzję podjęłaś :* Czasami trzeba zamknąć pewien rozdział i iść do przodu tym bardziej jak dawałaś mu kilka razy szans a on tego nie wykorzystał.. Życzę ci wszystkiego dobrego , trzymaj się :)

  8. jej, muszę Ci bardzo ale to bardzo podziękować za ten post, kobieto dodajesz mi wiele siły, czytałam i płakałam ( czytałam przecież swoją historię )
    trudno mi powiedzieć czy taką samą bo nie wiem, ale to co w tym poście piszę jest jakby opowiadaniem mojego życia…
    teraz jestem pewna postąpię tak jak Ty, dla dobra dziecka…
    Dziękuje, będę tu zaglądać i zabierać dobrą energię ;)
    a więc powodzenia w dalszym życiu…

  9. Ja nie mam takiej sytuacji, ale wiem jedno: dziecko może byc bardzo szczęśliwe nie mieszkając z obojgiem rodziców..ale przecież MA obojga. I może miec lepszy kontakt z wami w ten sposób i w tej własnie sytuacji, niz jakbyście mieli mieszkać razem.:) Znam mnóstwo takich rodzin, gdzie dzieci mieszkaja z matka lub ojcem i miłośc ich jest taka sama jak te z ”pelnych” rodzin. :)

    1. dokładnie ,tym bardziej ,że NIGDY nie robiłam problemów z widywaniem Kubusia i robić ich nie zamierzam ,ani jego ojcu ,ani tym bardziej jego drugiej babci :)

    1. Otóż to, jednak świadomość, że w końcu się zdecydowało daje ulgę, jak sama też napisałaś. A wiem, że decyzja do łatwych w jakimś stopniu też nie należała, dlatego gratuluję! ;*

  10. Gratuluję decyzji, bo na pewno nie było to dla Ciebie takie łatwe wiedząc, że od tego zależy Wasza przyszłość. Ale cieszę się, że zdecydowałaś się na to, a nie wolałaś tkwić w czymś co nie ma sensu. Nie znam sytuacji, ale z tego co mi się wydaje, ojciec nie bardzo interesuje się dzieckiem, więc lepiej dla wszystkich, że tak się to potoczy. Kubuś może mieć pełny dom bez ojca, za to z kochającą i szczęśliwą mamą, dziadkami i ciocią :)
    Trzymam kciuki, żeby teraz wszystko Wam się pomyślnie układało i żebyś w końcu nie musiała się ciągle martwić o pieniądze.

  11. Jeżeli czujesz, że to była dobra decyzja, to ja cię nie będę potępiać. Uważam, że na siłę nie ma się co w związku męczyć.
    Trzymam kciuki byś sobie radziła dalej tak dobrze, jak do tej pory.
    Tylko pamiętaj – On zawsze będzie ojcem twojego syna. Nigdy nie oceniaj ojca głośno przy dziecku. Facet może być beznadziejny z niego, ale oceniać Ojca jako Ojca niech będzie tylko Kubuś. Pamiętaj, że Ojciec jest ważny i niech bierze udział w wychowaniu waszego syna.
    pozdrawiam.

    1. ja nigdy kontaktów ojcu Kuby nie utrudniałam ,swego czasu również jeździłam z Kubą do niego ..i tych kontaktów utrudniać nie zamierzam ,w tej kwestii też nic się nie zmienia .
      pozdrawiam . ;)

  12. Myślę że podjęłaś bardzo dobrą decyzję! Kubuś jest najważniejszy,i musi widzieć mamę spokojną i szczęśliwą.Ale mam nadzieję że kiedyś w przyszłości kogoś poznasz,kogoś wartościowego,przy kim będziesz szczęśliwa.Pozdrawiam :*

  13. Po tym co napisałaś widać że musiałaś mieć ciężkie przejścia, teraz najważniejszy jest Kubuś, a on będzie szczęśliwy wtedy , gdy będzie widział uśmiechniętą mamusię, pozdrawiam cię serdecznie :-)

    1. no ciekawie nie było ,a ja nie potrafię o tym zapomnieć .za dużo tego było .i tak jak napisałaś – teraz chodzi głównie o Kubę i jego szczęście .a on nie będzie szczęśliwy ,gdy ja nie będę .pozdrawiam również . ;)

  14. przypomina mi się piosenka Chylińskiej “kiedy powiem sobie dość…” Brawo!!!!!!!!! Tak gadają, żeby zostać dla dobra dziecka… można próbować ale kiedy ostatni promyk nadziei zgaśnie to nie powinnyśmy mieć złudzeń…

  15. Brawo. Ja się bujam juz z taką decyzja od dłuższego czasu…. boli to cholernie i czasem nie wiem czy nie zostać dla dobra dzieci ktore ojca kochaja a on ich… ale jeśli on nie kocha mnie, ja jestem nieszczęśliwa…. Kochałam mojego męża, byliśmy ze sobą 14 lat ale ile mozna dawać szanse od nowa i nadstawiac policzek? Kiedy on nie kocha i chce rozwodu to ja na siłe go nie zatrzymam…. ;-(

  16. Zazdroszczę odwagi.. ja sama od ok. roku biję się z myślami i wiem że powinnam zakończyć ten chory związek (niestety małżeński) w którym tkwię półtora roku, ale mamy rocznego synka i teraz jeszcze drugie dziecko w drodze (wpadka podczas chwilowej poprawy relacji) i brakuje mi odwagi. Boję się że sobie nie poradzę choć mąż poza stroną finansową nie udzielał się dłuższy czas w wychowaniu synka, teraz zaczął się nim troszkę zajmować twierdząc że w końcu jest “kumaty”. ehh .. możesz mi powiedzieć skąd wzięłaś siłę na taki krok ?

Leave a Response