MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Magia świąt o chwilę stąd?

Mama Kubusia10 comments679 views
Jutro Mikołajki, za dziewiętnaście dni Wigilia. Macie już dość, czy może należycie do grupy intensywnie wyczekującej pierwszej gwiazdki?

Kiedy byłam mała z podnieceniem wyczekiwałam jej na niebie. Wierzyłam, że Mikołaj naprawdę istnieje. Na czas jego planowanych odwiedzin musieliśmy wraz z bratem siedzieć w naszym pokoju, by nie przestraszyć Mikołaja, który w tej samej chwili wkładał prezenty pod choinkę. Ha, a jaka radość, gdy po wyjściu z pokoju rzeczywiście widzieliśmy pod choinką paczki! Czar prysł, gdy okazało się, że Świętym Mikołajem są nasi rodzice, choć szczerze mówiąc nie pamiętam okoliczności w jakich się o tym dowiedziałam.
Dzieci czekają na święta inaczej niż dorośli. Widzę to na swoim przykładzie pod wpływem mijających lat. Kiedyś czekałam, z radością, z podnieceniem. Uwielbiałam świąteczny pęd, świąteczne zakupy, kolędy, te wszystkie gwiazdkowe ozdoby, święta pachniały pomarańczami. Wyczekiwało się pierwszej gwiazdki, potem siadało do przygotowanego stołu, na którym znajdowało się dwanaście potraw zasada, że wszystkiego trzeba spróbować przed otwarciem prezentów. Radość z prezentów, dziele się opłatkiem… po prostu bycie razem, mimo wszystkiego co niedobre, co złe. Wieczorna pasterka, na której zamarzał czubek nosa… światełka choinki w ciemnym pokoju mówiły same za siebie… po prostu była „magia”, której nie da się dokładnie opisać słowami.
Wraz z upływem lat było jednak gorzej, choć sama nie wiem dlaczego. Zaczęły drażnić mnie Święta, cała medialna otoczka fakt, że w każdym sklepie pełno czekoladowych mikołajków i świątecznych piosenek w tle. Drażniły mnie świąteczne spoty reklamowe, świąteczne promocje w sklepach. Drażniła mnie ta sztuczność – niektórzy na co dzień, gdyby mogli, powbijaliby sobie noże w plecy i podeptali najmniejsze palce u nóg, ale teraz są dla siebie mili, aż do porzyguj, bo przecież są święta, przecież wypada, trzeba być miłym. Z czasem znienawidziłam Święta, przestało mnie to wszystko bawić, nie sprawiało mi żadnej przyjemności. Zła wręcz byłam, że do wigilijnej kolacji musiałam siadać, na pasterkę iść. Czysta abstrakcja, nie wierzyłam w miłość, nie wierzyłam w Święta i ich prawdziwy sens.
Prawdę mówiąc – do tej pory tego nie czuję. Dla mnie Wigilia jest dniem jak każdy inny, z tym, że cały dzień biegać trzeba ze wszystkim, by wieczorem kolację zjeść. Że co, że to niby taka nagroda, tak? Z jedzeniem jeszcze gorzej, jak słyszę „co my w tym roku zrobimy na święta do jedzenia”, to chce mi się śmiać. Dlaczego? A dlatego pewnie, że co roku, w każdym domu problem ten sam – co jeść na święta, co przygotować? Smutna prawda taka, że w większości i tak przygotowujemy mniej więcej to samo, co w poprzednich latach i jak zwykle też robimy tego tyle, że później sporą część wyrzucamy do śmietnika, podczas gdy niektóre dzieci pozabijałyby się o te nasze „resztki”! ale tak, róbmy na bogato, może ktoś zje więcej, przecież święta są… Czysta paranoja…
Marzą mi się takie święta jak w amerykańskich filmach… Wielkie domy w całości ozdobione świątecznymi dekoracjami, na ulicach zaspy puszystego śniegu, ogromna choinka zajmująca pół pokoju ozdobiona dekoracjami po sam czubek.
Chciałabym bardzo znów poczuć taką magią świąt jaką czułam, gdy byłam małą dziewczynką… chciałabym takich świąt dla Kuby… jeszcze rok temu życzyłam sobie na święta tego, aby wszystko się ułożyło… siedziałam z Kubusiem na kolanach i śpiewałam mu smerfowe „pada śnieg”, co do dziś ulubioną piosenką jego jest. Wtedy wierzyłam jeszcze, że będzie dobrze, że się poukłada, wtedy jeszcze była szansa. Minął prawie rok. W tym roku nie będę życzyła samej sobie niczego poza zdrowiem i świętym spokojem.
W świętach najważniejsza jest miłość. Kocham tego małego robaczka. Ale nie tylko w ten jeden dzień. Kocham go cały rok, każdego dnia, każdej nocy. Nie potrzebuję dodatkowo świąt, by mu o tym powiedzieć, by mu to okazać. Robię i staram robić się to codziennie.
A jak u Was ze świąteczną magią? Czujecie? Lubicie?
  • Zabierz ze sobą MAdzię – do asekuracji:)
    Tak jak mówisz- Święta najwięcej magii miały, kiedy byłam Dzieckiem.. ale teraz mam swoje Dzieci, i dla Nich ta magię chcę tworzyć:) Ty też to zrób:) dla Kubusia:)
    Poprzednie Święta były NAJGORSZE w moim życiu… te będą najlepsze:) choć skromne, ale czy to ważne?:)

    • Madzia idzie ze mną ,nie zawodzi jak zawsze .jeśli rzeczywiście będzie mocno wiało ,to za rączkę jak przedszkolaki pójdziemy ,damy radę ! :)

  • Anonymous

    jeszcze w zeszlym tygodniu bylam zla widzac choinke i swiateczne ozdoby w sklepach… bo byl jeszcze listopad.Ale jutro juz zamierzam ubrac choinke i przystroic mieszkanko, gyz zaraz po swiatech znika ta magia i juz choinka tak nie cieszy… u nas tez bedzie skromnie ale pelne milosci :)

  • Dla mnie też święta straciły magię i autentyczność. Ale w tym roku musi być inaczej. U rodziny pouśmiechamy się sztucznie, w potem wrócimy we trójkę do domu i tutaj zrobimy sobie prawdziwe, kolorowe, pachnące i magiczne święta. Niech Filip mimo swoich tylko 7 miesięcy też poczuje magię.

    • ja dla Kubeczka też będę się starała z całych sił :)

  • Przechodziłam podobne etapy. Fascynacja, znudzenie, złość.

    A teraz jestem czarodziejką. To ja tworzę świeta. To ja wypełniam dom zapachem pierniczków i pomarańczy. To dzięki mnie Tymon nauczy się rozpoznawać tę magię i ją pokocha. Dla czegoś takiego warto na nowo zanurzyć się w święta.

  • Seweryn tez ma takie cieplutkie skarpety:) A co do magii…czuje ale niestety finanse sprowadzają mnie na ziemie..:)

    • Ale żeby czuć magię świąt, stworzyć ją wcale nie potrzeba zbyt dużo finansów. Wcale nie musimy , tak jak napisała Mama Kubusia, robic tyle jedzenia, bo trzeba, bo taka tradycja, kupować a potem wyrzucac. wystarczy ubrać choinkę, zapalić pachnące świece, upiec ciasteczka. Najważniejsze by być razem, z rodziną. A święta , które były dawniej, gdy byłam mała juz nigdy nie będą takie same. Niestety. Taka smutna prawda.