MACIERZYŃSTWO

Kryzys macierzyński?

Mama Kubusia36 comments627 views
jest koniec stycznia i widzę ,że powtarza się smutna sytuacja z przed roku .było dokładnie tak samo .taki urok końcówki stycznia ? oby i teraz szybko mi przeszło .o co chodzi ?

rok temu ,w styczniu ,gdy Kubuś miał trzy miesiące ,zaliczyłam swój pierwszy macierzyński kryzys ,taką podłamkę ,krótką ,ale bardzo wyraźną .nie miałam ochoty na nic ,kompletnie na nic -płakałam po kątach nad swoim losem ,płakałam przy Kubie .ot tak ,bez powodu ,po prostu było mi źle i na swój sposób czułam ,że sobie nie radzę ,mimo ,że nie było ku temu żadnych powodów .
od kilku dni obserwuję ,że sytuacja się powtarza ,mimo ,że jest nieco inna .nie płaczę ,ani po kątach ,ani przy Kubie ,bo powodu do płaczu nie mam żadnego .wręcz przeciwnie -teraz rok świetnie się zaczął ,mam mnóstwo planów ,marzeń małych i dużych ,które sumiennie ,małymi kroczkami realizuję i spełniam .właściwie jest jedna rzecz ,na którą mogę narzekać i godzinami mogłabym przekleństwami sypać ,ale sytuacja ta nie ma potrzeby upubliczniania ,które i tak niczego nie zmieni ,a w późniejszym czasie mogłaby zostać wykorzystana przeciwko mnie .
ale do konkretów .mam kryzys ,taki  mały ,dużo mniejszy niż ten rok temu .kryzys macierzyński .kompletnie pomysłów nie mam na kreatywne spędzanie czasu z Kubą .od kilku dni schemat się powtarza ten sam …wstajemy ,włączamy piosenki na YouTube w telewizji ,potem jemy śniadanie ,sprzątamy dom ,bawimy się klockami ,piłką ,jemy jakieś przekąski ,drzemka Kuby ,obiad ,po obiedzie kawka (oczywiście dla mnie Inka) ,potem znów się bawimy ,o siedemnastej mój ukochany serial („Wawa Non Stop” na TVN) podczas oglądania którego garściami jemy popcorn ,potem chwila zabawy ,kąpiemy się ,jemy kolację ,bawimy się ,Kuba zasypia ,a ja włączam komputer i siedzę po nocach .a od rana od nowa polska ludowa ….
mniej we mnie cierpliwości ,Kuba jest co raz bardziej  wymagający .potrzebuje ode mnie jeszcze więcej zainteresowania niż dotychczas .nie wiem ,czy to chwilowy jego kryzys ,czy tak mu zostanie ,ale ostatnimi dniami bez niego nie mogę zrobić kompletnie nic ,nawet wyjść do łazienki zrobić siusiu -Kuba idzie ze mną i gapi się w tym czasie na szczoteczki do zębów myśląc o tym ,jakby je dosięgnąć ,albo wrzuca coś ,co akurat miał w ręce do wanny .o ,taką zabawę sobie wymyślił cwaniaczek .
czuję się chwilowo wypalona ,bez pomysłów .chociaż nie do końca ,pomysłów mam sporo  ,ale to dopiero na wiosnę .chwilami czuję się złą matką ,przez ten zastój .pogoda za oknem uniemożliwia nam długie spacery -kto widział sztorm  nad morzem zimą ,wie o czym piszę .a kto nie wie ,niech wyobrazi sobie mróz ,śnieg z dodatkowo pizgającym silnym wiatrem ..nawet oddychać nie idzie -takie uroki mieszkania kilkaset metrów od plaży .
mam wyrzuty sumienia ,że moja głowa jest chwilowo pusta ,że brakuje mi cierpliwości .ale cholera ,ile razy dziennie można tłumaczyć dziecku ,że ma mnie nie ciągnąć za włosy ,bo strasznie mnie to boli ? tłumaczę i na spokojnie ,czasem głośniej i poważniej .i co ? -uśmiech od ucha do ucha . :) bo jak inaczej ? ostatnio wpadłam na pomysł ,by pokazać Kubie jak bardzo mnie to boli i plan wcieliłam w życie dzisiaj .mianowicie ,zaraz po tym ,jak mimo moich próśb ,gróźb i szantażowania maminym mlekiem -Kuba po raz kolejny cholernie mocno pociągnął mnie za włosy ,postanowiłam mu oddać .i zrobiłam to ! uprzedzając -oczywiście ,że nie pociągnęłam go z taką siłą jak on mnie ,praktycznie siły w ogóle nie użyłam .złapałam tylko za końcówkę jego kosmyka i lekko pociągnęłam .wreszcie była jakaś reakcja -spoważniał na chwilę ,po czym pociągnął za włosy mocniej sam siebie .wykorzystując sytuację wytłumaczyłam Kubie ,że tak samo bardzo boli mnie ,kiedy on pociąga za moje włosy .efekt ? kilkanaście minut spokoju dla moich włosów .potem chyba zapomniał o sprawie i z uśmiechem na twarzy podbiegł do mnie i pociągnął .myślałam ,że umrę .naprawdę nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem ,skąd ten szczurek ma tyle siły . :)
chwilami wydaje mi się ,że za dużo wymagam od Kuby ..ale z drugiej strony ,czy pięć minut ciszy ,bez krzyku ,pięć minut zajęcia się samym sobą ,to tak wiele ? dla Kuby chyba tak ,a i z tego co się orientuję -dla innych dzieci w jego wieku też .
z jednej strony jestem zmęczona ,a z drugiej ,nawet gdybym miała możliwość wyjścia gdzieś bez Kuby ,to bym z niej nie skorzystała .dlaczego ? odpowiedź jest prosta i krótka : „bo nie” .bo mi się nie chce ,bo musiałabym się ubrać ,bo jest zimno ,a bo nie ma gdzie  ,a bo nie ma z kim ,a bo Kuba będzie  przecież płakał ,gdy nie będzie mnie w pobliżu (niestety naprawdę) .
wiem ,że ten kryzys jest niegroźny i nie poniesie  za sobą żadnych konsekwencji .ani dla mnie ,ani tym bardziej dla Kuby .może tylko troszkę nerwowi jesteśmy ostatnio bardziej ,ale to nic .minie ,właściwie już mija .
Kuba jest dla mnie najważniejszy na świecie .
żyję dla niego ,dzięki niemu ,wyłącznie .
to się  nigdy nie zmieni .

postanowiłam sobie ,że dzisiejszy dzień ,czyli wtorek -będzie takim dniem tylko moim i Kuby .dniem totalnie offline .komputer włączę rano ,by sprawdzić pocztę ,a następnie dopiero wieczorem ,gdy Kuba zaśnie.to będzie nasz dzień ,od rana do wieczora .popołudniowa drzemka jest nasza (cholera ,ale ja dawno nie spałam z nim w dzień ! ! !) komórkę wyciszam i rzucam na półkę ,jak to często mam w zwyczaju robić .to będzie nasz dzień ,pełen zabawy ,miłości ,przytulania i buziaków .
do tej pory takie dni dodawały mi sporej ilości energii i dużej dawki kreatywności ,więc mam ogromną nadzieję ,że i dzisiejszy taki będzie .
życzę Wam zatem spokojnej nocy ,a sama kładę się spać ,by od rana z Kubą odpoczywać ! polecam Wam czasem to samo .wylogujcie się ,spędźcie z dzieckiem cały dzień .to dobrze wpłynie zarówno na maluszka ,jak i na Was ! dobranoc .
  • Ja też ostatnio odczuwam takie właśnie przygnębienie, ale mimo to wiem, że to jest chwilowe. Mam nadzieje, że ten dzisiejszy Wasz wspólny dzień doda Wam tego czego sobie życzysz:) Udanego dnia (bo tylko Taki może być wspólny dzień z dzieckiem)

  • Kochana, może to tylko Blue Monday? :D Jakiś brytyjski psycholog obliczył że 20 stycznia w tym roku przypada najbardziej depresyjny dzień roku – więc może właśnie tego doświadczyłaś na sobie? Teraz będzie tylko lepiej :) I wychodźcie dużo z domku – nawet mimo pogody – wiem po sobie jak to pomaga na deprechę :) Ściskamy was mocno :)

    • ooooooo ,o tym to nigdy nie słyszałam :D
      ale znalazłam już powód swojego samopoczucia – dziś rano nadeszły TE dni :D

  • Też miałam takie kryzysy dopuki Wiki nie skończyła 3 lata :)
    Także nie przejmuj sie ,będzie dobrze. Chyba każda matka przez to przechodzi. :*

  • Myślę, że są dwie przyczyny tej sytuacji – pierwsza to zima. Jest szaro, zimno, wieje, szybko zapada zmierzch, słońce nie pada na twarz… Druga to zwiększone wymagania rosnącego malucha. Tymon skończył dziś dwa latka. Ostatnie dwa tygodnie to był ciągły ryk, rzucanie się na podłogę, dokuczanie siostrze i problemy ze snem (konkretnie – przeraźliwy wizg za każdym razem, gdy próbowałam go ułożyć do spania). Ja też w styczniu/lutym mam jakby wyładowane baterie. Niedługo nam przejdzie. :)

    • myszka ,ale ja depresji nie mam ,dzień przed okresem byłam ,wszystko dobrze już ;)

  • Pogoda taka, że nic się nie chce. Też od dwóch dni siedzę w domu i myślę co tu jeszcze wymyślić, bo kończy mi się inwencja twórcza. Byle dotrwać do wiosny.

    • ach dokładnie : BYLE DO WIOSNY ! :) dziś wracając z Kubusiem ze sklepu ,tłumaczyłam mu ,że jak jeszcze 100 razy pójdziemy spać ,to będzie cieplej ! :D

  • BlueMonday na bank! Głowa do góry MAMA :) A z tym łażeniem za Tobą, może mały ma skok rozwojowy i przy okazji lęk separacyjny?
    miłego offu! :* ściskam wiesz skąd :)

  • Trzymaj się! Ja dosść często stararm się tak offline’ować :)

  • Myślę ze u tej mamy możesz znalesc ciekawe inspiracje na zabawy z synkiem :) http://dzieciozmaganiamatki.blogspot.com/2014/01/zabawy-edukacyjne-z-rocznym-dzieckiem.html

    • oooooooooooo ,strzał w dziesiątkę ! dziękuję ! :))))

  • Pogoda mnie też dobija. Chociaż u nas sztormu nie ma… Tobie chociaż nikt nie ględzi, że wszystko robisz źle i że zajmujesz się pierdołami(czytaj: prowadzenie bloga) :) powrotu do formy kubusiowa mamuśko!!:) pozdrawiamy z Lenka!!

    • oj czasem mój tata mi ględzi :D ale mam to głęboko akurat ,bo dzięki temu blogowi Kuba nie miałby „połowy” rzeczy ,które ma ;)

  • Anonymous

    Ciągnąć dziecko za włosy?! Chore zachowanie…

    • chorym zachowaniem jest komentowanie ,bez doczytania do końca . ;)

    • Anonymous

      Doczytałam do końca i uważam, że to zachowanie jest chore i zakrawa o patologię. Jak zacznie Cię bić (bo DZIECIOM się to zdarza), to mu oddasz? Weź troszkę się zastanów dziewczyno nad sobą

    • wiesz ,doczytać ,a zrozumieć to ,co się czyta ,to jednak różnica .i jesteś doskonałym przykładem na to ,że ludzie mają ogromny problem z czytaniem ze zrozumieniem i wyciągają chore wnioski .dodatkowo ,od kiedy jesteśmy na Ty ? bo jakoś nie bardzo sobie ten moment przejścia przypominam drogi anonimie -i pamiętaj ,że nawet pisząc anonimowo zostawiasz po sobie ślad w postaci IP :)

  • Anonymous

    Też miałam problem z ciąganiem za włosy…córka miała z tego zabawę… jeżeli Ty pociągniesz to będzie równało się z tym, że będzie się to powtarzało…małe szkraby są okrutne czasami. Rozmawiałam na ten temat z kolegą psychologiem powiedział mi żeby mówić spokojnie dziecku że nie wolno… zostawić je samo na chwilę w pokoju przed wyjściem wytłumaczyć dlaczego tak postepujemy… i o dziwo ( w co nie wierzyłam) podziałało… nie od razu ale po paru dniach się uspokoiła…dzieci sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić i jak na to reagujemy im ostrzejsza reakcja tym dziecko bardziej zadowolone

    • a powiem Ci ,że „moja metoda” ,o której w necie kilkakrotnie czytałam się sprawdziła (póki co ,tfu tfu) ,bo Kuba dziś nie pociągnął mnie ani razu :)

  • witam ;) mam 3 miesiączną córeczkę i jak to czytałam jakbym czytała trochę o sobie, ale w wersji tej z przed roku – tej czasami płaczącej po kątach ( bo tak ). Z bloga wnioskuje że jesteś w podobnej sytuacji jak ja ( albo w sumie ja w podobnej sytuacji jak Ty :P )i powiem szczerze, że boje się trochę tego że Mała będzie mnie potrzebować non stop. Będzie bardziej potrzebowała uwagi, kreatywnych zabaw. Ale z drugiej strony muszą być gorsze dni, bo w sumie nie docenilibyśmy tych gdzie mamy mega humor i cieszymy się z każdej dupereli :) A i zima też mi daje się we znaki…do tej pory była wiosenna pogoda i codzienne długie spacerki. a teraz średnio mi się czasami uśmiecha wychodzić.. POZDRAWIAM ;)

    • dokładnie kochana -dzięki tym gorszym dniom możemy docenić te ,które są idealne ! :)

  • jeszcze chwilę – słońce będzie wcześniej wstawać, Kuba będzie coraz starszy i coraz bardziej samodzielny i świat będzie lepszy :) już niedługo . Ciekawe jak Ci minął ten dzień ;)

    • a powiem Ci ,że nerwowo trochę ,ale przyjemnie ;) z Kubulkiem 2 godziny popołudniowej drzemki prawie mieliśmy ;)

  • Igu

    Ja znalazłam sposób na moje kryzysy- aktywność ;)
    W ogóle… nawet ja postanowiłam spróbować zrobić bloga hehehe http://try-2-fit.blogspot.com/

    • a ja właśnie w „kryzysie” muszę odpoczywać ! :D

  • Dopadła Cie depresyjna statystyka. Mi na poprawę humoru to doświetlanie się (więcej słońca w mieszkaniu jak się da, światło z żarówkami o cieplejszej barwie) no i chwilka na solarium najlepiej podnosi na duchu :)

    • ja za solarium akurat nie przepadam :P nie te lata ….

  • jesteś młodą mamą na pełnym etacie, bez pomocy ojca dziecka na codzień. nie masz dla siebie czasu choćby raz w miesiącu – tych kilku godzin, żeby gdzieś wyjść bez Kuby, zresetować się jako matka i naładować baterie.
    nic dziwnego, że ten kryzys przyszedł.

  • Kochana,każdy ma prawo mieć kryzys,a u Ciebie to tez chyba trochę zmęczenie co? Sporo ambitnie wzięłaś na siebie i gdzieś to znajduje ujście. Minie,bo Ty pozytywna kobieta jesteś.

    Bardzo pochwalam pokazywanie dziecku dosłownie,że nas krzywdzi.
    Dziecko nie rozumie,że mamę boli. Ciągnie za włosy,gryzie,szczypie …bo to jego zabawa lub sposób by zwrócić na siebie uwagę. Pokazanie dziecku co to jest ból, jest bardzo dobrym posunięciem. I nie mówimy o biciu,wyrywaniu włosów garściami czy gryzieniu do krwi. Ja tak mojego młodszego Gnoma oduczyłam ciągnięcia mnie za włosy i gdy nieraz jeszcze mu się zdarzy,zaraz chwyta za swoje,kiwa głową nie i przeprasza mnie tuląc się :)