MACIERZYŃSTWO

Ostrożnie! Małe jest kruche!

Mama Kubusia20 comments838 views
( źródło : www.eksperciwoswiacie.pl )

nadal chcesz o tym milczeć ?
często zaczyna się od niewinnego klapsa ..sama znam ludzi ,którzy stosowali metodę „lekkiego klapsa” za każdym razem ,kiedy ich kilkumiesięczne dziecko zachowało się niewłaściwie .wierzą ,że w ten sposób nauczą dziecko posłuszeństwa .nie mieści mi się to w głowie i chyba nigdy tego nie pojmę .czy kilkumiesięczne  wtedy dziecko było w stanie zrozumieć za co dostaje klapsa ? owszem ,rozpłakało się może ,ale to pewnie dlatego ,że nie wie o co chodzi ,może dlatego ,że zabolało .na pewno nie zrozumiało dlaczego .czy z czasem „uodpornione” na lekkie klepanie po tyłku ,nie będzie”wymagało” użycia wobec niego większej siły ,aby osiągnąć ten sam „efekt” ? czy nie tak zaczyna się przemoc w rodzinie ?

przykładny ojciec ,wzorowy pracownik ,cudowny mąż .poważany w społeczeństwie człowiek .lubiany kolega ,obiekt pożądania wielu kobiet .nikt nie wie ,że w domu zamienia się w bezwzględnego kata .

wracam do domu po ciężkim dniu pracy .obiad powinien już czekać na stole ,a żona dopiero go gotuje .co za idiotka ,nawet z obiadem nie potrafi wyrobić się na czas .patrzę ,a ten gówniarz bawi się na podłodze i pewnie nie widzi ,że ubrudził dywan tuszem z pisaka ! krzyczę do niego by posprzątał ,a ten płacze i ani drgnie .krzyczę raz ,drugi ,trzeci ,w końcu nie wytrzymałem .uderzyłem go ,a on nadal nie wydusił z siebie ani słowa .kazałem mu pójść do swojego pokoju i nie wychodzić z niego dopóki mu nie pozwolę .o ,jest obiad ,wreszcie .żona woła syna ,gówniarz znów nie reaguje .woła go kolejny raz ,a ten smarkacz dalej nie raczy przyjść zjeść ,może mam mu zaproszenie wysłać ? bezczelny gówniarz ,jak ona go wychowała ,to jej wina .znów go woła ,nadal nic ,kpina ,zero szacunku do rodziców ,ja mu pokażę ……

wiedziałem ,że tata wróci dziś z pracy w złym humorze -dzwonił do mamy i krzyczał przez telefon .żeby mu nie przeszkadzać ,rysowałem pisakami na kartkach .wiedziałem ,że wróci i będzie zły .słyszę domofon ,idzie .może nie będzie tak źle ? może gdy wracał do domu spotkało go  coś miłego i ma już lepszy humor ? chyba nie ,krzyczy na mamę ,że  obiad jeszcze nie gotowy .nie wie ,że to moja wina ,bo musiała pójść ze mną do lekarza ,źle  się czułem .idzie  do mnie ,krzyczy już z daleka ..nie  zauważyłem ,że pisak którego trzymałem w buzi rozlał się na dywan .nie umiem tego posprzątać ,jestem za mały ,nie potrafię .tata nadal na mnie krzyczy ,szarpie mnie za ramię .zaczynam płakać ,ale on nie reaguje ,bije  mnie po twarzy i plecach ..to tak strasznie boli ..podniósł mnie za ramię i wyrzucił do pokoju ,kazał mi się nie odzywać i nie wychodzić z niego dopóki mi nie  pozwoli .położyłem się na łóżku i płakałem ..dlaczego tata mnie bije ? co takiego mu zrobiłem ? przecież ten pisak rozlał się niechcący ,nie zrobiłem tego specjalnie ..nic nie rozumiem ..przecież mógł tylko nakrzyczeć ,po co mnie bił ? dlaczego ? nie mogę przestać płakać …tato ,przecież Cię kocham ,dlaczego ? mama woła mnie na obiad ,ale  przecież tato zabronił mi wychodzić z pokoju ,miałem się nawet nie odzywać …iść czy nie iść ? jestem głodny ,bo w szkole koledzy zabrali mi drugie śniadanie ,ale jeśli tata zbije mnie ,bo wyszedłem bez pozwolenia ? chyba wolę być głodny ..zaczął krzyczeć na mamę ,boję się ,nie wiem co zrobić ..o nie ! tato idzie tutaj ,widzę jego cień na szybie w drzwiach ..w ręku ma pas .

ta sama historia opisana najpierw oczami ojca ,później oczami dziecka -choć z pozoru ta sama ,w ich oczach wygląda zupełnie inaczej .ojciec ,czujący się panem i władcą domu terroryzuje jego mieszkańców ..przerażona żona nawet nie reaguje ,kiedy on bije syna ,co raz mocniej i mocniej ..boi się ,że i jej się oberwie ,więc siedzi cicho .po chwili mąż wychodzi z domu ,po zjedzonym obiedzie umówił się z kolegami na mecz ,jakby nigdy nic .koledzy nie wiedzą ,że  przed chwilą po raz kolejny skatował swojego syna .

dziecko nie rozumie dlaczego jest bite .nie jest w stanie tego pojąć ,więc szuka winy w sobie .z czasem  przyzwyczaja się i nawet nie stawia oporu swojemu oprawcy .boi się cokolwiek powiedzieć komuś ,bo wie ,że spotka go za to kara ,wie nawet jaka ..dziecko jest zastraszone .codziennie z przyspieszonym biciem serca wyczekuje powrotu do domu swego oprawcy .nigdy nie wie ,co się wydarzy ,nigdy nie wie w jakim humorze wróci .nie wie ,w jakim miejscu pojawią się nowe  siniaki ..wie tylko ,że będzie bolało .że znów poczuje się nikim ,że tak po prostu musi być .”może koledzy też tak mają i boją się powiedzieć ? może to normalne ?” .ten mały człowiek rośnie w błędnym przeświadczeniu .myśli ,że ojciec jako głowa rodziny ma prawo do wszystkiego .przez lata powtarza sobie ,że mimo wszystko nigdy nie uderzy swojego dziecka ,że nie zniszczy go tak ,jak zrobił to jego ojciec .po latach sam zostaje ojcem ,zaczyna się od niewinnych klapsów ,bo przecież dziecko musi znać granice .potem szarpanie za ramię ,bo przecież musi wiedzieć czego mu nie wolno .”to ja jestem ojcem ,musisz się mnie słuchać ,rozumiesz ?” .katuje swoje dziecko każdego dnia ,za to ,że kredki nie posprzątane walają się po podłodze ..za to ,że buty brudne od błota ,a ręce od piasku ..za to ,że czwórka nie piątka ,za to ,że picie rozlało się na podłogę ..bije też swoją żoną ,jeśli mu się sprzeciwi ,przecież on tu jest mężczyzną .wszystko mu wolno ,przecież jego ojciec też tak robił .on ,głowa rodziny ,szanowany pracownik .w domu kat .historia zatacza koło ,tym razem jednak z innym zakończeniem .uderzył o jeden raz za dużo ,o jeden raz za mocno .potrząsane dziecko zamiast upaść na łóżko -uderzyło głową w róg stołu .nie zapłakało już nigdy więcej .

policji powiedział ,że to nieszczęśliwy wypadek ,a zastraszona żona potwierdziła jego wersję zdarzeń .tylko ona wiedziała jak było naprawdę .że to jej mąż zabił jej jedynego syna .nie wytrzymała bólu ,nie poradziła sobie z tą świadomością i targnęła się na własne życie ,skutecznie ..a mąż ? nadal ma pracę ,teraz koledzy szanują go jeszcze bardziej ,współczują mu ..tylko  ściany domu ,w którym teraz panuje cisza wiedzą ,jak było naprawdę ..

  • Mnie brakuje słów. Jak czytam czy słucham o tym, że ktoś pobił / zakatował swoje własne dziecko… Dzieci potrafią być okropne, nie mówię, że nie. Oliwia nie raz wyprowadziła mnie z równowagi, testuje moją cierpliwość każdego dnia. Zdarzyło mi się podnieść ton głosu, krzyknąć „Oliwia, zostaw/przestań/tak nie wolno robić”… Ale pobić? Skatować ? Takie maleństwo ? Nie pojmę tego nigdy

  • Same niecenzuralne słowa się cisną. Nie wiem jak można uderzyć. Jakim prawem. Kiedy klaps zmienia się w bicie? I skąd to przyzwolenie ciche na bicie dzieci też nie wiem :( Jak na ulicy ktoś drugiego uderzy to wykroczenie, to policja, to rozbój. A dziecko przecież taki sam człowiek, więc jakim prawem.
    :(

  • No i przez Ciebie rycze :(
    Powinni to niektórzy przeczytać. Szczególnie te TYPOWE (nie mówię o tych pożądnych i normalnych,ale Ty wiesz które mam na myśli) „blokowe” rodziny.
    No krew mnie poprostu zalewa….

    • Anonymous

      Nie powinna być Pani bierna, jeśli Pani wie , że za konkretnymi drzwiami odbywa się dramat, proszę to zgłosić.

    • Anonymous

      odezwała się Paniusia ze wsi gdzie dzieci za kurami biegają boso. Stwierdzenie TYPOWE BLOKOWE RODZINY było bynajmniej nie na miejscu. Bo mogę o Pani napisać TYPOWA WIEŚNIARA. Miejsce wychowania nie ma znaczenia.

    • Gosi zapewne chodzi o „blokowe rodziny” przedstawiane w niektórych filmach ,w których domach alkohol leje się strumieniami ,mieszkają w obskurnych kamienicach i dzieci są tam katowane .

  • Sory, ale chyba nie przeczytam… za dużo tragedii dookoła…

  • Klaps prowadzi do bicia, tak samo jak jeden papieros szybko może doprowadzić do nałogowego palenia. Przemoc rodzi przemoc.

    Jako dzieci zarzekaliśmy się, że my nie będziemy bić własnych dzieci że my będziemy lepszymi rodzicami, że nasze dzieci nie będą się nas bały. Jako dorośli walczymy ze sobą każdego dnia, świerzbią nas ręce, puszczają nerwy, kończy się cierpliwość. Krzyczymy, choć krzyczeć też nie mieliśmy. Jesteśmy słabi, przemoc się w nas zalęgła i niszczy od środka. Ale walczymy, nie chcemy patrzeć na strach i ból własnych dzieci.

    Nie rozumiem tylko dlaczego dopiero my. Dlaczego wcześniejsze pokolenia nie przerwały tej spirali przemocy. Bo ja też chodziłam z siniakami. Też nie wiedziałam, czy wyjść z pokoju. Tylko jedno się nie zgadza. Nie czułam miłości. Tylko strach i nienawiść.

  • czytałam to z dreszczami na plecach ;/ nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem takiego zachowania.. jak w wiadomościach słyszę o skatowanych dzieciach kilkuletnich czy kilkumiesiecznych mam ochotę po prostu znaleźć tą osobę i zrobić jej to samo tylko 1000 razy mocniej…łza się nieraz w oku kręci ;/ a teraz jak mam Moją Kochaną Marcelkę to jeszcze bardziej mnie to wku…. ( no niestety musiałam brzydko ). Jedno wiem na pewno że nigdy nie skrzywdze i nikomu nie pozwole skrzywdzić mojegfo dziecka ani fizycznie ani psychicznie NEVER !
    a tak w ogóle to dobrze że o takich rzeczach piszesz ;) aż mnie natchnęło i jakiegoś posta napisze bo tu w komentarzu to nie będę aż tak się rozpisywać :D Pozdrawiam Ciebie i Synia ;)

  • przykre jest to, że takie zdarzenia w ogóle mają miejsce ale to niestety prawda.

  • okropne jest bicie, bicie z premedytacją, bicie celowe, bez powodu, BICIE. Nie raz mam sytuację, że Buba doprowadza mnie do szału, że pyskuje, ale wtedy wolę wyjść na papierosa do ogródka, wyciszyć się i dopiero wrócić z pomysłem na jego histerię. To maleństwo przez tyle czasu jest zdany tylko na rodziców… Patrzy błagalnym wzrokiem, bo tylko my wiemy kiedy jest głodne, kiedy chce spać… a nagle? opiekun zamienia się w kata.
    Pobeczałam się jak debil….

  • Aż nie wiem, co napisać… Takie rzeczy nie powinny się zdarzać w cywilizowanym świecie…

  • niektórzy nie powinni mieć dzieci.

  • przykre no ale niestety dużo się słyszy na ten temat :(

  • Smutne to. Takiego ojca nikomu nie życzę..
    Nie raz jeden klaps prowadzi do przemocy? Z tym się nie zgodzę.. Jak jest za co, to nawet uczy. Nic się nie stanie jak klapsa się da. Nie którzy tak wychowują bez klapsów i widze jak im dziecko wchodzi na głowę.. Też musze przyznać że mój mąż był wychowywany bez klapsów i był strasznie rozwydrzony i rozwrzeszczany i wydawało mu się że wszystko mu wolno (od teściowej słyszałam :) ). Jego siostry sa starsze o 20 lat. Może dlatego że był rodzynkiem nie dawali klapsów. Bo podobno z dziewczynami nie było problemów i jeden klaps wystarczył żeby później były grzeczne i nie sprawiały problemów
    Ja dostałam pasa od ojca jak poszłam do koleżanki i nie powiedziałam im o tym a byłam drzwi obok. Oni się martwili i nie wiedzieli gdzie jestem
    Drugi jak powyrzucałam wszystko z domu za balkon :) trzeci jak się uczyłam katechizmu Trochę przesadziłam z odpowiedzią i dostałam. Szczerze? Należało mi się. Trochę pochlipałam ale się nauczyłam w mig. Potem tata brał mnie na kolana i mnie przytulał. Takie bicie to nie bicie. Jeżeli nie jest to robione często i agresywnie. Oczywiście nie bije się po twarzy. Chodzi mi głównie o pasy w tyłek. Jeśli naprawdę zasłuży.
    Ten post jest o biciu po twarzy, katowaniu. Trochę inny temat poruszyłam chociaż nie którzy mówią że klaps też jest zły.. Ja myślę że raz na parę lat klika miesięcy jak naprawdę jest za co, można na pasa zasłużyć i nic się nie stanie.

  • Anonymous

    ujelas to idealnie, nie trzeba komentarza, lzy same mi do oczu naplynely… nie rozumiem i nie zrozumiem…

  • Popatrzyłam na mojego synka i się rozpłakałam. Jak tak można?

  • przeczytałam, i jestem przerażona. Nigdy w życiu nie uderzyłabym swojego dziecka. Tak samo nie toleruję kary cielesnej jak i cisną mi się niecenzuralne słowa dla osób które dzieci porzucają, zamrażają, nie wyprowadzajz domu na spacer, nie dawają poczucia bliskości i bezpieczeństwa.

  • Straszne… brak słów :( Ja pamiętam klapsy z dzieciństwa, nie było żadnej przemocy, mam na myśli takiej jak Ty opisałaś, ale były klapsy i czasami dupsko zapiekło. Dziś, kiedy sama jestem mamą nie ważę się nawet uderzyć mojego dziecka, bo pamiętam kiedy sobie obiecałam, że ja tak nie będę…

  • mogłabym odpisać na każdy komentarz po kolei ,ale wtedy pod każdym musiałabym napisać to samo ,z każdym się zgadzam ….