MATKA TEŻ CZŁOWIEK

If You can dream it, YOU CAN DO IT.

Mama Kubusia31 comments232 views
 „Shit happens„, czyli jak wyleczyć się z toksycznej miłości i czy jest to w ogóle możliwe?

Złamane serce miał każdy z nas, nie ma wyjątków. Sądzisz, że nim jesteś? A nie pamiętasz już młodzieńczych miłostek i liścików w podstawówce? Nie pamiętasz zazdrości, gdy Twoja miłość stała w parze z kimś innym? No właśnie… Każdy przez to przechodził mniej lub bardziej boleśnie, a wraz z czasem zaczynaliśmy powoli rozumieć, co naprawdę znaczy słowo „kochać”. Chociaż, czy tak naprawdę jest jakaś definicja miłości? Czy da się opisać ją słowami? Dla jednych miłość jest wspaniałym uczuciem łączących dwojga ludzi. Dla innych to bezpieczeństwo, oddanie, wspólne życie. Miłością kolejnych jest sztuka, pasja. Dla każdego z nas to słowo ma inne znaczenie i inne obrazy kreują nam się w głowach na myśl o nim.
Jeszcze miesiąc temu spytana o to, czy kocham nadal śmiało powiedziałabym tak. Mówiłam tak nawet samej sobie. Ale czy była to prawda? Nie, to było tylko przyzwyczajenie. Przed narodzinami Kuby żyłam miłością, która zrujnowała mnie psychicznie. Toksyczna miłość, związek nic lepszy. Wiele razy zastanawiałam się- co ja tu w ogóle robię? Dlaczego wciąż tu jestem? Długo zajęło mi podjęcie decyzji o odejściu i powrocie do domu. Od tej decyzji minęło ponad osiemnaście miesięcy i uważam, że była to jedna z najlepszych decyzji jakie w życiu podjęłam. Początkowo nie było łatwo, szczególnie kiedy urodził się Kubuś i czułam się ze wszystkim strasznie samotna, mimo ogromnego wsparcia moich rodziców. Często płakałam, nie mogłam zrozumieć dlaczego jest tak, a nie inaczej. Marzyłam o normalnym domu z kochającymi się rodzicami, chciałam tego dla Kuby. Ale czy chciałam tego dla siebie? Dziś wiem, że nie.
Od zawsze byłam indywidualistką. Kto mnie zna nieco dłużej, może to chyba śmiało potwierdzić. Być może zabrzmi to okrutnie, jednak nie mogłam długo przebywać z jedną osobą. Nudziłam się, dusiłam się, dosłownie. Dopiero gdy poznałam ojca Kuby byłam pewna, że kocham naprawdę. Że mogę, że chcę. Z perspektywy czasu widzę to wszystko inaczej. Pewnie dlatego, że znam więcej faktów. Jak to mówią: „mądry Polak po szkodzie”. 
Tyle, że ja z tego wszystkiego wyszłam z ogromnym plusem. Mam Kubę. Mam ogromny sens w życiu. Mam cel, jakim jest wychowanie go na dobrego człowieka.  Mam kogoś, kogo kocham najbardziej na tym świecie i nigdy kochać nie przestanę. Kogoś, dla kogo w ogóle mam ochotę wstawać rano z łóżka, uśmiechać się, funkcjonować, żyć. I początkowo żyłam tylko dla niego, nie myślałam o niczym innym. Po prostu wiedziałam, że muszę, dla niego.
Minęło trochę czasu i chyba niedługo będę mogła powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Tak naprawdę. Są gorsze i są lepsze chwile, ale mimo wszystko zaczynam odczuwać satysfakcję z tego co robię, satysfakcję z życia. Prawdę mówiąc myślałam, że ten moment nigdy nie nastąpi, że nic dobrego mnie już w życiu nie czeka. Myliłam się. Ten rok zaczął się naprawdę dobrze. Po prawie dwudziestu pięciu latach (bo tyle stuknie mi w lipcu) odkryłam swoją prawdziwą pasję. Znalazłam coś, co lubię robić, co sprawia mi ogromną przyjemność, daje olbrzymią satysfakcję, a dodatkowo jest bardzo praktyczne. Mowa tu oczywiście o szyciu. Od zawsze temat mnie kręcił, jednak nigdy wcześniej nie odważyłam się spróbować. Z jednej strony żałuję, że zrobiłam to tak późno. Z drugiej strony wiem, że był to najlepszy możliwy moment, na rozpoczęcie czegoś nowego. Wiecie jakie to budujące uczucie, kiedy idziesz z dzieckiem na spacer, a ludzie zachwycają się spodniami, które ma na sobie i które sama uszyłaś z myślą o nim? Po prostu rosną skrzydła. 
Równie wiele satysfakcji daje mi pisanie tego bloga, stale rosnąca liczba czytelników. Ale i liczba współprac, dzięki którym mogę sprawić Kubie wspaniałe prezenty, na które nigdy nie mogłabym sobie pozwolić. Dziękuję Wam więc ponownie za to, że jesteście.
Ogromną satysfakcją jest dla mnie też mój wygląd. Może brzmi to nieco narcystycznie, ale taka jest prawda.  Kocham siebie za to i nie widzę w tym niczego złego. Jestem chuda, mam długie włosy, mam swój wymarzony tatuaż, dobrze czuję się z okularami. Pamiętacie, jak pisałam Wam, że czułam, że z dniem, w którym ubrałam je po raz pierwszy wszystko się zmieni? Chyba miałam dobre przeczucie.
Zrozumiałam też jedną, najważniejszą rzecz. Facet nie jest mi potrzebny do szczęścia. Nauczyłam się radzić sobie z Kubą sama, bez faceta u boku. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale takie jest życie. Nie wyobrażam sobie, by mógł być z nami ktokolwiek jeszcze. Ktoś może powiedzieć, że pewnie z czasem będzie mi smutno, że zatęsknię do miłości. Nie, to się nie wydarzy. Całą możliwą miłość wlewam w Kubę. Nie potrafię dzielić miłości na dwoje, nie chcę. Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek obcy miał wpływ na wychowywanie Kuby, że ktoś miałby go pouczać. Gdybym załóżmy znalazła nowego partnera, a ten podniósłby głos na Kubę, gotowa byłabym zabić. A w praktyce to spakowałabym walizki osobnika i wystawiła je za drzwi, tego samego dnia. Jestem tego pewna. 
Dobrze mi tak, jak jest teraz. Całe dnie mam co robić. Jest Kuba, jest blog, jest szycie. Czasem słodko leniuchujemy całe dnie, a innym razem czas pędzi tak, że wydaje mi się, że za chwile mój organizm wysiądzie. Ale lubię to. Lubię to jak jest. Lubię wszystkie dni, zarówno te lepsze i te gorsze. Dzięki tym gorszym doceniam sielankowe chwile, które mogłyby trwać wiecznie.
A wiecie dlaczego tak jest? Wiecie co tak naprawdę zmotywowało mnie do wewnętrznego wstania na nogi i wzięcia życia w swoje ręce?
KUBA.
Razem poradzimy sobie ze wszystkim, cokolwiek nie stanęło by nam na drodze. Bo łączy nas coś, czego nikt nie jest w stanie zniszczyć i nikt nie jest w stanie nam tego odebrać. Prawdziwa, olbrzymia miłość.
Uwierzcie w siebie. Uwierzcie w swoje możliwości, siły. Uwierzcie, że tym razem może się udać. Nie odkładajcie marzeń na później, bo może nie być czasu na ich realizację. Nie bójcie się podejmować nowych wyzwań, a nóż się uda? To jak będzie wyglądało Wasze życie zależy tylko i wyłącznie od Was. Szczęściu trzeba czasami trochę dopomóc.
A przede wszystkim- okazujcie miłość dzieciom, pamiętajcie o tym! One potrzebują Was jak nikogo innego. Dla nich, jesteście najważniejsi! 
:)
DZIŚ SĄ IMIENINY MOJEJ MAMY, która jest najcudowniejszą kobietą na ziemi. Najlepszego kochana! :*
  • Powinnaś prowadzić wykłady motywacyjne :-). Wspaniały post! I wszystkiego najwspanialszego dla Twojej Mamy :-). Pozdrawiam

    • Asiu rozumiem, że zajmiesz miejsce w pierwszej ławce?:) W imieniu mamy dziękuję i przesyłam buziaki dla Hubisia! :)

  • Anonymous

    Coś się ostatnio zbyt pewna siebie zrobiłaś. Coś się szykuje? Stało się coś?

    • Widzę, że ktoś ma problemy z czytaniem tekstu ze zrozumieniem?

    • yyy no tak, marudzisz- jesteś be, cieszysz się życiem- jesteś be. Najlepiej zapadnij się pod ziemie. Dżizas! To juz nie można się cieszyć WŁASNĄ OSOBĄ i swoimi sukcesami i w końcu dojrzeć do tego, żeby otwarcie mówić o swojej pewności siebie?? Oj Anonimki… Wy macie jakieś dziwne fazy :)

    • Bez kitu, również tego nie kumam! :D

  • Najważniejsze jest szczęście Twoje i Kuby. Jeśli nikt więcej nie dostarczy wam takiej radości jakiej dostarczacie sobie nawzajem to nie ma się co zmuszać do związku. Cieszę się, że jesteście szczęśliwi i oby tak było zawsze :)

    • Oby, oby, oby! :) Bo w życiu niestety tak jest, że wszystko co dobre szybko się kończy…

  • Wazne żebyś ty była szczęśliwa wtedy Kuba też będzie, bo nieszczęśliwy rodzic to nieszczęśliwe dziecko. Dzieci rozumieją więcej niż nam się wydaje.
    Powodzenia i szczęścia w realizowaniu swoich pasji;)

    PS.Fajnie się czyta twoje posty :)

    • Odwrotnie. :) Najważniejsze, by Kuba był szczęśliwy, wtedy i ja będę. :)

  • Anonymous

    Wpis z lekką nutą egoizmu i to nie pierwszy. Ciągle piszesz o tym co Ty czujesz a pomyślałas tak szczerze o Kubie? Tobie facet nie jest potrzebny do szczęścia ale jemu tak bo w kim będzie widział autorytet, z kim będzie robił męskie rzeczy w garażu albo gdzieś? A Ty w tym momencie tworzysz klatkę w której zamykasz siebie i Kubę na świat- to nie jest dobra droga

    • Najłatwiej – jak zwykle- oceniać gdy się nie podpiszesz.. Karolina dobrze wie, co jest dla Dziecka najważniejsze.. i nie pozwoliła by Go skrzywdzić. Postępuje tak, bo myśli o NIm. NIE O SOBIE.. A ty – Drogi Anonimie- chyba niewiele Wiesz o życiu..

    • leżę i kwiczę!
      Przecież nie zamknęła się na facetów, tylko zwyczajnie na dzień dzisiejszy jest samowystarczalna! To takie dziwne? A może niepojęte, że matka może być i mamą i tatą? Po co ma się ładować w związek dla SIEBIE? Chyba wlasnie swiadczy jej zdanie o jej ilosci do syna, że byle kogo „wujkiem” nazywać nie bedzie.
      btw, JEJ BLOG, wiec pisze o SOBIE. Jakby pisała o Bieberze, też byś się, Anonimie, spinał, że kiepski obiekt westchnień?

    • Drogi Anonimie…
      W życiu trzeba być trochę egoistą i nie widzę w tym niczego złego to po pierwsze.
      Po drugie, nie masz zielonego pojęcia o tym, czy tworzę jakąś klatkę, czy jej nie tworzę, bo nie ma Cię przy mnie. Na blogu możesz przeczytać TYLKO to, co JA CHCĘ, żebyś przeczytał drogi Anonimie.
      Po za tym, Twoim zdaniem tworzę klatkę, bo nie zamierzam wskakiwać pierwszej lepszej osobie do łóżka? A może właśnie Twoim zdaniem powinnam wskakiwać i w ten sposób otwierać siebie i Kubę na świat? Może tędy droga? :)

      A tak poważnie. Wiem co jest dobre dla mnie, wiem, co jest dobre dla Kuby i nie wydaje mi się, abym prosiła o rady. Kuba jest u mnie zawsze, niezmiennie na pierwszym miejscu.
      I nie pouczaj mnie, co jest dobre, a co złe.

    • Anonymous

      Czemu od razu atakujecie powyższego anonima?
      Przecież nie napisał nic złego Karoli i trzeba przyznać że ma trochę racji- oczywiście nie uważam jakoby słuszne było szukanie faceta na siłę bo nie tędy droga- niemniej jednak Karolino zdajesz się bronić rękoma i nogami przed wpuszczeniem kogokolwiek do Waszego duetu – kochasz Syna nad życie co jest zrozumiałe ale Kuba kiedyś podrośnie i mama przestanie mu wystarczać -zaczną się koledzy znajomi itp- jeśli poświęcisz całe życie i wszelkie pasje li i jedynie Jemu to czeka Cię bolesne zderzenie z rzeczywistością bo póki mały absorbujesz jego uczucia w 100% ale to się skończy szybciej niż można sobie wyobrazić,wówczas takie mamy które poświęciły życie jedynie dzieciom zostają w pustym domu bez niczego a to nie jest dobre- dalej stawiaj Kubę na pierwszym miejscu ale nie zamykaj się na ludzi przy tym,i nie jest prawdą że dziecku wystarczy tylko mama- one potrzebują również ojca,męskiego wzorca i tej innej miłości od tej którą daje mama- ojcowskiej.Nie neguj tego bo popełnisz błąd- i nie traktuj moich rozważań w tym temacie jako pouczania – nie to miałam na celu

    • Ale ja Kuby i siebie nie zamykam. Spotykamy się z ludźmi, Kuba ma dwóch kolegów w swoim wieku, z którymi również się widuje. Co prawda ze względu na pogodę niestety teraz nieco rzadziej.
      Wiesz, ja nigdzie nie napisałam, że dziecko nie potrzebuje ojca i męskiego wzorca. Jednakże nie zamierzam być z ojcem Kuby, tylko po to, by mu to zapewnić? Dlaczego? Bo za przeproszeniem gorszy chujowy wzorzec, lepszy żaden. A dowodem na to może być chociażby fakt, że ojciec widział Kubę ostatni raz w Święta Bożego Narodzenia (i tylko dlatego, że ja tam pojechałam), a mieszka 11km od nas. To chyba również świadczy o tym, że lepiej nie mieć takiego wzorca. :)

    • Na początek przyznam się szczerze, że nie przeczytałam wszystkich powyższych komentarzy odnoszących się do wypowiedzi tejże anonimowej osoby.

      Osobiście sądzę, że nie posiadając pełnego obrazu relacji Karoliny, mówiąc ogólnikowo z mężczyznami, takowe wypowiedzi powinny być zawsze rewidowane w trakcie pisania. Oczywiście, wiadomo, że np. prowadząc bloga, autor musi liczyć się z tym, że wszelkie treści będą odbierane przez pryzmat jego czytelników, no bo i w jakiż sposób mają znać dokładne myśli piszącego.

      Ale ja nie o tym. :) Chciałam się odnieść do słów, że Kubie jest/będzie potrzebny facet. Tu się zgadzam w pełni. Dziecko, potrzebuje zarówno mamy jak i taty do pełnego i prawidłowego rozwoju. Nie na darmo w zamierzchłych czasach kobiety zajmowały się chłopcem (na nich się skupiając w tej sytuacji) do, bodajże 7 roku życia, a później opiekę sprawował nad nim ojciec, ucząc polowania, itd.

      Jednakże pragnę zauważyć rzecz dość istotną. Autorytarnym „facetem” nie musi być tylko i wyłącznie ojciec bądź ojczym dziecka. Równie dobrze to dziadek czy wujek, a nawet sąsiad jeżeli takowa sytuacja miałaby miejsce, może być dla chłopca wzorem i to z nim może robić te wszystkie męskie rzeczy jakie przyjdą nam do głowy*. A z tego co czytelnikom tego bloga raczej wiadomo, to Karolina nie ucina kontaktów z Kubusiowymi dziadkami czy wujkami. Więc ten mężczyzna w życiu Kuby istnieje. Przecież mogło się też zdarzyć tak, że Kuba np. ojca stracił w wyniku wypadku, prawda?

      A gdyby Karolina w takiej sytuacji deklarowała niechęć do kolejnych związków, ponieważ nie chciałaby drugi raz przeżyć ewentualnej straty, to czy dalej padałby zarzut, że zamyka Kubę w klatce?

      Jak już się wielokrotnie przekonałam w różnych dziedzinach życia na świat trzeba patrzeć z maksymalnie szerokim punktem widzenia, aby skupić się na szczegółach.

      Na koniec przepraszam za rozpisanie się, ale tak to już ze mną jest.
      Serdecznie pozdrawiam osobę anonimową, która zapoczątkowała tę dyskusję. Mam nadzieję, że nie zostanę odebrana jako osoba atakująca bo nie to było moim zamiarem.

      Mgd

      *Jeśli mnie pamięć nie myli, ponieważ nie mogę znaleźć odpowiedniej strony, fragment mojej powyższej myśli został zaczerpnięty z książki „Dzikie stwory” (Stephen James, David Thomas, wyd. eSPe).

    • Anonymous

      Karolino ależ ja nie napisałam abyś była z ojcem Kuby- również uważam że nie warto tracić czasu na osoby które tego nie są warte. Ale opisując Wasze życie piszesz że nikt nie jest Wam do szczęścia potrzebny- że nie wyobrażasz sobie bycia z kimkolwiek bo dobrze jest tak jak teraz- a pomyślałaś co bedzie za parę lat? Nie mówię przez to iż masz być z pierwszym lepszym facetem! Ale żebyś dopusciła do siebie myśl że kiedyś kogoś możesz poznać i zbudować szczęśliwą relację dając tym samym Kubie Tatę- nie biologicznego ale kochającego i troskliwego a to najwazniejsze .Nie gniewaj się ale widać masz zapędy w strone obsesyjnej miłości (wybacz brak lepszego słowa do określenia ) najpierw kochałaś tatę Kuby wbrew wszystkiemu i wszystkim i byłaś gotowa na wszystko ,nawet na poświęcenie własnej osoby a po narodzinach Kuby całą miłość przelałaś na Niego- nie twierdzę że Matka ma nie kochać własnego dziecka i ma nie być ono najwazniejsze- ależ oczywiscie że powinna kochać i stawiać jako priorytet. Ale ograniczanie się we wszelakich planach i kategoryczne zaznaczanie że dla nikogo innego nie ma w Waszym życiu miejsca nie jest dobre- bo sama dobrze wiesz że Kuba podrośnie a co wówczas? Będziesz miała ogromny żal w sercu jak zacznie wybierać kolegów,dziewczyny… taka kolej rzeczy…. więc powinnaś mieć coś POZA NIM i być otwarta na nową miłość jak przyjdzie taki czas- partner jest również od tego aby zwracać dziecku uwagę,piszesz że wystawiłabyś wówczas za drzwi- ale dziecko potrzebuje tego zwracania uwagi od ojca,to również element wychowania.Moja koleżanka rozstała się z ojcem swego Syna gdy ten mial dwa lata- ma nowego partnera,Synek nie pamięta OB. ,zwraca się tato do Nowego Partnera Mamy który jest z nimi od pieciu lat- i tamten na równi z mamą stara się go dyscyplinować,ba nawet daję karę jak to jest potrzebne.

    • Anonimie…
      Wybacz, ale chyba dalej się nie rozumiemy. Owszem, uważam, że sami świetnie dajemy sobie radę i nie jest nam żaden facet do szczęścia potrzebny i te słowa podtrzymuję. A tego co będzie za te kilka lat nie wiem. Wiem na pewno, że nie zamierzam nigdy ograniczać Kuby w sposób o jakim pisałaś. W tym momencie dla mnie liczy się najbliższa przyszłość i o nią muszę się martwić. Nie będę wybiegała planami na kilka lat do przodu,bo nie wiem, co wydarzy się w tym czasie.
      „i być otwarta na nową miłość jak przyjdzie taki czas-„- Ale ten czas jeszcze nie nadszedł, dlatego jestem kategorycznie zamknięta.
      :)

    • Anonymous

      W takim razie nie do końca jasno wyrażasz swoje myśli – stąd nieporozumienie
      Opisujesz to w taki sposób jak gdyby ewentualność stworzenia kiedykolwiek nowego związku i rodziny dla Kuby była w ogólnie niemożliwa- czy to teraz czy w przyszłości
      Nie doprecyzowałaś że za parę lat być może zmienisz punkt widzenia- piszesz za to że nie pozwoliłabyś aby jakikolwiek mężczyzna zwrócił Twojemu dziecku uwagę bo spakowałabyś go i wystawiła za drzwi,to raczej nie skłania ku wysnuciu wniosków iż być może kiedyś będziesz kogoś chciała mieć
      Dobrze że sobie radzicie ale z takiej izolacji nie wynikają jedynie same plusy,aczkolwiek boisz się zapewne ponownego zranienia i stąd też niechęć do facetów
      Nie zamierzasz ograniczać Kuby w sposób o jakim napisałam- ale przecież już to robisz…
      Sama piszesz że nie ma opcji aby został bez Ciebie,usnął bez Ciebie- a przeciez mieszkasz z rodzicami masz alternatywę aby wyjść na chwilkę gdziekolwiek bez Niego aby był nauczony funkcjonowania także z kimś innym nie tylko z Tobą (bo jak kiedyś będziesz chciała pójść do pracy może być ogromny problem aby go od Ciebie odseparować),patrząc z boku wygląda to tak jakbyś obarczyła go bardzo zaborczą miłością i nie pozwalała nikomu do Was podejść
      Prosze nie traktuj tego wpisu jako ataku- bo nie to miałam na celu
      Myślę że jesteś na tyle inteligentną osobą iź nie potraktujesz tego że mam taki pogląd na kwestie Was dotyczące jako hejtu

    • Dlatego też napisałam, że nie do końca się zrozumiałyśmy. :)
      Nie traktuję Twoich wypowiedzi jako hejt, bo hejty nieco inaczej wyglądają. Wiesz, z boku wszystko może wyglądać inaczej. A ja mam ostatnio tyle bieganiny po mieście, że Kubuś często zostaje czy to z babcią, czy z dziadkiem. Jutro rano też na chwilę wyjeżdżam i zostanie z babcią.
      Pozdrawiam. :)

  • Anonymous

    A ja wierzę że kiedyś sie zakochasz w wartościowym człowieku i zbudujecie razem rodzinę- dla Ciebie,Kuby i Nowego Dziecka również :D

    Co do faceta… ja z moim mężem jestem 9-ty rok,prawie 5lat po ślubie,dwoje dzieci… i chociaż bywały wzloty i upadki stwierdzam że facet jest potrzebny- jako ojciec dzieciom bo mama nie jest w stanie dać tego rodzaju miłości jakie daje Tata.

    A mężczyzna może być również wsparciem- ja akurat nie mogę liczyć na nikogo poza nim i to on przejmuje obowiazki nad dziecmi biorąc wolne z pracy jak jestem chora,to on zabbiera na spacery,daje mi odespać rano w weekend itp

    • Jeśli tak się kiedyś stanie- masz u mnie piwo! :)

    • Anonymous

      Nie piję alkoholu- jak coś sporadycznie wino ale niemniej jednak życzę Ci tego z całego serca ! :D

    • A ja nie pijam wina, nigdy! Fu. :)

  • Każdy podejmuje jakieś decyzje. Są dobre lub złe. Najważniejsze żeby wybrać dla siebie odpowiednie i nie męczyć się.
    I nigdy nie mów nigdy :) Pewnie znajdziesz w swoim czasie kogoś kto Cię pokocha i ty również i będziesz z nim szczęśliwa.. To że jest Ci samej dobrze nie wyklucza że będzie ci źle z kimś.
    Życzę twojej mamie dużo zdrówka ;)
    Pozdrawiam

  • Przyjdzie czas to i kiedyś odpowiedni facet się zjawi.
    Liczysz się Ty i szczescie Twojego Syna. Jestes cudowna. Bo robisz dla niego wiele, więcej i coraz więcej i bardziej. I bądz egoistką hehe jak to jeden anonim napisał. W dziejszych czasach to najlepsza rada.
    „Umiesz liczyć, licz na siebie, Twoje szczęście innych j*bie.”
    wybacz bejbe, ale musiałam :D
    buziaki z Holki :*

    • Ten cytacik znam i uwielbiam. Buzia kochana! :*

  • I tak trzymaj;)
    Choć ja i tak wierzę, że kiedyś spotkasz kogoś, kto zasłuży i na Ciebie, i na Kubę, i na Waszą miłość;)
    Pozdrawiam Was serdecznie i najlepsze życzenia dla Mamy;)