ZDROWIE

Przepuklina.

Mama Kubusia31 comments1246 views
Na dziś planowałam post pełen moich życiowych mądrości. Postanowiłam go sobie jednak darować. Dlaczego? Dlatego, że zwyczajnie nie mam czasu na to, by usiąść i go napisać.

Ten tydzień nie zaczął się dobrze. W poniedziałek- w dniu, gdy swoje urodziny obchodziła moja ukochana mama miałam planowaną i długo odkładaną wizytę u lekarza. Niestety nie wynikło z niej nic dobrego. Nie dość, że znów samoistnie schudłam, to dodatkowo potwierdziły się moje przypuszczenia: czeka mnie operacja.

Urodziłam się z przepukliną. Gdy miałam prawie pięć miesięcy miałam być operowana. Jednak z racji okresu świątecznego wypisano mnie na kilka dni do domu, gdzie przepuklina samoistnie się wchłonęła i operacja nie była konieczna. Długo nie dawała o sobie znać, właściwie przez lata nawet nie miałam pojęcia o sytuacji. Jednak od jakiegoś czasu odczuwałam bardzo silne bóle brzucha, z lewej strony. Czasami wyczuć dało się jaką dziwną twardą gulkę, która po naciskaniu i masowaniu wchłaniała się. Początkowo myślałam, że to po prostu lewy jajnik, który swego czasu  dziwnym trafem zawijał się wokół jajowodu. Na moje nieszczęście myliłam się. Ból był co raz silniejszy, czasem dochodziło do sytuacji, kiedy łapał mnie bardzo bolesny i silny skurcz i nie mogłam wstać. Lekarz potwierdził moje przypuszczenia, po badaniu potwierdził, że wyczuwalne są bardzo wyraźnie wrota przepuklinowe i że czeka mnie operacja. W czwartek wybieram się więc do lekarza rodzinnego po skierowanie do chirurga, który ma skierować mnie do szpitala.
W związku z operacją wiele rzeczy bardzo się komplikuje. Przede wszystkim kwestia Kuby. Moja mama ze względu na sytuację zapewne dostanie kilka dni wolnego, by zająć się nim w tym czasie. To nie powinno być problemem. Problem jest inny. Jak wiecie- Kuba nadal jest karmiony piersią i bez mojego mleka nie zaśnie. Nie toleruje żadnych butelek, mleka modyfikowanego, a smoczek odrzucił już na początku minionych wakacji. Nic nie jest w stanie go utulić do snu, jedynie moja pierś, z której popija mleko. Jak zdążyłam się już zorientować, w przypadku operacji pod całkowitą narkozą spędziłabym w szpitalu jakieś trzy doby, czy na pewno dwie noce, a mojej mamie przypadnie z zaszczycie usypianie Kuby. Tylko cholera jak? Napłacze się biedaczek, namęczy i pewnie w końcu zaśnie… Z pewnością nie zamierzam odstawiać go od piersi z powodu planowanej operacji. Nie ma nawet takiej opcji, by jakaś głupia przepuklina rujnowała naszą mleczną przygodę. Nie poddam się i będę walczyć z całych sił. Marzy mi się zabieg laparoskopowy. Wtedy spędziłabym w szpitalu zaledwie kilka godzin i z usypianiem Kuby nie byłoby problemu. Byłabym w domu na czas. Mam nadzieję, że się uda. Inaczej umrę z nerwów. 
Właściwie… Nie będzie inaczej. Nie zgodzę się nigdy na całkowitą narkozę. Dlaczego? Każdy z nas ma coś, czego się potwornie boi, nawet jeśli nigdy tego nie próbował. Niektórzy boją się latać, inni skoczyć na bungee, niektóre kobiety nie wyobrażają sobie porodu naturalnego i płacą za cesarskie cięcie. Ja naprawdę panicznie boję się narkozy. Szczególnie po obejrzeniu filmu „Awake” (serdecznie polecam!). Boję się dwóch rzeczy: tego, że narkoza mimo pomiarów może okazać się za słaba i tego, że mogę się po niej nie obudzić. Mam specyficzny organizm, podatny na wszystko. Nie wiem jak zareaguje na narkozę i mam nadzieję nigdy się tego nie dowiedzieć. Jeśli nie obudziłabym się po narkozie, kto poprowadziłby Kubę przez życie za rękę? Kto mówiłby mu, jak bardzo go kocha? Kto całowałby go, przytulał, głaskał i tulił do snu? Kto czytałby mu bajki, układał z nim klocki i pomagał mu poznawać świat? Z kim czułby się tak bezpiecznie? Gdyby taka sytuacja miała miejsce, z pewnością pośmiertnie umarłaby moja dusza, której pękłoby serce z żalu i niemocy. I właśnie dlatego na narkozę się nie zgodzę. Chyba, że moje życie naprawdę będzie zagrożone i nie będzie już innego wyjścia. Oby więc tak nie było.
Zastanawia mnie i zarazem przeraża też inna kwestia z operacją związana. Jak wiadomo, po operacji musiałabym odpoczywać, najlepiej dużo leżeć, no i przede wszystkim nie dźwigać, co przy usunięciu przepukliny grozi jej nawrotem. Zalecenia normalne, jednak w moim przypadku niemożliwe. Miałabym nie brać Kuby na ręce? W ogóle? Miałabym nie pozwolić mu beztrosko przytulać się do mojego brzucha i piersi? To niemożliwe, niewykonalne. Pękłoby mi serce, gdybym musiała odmówić tym małym, cudownym rączkom podniesionym do góry i proszącym, później już płaczącym oczkom. Jaki więc jest sens operowania czegoś, co i tak wróci prędzej czy później? Syzyfowa praca…
Wiele mam wątpliwości, wiele pytań, oczekiwań i zastrzeżeń. Mam nadzieję, że lekarze rozwieją moje wątpliwości i jakimś cudem dojdziemy do porozumienia. Marzy mi się, by przepuklina nie była duża i by udało się załatwić sprawę zabiegiem laparoskopowym. Byłoby cudownie. Jednak znając moje szczęście w życiu, to… Ech, szkoda gadać. Może już w czwartek dowiem się czegoś więcej.
Staram się o tym za wiele nie myśleć, zajmować głowę czym innym. Dzięki Kubie  nie jest to trudne. To dziecko ma milion pomysłów na minutę i niekończące się pokłady energii, cały czas zastanawiam się- skąd? Ja o godzinie dwudziestej pierwszej najchętniej położyłabym się spać, a dla niego to pora rozpoczęcia najlepszej zabawy. Ostatecznie oboje po dwudziestej drugiej lądujemy w łóżku. Kuba po jakimś czasie zasypia, a ja włączam komputer. Odpisuję na wiadomości, e-maile. Piszę zaległe planowane posty. Nagle patrzę, zbliża się godzina druga, czyli czas położyć się spać, bo za jakieś siedem godzin pobudka. Kuba wstaje najszybciej po dziewiątej, choć w minionym tygodniu kilka razy zaskoczył chyba i samego siebie wstając kilka minut przed. Ja po prostu muszę przespać się te minimum sześć-siedem godzin, inaczej nie funkcjonuję. Kawy nie piję, więc w ciągu dnia nie mam żadnego dopalacza energetycznego. Czasem dodatkowo śpię z Kubą w dzień. Jego samotna drzemka trwa maksymalnie godzinę, a gdy położymy się razem to potrafimy przespać nawet trzy. Tak było dzisiaj, właściwie już wczoraj.
Jak zapewne widzicie, zmieniłam nieco wygląd bloga. Na chwilę obecną  szczególną radość sprawia mi baner, na który mogłabym patrzeć chyba przez cały dzień.  Skromnie mówiąc uważam, że wykonałam kawałek zajebistej roboty. Dziś też udało mi się stworzyć baner dla Kornelii, którą znacie jako Perfekcyjną Mamę. Mam nadzieję, że Kornelia jest szczerze zadowolona, a nie dziękowała tylko dlatego, że po prostu wypadało. Chociaż skoro umieściła go na blogu, to chyba jest w porządku, prawda? :)
Z niecierpliwością czekam na wąsaty materiał, który zakupiłam na allegro w bardzo okazyjnej cenie. Sprzedawca na aukcji zapewnia, że materiał jest delikatny i miękki, a ktoś z Was pisał, że jest twardy i nadaje się jedynie na pościel. Tym bardziej nie mogę się doczekać. Planuję uszyć z niego bardzo szerokie pumpy dla Kuby na wiosnę i podobne o długości trzy/czwarte na lato. Gdy okaże się on jednak za sztywny mam już w głowie kilka alternatywnych rozwiązań, jakimi są między innymi Kubusiowa koszulka, czy poszewka na naszą poduszkę. Bądź co bądź materiał z pewnością się nie zmarnuje.
Cóż… Tak jak pisałam, zbliża się powoli niebezpieczna godzina, a mam jeszcze parę rzeczy do zrobienia. 
PS. Przypominam, że niebawem kończy się czas, w którym przyjmuję zgłoszenia konkursowe. Gdyby ktoś jeszcze miał ochotę się z nami pobawić, po więcej informacji zapraszam TUTAJ. Jednocześnie powiedzieć mogę, że z następnym konkursem startujemy pierwszego marca. Szykujcie książki i aparaty! :)
  • zyczymy aby wszystko poszlo po Twojej mysli :*

    …Nie narzekam ze sie nie wysypiam bo moje corka wspateje okolo 10 ale mi nie wystarcza 7 godzin snu, ja zeby sie wyspac potrzebuje 13 godzin :/
    i tak jak Ty sieadma do kompa a tu juz 1:00!! i pora spac
    DOBRANOC

    • NIE dziękuję! :)
      Wiesz, mi siedem godzin też nie wystarcza, ale to takie moje minimum.
      Dobranoc.

  • Mamo Kubusia gdzie tworzysz takie piekne baner?? chyba ze to tajemnica :) to zrozumiem :)

    • Używam do tego programu Photo Fitre i czcionek dostępnych w internetach! :)

  • Anonymous

    Witam o poranku ; ). Mnie również czeka wkrótce operacja pod narkozą. Nie wiem jak u Was ale na zabieg trochę się czeka więc jeszcze jest trochę czasu aby odstawić dziecko. Mojemu daję jeszcze miesiąc ssanka i zaklejam cycki ; ). Będzie wrzask. Leo też zasypia przy cycku…Zabieg mam mieć na początku maja.
    Młodym w tym czasie zajmie się tata i mama taty (o ile przyjedzie). Narkozy się nie boję. Pozdr.

    • Nie, nie, nie. Ja nie zamierzam odstawiać Kuby z takiego powodu. Choćbyśmy mieli oboje pocierpieć kilka dni. Nie zabiorę mu tej przyjemności. Ale oczywiście szanuję Twoją decyzję. :)

  • trzymam kciuki i śle moc zdrówka! A z cyckami to wiesz jak jest :D do szpitala wez laktator, bedzie popyt to i podaż nie zniknie! :) babcia jakoś da radę. Kubuś wie doskonale, że Babcia nie ma mleczka :) Będzie wszystko bardzo dobrze! :*****

    • Kochaniutka, tylko po co mi laktator? Sama dam radę bez niego. :D

  • Anonymous

    Kochana pod narkoza ogólną byłam dwa razy.Pierwszy raz w 2010r usuwali mi ciążę pozamaciczna.No i teraz przy porodzie bo okazało się,że musi być narkoza.Żyje do dziś mam się dobrze.Kochana nie myśl negatywnie a będzie tylko tobrze.Kubuś z babcia dadzą sobie radę i bez ciebie.A co do podnoszenia Kubeczka to zastanów sie czy lepsze jest być z nim na bierzaco czy leżeć kolejne kilka dni w szpitalu z tą samą dolegliwością.Nikt ci nie broni na siedząco przytulać się z nim,jest to równie przyjemne.Ja nie mogę dźwigać mojego Nikosia ze względu na operację (ciecie pionowe cesarskie) i cesarke przy jego porodzie.Ostatnio poszalalam podnosilam wózek i małego a to ok 20kg i wyskoczył mi krwiak na bliźnie po cesarce.Wiec szczerze piszę kochana oszczędzaj sie bo sama martwisz się jak by to było gdyby Cię zabrakło przy Kubeczku.Agata Szakala

    • Wiesz, tylko mi nikt przykładowo nie wniesie Kuby na trzecie piętro w bloku, a on sam też jeszcze nie wejdzie. Chodzi mi o takie życie sytuacje, a nie o podnoszenie dla zabawy. :)

  • Anonymous

    W związku z usypianiem dziecka…powiem Ci, że moja córka usypiała tylko i wyłącznie przy mojej piersi…w momencie przestawiania jej na mm właśnie moja mama ją usypiała, na początku był płacz, ale nie dałyśmy się i po około godzinie było po sprawie. Mama cały czas ją tuliła. Pierwszej nocy budziła się 5 razy, mama ją nosiła i tuliła i jakoś minęło. Druga noc całkowicie przespana:) życze powodzenia. Operacja pewnie przy tym wszystkim pikuś. Ty się za pewne bardziej martwisz o Kubusia co jest całkowicie naturalne:) 3maj się dacie radę:)

    • Wiesz, operacją się właściwie nie przejmuję, bo co ma być to i tak będzie, pewnie nie będę miała na to zbyt wielkiego wpływu. Martwi mnie jedynie ewentualna narkoza, której naprawdę sobie nie wyobrażam.
      A jeśli chodzi o Twój przypadek, gratuluję wytrwałości, naprawdę. :) Tylko, że u nas wygląda sprawa tak, że Kuba po prostu MM nawet do ust nie weźmie. Nie i koniec. Butelki, smoczka również.
      Pozdrawiam, K.

    • Anonymous

      Były to na prawdę ciężkie chwile- dla mnie psychicznie…córka nie miała problemu z mm tylko z tym, że nie ma cyca na którym wczesniej wisiała non stop. Odciągałam swoje mleko i tez nie chciała z butli… później na kolację zaczęlam podawac jej kaszkę łyżeczką i było ok:)

    • O, kasza to też fajne rozwiązanie, ale niestety Kuba nie tyka niczego kaszkowatego. Swego czasu przekupić dawał się jedynie kaszą manną, ale i to szybko się skończyło. Wybredny jest. :)

  • Kochana jesteś genialna i wiedz o tym !
    a baner, który dla nas zrobiłaś jest naprawdę boski !
    dziękuje po raz setny za cierpliwość <3

    • *wstydniś* :* Ale jaką cierpliwość? Poszło szybko i sprawnie kochana! :)

  • Poradź się dokładnie chirurga i jak masz możliwość to anestezjologa, wg. mnie wystarczy znieczulenie zewnątrzoponowe lub podpajęczynówkowe. Znieczulenie ogólne to ostateczność. Zrób też wywiad jak to jest w danym szpitalu, w jednym mogą mieć takie, a w innym zupełnie inne zwyczaje i po prostu wybierz ten który ci bardziej odpowiada.

    • O, zapewne tak zrobię. Rano idę po skierowanie do chirurga, więc może dowiem się czegoś więcej. :)

  • Baner świetny. Oczarował mnie :) za przepuklinowe sprawy trzymam kciuki!

    • Dziękuję. Cieszę się, że nie tylko mi się podoba! :)

  • Polinka

    zdrowka kochana! rozczulaja mnie Twoje posty. wszystko bedzie dobrze, juz taki skomplikowany ludzki organizm jest, ze cos nam sie ciagle dzieje.. ale od tego mamy lekarzy:) moja mama tez od dwoch dni lezy w szpitalu, ale naszczescie za dwie h juz po nia jade! powodzenia:*

    • Mnie one rozczulają, gdy czytam je później, dlatego staram się tego nie robić.
      Buziak Polinko i zdrówka dla mamy! :*

  • Kochana ja jestem miesiąc po operacji , przez 2 miesiace nie mogę dziwgac Kuby, ale dajemy rade jest wiele innych sposobow na bliskosc ;)) tez mialam takie same watpliwosci czy sie obudze czy nie, ale sadze ze dalabys rade:)) calujemy;**

    • Kochana, to czy dałabym radę wie tylko Bóg. :)

  • Naprawdę fajny baner. Zdrówka życzę i żeby operacja się udała :)
    Pozdrawiam :)

  • Mój tata zawsze powtarzał, że co się źle zaczyna to się dobrze kończy, więc życzę żeby koniec tygodnia był dla Ciebie o wiele lepszy niż początek :*
    Wszystko będzie dobrze, musi :*

    • Mówisz? To może mi jutro lekarz powie, że operacja jednak nie jest jeszcze potrzebna? :D
      :*

  • Ja też miałam narkozę dwa razy i przyznam szczerze – nic przyjemnego. Na 100% wszystko będzie dobrze :) Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!!
    A co do Kubusia – z pewnością znajdzie sposób, żeby się z Mamcią poprzytulakować :)

  • Anonymous

    Obyś szybko miała tą operacje i wszystko dobrze sie skończyło. Ja pełnej narkozy też bardzo sie obawiałam, ale nie miałam innego wyboru :( koniec końców to nie takie straszne, a nawet milo bylo tak odpłynąć :) pzdr