MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Quo Vadis Domine?

Mama Kubusia20 comments385 views
„Nie pytaj świata dokąd zmierza, bo nie daj Boże prawdę powie…”

No właśnie.. Wieczór, a mnie znów dopadły przeróżne myśli, które spędzają sen z mych powiek.. Oglądamy wiadomości, przeglądamy strony internetowe, czy gazety, czasem włączamy radio.. I co? Gwałt, morderstwo, więzienie, kataklizm, samobójstwo, podwyżki, bieda, gender, afera korupcyjna.. Wszędzie to samo, ze wszystkich możliwych stron bombardują nas złymi wiadomościami. Niektóre historie nas wzruszają, inne oburzają. Obok części przechodzimy już obojętnie, z przyzwyczajenia, przecież to tylko liczby.
Włączasz telewizor, na monitorze pasek z wiadomościami, informacja o wypadku autobusu, zginęło piętnaście osób, dwadzieścia jest rannych. Po kilku godzinach włączasz ten sam telewizor, na pasku informacja o huraganie, który uśmiercił sto osób. Myślisz sobie, że szkoda, ale przecież to nie Twoja wina, nie masz na to wpływu, pomóc nie możesz. Następnego dnia słyszysz, w tym samym telewizorze, że zmarł znany aktor. Internet huczy od licznych memów, wszyscy opłakują stratę, bo to przecież gwiazda. 
Ile warte jest ludzkie życie? Czy jesteśmy tylko liczbami? Dlaczego śmierć jednej osoby, jest  na swój sposób „ważniejsza” od ginących w Afryce dzieci, czy zabijanych w Chinach noworodków? 
Ludzie, to nie puste liczny, nie jesteśmy statystykami… Za każdą cyfrą, którą słyszysz kryją się cierpienie i ogromna rozpacz. Wielki ból i strata jaką odczuwają bliscy zmarłej osoby. Tym, ile wylano łez, ile osób zostało bez środków do życia nie przejmuje się już nikt… Bo przecież jakaś gwiazdeczka zmarła, o tym trzeba mówić… Więc czy w obliczu śmierci  na pewno wszyscy jesteśmy równi? 
Co kilka dni słyszymy o jakiś zamieszkach, atakach terrorystycznych. Za nimi kryją się tysiące poszkodowanych i zmarłych. O tym co czują bliscy też się nie mówi, przecież w poprzednim ataku zginęło więcej osób, cóż więc za tragedia? Chcesz wiedzieć jaka tragedia kryje się za śmiercią? Spytaj osierocone dziecko, które właśnie straciło rodziców. Spytaj tego malucha, co czuje i z uśmiechem na twarzy powiedz mu do cholery, że przecież nic się nie stało, mogło zginąć więcej ludzi. Tylko, że dla tego dziecka właśnie skończył się świat. Zginęła jego ukochana mama, która już nigdy nie zaśpiewa mu kołysanki. Zginął jego tato, który był najlepszym superbohaterem. Zginęła jego młodsza siostrzyczka, którą miał bronić przed całym złem tego świata. W imię czego do cholery te wszystkie oskarżenia, te wojny, ataki? Czy to prowadzi do czegoś lepszego? 
W imię czego odbieramy biednym rodzicom dzieci, zamiast im pomóc, by po chwili dać rodzinie zastępczej pieniądze na utrzymanie? Dlaczego nie można by dać tych pieniędzy tym biednym rodzicom, którzy tak bardzo dziecko kochają? Czy to nie byłby lepszy gest? Czy to nie przyniosłoby więcej uśmiechu, łez szczęścia? A tak pozostają rozpacz i łzy smutku.. Matka traci swoje ukochane dziecko tylko dlatego, że ma mało pieniędzy.. A to dziecko nie rozumie co się dzieje, panikuje, płacze, krzyczy, trafia do jakichś obcych ludzi, nierzadko tylko dla pieniędzy. Trafia do domu, w którym jest bite i poniżane. W imię czego?
„O cel i sens nie pytaj świata, choć wie co będzie i co było…”
Z każdym dniem jest co raz gorzej… Dzieją się rzeczy, które jeszcze jakiś czas temu śniły nam się w najgorszych koszmarach… Dziennie giną tysiące ludzi… Nawet teraz: siedzisz, czytasz ten post, a gdzieś na świecie czyjaś świeczka właśnie zgasła. Marne próby podsycenia ognia nie przynoszą rezultatu, świeca zgasłą. Skończyło się życie, rozpoczęło się cierpienie bliskich. A Ty dalej czytasz. Nie odczuwasz tego na własnej skórze.
Jest Ci źle, czasami fatalnie. Wydaje Ci się, że Twoje problemy to koniec świata… Ale czy pomyślałaś czasem, że inni naprawdę mają gorzej? Owszem, może i marne pocieszenie, ale pomyśl… Twoje dziecko ma gdzie spać, ma co jeść, oboje jesteście ubrani… A gdzieś za rogiem matka właśnie tuli swoje małe dziecko siedząc na kamieniu, przykryta tylko cienkim kocem. Uciekła z domu, bo nie mogła znieść męża kata. Przy innej ulicy matka płacze, bo nie ma nic na śniadanie dla dziecka… Znowu będą głodni, a jej oczach znów pojawią się łzy, gdy dziecko powie: „Mamo, jestem głodny!„.
Być może zastanawiacie się, po co piszę to wszystko? Co wspólnego ze sobą mają dzieci w Afryce z jakimś zabójstwem? Co łączy kataklizm w Azji z podwyżkami? Te wszystkie pytania wystarczy jednak połączyć w jedno pytanie, na które jeszcze nikt nie zna odpowiedzi: Dokąd zmierza ten świat?
Naszych dzieci przed złem nie uchronimy, choćbyśmy bardzo tego chcieli… Czasy są co raz gorsze. Pensje maleją, towary drożeją. Dookoła wojny, kataklizmy. W rządzie (nie tylko polskim) martwią się tylko o siebie i swoje pieniądze, reszta nie ma znaczenia. 
Jedyne co możemy zrobić, to nauczyć je… KOCHAĆ. kochać drugiego człowieka, kochać słońce, kochać deszcz. Czerpać radość z każdego dnia, z każdej najmniejszej jego części. Nauczyć je uśmiechać się bez powodu. Nauczyć je być szczęśliwym, co w dzisiejszych czasach jest jednym z największych wyzwań…
Owszem: pieniądze, ubrania, dodatki, życie na poziomie- może i to wszystko jest ważne. Pamiętajmy jednak, że tego do grobu ze sobą nie zabierzemy. Nikt nie wsadzi Ci do trumny karty kredytowej. Pomyśl, czy na chwilę przed śmiercią, wolisz powiedzieć, że byłaś szczęśliwa i zrobiłaś wszystko, by zapewnić to szczęście swoim dzieciom? Czy może powiesz sobie, że dałaś dzieciom wszystko, a nie uczyniłaś ich szczęśliwymi? W chwili śmierci wszyscy jesteśmy tak samo bezradni. Nieważne, czy ginie dziecko w Azji, czy premier w Polsce, czy gwiazda rocka w USA. 
Czesław Niemen w swojej piosence opisał wszystko po prostu idealnie- „człowiekiem gardzi człowiek„. Jesteśmy egoistami. Czujemy się lepszymi od innych, bo mamy więcej pieniędzy, lepsze ubrania. Pomyślisz sobie „i co z tego?”, ale czy równie  wesoło będzie Ci w momencie, gdy znajdzie się idiota, który zabije Twoje ukochane dziecko, bo stwierdzi, że jest gorsze i nie pasuje do tego świata?
Quo Vadis Domine, dokąd zmierzasz Panie?
A TY? Którą zmierzasz drogą?
  • Bardzo mnie poruszył ten post. Mam łzy w oczach, bo niestety takie są dzisiejsze realia. Czasem jesteśmy egoistami i myślimy tylko o dobrach materialnych, o tym,czego nam jeszcze brakuje, a zapominamy o tym co najważniejsze. W tym momencie na szybko analizuje swoje ostatnie słowa, marudzenie czy tez nerwy i stwierdzam, że często zapominam o tym o czym powinnam myśleć i doceniać cały czas. Prawdą jest, że zdrowia, dachu nad głową i miłości rodzinnej nie zastąpi nam nic na świecie…

    • …To są rzeczy, których kupić się nie da… Chyba, że przegapiłam jakąś aukcję na allegro? :)

  • Karola.. bliskie mi byly Twoje slowa od pierwszej mojej wizyty tutaj.. polubilam, szanowalam od pierwszego „spotkania”.. zagladam ZAWSZE oczekujac na nowy post.. i nigdy nie przestane.. mam swoj pokrecony swiat, poglady.. czasami odmienne od Twoich ale im wiecej Ciebie tutaj tym bardziej czuje, ze wiele zdzialasz! Za rok ( albo wczesniej) porozmawiamy o Twoich zpelnionych marzeniach :) a ja dalej bede Tobie wiernie kibcowala. Madra z Ciebie Babka ! Stale, i niezmiennie, PODZIWIAM :)

    • Spelnionych, a sio literowko !:)

    • Łojoj, a za co takie słodkości na noc? :D :*

    • :) za ten post.. i za cala reszte :)

    • Weeeeź, bo mi piórka urosną! :*

    • Nieee.. Ty nie z tych :) i za to najbardziej Cie szanuje :) dobrej nocki :)

    • :) ucałuj chłopaków!

  • Płacze..normalnie płacze..
    dziękuję Ci za wspaniały tekst..do przemyslenia..do poduchy..
    Lece po husteczki.
    #Mama#tez#Kubusia#

    • Nie płacz, oszczędzaj łzy moja droga! Niebawem jeszcze głębsze przemyślenia, trudniejsze dla mnie samej, ale to już po weekendzie. Najpierw muszę przeżyć w całości poniedziałkowe popołudnie.

  • Anonymous

    Pytanie tylko czy w tych czasach można być szczęśliwym bez zabezpieczenia materialnego? Czy nie będzie to dal Ciebie przygnębiające jeśli nie stać Cię będzie na jakieś wakacje, dentystę czy też okazjonalne wyjście do restauracji?
    Dzieci rosną. Maluchy nie mają wielu potrzeb ale już w przedszkolu się zaczyna „Mamo a kupisz mi?”. A każda byle zabawka kosztuje 50zł.
    Ja chyba jestem już materialistką bo klepiąc biedę nie potrafiłabym być szczęśliwa i cieszyć się życiem…
    Samą miłością dzieci się nie nakarmi i nie zapewni im minimum potrzebnego do godnego życia.
    Kiedyś (jak byłam młoda i nie miałam dzieci) to również twierdziłam, że pieniądze nie mają znaczenia; że ważniejsze są inne rzeczy. Coraz bardziej jednak przekonuję się, że to bardzo naiwne podejście. Lub też podejście idealistyczne. Prawda jest taka, że większość rzeczy sprowadza się do kasy. Zdrowie czasem również…
    Świat jest zły. Ludzie są źli. Żyjemy przytłaczani samymi złymi wiadomościami, straszeni „głodowymi” emeryturami, biedą, brakiem pracy.
    I tak na prawdę człowiek zmaga się z tymi lękami sam. Jakie życie zapewnię swoim dzieciom? Czy będę w stanie im jakoś pomóc kiedy będą wchodzić w dorosłość? Mnie te pytania niestety potrafią spędzać sen z oczu.
    Czy jesteśmy równi wobec śmierci? Pewnie tak, bo ta puka do każdych drzwi. Do drzwi biedaka, drzwi gwiazdy, celebryty czy bogacza. Weźmy np. Schumiego. Wielki mistrz. Kasy pewnie w bród. Od tygodni leży w śpiączce i nie wiadomo czy w ogóle się obudzi. A jeśli się obudzi? Może będzie roślinką, może będzie musiał się zmierzyć z niepełnosprawnością. A do niedawna podziwiał go cały świat…
    Jak tak myślę o życiu to myślę, że jest okropne ; ) A z drugiej strony myślę – kurcze jesteś głupia pipą bo to wstyd narzekać jak się ma tak jak ty. Zdrowe dzieci, dach nad głową, jakaś praca. A jednak…męczy mnie życie w ciągłym lęku…
    I jeszcze jedno przemyślenie – wszyscy rodzice chorych i niepełnosprawnych dzieci SĄ WIELCY. To im powinno się wystawiać pomniki bo w tym kraju nie dostają praktycznie żadnej pomocy ze strony państwa. Jak to do cholery jest , że rodzice muszą walczyć o życie swego dziecka, organizować pieniądze na rehabilitację czy leczenie we własnym zakresie? Państwo się wypina. Wcale się nie dziwię młodym ludziom, którzy uciekają z tego kraju w poszukiwaniu godnego życia.

    • No niestety.. W dzisiejszych czasach bez kasy nie za wiele można…. Czysta, brudna prawda…. :(

  • Anonymous

    A mi sie tego nawet czytac nie chcialo… jak zobaczylam jak dlugi jest ten post :D

    • Anonymous

      i poczułaś, że musisz to oznajmić? przymusu czytania przecież nie ma…
      z drugiej strony, smutne, że długich rzeczy nie czytasz – książki są fajowe heheh

    • No to nie czytaj, przecież Cię nie zmuszam. Nie wiem w takim razie po co ten komentarz. Chcesz się pochwalić tym, że czytanie dłuższej ilości tekstu sprawia Ci problem? Brawo.

  • świetnie to ujęłaś. Bravo za tego posta Karolina.

  • Wiesz, mi się wydaje, że to wszystko nie jest tak do końca. Bo kiedyś dzieci też umierały, bo ludzie byli zabijani, bo wojny bezsensowne trwały… Kiedyś się o tym nie pisało/nie mówiło tak często po prostu. I ja wiem, że nie jest wcale kolorowo. Ale… Dwa lata temu na święta pochowałam ukochaną Babcię, w październiku Dziadka, jesienią rozpoczęła się choroba Mamy – szpitale/ciężkie bardzo dni w domu/hospicjum. W końcu śmierć. I ja wiem, że inni być może mają gorzej, ale to nie jest w tej chwili pocieszeniem dla mnie. Dziś umiera Ciocia mojego Męża. Znowu rak. Jesteśmy naznaczeni tą cholerną chorobą. Staram się w miarę możliwości pomagać innym – paczka na święta, paczka bez okazji… Jasne, że każda śmierć jest ważna,opatrzona czyimś bólem i cierpieniem, ale… Może ta znieczulica, która w nas panuje, wzięła się stąd, że nie udźwignęlibyśmy tego całego cierpienia? Zgadzam się w 100% natomiast, że nie pieniądze są najważniejsze i czasem fajnie byłoby przystopować! Pozdrawiam serdecznie,W.