ZDROWIE

BabyCap- zadbaj o małe uszka.

Mama Kubusia14 comments1980 views
Wbrew pozorom temat poważny, bo higiena uszu u maluszków jest ważna, tym bardziej, że nieświadomie łatwo zrobić dziecku krzywdę.

Dla małych dzieci na rynku dostępny jest szereg specjalnie przygotowanych patyczków do uszu. Dzieki zgrubieniu nie jesteśmy w stanie zrobić maluchowi krzywdy, gdyż nie wsadzimy patyczka zbyt głęboko. Dzieci rosną, ich uszka też rosną i z czasem specjalne patyczki nie zdają egzaminu. Co wtedy? Używać tradycyjnych patyczków? Można. Nikt nie zabroni. Ale czy wiecie, że patyczki upychają tylko wyskowinę? Czyszcząc ucho patyczkiem, czyścimy tylko to, co na wierzchu, co łatwo dostępne. Wkładając patyczek do usza ugniatamy, popychamy woskowinę w jego głąb. Woskowina lubi się kumulować. A wtedy nie łatwo o tragedię. Jako maniaczka czyszczenia uszu coś o tym wiem, sama kilkakrotnie doprowadziłam u siebie do ostrego stanu zapalnego.
Jak więc zadbać o uszka maluszka?
Na przeciw śmiało wychodzi BabyCap– produkt  z myjką dla dzieci powyżej trzeciego miesiąca życia (i dorosłych), przeznaczony do usuwania woskowiny usznej. To naturalny spray, który rozpuszcza i usuwa woskowinę, a dodatkowo nawilża kanał słuchowy i zapobiega ponownemu gromadzeniu się woskowiny.

Jak to działa?
BabyCap możemy używać zarówno przy korku woskowinowym, jak i czysto profilaktycznie. W pierwszej sytuacji rozpylamy do dwóch dawek, średnio od trzech do pięciu razy dziennie. Jeśli chcemy zaś po prostu zadbać o uszy rozpylamy do dwóch dawek do każdego ucha, wystarczy raz lub dwa w tygodniu. Warto użyć produktu również przed wizytą na basanie, wtedy również rozpylamy do dwóch dawek do każdego ucha. Następnie nakładamy myjkę na palec wskazujący, psikamy BabyCap i czyścimy małżowinę. Plusem produktu jest fakt, że można stosować go zarówno w pozycji stojącej, siedzącej, jak i leżącej. Co ważne, myjka posiada certyfikat “Bezpieczny dla dziecka“.

Myślałam, że Kuba nie da się przekonać. Przez katarowe problemy miał chwilowy uraz do wszelkiego rodzaju “psik-psików”. Dałam mu dokładnie obejrzeć Baby Cap, pokazałam ak działa na sobie. Wytłumaczyłam, że zrobimy psik-psik do ucha i wtedy w uchu nie będzie “bee”. Podziałało, za pierwszy razem. Co mogę powiedzieć sama po sobie? Mile zaskoczyła mnie częstotliwość wycieku spray’u do ucha. Szybko, ale delikatnie. Nie czuje się takiego uderzenia produktu w uchu.

Mieliście już okazję poznać BabyCap? Jak dbacie o higienę uszu u swoich dzieci?

  • Dzieki napewno kupie :)

  • Anonymous

    Może i to prawda, że pałeczki zapychają uszy, ale nie zauważyłaś, że czyszcząc uszy pałeczką wychodzi więcej woskowiny? :>

  • Też tego używamy i polecamy ;)

  • Anonymous

    dziękuję za informacje :)
    super

  • Od jakiegoś czasu myślę żeby kupić jakiś spray, bo też słyszałam o tym co robią patyczki :/

  • Karolinka jak najszybciej zaprzestańcie tego używać, w mojej rodzinie aż dwoje osób uszkodziło sobie błonę bębenkową właśnie przez produkt w sprayu do uszu, a moja mama ma teraz dosłownie dziurę w uchu, to nie zachodzi od razu po kilku użyciach bardzo uszkadza , moja laryngolog powiedziała, że trwają pracę aby całkowicie zakazać używania wszelkich produktów spray do ucha, ponieważ pod ciśnieniem niszczą błonę, oczywiście piszę to ku przestrodze, w dobrej mierze, dla mojego czystego sumienia

  • My nie mamy problemu z czyszczeniem bez takich gadżetów :)