MATKA TEŻ CZŁOWIEKPSYCHOLOGIA

#chudesprawy.

Mama Kubusia51 comments393 views

Marzysz o rozmiarze XS, lub mniejszym? Przemyśl to, zanim Twoje marzenia staną się rzeczywistością…
Kiedyś, ważąc około 55-56kg marzyło mi się 49kg. Odchudzałam się. Chociaż mówiąc „odchudzałam”- kłamię, bo po prostu maksymalnie ograniczałam jedzenie. Udało się i waga stanęła. Miałam wiele kłopotów zdrowotnych. Przestawienie się w ciąży na tryb normalnego jedzenia było dla mnie początkowo naprawdę bardzo trudne, jednak z czasem się udało. Zrozumiałam po czasie, że muszę zrobić to dla dobra Kuby. Zaczełąm jeść normalnie, zaczęłam mieć gdzieś to, jak wyglądam- przecież byłam w ciąży. Wolno mi było wszystko. ;) Mimo tego, że w ciąży przytyłam niecałe 7kg (ogrom stresu), nastawiłam się na to, że potem będę już wyglądać jak foka. Gruba, tłusta foka. Nawet miałam to gdzieś, nie przejmowałam się tym, bo najważniejszym stał się dla mnie fakt, że mam Kubę i jego dobro było dla mnie ważniejsze, tym bardziej, że karmiłam piersią (i karmię nadal). Nie przejmowałam się poporodowymi fałdkami na brzuchu.

Wiosną 2013 roku miał miejsce jakiś swojego rodzaju, niezrozumiany dla mnie przełom, trwający właściwie do tej pory. Zaczełąm chudnąć, sama z siebie, ot tak, bez powodu. Najpierw 49kg, potem 47, 45, 42 i leci nadal… Nie powiem, ile ważę teraz. To i tak nieistotne. Początkowo tłumaczyłam wszystko laktacją, później stresem i nerwami, których niestety w moim życiu jest na pęczki (jeśli komuś się nudzi, chętnie oddam połowę, albo i więcej!). Robiłam badania, nadal robię je regularnie. Ostatnie są z lutego. I co? I mimo tego, że pół życia miałam anemię- teraz moje wyniki są idealne, wszystkie. Moja lekarka na dzień dobry każe mi stawać na wadze, a potem wysyła mnie na badania. Ginekolog łapał się za głowę. Pani doktor, której kilogramów nie brakuje, podczas USG brzucha rzucała dziwne komentarze. A ja? A ja Jem dużo, nawet minionego wieczoru na kolację zjadłam cztery biedronkowe hamburgery z majonezem. Dobre było. :) Podjadam szczególnie wieczorami, kiedu Kuba zaśnie i siedzę przy komputerze.

Zmierzam do tego, życie bycie szczupłym/chudym nie zawsze jest fajne. Owszem, wszędzie się zmieścisz, wszędzie przejdziesz. Ale to i tak nie jest super. Dlaczego?
Jest problem z ubraniami, szczególnie przy moim wzroście. Mierzę jedyne 161cm. W ramach prezentu od moich rodzciów zamówiłam na allegro eko-skórkową kurtkę w rozmiarze XS. Pomierzyłam się, powinna być na styk. Chciałam taką strasznie dopasowaną, pod którą nie założę nic po za cienką koszulką.  Przyjechała. Właściwie kurier przywiózł. Śliczna, idealna. Ubieram… Za luźna w rękawach, po zapięciu też jeszcze mam luz. Jest śliczna, ale nie tego chciałam. Dzięki Bogu kurtki zwykłam nosić tak, że podwijam rękawy do łokci i nie zapinam zamka. Każdy ma swoje „ale”. Byłam pewna, że ten rozmiar będzie idealny. Przeliczyłam się.
Podobny problem jest z legginsami. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie rozmiar uniwersalny to taki, że na XS będą idealne, a do XL się fajnie rozciągną. Widocznie jestem jakaś inna. Przyjechały, razem z kurtką. Śliczne, skórkowe, miłe w dotyku, z zamknami na kostkach. Ubieram, łzy w oczach. Wiszą w kolanach, pod kolanami, sterczą na udach i pod tyłkiem. Bogu dziękowałam za to, że nauczyłam się szyć i mogłam je sobie zwęzić. Ale kupowanie gotowych towarów chyba nie polega na tym, żeby je poprawiać?
Spodnie? Najgorsze z najgroszych. Dziecięce 158/164- wszystko idealnie. Łydki ok, uda super. Ale? No ale odstają w pasie na plecach. Więc wcale nie fajnie.

Nie piszę tego wszystkie z myślą: „Jestem zajebista, zazdroście mi, pokażę Wam, jakie mam problemy z dupy wzięte”. Nie. To nie tak. Nie czuję się lepsza od żadnej z Was i tak samo jak Wy mam całą masę kompleksów i rzeczy, które chciałabym w sobie zmienić. Naprawdę. Nie jestem w niczym lepsza od Was. Dlatego pisanie tego wszystkiego przychodzi mi niezwykle łatwo.

Wiecie co jest drażniące? Odwiedzacie większy sklep samoobsługowy, by odwiedzić wraz z Kubą mamę w pracy i przy okazji kupić mu coś do picia i owoce. Zamiast sympatycznych chwil Kuby z babcią, na dzień dobry dostajecie wiązankę tekstów: „Boże, jaka Ty jesteś chuda„, „Jezu, jak Ty schudłaś„, „Dla Ciebie są rozmiary, ale chyba dziecięce„, oraz najbardziej denerwujące: „Dlaczego nie jesz” i „Ej, weź już zacznij jeść„… Kiedy słyszę te chore teksty i pytania, mam mega wielką ochotę spoliczkować tych ludzi. Naprawdę, bo to już nie są komplementy. To nie są miłe słowa. To albo chora zawiść, albo okrutne docinki. Ach, bo niby z troski, z sympatii. W dupie mam taką sympatię. Naprawdę. Bogu dziękuję też za to, że moja mama wie, ile jem i broni mnie w takich sytuacjach. Chociaż broni, to nie do końca dobrze dobrane słowo. Ona po prostu wyprzedza, moją wiązankę chamskich epitetów, które mam ochotę wypowiedzieć. Zamyka mi buzię mówiąc o tym, że jem normalnie, że jem szczególnie wieczorami. Taka jest prawda. Nie odchudzam się. I mówię to właściwie na swój sposób z dumą. Bo z jednej strony fajnie obżerać się nocami i nie tyć. ;)

Dziecko ledwo uderzy się pingwinkową pozytywką Fisher Price w ramię i masz ochotę płakać. Usiądzie okrakiem na Twój brzuch, zacznie skakać i czujesz, że umierasz. Idąc zamyślona uderzysz biodrem w futrynę i masz wrażenie, że po prostu pęka.

Część z Was zapewne pomyśli, że napisałam post tylko po to, by zwrócić uwagę na swoją wagę i figurę. Nic bardziej błędnego. Nie to mam na celu. Chciałabym, by ludzie zrozumieli, że nie wszystkie komentarze są fajne, czy na miejscu. Czasami można kogoś bardzo zdenerwować. Nie napiszę zranić, bo nie jest mi przykro. Ani trochę. Mam gdzieś to, co ktoś sobie myśli patrząc na mnie, dopóki po chamsku nie każe mi jeść. Co jest totalną paranoją.

Nie narzekam na to, że ważę tyle, ile ważę. Byłabym hipokrytką. Nie narzekam na to, że kilogramy wciąż lecą w dół. Byłabym głupia, gdybym tak zrobiła. Tym bardziej, że wiem i widzę, ile mam po ciąży bezskutecznie boryka się z problemem dotatkowych kilogramów. Część z tych mam pisze do mnie z prośbą o radę. O jakiś super sposób na chudnięcie, bo przecież mi tak świetnie idzie. Jak pisałam wyżej- chętnie oddam komuś połowę problemów. Stres zżera od środka, jestem tego namacalnym przykładem.

Nie będę dodawała fotek swojego brzucha, kości biodrowych, czy żeber, by pokazać jaka to jestem chuda i zajebista. Wybaczcie, ale zwyczajnie mnie to nie kręci…

Bycie chudym nie zawsze jest super, naprawdę. Te słowa kieruję szczególnie do osób goniących idealną wagę. Sama kiedyś byłam jedną z Was…

  • Przykro mi :( i jeśli kiedyś napisałam coś niestosownego, to przepraszam. Nie było moim zamiarem sprawienie Ci przykrości.
    A może gdy skończysz karmienie piersią waga trochę podskoczy?
    I tak jesteś piękna. Chuda czy nie :)

    • Kochana, tu akurat nie o Ciebie chodzi, nie przypominam sobie, abym akurat z Twojej strony usłyszała coś niestosownego! ;)

  • Czuję lekkie uderzenie w moją strone…
    „Nie będę dodawała fotek swojego brzucha, kości biodrowych, czy żeber, by pokazać jaka to jestem chuda i zajebista. Wybaczcie, ale zwyczajnie mnie to nie kręci…”

    Pozdrawiam :)

    • Już Ci Aniu na PW napisałam, „co autor miał na myśli”. :)

  • Wreszcie ktoś z problemem podobnym do mojego! wszędzie tylko diety, odchudzanie itp., a z drugiej strony kult rozmiaru XXL.
    Uwierzcie, że z chudych osób wyśmiewają się tak samo jak z puszystych, może nawet bardziej, bo obecnie jest trend na okrągłe kształty… O szczupłych myśli się, że specjalnie się odchudzają albo są anorektyczkami. A przecież są osoby, które marzą o tym, by przytyć. Wbrew pozorom utycie bywa tak samo trudne jak schudnięcie…
    Ja ważę 46 w porywach 47 kg przy wzroście 160 cm. Zawsze byłam szczupła, ale po ciążach schudłam jeszcze bardziej. Biustu praktycznie nie mam. Jest mi z tym bardzo źle, al póki co nic nie skutkuje. Jednak chyba gorzej niż z wagą jest z wiecznymi docinkami ludzi: Jaka ty jesteś chuda! Ty chyba nic nie jesz! itp.
    Ja kompletnie nie rozumiem, co mają na celu takie docinki? Gdzie kultura osobista tych osób? Czy ja do osoby o bujnych kształtach powiem: Ale jesteś gruba? Ano w życiu! Zresztą zaraz posądziliby mnie o dyskryminację. Ale o chudym można powiedzieć wszystko…

    • O bardzo dobrze napisane Olu ;-)

    • Dokładnie! Ja też się nasłuchałam na swój temat. Bardzo to przykre i przybijające na dłuższą metę…

    • Właśnie o tym wyśmiewaniu chudych i grubych pisałam kiedyś. Jak chudemu powiesz, że jest chudy, to musi być ok, ale jak grubszemu powiesz, że ma za dużo kg, to już obraza narodowa….

    • I to jest strasznie niesprawiedliwe. Mało tego: osobom z nadwagą się współczuje, tłumaczy się, że otyłość to choroba, a ostatnio odwrotnie: próbuje się pokazywać, że rubensowskie kształty są piękne. natomiast o osobach chudych mówi się, że nie jedzą i same są sobie winne, ze wieszaki, że się chcą do modelek upodobnić… To jest krzywdzące i nieprawdziwe.

    • D O K Ł A D N I E ! ! !

  • I jeszcze jedno: dziękuję Ci za ten tekst…

  • Anonymous

    A ja to rozumiem,chociaż sama nigdy chuda nie byłam(ale gruba też nie) – po pierwszej ciąży też mocno schudłam (karmiłam) i tą wagę przez jakiś czas utrzymywałam bez żadnego wysiłku z mojej strony.W tej chwili moja córka jest już prawie dorosła,ale jak miała 5-12 lat był z niej straszny chudzielec :) i też spotykałam się z różnymi komentarzami na jej temat i był problem z ubraniami bo wszystko na niej wisiało,oskarżano mnie ,że jej nie karmię itp. a ona jadła-może nie dużo,ale też nie była jakimś strasznym niejadkiem.Po prostu tak ma :).Przypuszczam,że jak sama zostanie mamą będzie miała taki sam problem jak Ty :).Poza tym mam bratową i kuzynkę,które przy wzroście 164 cm ważą poniżej 50 kg -jedna po dwójce dzieci,druga po trójce -dla niektórych to niewyobrażalne :). Na Twoim miejscu (jak nie chcesz chudnąć nadal) starałabym się już przestać karmić Kubę – jest już duży :) i doskonale sobie poradzi-no chyba,że jest niejadkiem,wtedy może być problem.Rozumiem,że ciężko odstawić dziecko od piersi (sama też długo karmiłam) ale czasami to lepsze rozwiązanie :)

    • Anonymous

      Też myślę że może się coś zmienić po kamieniu Kubusia. Ja przestałam karmić 2tygodnie temu ,synek ma 19miesięcy ;) Musztarda potrafi zdziałać cuda ;)

    • Ja póki co nie planuję Kubusia odstawiać. ;)

  • Kochana bardzo utożsamiam się z Twoim postem. Ja też jestem bardzo szczupła. I też nie raz spotkałam się z bardzo niemiłymi komentarzami, identycznymi jak Twoje! Odczucia mam takie same. Najchętniej spoliczkowałabym tych ludzi. Ale po co? Żeby pokazać, że mnie to boli? Boli owszem, ale nikt nie wie jak jest naprawdę, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Ludzie czasami nie zdają sobie sprawy, że coś może być wynikiem jakiegoś poważnego problemu, a oceniają. Ja zawsze byłam szczupła, zresztą nie dziwota – siostra wysoka szczupła, tata i mama też. Więc po kim mam mieć te kilogramy? W ciąży przytyłam, wyglądałam lepiej, sama z sobą się lepiej czułam. Jednak podczas karmienia piersią właśnie zaczęłam w zastraszającym tempie zjeżdżać z wagi. Naczytałam się, że tego nie można, czy tamtego, mądre rady brałam za bardzo do siebie. Zaczęło mi się robić słabo, zawracało mi się w głowie. Dla dobra Oli i swojego musiałam skończyć. I teraz za żadne skarby nie mogę nadrobić. Choć tak jak Ty, jem czasami więcej od mojego męża. A ostatnio po wizycie jego kolegi, który ni z gruszki ni z pietruszki zapytał, ‚a Ty się leczysz?’ zdziwiona zapytałam: a na co? Na co on, no.. na anoreksje. Gorąco mi się zrobiło w momencie. Wiem, że mąż mu coś odpowiedział niemiłego, ale w tym momencie nie kontaktowałam juz i wyszłam pod pretekstem przyniesienia czegoś tam dla Oli. I tylko Ci co ze mną mieszkają, wiedzą, że jem. Nie odchudzam się broń Boże, jem i chcę przytyć. Z ubraniami nie jest tak źle, zawsze coś dopasuję – całe szczęście. I powiem Ci, że np. ważę więcej od Ciebie, ale chudość chyba bardziej po mnie widać. Oglądam Twoje zdjęcia, i w spodniach i w spódniczce i nie powiedziałabym, że ważysz ile ważysz. To chyba zależy od sylwetki. Moim największym problemem są łydki. Jak mamy jakieś wesele w rodzinie to mój koszmar się zaczyna, bo trzeba założyć sukienkę. Eh. Możemy kochana podać sobie rękę ;-))

  • skąd ja to kochana znam. Ja za sobą mam 2 ciąże zawsze ważyłam w granicach 48-50 kg w każdej ciąży przytyłam 13 kg. Po urodzeniu pierwszego dziecka waga stopniowo spadała w dół, nigdy się nie odchudzałam ani nie odchudzam. I tak w przeciągu miesiąca waga spadła do 50 kg. W drugiej ciąży tak samo 9 miesiąc ciąży 63 kg jakoś bardzo mi ta waga nie przeszkadzała, i po porodzie stopniowo waga leci w dół. Obecnie ważę 49,5 kg przy wzroście 164, mi nic z ubrań nie odstaje, bo ja dupiasta jestem, ale spokojnie mieszczę się w rozmiar XS tudzież S zależy od rozmiarówki. Czasem jak jestem w lumpeksie to zdarza mi się kupić spodnie w rozmiarze 164cm…. nieraz ciuchy z działu dziecięcego też były dobre :) ale mi w swoim ciele dobrze, jeśli przytyje to spoko nie przejmuje się tym. Dodam, że jem normalnie, niczego sobie nie żałuję. I wkurza mnie gdy moja teściowa ma do mojej wagi jakieś ALE!! Zawsze jak jestem u niej to mówi Justyna ty jedz bo chuda jesteś i jak za przeproszeniem tu kurwa wytłumaczyć że jem!!!! Wtedy, żeby skonczyla te swoje wywody mowie, żeby popatrzyla na swoje córki bo są w moim wieku ze tez nie są grube jedna waży 55 kg a druga jest chuda bo nawet w rozmiar XXS się mieściła czy to spodnie czy nie. Ja w takie spodnie w zyciu bym na tyłek nie wciągnęła. Ale ja zawsze nie jem bo jestem szczupła. To nie moja wina, że po ciążach mi nic nie zostało, gdyby zostało to by zostało. Proste. Więc doskonale Cię rozumiem, nieraz spotykam kolezanki z liceum i mówią jaka ty chuda jesteś, ale ruch za dziećmi robi swoje, nie leżę całymi dniami, nie obżeram się. Jestem ciągle w ruchu. Leżę gdy jestem przed laptopem. Na szczęście biust mam nie duży, ale jest :) mąż nie narzeka. Wazne że my czujemy się dobrze w swoim ciele, a te docinki to chyba z zazdrości. Ja nie robilam nic żeby schudnąć. Ot taka moja uroda. A gadaniem innych przestałam się przejmować. Szkoda nerwów, zawsze dla kogoś bedziemy sie odchudzac itp i inne brednie, niestworzone historie.

  • no ja właśnie gonię za wagą sprzed pierwszej ciąży i daleko mi do niej bo aż 20kg… ; (( Ale taką chudziną jak Ty nigdy nie byłam, więc się o to nie martwię i ćwiczę dalej ;D

    A Ty nie sluchaj tych komenatrzy, albo powiedz, żeby zajęli się sobą.. nie ma co się stresować! ;) Każdy wygląda tak jak chce i to jets indywidualna sprawa każdego ;)

    • Również wychodzę z takiego założenia. Szkoda, że nie wszyscy. :)

  • Anonymous

    Boże jakbyś pisała o mnie… mam dosyć tych docinek ,,nie jesz”, ,,jedz mięso” ,, dlaczego się odchudzasz” ,,może masz anoreksję” wrrr wtedy daje im regułkę anoreksji. Kocham jeść, uwielbiam czekoladę, jogurty, ser żółty, ketchup <3, owoce i warzywa na potęgę,makarony i kurczaka. Ale wiesz, jak nie jem innego mięsa jestem nienormalna bo to odchudzanie przecież. Bardzo dużo rzeczy nie lubię, do tego dochodzi moja choroba jelita cienkiego celiakia (nie powinnam jeść glutenu, który jest w prawie wszystkim) teoretycznie lekarz twierdzi, że pewnie od tego jestem szczupła (nie znoszę słowa chuda) i nie tyje. Gdy byłam w ciąży przytyłam 15kg czułam się idealnie, cera, włosy, paznokcie świetny stan. A teraz… bardzo muszę się starać, żeby w miarę zdrowo wyglądać. Nie ważę tak mało jak Ty, przy wzroście 165cm, 50kg, ale chociaż 2-3 kg chciałabym przytyć. Jest to moim marzeniem :( mam nadzieję, że przy kolejnej ciąży uda mi się zostawić chociaż troszkę. A najbardziej irytują mnie teksty obcych ludzi, sąsiadka rodziców czy ktoś, i ten wzrok z politowaniem. Dodam, że jem mnóstwo, mam jakieś 7 dań dziennie, w tym wieczorem wszystko co mi się akurat chce jeść. Rozumiem Cię jak nie wiem, wszędzie o odchudzaniu, ćwiczeniach… a co jak mega jedzenie, witaminy nie dają efektu dodatniego… nie jestem chyba gorsza bo szczupła ;/

  • Kochana a może spróbuj ćwiczyć trochę? Bo przecież ćwiczenia to nie tylko na chudniecie ale też na nabranie masy mięśniowej. Waga skoczy, bedziesz miała więcej mięśni i więcej sił.
    Pozdrawiam serdecznie bo jeszcze 5 lat temu też słyszałam teksty o jedzeniu, a po ciąży siadła mi tarczyca i za nic nie daję rady schudnąć..

    • Nie wiem czy o tym myslalas albo badalas bo przy nadczynnosci tarczycy czesto zdarza się że ludzie tak chudną :*

    • Badałam ostatnio, wszystko ok. :)

  • Doskonale wiem co się dzieje z naszymi kilogramami w czasie stresu, lecą one niesamowicie szybko, a nad tym nie da się zapanować, no chyba, że nasze problemy znikną.
    Ja jestem chodzącą „eMką”, jednak ostatnio przed przylotem do Polski bardzo schudłam przez stres i też pierwszy pytanie od taty brzmiało „Boże! Monia! Ty w ogóle coś jesz? jak Ty schudłaś…” Jadłam i oczywiście, później musiałam mu powiedzieć, co jem hehe. Kochana trzymam za Ciebie kciuki i nie przejmuj się tymi wszystkimi słowami, ważne, że Ty wiesz jak jest na prawdę :)

  • Ja jestem z tych na wiecznej diecie, ale ostatnio zabrałam się za siebie i powoli chudnę. Nigdy nie miałam problemu z za niską wagą, ale wydaje mi się, że jednak trudniej jest przytyć niż schudnąć, bo tak naprawdę jak się ćwiczy i tak z ręką na sercu pilnuje tego co się je, to zawsze jakieś kg spadną, ale w drugą stronę to już tak nie działa, bo można dużo jeść, ale jak się ma błyskawiczną przemianę materii, to niewiele to pomoże.
    A sprawdzałaś czy nie masz wrzodów? Moja znajoma też bardzo chudła i okazało się, że ma wrzody i to najprawdopodobniej było powodem utraty wagi.

    A co do ludzi, to niestety nic się na nich nie poradzi, zawsze się znajdą tacy którzy przywalą takim tekstem, że człowieka z butów chce wyrwać. Ale nie traktuj wszystkich tak samo, bo niektórzy nie zdają sobie sprawy, że mówiąc to bardzo Cię denerwują i nie mają złych intencji….

    • Ja kiedyś byłam na wiecznej diecie. Odkąd urodziłam Kubę, a właściwie odkąd zaszłam w ciążę- zmądrzałam pod tym kątem. :)

  • kochana, a badałaś się pod kątem TS (Tarczyca)? moja mama tak chudła z dnia na dzień, jadła sporo i znikała w oczach, ja lecę w następnym tygodniu na badania

    • Tak kochana, badałam tarczycę, przy okazji morfologi miesiąc temu. Wszystko ok. :)

  • To pewnie przez stres,bo ja też zauważyłam od stycznia duży spadek wagi,spadło mi 9kg,i dalej waga leci w dół,jeszcze 5kg i mam wagę sprzed ciąży.A własnie od stycznia w moim życiu nie brakuje stresów.Też jem normalnie,w grudniu przestałam cwiczyć.A waga coraz niższa.Tylko ja mam nadzieję że zatrzyma się na 59-60kg,nie chcę mniej,bo i nie podoba mi się zbytnia otyłość,i skrajna chudość.Lubię wagę pomiędzy.Dobrze że twoje wyniki są ok,bo często taki gwałtowny spadek wagi może oznaczać chorobę,u mnie też jest ok,tylko mój organizm zawsze tak reaguje na stres.

  • taka poprostu jestes gdzies w genach jest zapisane ze bedziesz chuda.
    i do tego stres… choc w moim przypadku jest inaczej ja w stresie jem co popodnie w duzych ilosciach… i tyje :( dlatego nie wezme ani troszke Twojego stesu :)
    zyczymy wytrwalosci :*

  • A wiesz że jesteś fantastyczna nawet z tą kościstą dupką?? :-) Nie smuć się, olej docinki. Głowa do góry, cyc do przodu i żyjemy pełną parą :-)

  • Anonymous

    Mam ten sam problem. Przed ciążą ważyłam jakieś 45 kg i ciągle słyszałam jaka to jestem chuda itd. Czułam się dobrze ze swoją wagą i nie przejmowałam się zbytnio. Przez ciążę przytyłam 30 kg, po to by później schudnąć jeszcze bardziej. W najgorszym momencie ( kiedy synek wylądował w szpitalu) ważyłam 42 kg. Czuję się dobrze, nadal karmię piersią, jem za dwóch, ale waga ani drgnie (na szczęście już ni spada). Mam tylko dosyć tych komentarzy dotyczących mojego wyglądu i problem z kupowaniem ciuchów- masakra. Czasem nawet topię się w dziecięcych rozmiarach… Doskonale Cię rozumiem…

    • Gdyby jeszcze brzydkie uda znikały tak samo jak te kg, to życie byłoby piękne :D

  • Ja miałam ten sam problem gdzieś do 23 roku życia, ważyłam koło 45 kilogramów na 168 cm wzrostu, ale byłam proporcjonalna. Potem gwałtownie przytyłam, żeby przed ciążą znów być szkieletorkiem. Teraz już sama nie wiem czy jestem gruba czy chuda. Nóżki i rączki jak patyki, a brzuch i cycki, ech.

    • Cycki…. Hehehe, przypomniała mi się ciąża… :D

  • Anonymous

    Nie wiem jak ktoś może zazdrościć Ci tak niskiej wagi bo nie gniewaj się ale wyglądasz jakbyś była poważnie chora (bynajmniej nie anoreksję mam na myśli) szczupła sylwetka jest atrakcyjna (sama ważę 48kg przy wzroście 158 i noszę rozmiar XS) ale Twoja waga podchodzi już pod wychudzenie ,nie bronię negatywnych komentarzy bo to chamskie wytykać komuś mankamenty wyglądu ale jestem w stanie zrozumieć że szokuje ich jak bardzo wychudzona jesteś i stąd takie nieprzemyślane słowa

    Na Twoim miejscu odstawiłabym jak najszybciej Kubę-chyba że chcesz jeszcze bardziej schudnąć i mieć 3 z przodu wagi (o ile jeszcze nie masz)

    Pozdrawiam i nie traktuj mego postu jako ataku lecz jako obiektywne spojrzenie bezstronnej osoby

    • Ale nie jestem poważnie chora. Wyniki mam dobre (wszystkie). Siły i wigoru również mi nie brakuje. ;)

    • Tak wiem że nie jesteś i nigdzie tego nie napisałam- jedynie że dla osoby postronnej to tak może wyglądać że zmagasz się z jakąś poważną chorobą i dlatego jesteś taka chudziutka … Przeczytałam wyżej że nie masz zamiaru odstawiać Kuby- oczywiście Twoja decyzja i nikt tu nie powinien nakłaniać Cię do podjęcia odmiennej jednakże nie narzekaj że rozmiar XS nie pasuje na Ciebie bo Ty nie jesteś szczupła ale znacznie więcej- zresztą jesteś inteligentną dziewczyną jestem pewna że wiesz jaki masz opis BMI (wychudzenie graniczące z wyniszczeniem być może nawet? ) szczupła sylwetka jest fajna,sama nie wyobrażam sobie nosić 10-ki chociażby,ale waga jaką Ty prezentujesz w granicach 40kg to zdecydowanie pzesada- rozumiem w pełni że to nie Twoja wina i że jesz normalnie i wierzę że się nie odchudzasz ale niemniej jednak podjęłabym radykalne kroki aby przybrać na wadze. Ciesze się że nie odbiło się to póki co na Twoim zdrowiu i oby tak pozostało ale nastaw się że dopóki nie przytyjesz parę kilo będziesz nadal narażona na krytyczne uwagi a sądząc po dwóch wpisach o tejże tematyce jednak Cię takie uwagi bolą w jakimś stopniu,gdybyś je olewała nie poświęciłabyś czasu aby ten problem poruszyć.

      Ps, czy nadal palisz?

    • literówka się wkradła- miało być PRZESADA powyżej :)

  • a ja wole być chuda…w swoim życiu byłam i bardzo chuda i gruba (ale bez bardzo ;P) i zdecydowanie wole być to pierwsze…

  • This post is very informative but it took me a long time
    to find it in google. I found it on 18 spot, you should focus on quality
    backlinks building, it will help you to increase traffic.
    And i know how to help you, just search in google – k2 seo tips and tricks

  • xyz

    wiesz, mam bardzo podobnie z tymi docinkami. tyle ze u mnie troche inna historia byla. cale zycie nadwaga- 2 lata temu nastapil punkt przelomowy i postanowilam, ze w koncu bede wygladac tak jak naprawde chce a nie tak, ze patrze w lustro i jestem smutna. schudlam duzo. obecnie przy ponad 160 cm mam ok. 45 kg i zaczelo sie… nie bede pisac jakie komentarze dostaje, bo w wiekszosci przypadkow kazda szczupla osoba je zna. nigdy nie pomyslalam (bedac grubsza osoba) ze takie cos moze bolec. a boli… smutna prawda. powiedzenie niemal otylej kolezance jakiejs uwagi na temat wygladu- wole nie wyobraz sobie co by to wywolalo. powiedzenie chudej- jesz cos? a co? zamawiasz salatke? ale masz nogi, brzuch, tylek itd chude… a ja nie chce chudnac a mimo tego ze jem co 3 h! to chudne dalej. jem zdrowo, uprawiam sport… moze dostarczam za malo kcal swojemu organizmowi, ale naprawde kiedy czlowiek i zoladek przywyknie do malych porcji ciezko sie zmusic jesc wiecej. ech….