MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Cześć, co u Ciebie?

Mama Kubusia21 comments273 views
-Cześć, co u Ciebie?
-W porządku, po staremu. A u Ciebie?
-Aha. Też ok.

Znacie ten schemat? Wiecie o czym mówię? Z pewnością. Rozmawiamy co raz mniej. My, ludzie. Odpowiedźcie sobie sami na dwa pytania. Pierwsze: ilu macie znajomych na Facebooku? Drugie: z jaką częścią z nich rozmawiacie chociaż raz w miesiącu? No właśnie. 
W dzisiejszych czasach o wszystkim możemy dowiedzieć się bez wychodzenia w domu. Sprawdzimy pogodę, wiemy co knuje Putin. Co nowego w sklepach też sprawdzimy. Wystarczy kilka kliknięć i jesteśmy na bieżąco. Takie czasy.
Taką samą mamy sytuację, jeśli chodzi o naszych znajomych. Kiedy jesteśmy ciekawi co u nich- co robimy? No właśnie, zamiast po prostu, po ludzku, napisać, zadzwonić (już nie mówię, że umówić się na kawę, czy piwo, bo sama w tej kwestii jestem leniem…)- logujemy się na Facebook’u i wchodzimy na jego profil. A tam już cała teczka… Prawdopodobnie dowiemy gdzie był nasz znajomy, z kim, możliwe, że dowiemy czego słuchał, o, nawet ktoś go na zdjęciu oznaczył, więc wiemy jak aktualnie wygląda. Dowiemy się czy ma partnera i jak ewentualnie wygląda. Możemy ocenić, czy przytył, czy nie. I czy mu się powodzi. Wystarczy kilka sekund i nasz ciekawość zostaje zaspokojona.
Pewnie wszyscy tak robimy, ja też. Na liście moich znajomych widnieje 285 nazwisk, z czego z większością kontakt znikomy, bądź żaden. Za niektórymi nawet nieszczególnie przepadam. No, ale w znajomych mam, przecież znam. Gdy jestem ciekawa co nowego u X wchodzę na tablicę i mniej więcej wiem. Gdy jestem ciekawa jak wygląda Y, robię to samo. I nawet do głowy mi nie przyjdzie, by napisać, by się umówić, spotkać. 
Dlaczego? Czy nie fajniej byłoby posiedzieć, pośmiać się, może i powspominać jakąś wspólną przeszłość? Nie. Nie, bo trzeba znaleźć czas, trzeba się ubrać, nastawić psychicznie, odpowiadać na może niewygodne pytania, może i słuchać o czymś, co nas nie interesuje. Nie, bo łatwiej sprawdzić wszystko w sieci. Wystarczy kilka kliknięć i wiem. Po co wychodzić z domu?
Niedługo zapomnimy języków w gębie.
  • Prawda! Nic do dodać nie mogę. Liczna znajomych na FB to taki fałszywy wynik. Ja utrzymuje kontakt z osobami, które mogę zliczyć na palcach u ręki…

  • OJ…Ja na szczęście z tymi PRAWDZIWYMI ZNAJOMYMI staram się 3 mać kontakt, spotykać, dzwonić, pisać….Mam nadzieje, że mój język w gębie pozostanie, bo uwielbiam kontakt z ludźmi nie zamierzam nigdy, przenigdy z tego rezygnować!!! Poza tym gęba ma niewyparzona czasem bywa a taką zamknąć trudniej;)

  • Anonymous

    Samą prawde napisałaś…..przykrą.

  • Niestety to dzieje sie coraz czesciej,choc ja staram sie zagadac jakos ,podtrzymac rozmowe,pogadac chociaz 5 minut.
    Ale masz racje..tak niestety sie dzieje teraz…

    • A ja nie zawsze się staram, czasami sama mam gdzieś… ;)

  • Trochę też to zauważam. Ale wiesz, to zależy z jakimi ludźmi mam styczność. Są tacy znajomi, których spotkam na ulicy/w sklepie/urzędzie czy gdziekolwiek indziej i nie możemy się nagadać, czasu brak, a tyle chciało by się powiedzieć przecież.
    Ale są też tacy, których jak widzę z pewnej odległości, to klnę sobie pod nosem i marzę by nie miał czasu stanąć ze mną i gadać.

    Fakt na facebooku mam znajomych mnóstwo – powodem tego jest trochę fakt, że pracowałam jako barmanka, tam poznawałam wiele osób, więc w znajomych mam, bo zaprosili, bo znamy się w końcu. Ale przyznam szczerze że do większości nie chce mi się nawet zajrzeć na profil, bo ogólnie w nosie mam co u nich :P

    A Ci którzy mnie interesują ? Jestem z nimi na bieżąco. Są dni, że wiszę na telefonie godzinami. Że nikt nie może się do mnie dodzwonić :P Ale czasem jak nie da się z kimś spotkać, to trzeba inaczej nadrobić…
    Znajomi często do nas wpadają, czasem z zapowiedzią, czasem bez. Mamy ten komfort, że mieszkamy w domu i mamy ogród, więc wpraszają się z dziećmi,całymi rodzinami. na kawę/grilla/piwo, czasem ot tak przejazdem…. Zdarza się że mam muchy w nosie i mam ochotę wszystkich wygonić, pobyć sobie w spokoju na swoim podwórku. Ale ogólnie, fajnie tak czasem – kiedy spontanicznie wyjdzie jakiś meeting :)

    • A ja właśnie takiego spontana nie lubię :D

  • Niestety taka prawda :( Tęsknię za tymi czasami, gdy ludzie się ze sobą spotykali, jeździło się wtedy do znajomych czy rodziny.

  • To jest prawda. Coraz mniej ze sobą rozmawiamy…

  • Kurcze, Karolina, właśnie mi przypomniałaś, że muszę zadzwonić do co najmniej czterech kobietek :-)! Dzięki!

  • Anonymous

    Nie mam facebooka, więc nie wiem jakie tak zwyczaje panuja. Przyjaciółkę mam jedna z która kontakt mam prawie codziennie bo często dzwonimy do siebie. A znajomi po porodzie się sami wykruszyli po porodzie, zostali tylko Ci, którymzależy na kontakcie :-)i

    • O, o, o- o wykruszaniu się znajomych po ciąży i porodzie to gdzieś oddzielny post mam!

  • To smutne, ale prawdziwe…

  • AHA.