GADŻETY DLA DZIECI

FAJNY DZIECIAK = BEZPIECZNY DZIECIAK.

Mama Kubusia60 comments451 views
Wiosna oplata nas promieniami słońca. Z każdym dniem da się już wyczuć co raz bardziej. Ani się obejrzymy, a jedną nogą wszyscy będziemy już na wakacjach opalać się na plaży. No, może nie wszyscy, ale osoby mające możliwość z całą pewnością. Wakacje to również czas, kiedy szczególnie powinniśmy zadbać o bezpieczeństwo naszych ukochanych dzieci.

Zgiełk, gorąc, spora przestrzeń- nietrudno o nieszczęśliwy wypadek. Na plaży pełnej turystów wystarczy dosłownie chwila nieuwagi, by stracić z oczu naszego malucha. A tego nikt by nie chciał. Wyobrażacie sobie szukać dzieciaczka wśród setek ludzi? Mam tą wątpliwą przyjemność, że wiem jak wygląda naprawdę zatłoczona plaża w godzinach szczytu. Gdyby Kuba przez moją nieuwagę uciekł gdzieś w tłum, słowo „panika” byłoby nieadekwatnym słowem. Niestety takie rzeczy się zdarzają. Czeka nas też wyprawa do ZOO. Co jeśli Kuba wykorzysta chwilę, kiedy będę kupowała bilet wstępu? Co prawda będzie z nami Magda, ale przecież ona akurat może obrócić wzrok w inną stronę na te kilka sekund. Oczywiście takiej sytuacji nawet nie chcę sobie wyobrażać i zrobię wszystko co w mojej mocy, by nigdy do niej nie doszło.
Jest wiele miejsc, w których należy zachować szczególną uwagę i otulić naszą pociechę jeszcze większą troską, poświęcić mu jeszcze więcej uwagi. Jest też gadżet, który pomoże nam i doda nadziei w sytuacji, kiedy jednak dojdzie do przykrej, opisanej wyżej sytuacji. Mowa oczywiście o opaskach informacyjnych. Pisałam już o nich jesienią zeszłego roku tutaj. Uważam, że są naprawdę świetnym rozwiązaniem. Na karteczce włożonej do zapinanej na rzep opaski możemy zapisać swój numer telefonu, ale i ważne informacje związane bezpośrednio z maluchem, takie jak jego grupa krwi, czy wiadomości związane z ewentualną chorobą dziecka. Te informację mogą być bezcenne, jeśli nie daj Boże doszłoby do wypadku, czy nieszczęśliwego zagubienia malucha. Możecie podarować odrobinę bezpieczeństwa dziecku, a sobie więcej spokoju i nadziei.

Uważam, że opaski są genialnym rozwiązaniem, sami jesteśmy posiadaczami niebieskiej. A żeby było jeszcze milej, mam dla Was aż dziesięć takich opasek, które idealnie pasują na każdą, malutką rączkę. Co należy zrobić, by zgarnąć jedną z nich? Naprawdę niewiele.
1. Wystarczy publicznie udostępnić plakat konkursowych (znajduje się TU) na swojej facebookowej tablicy. 
2. Oczywiście warunkiem jest również polubienie naszego blogowego fan page’a, oraz fan page’a Fajnego Dzieciaka.
3. Pod tym postem w komentarzu, napiszcie jakiej sytuacji obawiacie się w związku z zagubieniem dziecka, w jakich warunkach ta możliwość przeraża Was najbardziej. Po prostu opiszcie najczarniejszy scenariusz, którego się obawiacie. Wierszyki tym razem nie będą brane pod uwagę! Podpiszcie się imieniem i nazwiskiem, oraz linkiem do Waszego profilu, z którego spełniliście powyższe warunki na Facebook’u.
Bawimy się do 19 marca 2014, do godziny 23:59. Wyniki zobowiązuję się podać w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu. Oczywiście opaski zgarną osoby, których wypowiedzi najbardziej mnie poruszą. 
Wygrywa aż dziesięć osób!
Czas start! :)

I pamiętajcie: TO WY JESTEŚCE ODPOWIEDZIALNI ZA BEZPIECZEŃSTWO WASZYCH DZIECI!

  • Anonymous

    Na wakacjach w Egipcie zaginęło dziecko !! dwu letnie dziecko, niegadające nie umiejące się przedstawić.PANIKA , STRACH !! JAKAŚ MASAKRA !! W takiej sytuacji brakuje Ci słów! a teraz dogadaj się po angielsku, niby język angielski znam ale czy oni go znają?
    A gdy dziecko ma np cukrzyce!! zapadnie w śpiączkę kto będzie wiedział że ją ma i trzeba insulinę podać?

    Jakoś bardziej tragiczniej nie mogę, po prostu nawet nie chcą mi takie myśli do głowy przyjść. brak takich myśli nie chce nawet sobie tego wy myśleć.
    Nie życzę najgorszemu wrogowi zgubienia dziecka!

    Malgorzata Walkowiak

  • Anonymous

    Witam ja się obawiam o swoją córkę dlatego bo jest bardzo ufna i pójdzie z każdym obcym nie boi się niczego i nie chciała bym żeby któregoś dnia się zgubiła dlatego marzę o takiej opasce dla mojej córki

    Monika Lewandowska Link do mojego profilu https://www.facebook.com/monika.lewandowska.1218

  • Odkąd pamiętam towarzyszy mi lęk przed tym, że Franek mi zniknie. Nie lubię z nim chodzić do centów handlowych, zwyczajnie boję się… że mi go ktoś porwie. Przeraża mnie to, że w 5 minut moje dziecko może być już poza moim zasięgiem, że ktoś może go wziąć niepostrzeżenie, że może mu ogolić głowę, uśpić jakimś środkiem, wziąć i nie zająć się nim tak jak powinien…przecież Franio ma cukrzycę. Wpadam w panikę kiedy czytam o dzieciach porywanych dla narządów… momentalnie robi mi się gorąco i uginają się pode mną nogi, kiedy pomyślę… No wiecie… Nienawidzę sytuacji, w których starsze panie (pewnie nie mają żadnych złych intencji i robią to nieświadomie), mówią do Frania „a pójdziesz Ty ze mną za rączkę??” Wiecie… tak bo chcą sprawdzić czy do mamusi przywiązany. Temat, który poruszyłaś dotyka mnie bardzo, bo mimo że nie jestem panikarą i niejedno z Franiem przeżyłam boję się, że on mi zniknie, że go nie upilnuję :(

    Wypełniłam wszystkie warunki konkursu na FB jako Karolina Klewaniec – https://www.facebook.com/karolina.klewaniec

  • Mamo Kubusia, nie jestem w stanie napisać najczarniejszego scenariusza. Nie chcę nawet kierować myśli na tory: co by było gdyby. Najzwyczajniej w świecie się boję. Sama wiesz, że bycie mamą, to strach o dziecko każdego dnia. To czego do tej pory nie uznawałam za niebezpieczne staje się zagrożeniem. Zwykły spacer wzdłuż drogi, chodnikiem, a ja czujna bardziej niż myśliwy. Bo tak na prawdę ktoś się zatrzyma przy mnie, zdzieli w głowę, dziecko w samochód, a ja nie byłabym w stanie nic zrobić. O wypadek też nie trudno. Opaska przydałaby się dla mojego Bąbla ale o strasznych rzeczach nie chciałabym myśleć, a tym bardziej pisać.

  • Pamiętam, jak pierwszy po narodzinach Oliwii byliśmy na wczasach, nad morzem. Oliwia miała wtedy miesiąc i oczywiście to co się stało, nie dotyczy jej…

    Zwykły dzień, słoneczny. Jak to nad morzem – tłumy ludzi, mnóstwo parawanów, pełno dzieci, plażowanie, skakanie przez fale – radocha, bo piękna pogoda, co w Łebie jest ogromną rzadkością… Ale typowo Łebska pogoda dała o sobie znać i to szybko. Zaczęło się chmurzyć, zrobiło się wietrznie i zaczął padać deszcz. Ludzie jak poparzeni, zaczęli zbierać wszystkie swoje rzeczy i szturmować wyjście z plaży, wszyscy razem, zaczęli się przepychać, jakby biegli na wyścigi z niesamowitymi nagrodami. Na nieszczęście nie trzeba było długo czekać. Ratownik z megafonem nawoływał „zaginęła dziewczynka, 2 lata Madzia, blondyneczka w 2 warkoczykach, różowy kostium, ręcznik hello kitty”…. zaraz potem następne „3 letni Kubuś zginął ! Rodzice proszą o pomoc, jeśli ktoś widział szczupłego chłopca, czarne włosy w granatowych kąpielówkach, proszę o zgłoszenie się do wieży ratowniczej”
    Minęło 5… potem 10, 15 minut. Dzieci ani śladu. Panika rodziców nie do opisania. Ratownicy postanawiają – przeszukujemy wodę !
    Tych którzy zostali na plaży poprosili o pomoc. Wielu mężczyzn (w tym mój mąż, tata, narzeczony kuzynki, która też tam była z 2 miesięcznym dzieckiem), wszyscy trzymając się za ręce, tworząc długi „mur”, przeczesywało morze wzdłuż i wszerz – na tyle ile byli w stanie wejść do wody…
    A ja? Stałam ze łzami spływającymi po policzkach, obserwując sytuację, obserwując plażę, czy gdzieś nie widać poszukiwanych dzieciaczków, co raz patrzyłam na moje śpiące w wózeczku maleństwo, dziękując Bogu za to, że jest przy mnie bezpieczne…
    NIGDY NIE WIADOMO, CO MOŻE SIĘ WYDARZYĆ. A przezorny, zawsze ubezpieczony.

    Klaudia Adamczyk
    https://www.facebook.com/klaudecka

  • no właśnie O MATKO. i stoi się bezradnym. niewiele, albo całkowicie nic nie mogąc zrobić. dla mnie to jest czarny scenariusz, innych sytuacji nie chcę sobie wyobrażać…

    zapomniałam dodać, że na szczęście wszystko dobrze się skończyło. po minutach ciągnących się wieki, po bezowocnym przeszukaniu wody, dzieci się znalazły – niewiadomo jak, skąd, gdzie były… NAJWAŻNIEJSZE ŻE CAŁE I ZDROWE.

    • Mnie bardzo źle kojarzą się takie plażowe koszmary… Minionego lata utopił się mój kolega z licealnej klasy…

    • strasznie współczuję !!!
      woda to niesamowity żywioł, jak bardzo podziwiam i uwielbiam, tak samo okropnie się jej obawiam. co roku jeżdżę z moją małą nad morze, za pierwszym razem miała ledwo miesiąc, w zeszłym roku miała roczek i dopiero zaczynała chodzić, więc się zdecydowanie pilnowała…. a teraz? kiedy to mała torpeda – nie chodzi tylko pędzi przed siebie nie oglądając się za mną ?! oczy dookoła głowy ! + dodatkowe zabezpieczenie w postaci męża, mojej siostry i rodziców już zorganizowane – mam nadzieję że wystarczy :)

  • A w życiu, nie chcę nawet myśleć o tym co by się mogło stać. To już jest dla mnie zbyt przerażające….;/
    Milena Katarzyna Szałek https://www.facebook.com/wesola.xx

  • Anonymous

    Mnie jednak najbardziej przerazaja wizyty w centrach handlowych…. i dlatego postanowilismy przynajmniej na razie nie pojawiac sie tam z maluszkiem…. bardzo dobrze pamietam 2 historie ktore wydazyly sie jeszcze prze narodzinami naszego okruszka:-) w przedswiatecznym zgielku w jednym z najwiekszych centrow handlowych w naszym miescie zaginela dziewczynka… szla tuz za rodzicami na chwile musiala puscic sie maminej raczki, rodzice odwracaja sie i dziecka nie ma, panika strach, komunikaty o zaginionej dziewczynce…. wszyscy szukaja a dziecka nie ma… natychmiast postanowiono zamknac rowniez wyjazd z parkingu… i go przeszukac…. w jednym z aut znaleziono po godzinie dziewczynke… z ogolona glowa…. naszprycowana bog wie czym… ledwo przytomna….. chyba nie musze pisac o tym co musieli przezywac rodzice……:( w kolejnym centrum handlowym w naszym miescie ginie kilkuletni chlopiec… tez poszukiwania…. po jakims czasie dowiadujemy sie ze jakis mezczyzna juz jest widziany jak wychodzi z dzieckiem …. to nie byl pierwszy przypadek….. jeszcze jedna historia…. kiedy na naszych oczach gubi sie w centrum handlowym mala dziewczynka mowiaca po niemiecku…. jej prerazenie…. pomoglismy… zaprowadzilismy do ochrony….. dlatego boje sie strasznie ze ktos moze porwac moje dziecko….. nie wyobrazam sobie co czuja wtedy rodzice….

    • Anonymous

      https://www.facebook.com/joanna.mazur.3158?ref=tn_tnmn
      Zapomnialam sie podpisac powyzej joanna mazur-kieruczenko

    • też byłam świadkiem jak 5 letnia dziewczynka się zgubiła w galerii. Jakieś imprezy tam były, więc przez mikrofon nawoływali – wszyscy ochroniarze szukali i klienci też zostali zaangażowani. dziewczynka się znalazła dość szybko. mama pewnie przeżyła horror – na szczęście u nas nie było takich historii z porwaniami ! chyba bym umarła jakby to moje dziecko zniknęło.

    • Anonymous

      Jeszcze jeden czarny scenariusz mi sie przypomnial… znam go z opowiesci znajomej ktora ma kilkuletnia coreczke, w ich klatce, na nowym osiedlu- choc nie strzezonym- sasiadka postanowila wyjsc z dzieckiem na spacer, prawie juz wychodzac z klatki uswiadomila sobie ze zapomniala czegos waznego, wrocila zatem raptem na 1 pietro na kilka chwil do mieszkania, dziecko ylo w wozeczku kilka stopni nizej…. i dziecko niestety zniknelo, razem z wozkiem…. okazalo sie ze porwala je kobieta psychicznie chora, ktora sama stracila dziecko…. takze to jest przestroga, ay nigdy nigdzie nie zostawiac wozka z dzieckiem nawet na chwile

    • ta pierwsza historia to urban legend. tyle razy ją czytałam że się niby wydarzyła w najróżniejszych centrach handlowych od morza po tatry, może i dawno temu wydarzyła się na prawdę, ale teraz raczej opowiadana jest ku przestrogom

  • Dla mnie najgorszym scenariuszem jest zgubienie dziecka na plaży… Tam wystarczy sekunda, żeby dziecko zginęło, czy poszło w drugą stronę. Też się słyszy teraz o pedofilach…
    Mieszkamy nad morzem, więc latem wiadomo, dość często chodzimy na plażę.
    W zeszłym roku, byliśmy w Rewie. Mój mąż uczył się wtedy windsurfingu, więc na mojej głowie była dwójka małych dzieci. Ja poszłam po młodszą córkę, która pełzała w stronę wody. Byliśmy prawie przy samym brzegu. Kiedy wzięłam ją na ręce i odwróciłam się w stronę ręczników, patrze i…. O CHOLERA! GDZIE JEST MOJE DZIECKO!!!! Patrzę, rozglądam się, łzy w oczach….!! Krzyczę Zuzia, Zuzia!!!!! Nikt nie odpowiada, ludzie dookoła nie wiedzą…. Mąż na morzu a ja biegam po plaży jak opętana…. Co się okazało? A to, że moja „Dorosła 2 letnia córka” postanowiła się przejść jakieś 30m od nas do swojej nowej koleżanki, żeby się pobawić…. Myślałam, że zawału dostanę… O wodzie wtedy nie myślałam, bo ona się jej panicznie bała, więc wiem, że by tam nie weszła, jednak w tym roku myślę, że będzie tam pierwsza, ponieważ już się do niej przekonała… Chciałabym uniknąć każdej niebezpiecznej sytuacji.

    Magdalena Bogiel – https://www.facebook.com/magdalena.bogiel

  • Boję się o Lenę wszędzie, jest taka ufna, boję się, że gdy zacznie sprawnie dreptać odwrócę się na ułamek sekundy, a ona zniknie mi z oczu. Place zabaw, ośrodki agroturystyczne w okolicy, zoo, deptak miejski, to miejsca, w których będziemy się pojawiać co chwilę, a ja będę umierała ze strachu, że on może gdzieś zniknąć.
    Mój siostrzeniec właśnie zagubił się w takim ośrodku agroturystycznym, był tam miliony razy, a mimo to nie potrafił trafić do samochodu. Nie chcę przeżywać tego strachu, który wtedy przeżywała moja siostra.

    Karolina Matyjaszczyk https://www.facebook.com/karolina.kowalczyk.3760

  • Anonymous

    Byłam świdkiem dwa lata temu sytuacji gdy na plaży nagle matka krzyczy ze jej coreczka zniknela widzialam strach w jej oczach i taka okropna bezradnosc, wtedy jeszcze nie wiedzialam dokladnie jak mozna sie tak czuc i jak mozna dziecko zgubic. Teraz bedac matka wiem ze dziecko jest pelne energii, ze wystarczy ulamek sekundy i cos moze sie stac… Najbardziej obawiam sie sytuacji ze bedac nie wazne gdzie czy to plaza, czy centrum handlowe… poprostu bedac w tłumie ludzi nagle zniknie On-najważniejsza i najukochansza osoba w moim zyciu moj Synek… Czesto mysle o tym co by bylo gdbyby… i nie potrafie sobie tego wyobraznic, nie potrafie wyobrazic sobie uczuc jakie by mi towarzyszyly… chyba ogarnełaby mnie ogromna panika lub zamurowaloby mnie i wypelnilabym sie przeogromna rozpacza…
    Wiem że bezpieczeństwo mojego Synka jest dla mnie priorytetem!!I zrobie wszystko żeby nigdy nie musieć się czuć tak, jak czuła się tamta mama na plaży…

    Lena Replin
    https://www.facebook.com/lena.replin

  • Ja nie muszę sobie wyobrażać najczarniejszego scenariusza. Ja to przeżyłam. Będąc nad morzem zginęła nam 5 letnia wówczas córka. Chciała za mną pójść do sklepiku, ale kiedy odeszła od naszego koca zgubiła mnie z oczu. Kiedy chciała wrócić nie wiedziała gdzie jest i gdzie stał nasz parawan. Znalazła ją jakaś pani jak krążyła po brzegu morza i idąc wzdłuż plaży szukały nas, a my biegaliśmy i szukaliśmy jej. NIKOMU nie życzę aby przeżył to nie zależnie gdzie i kiedy by to było. Ale to samo może przydarzyć się w centrum handlowym, na zakupach, w parku, na ulicy, na wakacjach za granicą. Wystarczy chwila, dzieci mają tendencję do znikania. Mam troje dzieci 16, 8 i 2,5 roku. Najstarsza córka kiedy wychodzi, muszę wiedzieć gdzie idzie, z kim będzie i o której wróci, jeśli ma się spóźnić dzwoni i informuje o tym. Syn 8 lat od kiedy to było możliwe nauczył się podstawowych danych swoich i naszych. 2-latek ma w ubrankach wszywki z adresem i telefonem do nas. Uczę je, że jeśli się zgubią, coś niedobrego się dzieje, ktoś je zaczepia maja podejść do policjanta, strażnika miejskiego, ochroniarza, na plaży do ratownika i prosić o pomoc.
    Magda EM
    https://www.facebook.com/magdalena.matuszewska.794

  • Anonymous

    zaginięcie dziecka to już jest straszne… ja też każdego dnia gdy wychodzę z synkiem to się boję… tym bardziej że słyszy się tyle strasznych rzeczy…. np. u nas w jednym z centrum handlowych była sytuacja że jakaś kobieta porwała dziewczynkę zaprowadziła ją do toalety tam obcięła jej szybko włosy na chłopaka i przebrała i tak chciała uciec…. na szczęście służby szybko pozamykali wszystkie wejścia i udało się złapać kobietę…. dlatego na prawdę rzadko zabieram małego do sklepów….
    jeszcze jeden przypadek gdy małżeństwo wybrało się się z córeczką do Paryża tam malutka biegała w jednym z parków…. nagle zniknęła im z oczu… szukali jej bardzo długo postawili na nogi całą policję…. znaleźli ją kilka dni później w tym samym parku na ławeczce z tabliczką… „dziękujemy za narządy”…. jak to usłyszałam to ryczałam przez kilka dni a na wycieczki do parku się nie wybieram…bo od razu przypomina mi się ta historia… tym bardziej że moje dziecko nie chodzi grzecznie za rączkę tylko biega jak szalony….Dlatego uważam że takie opaski, podpisane ubranka czy też nauka dziecka od najmłodszych lata podstawowych informacji jest niezbędna w dzisiejszych czasach.
    Eliza Grochecka

  • Anonymous

    Dla mnie najczerniejszym scenariuszem jest zgubienie dziecka nie zależnie od sytuacji i w jakim miejscu … To jest coś strasznego nigdy tego nie przeżyłam , nie wyobrażam sobie tego i nie życzę tego nikomu . Mój malutki ma zaledwie 4,5 msca. nie mogę pomyśleć że mógłby mi zniknąć to by było coś Okropnego , bardzo bym sie załamała myśląc że takiej kruszynce dzieje się krzywda . Dużo słyszałam w telewizji i prasie że zaginęło dziecko , rodzice proszą o pomoc w szukaniu .. na prawde CI rodzice przeżywają makabre , człowiek z całych sił chciałby im pomóc , ale nie ma jak .. Gdyby dziecko zaginęło i przepadło bez śladu to jest bardzo duży cios dla rodzica .

    Anastazja Twork
    https://www.facebook.com/anastazja.twork.9

  • Otwierają nam się oczy.Dopiero teraz uzmysławiamy sobie co (nie daj Boże) może nas czekać w niedalekiej przyszłości. Wybieramy się do Norwegii.Nasz Synek kończy rok.Chodzi,a w zasadzie to już nawet próbuje biegać.Interesuje Go wszystko.Jest bardzo ufny, do każdego się uśmiecha, wystawia ręce czekając aż ktoś odwzajemni jego zainteresowanie i weźmie na rączki.Przed nami pierwszy lot samolotem.Odprawa, bagaż,dopilnowanie czy aby na pewno wszystko spakowaliśmy.Synek z pewnością będzie chciał pozwiedzać lotnisko.A my pełni obaw jak przebiegnie lot, czy bagaż podręczny na pewno zawiera niezbędne rzeczy, gdzie są bilety..no właśnie, gdzie? oboje gorączkowo poszukujemy ich z żoną.Synek stoi obok nas bawiąc się misiem.Zamieszanie, panika, przekopywanie toreb- uff..są! Odruchowo wyciągam rękę aby złapać Synka za rękę.Przychodzi opamiętanie.Kilka sekund temu jeszcze tu był.Za chwilę odlatujemy a Jego nie ma.Gorączkowo poszukujemy, biegamy, wołamy, krzyczymy, pytamy czy ktoś nie widział.

    Oby ten scenariusz nigdy nam się nie przytrafił!

    https://www.facebook.com/dorotakamilszymon.k
    Kamil Korzelak

  • Anonymous

    Jak większość Mam mamy ufne dziecko i boimy się uprowadzenia.Wystarczy chwilka by nasze dziecko poszło samo za rękę z obcym.Dlatego od roku masz mały ma wszytą po wewn.stronie informację o imieniu,nazwisku,adresie i telefonie.Oprócz tego stale uczymy go,że nie wolno iść gdziekolwiek z kimś obcym.Ja ten horror przeżyłam i nie życzę nikomu.Na szczęście b szybko zareagowałam i nie skończyło się to źle.Ale co strachu się najadłam to moje.
    Marta Borycka
    http://www.facebook.com/marta.borycka

  • Anonymous

    Opisze historie jakiej byłam świadkiem w zeszłym roku jak mój synek był jeszcze malutki w wózku ale czy takie coś nie przytrafi się nam w tym roku? Miejmy nadzieje że nie ale nigdy nic nie wiadomo. Ruchliwy bazar, sezon we Władysławowie w pełni i rodzice z dwulatkiem. Mama wyjmując pieniądze z torebki jeszcze widziałam malucha obok siebie. Odbierając resztę z przerażeniem stwierdziła, że już go nie ma! Jej mąż stojący tuż za nią również nie zauważył jego zniknięcia. To były ułamki sekund, a chwile poszukiwania dziecka były najdłuższymi minutami ich życia. Dla mnie było to straszne przeżycie a co dopiero dla takich rodziców. Na szczęście dziecko miało na szyi przywieszoną za laminowaną kartkę z takimi informacjami jak dane osobowe i numery telefonów do rodziców i kobieta która zauważyła tego dwulatka stojącego i płaczącego zadzwoniła do rodziców.

    Angelika Okroy

    https://www.facebook.com/angelika.okroy.9

  • Anonymous

    Ja już miałam taką sytuację, która krew mi w żyłach zmroziła (i mrozi do dziś, jak sobie tą sytuację przypomnę). Miłosz miał wtedy 2 lata z haczykiem, nie mówił za dużo. W mieście była impreza plenerowa, masowa- mnóstwo ludzi, świetna pogoda, ścisk, tłum, występy artystów. W takim właśnie tłumie oglądaliśmy jeden z występów, Miłosza wzięła na chwilę ciocia. Za moment krzyczy do nas, że zniknął jej z pola widzenia, nie ma go. Mi nogi podcięło, człowiek nie wie gdzie ma iść, od czego zacząć. Tłum niesamowity, do tego impreza nad rzeką, a że rzeka graniczna, mnóstwo obcokrajowców. A Miłosz żywotny, wszystkiego ciekawy, raczej niestrachliwy… Rozbiegliśmy się każdy w inną stronę, szukaliśmy wzrokiem, wołaliśmy… Na szczęście znalazł się dosłownie po 2-3 minutach, ale dla mnie to była wieczność. Tak ściśniętego żołądka nie miałam chyba nigdy. Chłopak nawet nie zauważył, że się zgubił- po prostu odszedł kawałek dalej, żeby zobaczyć coś, co go zaciekawiło… Nie zestresował się więc (i dobrze), ale dla mnie byłą to nauka na przyszłość, jak Jego i siebie ochronić od podobnych sytuacji. Dlatego na hasło „czarny scenariusz” od razu pojawia mi się przed oczami tamto wydarzenie.

  • Anonymous
  • ja to najchetniej zafundowałabym GPS mojemu dziecku … :P
    panikara jestem pod każdym względem.. :P

  • Wydawałoby się sześciolatek powie jak się nazywa w razie zagubienia. Tak może jak się nie rozpłacze do utraty tchu i będzie przytomny! A co gdy dziecko upadnie targane drgawkami padaczkowymi i po oprzytomnieniu zobaczy obce twarze, zorientuje się, że ma mokre spodenki i na dodatek stanie się to w drodze szkolnym autobusem lub na wycieczce z innymi niepełnosprawnymi dzieciakami z Iskierki. A co gdy opiekunowie siedzący w podróży z przodu autobusu doznają urazów i nie będą w stanie powiedzieć co i jak z tym maluchem? Ja codziennie przeżywam takie rozterki bo mieszkam na wsi szkoła oddalona jest o 4 km a mój synek koniecznie chce być samodzielny. Pozwalam, bo rozumiem dorasta ale codziennie jak szalona cieszę się, że mój jedyny Skarbek wrócił bezpiecznie do mnie!

  • Anonymous

    Mamo Karola bardzo dobry pomyśl z opaskami nie chce tej opaski ale pisze aby wyczulic rodziców a na koniec podzielić się swoja formą tego typu zabezpieczeniami. Sama osobiście mam 3letniego synka za ktorym nawet oczy nie mogą nadazyc, ale wracając do scenariuszy wielokrotnie widziałam w każdym miejscu czy to w galerii sklepie płazy na osiedlu czy w parku jak rodzice szukają dziecka. Dzięki tym doświadczeniom innych jestem wręcz przewrazliwiona na tym punkcie w galerii chłopczyk był z obojgiem rodziców mama pakowala rzeczy tata wyciągał kartę aby zapłacić za ubrania a syn wyszedł ze sklepu, znalazłam go na parkingu na drugim poziomie zdziwiona zapytalam gdzie jest mama tata siostra brat lub babcia ciocia bo nie widzę nikogo oprócz nas a samochody jeżdżą i nie zatrzymują się wiec wzielam na ręce splakanego i wystraszonego chlopca poszlam do ochrony a tam czekała mama zaplakana az się zanosila jak dzieciak i roztrzesiona była tak ze nie dawała rady stać na nogach ojciec po wywołaniu ze odnalazł sie syn leciał jak poparzony tez widziałam łzy w jego oczach. Jak sobie przypomne te sytuacje ich twarze strach i radość to AZ mnie ściska podobnie jak myśl o plaży jak byłam w ciąży każda chwile spedzalam na plywaniu gdyz jestem po zlamaniun kregoslupa i mam uczulenie na chlor kozystalam z plazy.Była piekna pogoda dzika plaza pełno ludzi nagle krzyk Maja córeczki gdzie jesteś poderwalam się z mężem by pomoc macce szukać córki wszyscy szukali na londzie wiec ja poszlam w kierunku wody patrzę a w zaroślach w wodzie leży zabawka i chustka pobieglam jak wariatka w kierunku rzeczy patrzę leży dziewczynka z buzka w wodzie. Zaczelam krzyczeć ze jest tu szybko chodzcie do mnie wzywajcie karetkę bez namyslu zlapalam dziewczynkę za nodzi i trzosnelam nią w dol dziewczynka wyplula wode złapała oddech i placz matki dziecka oraz świadków rozlegl sie wokol. Nie wiem skąd wziol się ojciec z pretensjami do matki ze jest zła i nie odpowiedzialna matka zaczelam go uspakajac i uświadamiać ze to naprawdę ułamki sekund. Po chwili rozmowy ojciec stanął przede mną i wpal w histerię dziękując za uratowanie córki karetka zabrała mała na badania i wypuścili do domu zgłaszając do opieki i na policję do dziś mamy kontakt z ta rodzina i często wracamy do tej sytuacji płacząc tak jak bylo by to kilka minut temu. Dlatego bogatrza w takie doświadczenia biorąc syna do sklepu zawsze jest w wózku lub koszu na zakupy dodatkowo zamowilam naklejki z nr tel imieniem dziecka i przyklejam na wszelki wypadek w widocznym miejscu ale nie w zasiegu reki dziecka a kiedy te sposoby zawiodą lub nie beda wystarczajace zakładać będę identyfikator ze szpitala z tymi informacjami na rączkę bądź plakietke, choc mam nadzieje ze nigdy nie beda potrzebne. Na koniec jeszcze raz gratuluje pomysłu i popieram ta formę zabezpieczenia i kontaktu z rodzicami oraz chciałabym pod powiedzieć dla rodzicow jak można samemu w prosty sposob bez dużych nakładów finansowych zrobic cos podobnego do opaski. Na allegro jest możliwość zamówienia naklejek z wybrana przez siebie informacja, jeśli ktoś ma możliwość warto zrobić bransoletkę z muliny lub nici z informacja, można wychawtowac (poprosić babcienlub inna osobę która to umie) albo zaczepic na sznurku lub smyczce identyfikatora a nawet kartkę oklejona bezbarwna taśma lub za laminowana. To sa moje pomysły ale jeśli ktoś ma inne proszę o podzielenie sie nimi.
    Pozdrawiam Justyna mama Dominika
    100003162190865@facebook.com

    • Boże, łzy mi lecą ciurkiem, popłakałam się, tak najnormalniej w świecie… :( Nie chcę sobie nawet wyobrażać takich rzeczy… Mam 7-miesięczną córeczkę, mieszkam w niewielkim mieście, bez dużych centrów handlowych. Ale mamy zalew, rzekę, tam plaże, w ładną pogodę jest dużo ludzi. I teraz właśnie zdałam sobie sprawę, że przecież będziemy tam bywać, że niedługo zacznie chodzić, że może mi zniknąć z oczu… Chyba bym tego nie zniosła, nie dałabym rady. Przecież ona jest całym moim światem! Spanikowałabym… Tak teraz to widzę, ale mam nadzieję, że jednak bym się ogarnęła i ją znalazła.
      Porwanie??? Nie, to już nie na moje nerwy… Przecież w takiej sytuacji trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia, żeby dziecko się odnalazło. Chyba przestanę bywać z moją Olą w takich miejscach jak centra handlowe albo będę zabierać ze sobą kilka osób. W końcu im więcej par oczu, tym lepiej. Matko, dzieci to radość, ogromna radość, sens życia, ale te zmartwienia, strach – ciężka sprawa…

      Wezmę udział w konkursie, ale nawet jak mi się nie uda, to muszę się zaopatrzyć w jakieś zabezpieczenie. Koniecznie!

      Małgorzata Kozar: https://www.facebook.com/malgorzata.kozar

  • Anonymous

    Najczarniejszy scenariusz jaki mogę sobie wyobrazić to zgubienia dziecka na jakiejś uroczystości dla dzieci, czy to w centrum handlowym, czy na plaży czy na placu za świetlicą. Rodzic idąc z dzieckiem chce aby dobrze się bawiło, aby się wyszalało, sam również chciałby się rozluźnić i zrelaksować. Dlaczego właśnie taki scenariusz wydaje mi się najczarniejszy? Bo w takich sytuacjach nasza przezorność i czujność jest uśpiona – to ma być przecież zabawa – i wtedy o nieszczęście nietrudno.

    FB – https://www.facebook.com/jarek.chal.9?ref=tn_tnmn

    Jarosław Chałowski

  • Anonymous

    Hmmm czarny scenariusz…..dla mnie -mamy 9 cio miesiecznego synka -to chyba kazde miejsce kojarzy sie z czarnym scenariuszem :( boje sie o mojego małego kropka w kazdym momencie. Poczawszy od jego 1 dnia zycia , gdzie wisialam nad jego lozeczkiem godzinami sprawdzajac czy oddycha, czy np ostatnia sytuacja gdzie wpakowalam go do fotelika w samochodzie zamknelam drzwi i ide usiasc za kierownice chce otworzyc drzwi od strony kierowcy ( kluczyki przekrecone w stacyjce!) a tu zonk drzwi zablokowane! Dziecko po kilku minutach zanosi sie od placzu a ja latam i szukam cegly, kamienia zeby wybic szybe i co…no kurde jak na zlosc nic nie ma w poblizu ehhhh czulam sie jakby mi ktos serce wyrwal!
    Boje sie rowniez centr handlowych, parkow i plaz. Wszystkie atrakcje przed nami dopiero :( w sensie wyjazdy. Ale pamiętam jak kiedys na plazy zniknela nam z oczu corka mojej siostry, doslownie w sekundzie…tak sie darlam ze postawilam wszystkich na plazy na rowne nogi! Nie chce tego przezyc po raz drugi i nie zycze tego nikomu! ( mala bawila sie z jakas nowa poznana kolezanka na kocu kilka metrow dalej :( )
    Poza tym miewam sny ze ktos porywa mi dziecko i ja chodze po ulicach i wolam Domis Domis wiedzac ze on i tak sie nie odezwie bo przeciez jeszcze nie umie :( okropne uczucie ktore juz nie pozwala zasnac i zostaje w glowie na dlugo.
    ehhh rozpisalam sie …..ale tak bardzo kocham mojego synka….ze boje sie o niego w kazdej sekundzie ♥

    • Anonymous

      Pozdrawiam mama Domisia
      Iwona Okulicz-Zawada

  • Mam na imię Magda. Mam 28,5 lat. Jestem mamą niespełna dziewięciomiesięcznego Michała. Jestem panikarą, czarnowidzem i jak każda matka- wariatką. Z moim Mężem, który w 2008 roku był moim ówczesnym narzeczonym, byliśmy w Zakopanem na Pucharze w Skokach Narciarskich. Tłumy, kosmiczne nie, gigantyczne to za mało, gargantuiczne (bo tylko to słowo przychodzi mi do głowy) tłumy ludzi. Wszędzie. Do dziś pamiętam że staliśmy w sektorze C przy Wielkiej Krokwi. Na trybunach masa ludzi- młodych, starszych, par takich jak my i rodzice z dziećmi. Cudowna atmosfera i nieziemska zabawa- przecież wszyscy wiedzą że zakopiański puchar zawsze był the best. Ale wszystko co dobrze szybko się kończy… Tłum rusza do wyjścia, wszyscy na raz, jak przysłowiowe bydło. Widzieliście kiedykolwiek rwący potok? Tak właśnie wyglądało wychodzenie z obiektu. W tym tłumie i ścisku, widziałam rodziców trzymających kurczowo dzieci za ręce. Ale widziałam też rodziców z wózkami spacerowymi (!) i dziećmi które przyjechały na sankach… (!). Obyło się bez jakichkolwiek dramatów, co uważam za dzieło Boskie. Więcej nie pojechaliśmy mimo szczerych chęci. Odstręczała i odstręcza mnie wizja tej nieprzebranej masy ludzkiej napierającej na wąskie bramki przy wyjściu. Tłum depczących się ludzi. Popychającej się masy.
    Dziś moją największą obawą, strachem i wyimaginowanym dramatem byłaby chwila, gdyby moje Dziecko zostało porwane przez taki właśnie tłum. Samo i samotne, rzucone między setki obcych nóg- bo niecały metr Małego Człowieka tylko taką przybiera perspektywę. Przeraża mnie myśl, że mój Synek mógłby być rzucony dosłownie na pastwę losu. Wierzcie mi, nikt nie patrzył pod nogi. Nikt. A tam mógłby znaleźć się taki Maluch, oddzielony od rodziców w wyniku serii niefortunnych zdarzeń…

    PS. Unikam koncertów, imprez masowych, zatłoczonych centrów handlowych i tego typu miejsc. Bo wierzę w samospełniające się proroctwo.

    https://www.facebook.com/magda.galbierz

  • A ja się najbardziej boję tego że moje dziecko się w lesie zgubi no dosłownie mieszkamy dosłownie w lesie do najbliższego domu mamy około 0,5 km a w około tylko las i jeszcze raz las… Boję się gdy Mały podrośnie obecnie ma 17 miesięcy i po prostu wyjdzie na podwórko a tu bramka będzie nie zamknięta i pójdzie… Już miałam taki sen właśnie że bramka była otwarta i chciał sobie pobiegać i pobiegł do lasu szukaliśmy Go i znaleźliśmy niestety śpiącego Aniołka który już się nie obudził:(:(:(:( Mój najgorszy koszmar bo Dziecko dla Mnie jest całym moim życiem!!!!
    Kinga Kulikowska
    https://www.facebook.com/kinga.skrzypek

  • Anonymous

    Moj syn nie mowi w przypadku zagubienia nie bedzie potrafił powiedziec, gdzie mam ani nie udzieli zadnej iformacji w zwiazku z tym taka opaska nie tylko pomoze odnalesc nas rodzicow, ale udzieli wskazówek na co dziecko choruje, i to jest własnie moj lek ze w takiej sytuacji nikt nie bedzie wiedzial co z moim synem zrobic i jak postapic, ten koszmar dreczy mnie dosc czesto , wiec taka opaska bylaby wybawieniem :) Aneta Szendera MAma Maksymiliana Szendera

  • Anonymous

    obawiam się kazdej sytuacji zwiazanej z moim dzieckiem czy to zagubienie czy wypoadek, jakaś choroba czy cos innego, wolę nie wymyślać najczarniejszego scenariusza , choć wszystko trzeba brać pod uwagę. Opowiem historie, która mi się jakiś czas temu śniła, a mianowicie bylismy z mężem i Kacperkiem nad morze, słońce ładnie grzało, pełno ludzi na plaży a my wszyscy sie razem bawiliśmy mój mąż wraz z Kacprem bawili się w piasku przy wodzie i raptem woda zaczęła zalewać plażę, wszyscy ludzie w panice uciekali i w tym momencie straciłam z oczu męża i dziecko, nie wiedziałam co mam robić, byłam bezradna, ludzie się wzajemnie tratowali a ja wciąż szukałam i nie mogłam ich znaleźć no i obudziłam się, było to przerażające
    Żaneta Szot
    https://www.facebook.com/zaneta.szot.7946281

  • Panicznie boję się, tego że moje dziecko może sie zgubić,nie mówi jeszcze poprawnie, wiec nie powie ze sie zgubilo i gdzie mama. Bedąc w markecie czy na placu zabaw gdzie jest pełno ludzi, nie mozna nawet na chwile spuścić oka z dziecka, wystarczy sekunda i mozemy stracic to co najcenniejsze,umarłabym z bólu i strachu o Mochasia, wiedzac ze tak bardzo jest on sam wystrasznoy i przerażony i chce do mamy…okropne uczucie ten strach-obym nigdy tego nie doswiadczyła.
    Na fb jako Anita Gzula

  • Najczarniejszy scenariusz.

    Em ma 18 miesięcy. Jest bardzo żywiołowym i ufnym dzieckiem. Nie boi się obcych. Chętnie biega po sklepie, gdy ja robie zakupy. Z reguły nie boje się jej puszczać samej, bo Biała to mała miejscowość i wszyscy wszystkich znają a Em jest na tyle hałaśliwa, że z łatwością ją usłyszę. Czyżby?

    Zbyt długa cisza, moje serce się ściska i zaczynam gonitwę po sklepie. Każdy widział, że przyszłam z dzieckiem: „ Proszę Pani, przed chwilką tu była.” Wiem, bo sama ją widziałam dosłownie chwilkę temu. Szukam między pułkami, i wieszakami, pytam panią za ladą. NIKT NIC NIE WIDZIAŁ. Zaczynam panikować, serce mam na ramieniu, łzy w oczach…

    Przecież Em jest tak ufna. Wystarczyło, że ktoś pod drzwiami ją zawołał a ona wyszła. Nie boi się obcych więc każdy z łatwością mógł ja zabrać. Zanim się zorientowałam minęło 2-3 minuty. Jeżeli był samochodem to właśnie odjeżdża a z nim moje szczęście. Jeżeli to obca osoba to nigdy jej nie znajdę.

    Przecież mogłoby się okazać, że żyłaby miejscowość obok, kompletnie mnie nie pamiętając, nie znając swojej historii. Przecież ma dopiero 18 miesięcy. Nie pamiętałaby jak wyglądam. Za kilka lat nie poznałaby mnie na ulicy. Mogłaby żyć nie znając swojej mamy i nie wiedząc jak strasznie ją kocham.
    Zaczynam szlochać…

    Co to? Słyszę ją …

    …..JEST….

    Robiła mamie „a kuku” i schowała się za wieszakami. Nikt nie był w stanie jej zobaczyć bo zasłoniła się ubraniami.

    Myśli jakie przeleciały mi w tym dniu i nocne koszmary na zawsze wryły w moją głowę.

    Najstraszniejszy scenariusz to myśl, że przypadkowa osoba mogłaby zabrać mi dziecko, bo akurat nadarzyła się okazja.

    Na FB jako Aneta Zaręba- Maksymiuk
    https://www.facebook.com/aneta.zareba.9

  • Anonymous

    TAKA SYTUACJA MI SIE PRZYTRAFIŁA,NIGDY TEGO NIE ZAPOMNE BYŁAM PRZERAZONA.BYŁO TO WCZESNĄ JESIENIĄ POSZŁAM DO LASU ZOBACZYC ZA GRZYBAMI,WZIEŁAM ZE SOBĄ NA SPACER MOJĄ WÓWCZAS 4LETNIĄ CÓRĘ.EMILKA BIEGŁA PRZEDE MNĄ LUB SZŁA Z TYŁJU.W PEWNYM MOMENCIE ZACZĘŁO ZBIERAC SIE NA DESZCZ,POWIEDZIAŁAM WIEC CÓRCE ,ZE MUSIMY WRACAC,ZAWRÓCIŁAM WIEC W STRONE DOMU,CORCIA SZŁA ZA MNĄ.W PEWNYM MOMENCIE GDY SIE ODWRÓCIŁAM JEJ JUZ NIE BYŁO.WOŁAŁAM ALE ODPOWIADAŁA MI CISZA,MIAŁAM ŁZY W OCZACH.PO KILKU MINUTACH MOJEGO NAWOŁYWANIA USŁYSZAŁAM COS,BYŁ TO MÓJ SĄSIAD KTORY AKURAT WRACAŁ Z PRACY PRZEZ LAS I ZAUWAZYŁ MOJĄ CORKE CHOWAJĄCĄ SIE W KRZAKACH,OKAZAŁO SIE ZE SIE SCHOWAŁA GDYZ NIE CHCIAŁA WRACAC JESZCZE DO DOMU…ULZYŁO MI I ROZPŁAKAŁAM SIE ZE SZCZESCIA ZE DZIECKO JEST CAŁE I ZDROWE,ALE OD TAMTEJ PORY BARDZO PILNUJE CÓRKE PODCZAS SPACERÓW PO LESIE.
    Ewelina Musur https://www.facebook.com/ewelina.musur?ref=tn_tnmn

  • Najczarniejszy scenariusz??? Może być coś czarniejszego niż zgubienie dziecka… porwanie …śmierć ?? Scenariusz gdzie nigdy więcej nie spojrzysz na swoje dziecko ?? nie przytulisz??? nie utulisz do snu ? Nawet myśleć o tym nie chcę …
    Gabi moja starsza córka kiedy miała 2,5 roku bardzo mnie nastraszył i to tak …. że właśnie taki czarny scenariusz miałam przed oczami … Straciłam ja z oczu na sekundę zainteresowana bluzką dla młodszego synka w sklepie. Gdy podniosłam wzrok – jej nigdzie nie było … nawoływania nie pomagały… ludzie patrzyli się na mnie jak na idotkę a ja już snułam najgorsze scenariusze w głowie… A Gabi co ??? Gabi chciała mi zrobić niespodziankę jak będę wychodzić ze sklepu i schowała się na witrynie sklepowej…. Kiedy wyskoczyła zza manekinów, nie wiedziałam czy mam płakać czy się śmiać czy ją przywiązać do siebie. tyle sprzecznych emocji… złość ale i wielka radość, ze się odnalazła … Wszystko to trwało dosłownie ze 2-3 minuty ale to były najgorsze chwile w moim życiu!! Dosłownie!! Pisałam nawet o tym na blogu… Mam nauczkę, która wiele mnie nauczyła. Jestem mamą dwójki dzieciaków, Spędzamy czas dość aktywnie, Jeździmy na różne festyny, wystawy, warsztaty, koncerty. Na początku bałam się chodzić z dwójką dzieciaków np do marketu bo się zastanawiałam co zrobię jak zaczną uciekać w przeciwnych kierunkach ? za którym biec ?? Ale nie trzeba dawać się zwariować. Trzeba z dziećmi dużo rozmawiać, Tłumaczyć dlaczego takie sytuacje są niebezpieczne i co należy robić w takich sytuacjach.
    Fakt kiedy mamy małe dziecko trzeba mieć oczy dookoła głowy a i to czasem mało … Gabi ma obecnie 4.5 roku, Norbert 3 lata i najchętniej to bym im jakieś gps’y założyła by zawsze mieć możliwość sprawdzenia gdzie są ;-) Wyciągasz telefon i widzisz kropeczka Gabi i kropeczka Norb ;-)
    pozdrawiam
    Karolina

    https://www.facebook.com/CalySwiatKarli/posts/797955440233966?stream_ref=10

  • Anonymous

    Nie wyobrażam sobie sytuacji abym mogła zagubić dziecko…jednak nawet najlepszym to się może zdarzyć. Chwila nieuwagi i dziecka nie ma. Byłam świadkiem sytuacji w sklepie ( niedużym) gdzie matka w panice szukała swojego synka. Oglądała dla niego ubranka na sekundę straciła go z oczu… i nagle dziecka nigdzie nie ma wszyscy szukają w przymierzalniach, na zpleczu, między wieszakami. Dziecko się rozpłynęło. Matka wybiega ze sklepu biega po wszystkich pobliskich… niedaleko bardzo ruchliwa ulica…dziecka nigdzie nie ma…nie wiem jak sytuacja się zakończyła, gdzie znalazła synka ale w tym momencie postawiłam się na jej miejscu… łzy popłynęły mi z oczu mimowolnie i poczułam ogromny strach o moje dziecko, które siedziało sobie bezpiecznie w domu z tatą. Takiej sytuacji obawiam się najbardziej…będąc z dzieckiem sama na zkupach trace je z oczu i nie wiem gdzie mogło pójść, dzieci maja niesamowite pomysły nie wiedząc jakie konsekwencje moga miec ich poczynania na fb https://www.facebook.com/gosia.dziegielewska.3

    • Anonymous

      Gosia Dzięgielewska

  • ja boje sie, ze zgubi sie na nadmorskiej plazy latem… jest tam wtedy ogrom ludzi i taki maluszek moze sie zgubic. a swojego czasu mialam jakies dziwne sny zwiazane z woda i moja corcia, dlatego kiedy jestesmy nad woda nie spuszczam jej z oka. nie i koniec. moj maz sie ze mnie smieje, ale ja wole dmuchac na zimne…
    https://www.facebook.com/magda.chabierska

  • Anonymous

    Ja obawiam się zawsze zguby na lotniskach…przy odprawach jest tyle rzeczy do zrobienia zabrania i maluch tuptający obok nóg https://www.facebook.com/sikoramagdalena

  • Niebezpieczne sytacje mogą zdarzyć się codziennie i wszędzie.Nie tylko tam gdzie jest dużo ludzi np. centra handlowe, plaże, place zabaw itp, ale również zwykła najzwyklejsza ulica! Ja nigdy nie byłam przewrażliwiona, ale odkąd urodziłam córeczke boje się o nią wszędzie, (pomimo tego, że jeszcze jest malutka ma 11 miesiący i nie spuszczam jej z oczu), Czy nie można wykraść dziecka z wózka, fotelika samochodowego? albo trzymającego się nóg mamy, kiedy ta płaci w sklepie? Czujnym trzeba być zawsze i w każdym miejscu na ziemi…
    Kamila Kosiorowska :) https://www.facebook.com/#!/kamila.kosiorowska.5

  • Anonymous

    Również się boje, że Lenka jak będzie większa zgubi mi się na plaży ale bardzo obawiam się także centrum handlowego może dlatego, że parę lat temu słyszałam od znajomej historię małej dziewczynki , która zaginęła właśnie w centrum handlowym. W chwili gdy rodzice zauważyli brak dziecka szybko zgłosili się do ochrony, która oczywiście zaczęła sprawdzać nagrania z monitoringu. Nie wie co musieli czuć rodzice oglądając jak ich dziecko prowadzone jest do łazienki z jakimś obcym facetem a dosłownie po paru sekundach widzą tego samego faceta wychodzącego z tej samej łazienki z dzieckiem śpiącym na jego rękach przebranym w ciuszki chłopczyka. Niestety dalej zauważyli, że mężczyzna zdążył wyjść z dzieckiem przed zablokowaniem wszystkich wyjść. Najgorsze jednak dla rodziców musiały być gadania „wszystko wiedzących” ludzi, którzy na momencie zaczęli wymyślać historie, że mogą się już pożegnać z dzieckiem….że pewnie potrzebny mu był jakiś organ dziecka na sprzedaż. Myślę , że w pewnych sytuacjach ludzie powinni się zamknąć zamiast pomagać swoimi „dobrymi radami”. Na nic przecież nie pomogły gadanie na rodziców , że to wszystko ich wina . Wiadomo, że popełnili błąd ale nie wierzę, że każdy z nas nigdy nie miał sytuacji chwilowego zawieszenia, zapatrzenia się na coś. Po prostu oni mieli tego ogromnego pecha, że ktoś tą ich chwilową nieuwagę wykorzystał. Chwila nieuwagi może nas bardzo wiele kosztować
    A tak w ogóle to przeraźliwie boje się o swoją córkę i wiem , że jak będziemy jechać na wakacje na pewno zaopatrzę się w taką bransoletkę !!

    Paulina Adamczyk
    https://www.facebook.com/profile.php?id=100001716318720

  • Każda matka powinna mieć oczy dookoła głowy. Dziecka nie można zostawiać samego bez względu czy jest się na plaży, w markecie na spacerze, placu zabaw w kościele, u kosmetyczki, na podwórku czy boisku. Nigdy nie można zostawić dziecka samego bez opieki. Nie chcę nawet myśleć co by było gdyby jakiś wariat szaleniec porwał mi moje dziecko moją kruszynkę……dziecko musi być zawsze widoczne i mieć coś charakterystycznego przy sobie choćby właśnie te przepiękne opaski !!!!!

    Natalia Dominiczak
    https://www.facebook.com/natalia.dominiczak.9

  • No cóż, wydaje mi się, że niektóre mamy nie do końca rozumieją istotę posiadania przez dziecko opaski. Taki gadżet pomoże, jeśli nasze dziecko się zgubi, nie powstrzyma natomiast szaleńca przed porwaniem. O to musimy zadbać same-nauczyć dziecko poprawnego reagowania. Całe szczęście, szaleńców porywających dzieci jest niewielu. Znacznie częściej maluch gubią się wykorzystując chwilę nieuwagi rodzica. Co mnie przeraża najbardziej? Moje dziecko jest alergikiem. W całej gamie reakcji alergicznych trafiają się niebezpieczne reakcje wstrząsowe. Najbardziej boję się tego, że jeśli moje dziecko się zgubi, jakaś uprzejma osoba będzie próbowała pocieszyć je ciasteczkiem, rogalikiem itd. To może natomiast prowadzić do niebezpiecznej sytuacji. Na opaskę wprowadziłabym również informację o tym, na co uczulona jest moja córka. Czułabym się bezpieczniej;) https://www.facebook.com/zaneta.rakowiec

  • Dla mnie najgorszą rzeczą jest tak jak Pani wyżej napisała nie zaginięcie dziecka lecz porwanie :(((.
    Nauczyłam już syna swojego numeru telefonu i adresu zamieszkania, jak się zgubi to ma podejść do np. policjanta, ochroniarza lub najbliższej osoby i ma poprosić aby ta osoba zadzwoniła do mamy bo on się zgubił. Mam nadzieję że nie będzie mu to potrzebne ale na wszelki wypadek wie co ma robić i co jakiś czas go z tych informacji przepytuję. Taka opaska pewnie bardzo by pomogła w momencie zaginięcia jak jest się w szoku i nie pamięta się wszystkiego co mama nauczyła.
    O porwaniu to nawet nie piszę bo na samą myśl włosy mi się jeżą na rękach.

    Link do mojego profilu: https://www.facebook.com/zofia.steplowska

  • Mój najczarniejszy scenariusz to co prawda nie gdy maleństwo się zgubiło, bo o to co przwda bardzo łatwo, przecież wystarczy coś co zainteresuje ciekawskiego odkrywcę np kotek i maleństwo nie wie nawet że się zapodziało- gorzej jak załapie… Ale wracając do mojego najczarniejszego scenariusza to wtedy miałam jeszcze 2 dzieci. Lato, gorąco córcia spała w wózku, na zamkniętym na łańcuch podwórku. Starszego synka zaprowadziłam do domu na południową drzemkę. Nie było mnie dosłownie kilka sekund bo wodę miałam już gorącą na mleko, a gdy wyszłam wózka i małej nigdzie nie było… Jeszcze prowadząc synka do łóżka zerknęłam przez okno czy moja panna się czasem nie budzi, a tu… NIE MA JEJ!!! Wiadomo najpierw przejżałam najbliższe otoczenie, zadzwoniłam do męża- który rzucił wszystko i od razu z pracy wyskoczył, policja równiez została poinformowana. Po 30min które dla mnie były wiecznością usłyszałam ją! Gdzieś daleko- ale zawsze! Pobiegłam w kierunku płaczu i jak ją zobaczyłam całą, to wszystkie emocje wzięły górę, myślałam że krzywde zrobię osobie która ją wzieła. Jak sie okazało osoba z bardzo bliskiego otoczenia usłyszała jak wołam synka na spanie, a ze mała spała w wózku to stwierdziła ze weźnie ją na spacer do sklepu…
    Nie życzę nikomu przeżywania takich emocji i nerwów, gdzie zastanawiasz się czy jeszcze zobaczy się swoje maleństwo całe i zdrowe.
    W tym roku planuję wakacje z moimi łobuzami, a jest już ich 4 :) tak więc takie opaski napewno się przydadzą dla bezpieczeństwa bo to nie jeden skarb do pilnowania a aż 4 -a opaski tym lepsze że można tam wpiasć dodatkowe infornacje na temat dziecka, a u mnie to każde jest alergikiem, tyle że każde na coś innego

    POZDRAWIAM
    Monika Król
    https://www.facebook.com/monika.krol.7121

  • Był upalny sierpniowy dzień, tego właśnie poranka zaplanowałam dla mojego synka wycieczkę nad morze.W planach było zwiedzanie, kąpiel w morzu oraz podziwianie wielkich morskich statków przycumowanych w Gdyni. Byłam umówiona z koleżanką z Pomorza, aby odebrała nas na dworcu w Gdańsku Mąż nie mógł nam towarzyszyć, gdyż praca i obowiązki zmusiły go do pozostaniu na miejscu. Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy, małą torbę z jedzeniem, piciem, ręcznikiem oraz ubrankami na zmianę. Mąż pospiesznie odwiózł nam na Dworzec Główny po czym szybko oddalił się do miejsca pracy. Do przyjazdu pociągu mieliśmy niecałą godzinę, czas ten spędziliśmy na spacerze, na podziwianiu wagonów i pasjonującej rozmowie z maszynistą oraz konduktorem. Kupiliśmy potrzebne bilety i z niecierpliwością oczekiwaliśmy na nasz pociąg nad morze. Na peronie zebrało się dużo ludzi, którzy to tak jak my wybierali się na małą wycieczkę nad morze czy też na dłuższy urlop w Trójmieście. Nieco spóźniony, choć pospieszny pociąg pojawił się na peronie 3 o godzinie 8.15. Wszyscy pasażerowie pociągu wsiadali i rozglądali się za wolnymi miejscami. Wraz z synkiem musieliśmy dość długo poszukiwać wolnego miejsca dla nas dwojga, przeszliśmy niemal cały pociąg i w końcu odnaleźliśmy wolny przedział. Lubię towarzystwo ludzi i czuje się przy nich bezpiecznie, więc z małą trwogą zasiadłam z synkiem w przedziale. Pociąg nie ruszał, wyszłam z naszego przedziału, aby spojrzeć przez okno.W tym czasie synek zajadał kanapkę oraz popijał swoim ulubionym soczkiem. Szybko wróciłam i zorientowałam się, iż synek zniknął. Ujrzałam tylko nadgryzioną kanapkę z serem oraz wylany soczek. Moje matczyne serce stanęło w jednym ułamku sekundy! Szukałam synka w następnym przedziale, pytałam ludzi. Każdy z nich nie widział samotnego czteroletniego chłopczyka. W tym czasie pociąg ruszył, kątem oka zobaczyłam dwóch mężczyzn, którzy podawali sobie małego chłopca. To był mój Ksawery. Mój Ukochany Chłopczyk. Rozbiegłam się po pociągu w poszukiwaniu hamulca, krzyczałam coś, a nikt mnie nie chciał słuchać. Synku….gdzie on jest, czy został uprowadzony czy jest w pociągu. Milion myśli i serce rozerwane, moje matczyne serce.

    Joanna Pyzik
    https://www.facebook.com/joanna.pyzik

  • !!!

  • Wiem, że jest już po konkursie,.. ja nie dopatrzyłam się, że trzeba wpisać swoją historię. Ale napiszę ją teraz.
    Byłam u rodziców z dziećmi. 360 km od mojego obecnego miejsca zamieszkania. Poszłam z dziećmi do tzw Polo Marketu na zakupy. Synek był jeszcze nie chodzący, w wózeczku. Córeczka nie miała jeszcze 3 lat. Zbliżał się dzień dziecka. W sklepie pojawiły się balony z postaciami z bajek. Dzień wcześniej kupiłam Córeczce balon z ukochaną postacią z Toy Story. Tego dnia Córeczka próbowała namówić mnie na kolejny balon. Gdy stałam w kolejce po mięso, oddaliła się ode mnie mówiąc, że zaraz przyjdzie tylko coś sprawdzi. Pozwoliłam Jej, bo wiedziałam,że zaraz wróci. Wróciła z owym balonem, prosząc, żebym Jej kupiła. Odmówiłam. Balon kosztował 10 zł, poprzedni też. Nie mogę pozwolić by codziennie naciągała mnie na balony za 10 zł. Kazałam Jej odnieść balon na miejsce i wrócić do mnie. Byłam pewna, że zaraz wróci. Gdy po chwili nie wróciła zaniepokoiłam się i zaczęłam chodzić po sklepie w poszukiwaniu Jej. Włączyłam w to personel sklepu (panie ze sklepu już mnie kojarzyły, gdyż byłam u rodziców już 2 tydzień, a do sklepu chodziłam prawie codziennie). Gdy nie znalazłam Córeczki wybiegłam ze sklepu w poszukiwaniu Jej.. miałam miękkie nogi, serce mi kołatało. Biegałam po parkingu przed sklepem jak oszalała. Patrzyłam do wnętrza aut. Czułam, ze zaraz zejdę na zawał. Coś mnie tknęło i pobiegłam na tyły sklepu. Tam Pani akurat rozładowywała palety i poinformowała mnie, że chyba moja córeczka szła z balonem i wskazała ręką kierunek (akurat był to kierunek w stronę domu moich rodziców). Rodzice mieszkają w małej miejscowości, sklep jest usytuowany wokół 4 piętrowych bloków, natomiast rodzice mieszkają na osiedlu 50 domków jednorodzinnych. I Córeczka zmierzała w kierunku tego osiedla. Zaczęłam pędzić w wyznaczonym przez Panią kierunku. Gdy na horyzoncie pojawiła mi się postać Córeczki zaczęłam Ją wołać. Mała odwróciła się w moją stronę i zobaczyłam, że płacze. Złapałam ją na ręce i zaczęłam mocno tulić. A Ona przez łzy zaczęła się żalić, że nie chciałam Jej kupić balona to Ona poszła poskarżyć się do Dziadziusia … :-((( W sumie dobrze, że pamiętała gdzie Moi Rodzice pamiętają. Ale musiałam Jej tłumaczyć, że bez Mamy nie wolno wychodzić ze sklepu, że Mamusia strasznie się o Nią bała i martwiła. Wstyd mi było, że zaufałam Maleńkiej istotce, że wróci do mnie po tym, jak kazałam Jej odłożyć balon. :-((( Swoją Drogą postanowiłam zakupić takie opaski dla Moich Maluszków. Zbliżają się wakacje. Oczy będę miała dookoła głowy, ale gdybym jakimś zbiegiem okoliczności, miała spuścić którekolwiek Dziecko z oczu, to bezpieczniej będzie, gdy na rączce będą mieli opaski z nr telefonu do Nas, Zdruzgotanych Rodziców.

    • Zapomniałam dopisać, że Córeczka z tym balonem „niepostrzeżenie” wyszła ze sklepu, Balon rzucał się w oczy.. a Nikt nie zauważył wychodzące samotnie ze sklepu z niezapłaconym balonem. Gdy dobiegłam do Córeczki, to ściskała tego balona w rękach. Musiałam zawstydzona wrócić do sklepu i mimo wszystko oddać balon.

  • Pingback: Maluch kontra upał! | Mama KubusiaMama Kubusia()