PARENTINGPODRÓŻE

Niemobilne dziecko.

Mama Kubusia50 comments839 views
Wasze dzieci uwielbiają jeździć samochodami i zasypiają podczas jazdy? Uśmiechają się na widok wózka, bo wiedzą, że czeka je miły spacer? Chętnie wsiadają w fotelik samochodowy i zapinają pasy? Myślicie, że wszystkie tak mają? Jesteście w błędzie. Dziś o Kubie, dziecku totalnie niemobilnym.

Cały czas pół żartem, pół serio- zastanawiam się, co z Kubą nie tak, a może co ze mną nie tak, że moje dziecko nienawidzi niczym jeździć?
Problem wózkowy dał o sobie znać wiosną zeszłego roku, kiedy Kuba zaczął samodzielnie siedzieć. Chociaż wtedy nie wiedziałam jeszcze, co tak naprawdę mnie czeka. Krzyki i wyrywanie się z pasów odebrałam jako niechęć do ówczesnego wózka. Przyszedł więc nowy, spacerowy, cudowny, trójkołowy, turkusowy Britax, który Kuba otrzymał w prezencie od Babci ze strony pana taty. Pierwsze kilka dni super. Kuba uśmiechnięty jechał w swoim nowym wózku, a ja dumnie pchałam go ulicami miasta. Minęło jednak trochę czasu i nasz wózkowy koszmar powrócił. Nie wiedzieć czemu, nagle, niespodziewanie. Mimo wszelkich prób, próśb i gróźb- problem nie minął. Spacery na nóżkach? Super! Szybkie wyjście do sklepu na maminych rękach? Jeszcze lepiej! Ale niech Cię Bóg matko broni przed włożeniem dziecka do wózka! Taka sytuacja. Poważnie mówię. Kuba po kilkunastu minutach spędzonych w wózku dostaje jakiegoś niewyjaśnionego napadu złości. Krzyczy, płacze. Bardzo głośno. Wszyscy się za nami oglądają, przywykłam. A jeśli siedzi w wózku w ciszy dłużej niż te kilkanaście minut, to znak, że nie wolno się do niego odzywać, ani go zaczepiać. Pod żadnym pozorem, choćby gile na usta spływały. Nie wolno mu się pokazać. Dlaczego? A bo zacznie się krzyk i płacz. Próbowałam podstępem, nawet kierownica do wózka od cioci z UK przyleciała. Nic, daremny wysiłek. Nie i koniec.
Sytuacja wygląda tak, że ostatni raz na dłuższym wózkowym spacerze byliśmy… Sama nie pamiętam kiedy. Przemieszczamy się na nogach, całkowicie. Owszem, trwa to trochę dłużej,  bo przecież trzeba każdy kamyczek obejrzeć, każdą nierówność na chodniku zmierzyć wzrokiem. A jeszcze się czasem piesek po drodze nawinie! Ale przynajmniej jest spokojnie. Bez nerwów, bez krzyków, bez niepotrzebnie wylanych łez. A kiedy trochę zimniej, to po prostu przemieszczam się z wtulonym we mnie Kubą na rękach. Ryzykowne przy mojej przepuklinie bardzo, ale wolę tak, niż jechać wózkiem na sygnale przez pół miasta. Skąd Kuby nienawiść do wózka? Nie wiem. Łudzę się, że latem da się przekonać. Liczę na cud.
Myślicie, że specyficzne podejście Kuby do wózka, to już szczyt? Jesteście w błędzie. Chcecie zobaczyć szczyt furii i płaczu? Podejdźcie z Kubą do samochodu i spróbujcie wpiąć go w fotelik, a gwarantuję Wam, że nie zaproponujecie mu tego już nigdy więcej. Nieważne, czy jedziemy kilka minut na urodziny syna mojej koleżanki, która mieszka kilkanaście ulic dalej, czy może czeka nas godzinna jazda do lekarza. Nie ma różnicy. Żadnej. Krzyk, płacz i zgrzytanie zębów. Dosłownie. Jakby siedział w foteliku za karę. Jakby go w nim ze skóry obdzierali. Nieważne, że siedzę obok i trzymam go za rękę. Chyba najgorsza krzywda jaką można mu wyrządzić- samochód.
W tej sytuacji Bogu dziękuję, że samochodu nie mamy, że fotelika nie mamy. Przynajmniej w głowie nie mam głupich, właściwie niepotrzebnych wyjazdów. Jeździmy jak już musimy naprawdę, czyli do lekarza, lub po buty. I wystarczy. Nie będę dziecku zapewniać traumy, tylko po to, by na siłę przyzwyczaić go to samochodu, bo “tak trzeba”. Podrośnie, to może mu minie. Widocznie na tą chwilę samochody i foteliki mają w sobie to coś, co Kubie się nie podoba. Ma do tego prawo, w końcu jest człowiekiem. Małym człowiekiem, który ma prawo do własnego zdania i upodobań. A ja nie zamierzam te jego prawo respektować w stu procentach.
Swoją drogą, śmiać mi się jednak chce strasznie, gdy o tym myślę. Przecież ja się tyle w ciąży najeździłam…. Samochodami, pociągami, autobusami. Może dlatego Kuba ma taki uraz do jeżdżenia? ;)
A jak u Was to wygląda?
  • gaba dopiero w wieku 7lat przestała wrzeszczeć w aucie, adi przestał jeździć w wózku gdy miałąa1,5 roku,melka jest w tymże wieku i zaczął właśnie anty wózkową rebelie…

  • U nas z wózkiem jest dokładnie to samo. Na początku siedzi ładnie i grzecznie aby za chwilę się zaczęło. U nas toche pomaga jakieś jedzenie w wózku ale to też na kilka minut. Z zazdrością patrzę na moje znajome które na spacery chodzą godzinami… co do auta to moja akurat bardzo lubi. Dobrze że chociaż to.

    • Hehe, też nie mogę się napatrzeć na dzieci grzecznie siedzące w wózkach, kiedy mijam je z wrzeszczącym Kubą. :D

  • Polka ma teraz 21 mies i zaczyna się krzyk we wózku, a to dlatego, że chce isć sama. A tak wózek bardzo lubiła. Jazdę autem uwielbia i nawet nie marudzi przy wpinaniu w pasy. Może jak jazda trwa za długo, ponad godzinę to trochę się wierci, ale ogólnie nie ma problemu

    • Ja Kubie zapinam pasy tylko w pasie, tych na ramiona nigdy nie używałam.

  • Anonymous

    to witaj w klubie, u nas jest tak samo Wozek juz daaawno poszedl w odstawke Gorzej z autem, mieszkam na wsi i praktycznie wszedzie musze dojechac Do powiedzmy 20 km jest zazwyczaj ok, nie daj Boze jechac dalej A tu dziecie 2,5 roku i jakos nie zanosi sie na zmiany ehhh.

  • Natalia, gdy tylko poczuła smak nóżek w wieku 16 m-cy od razu odrzuciła spacerówkę- Nie i koniec! Na szczęście w aucie lubi jeździć,ale musi być muza- najlepiej Bałkanika haha :-D Albo inne skoczne disco-polo :-p

    • “Bałkanicę” uwielbiają chyba wszystkie dzieciaczki!!! ;)

  • U nas wozek tez byl “be” prawie od zawsze… chcialam podjechac wozkiem kilometr do sklepu to wybieralam pore kiedy mlody usypial jak sie budzil albo wracalam na sygnale albo go nioslam pchajac wozek. Wiec dopoki byl mniejszy bylo chustowanie, potem jesienia powrot do wozka i wrzask.. jak zrobilam opcje fotelika samochodowego na kolkach bylo ok. Przyszla zima i totalna blokada… tylko rece lub wlasne nozki a dzwigac go bedac w ciazy to wyzwanie. Przyszlo lato i braciszek no i problem jak sie ruszyc z domu … z pomoca przyszla kuzynka ktora podarowala doczepke do wozka i to byl genialny pomysl mlody stal zadowolony mlodszy lezal a ja bylam w sklepie w 15min ;-)

    A Kubusiowi moze rowerek z raczka do pchania kupic?

    • Mamy taki bez rączki do pchania i Kuba nie dosięga do pedałów.

  • Mnie kiedyś na słynnym blogu http://osiemgwiazdek.blogspot.com/ na pytanie co zrobić kiedy dziecko nienawidzi jeździć w foteliku i to tyłem d kierunku jazdy odpowiedziano, że mam niewychowane dziecko i nie umiem go wychować bo jak to możliwe, że dziecko nie chce jeździć..ono MUSI i ja jako matka mam mu to kazać…albo udać się z nim do psychologa bo najwyraźniej coś z nim nie tak…i napisała to osoba uważająca się za eksperta :/

    Tak więc sorry Karola ale według “eksperta” masz niewychowane dziecko :P:P
    (żartuje oczywiście – a raczej kpie z autora bloga http://osiemgwiazdek.blogspot.com/)

    Robercik ma różnie zależy od dnia…czasem lubi jechać w wózku i w foteliku czasem nie…to tylko dziecko i ma prawo czegoś nie akceptować…a może on ma zaczatki choroby lokomocyjnej i jak jedzie to go np. głowa boli itp. i się przed tym broni….

    • Anonymous

      “ma prawo czegoś nie akceptować” Głupota. Dziecko jest w stanie do wszystkiego się przyzwyczaić, tylko czasem trzeba je do tego zmusić, nawet na siłę. Ja na miejscu Mamy Kubusia mimo wszystko sadzałabym Kubę do wózka i z nim jeździła, nawet gdyby płakał i krzyczał. To samo w samochodzie. Co to znaczy w ogóle, że dziecko nie chce jeździć? Ma i koniec. To rodzice powinni decydować o tym, co dziecko będzie robić i lubić. Takie jest moje zdanie.

    • Drogi anonimie- lepiej sobie to swoje zajebiste zdanie zachowaj dla siebie, bo naprawdę nie wiem gdzie Cię wychowano.

    • A ja się trochę z anonimem zgodzę. Są takie rzeczy, które dziecko robić musi, choćby nie wiadomo jak mu się nie podobało, to się przyzwyczaić w końcu musi. Nasza na przykład nie lubi się kąpać i jest przy tym straszny protest – od dawna. A ma dwa i pół roku. Nie będę jej nie kąpać tylko dlatego, bo tego nie lubi przecież ;)
      A i osobiście nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko nie jeździło w wózku ani w aucie, bo pokonujemy ogromne odległości zarówno pieszo jak i samochodem, nie wyobrażam sobie iść z Martynką po nóżkach 10 kilometrów, chyba byśmy szli dwa dni.. Owszem, chodzi na spacerach po nóżkach, ale kiedy trzeba gdzieś szybko iść, albo mamy do przejścia kawał drogi to wtedy bez problemu poproszona siada w wózku. Choć pamiętam, że jak nauczyła się chodzić, to był problem ze spacerami w wózku. I wtedy na ratunek przyszedł nam trzykołowy rowerek. Może spróbujcie z rowerkiem?

    • Wiesz, jak dla mnie różnica jest między kąpielą, a jazdą samochodem. Tym bardziej, że my NIE MUSIMY jeździć. Mieszkamy w takiej części miasta, że wszędzie mamy blisko i wszędzie mogę spokojnie pójść z Kubą pieszo. Nie widzę więc żadnego powodu, abyśmy oboje musieli się męczyć. ;)

    • Jak nie macie potrzeby chodzenia gdzieś dalej to wiadomo po co męczyć, ja akurat osobiście sobie tego nie wyobrażam bo my mieszkamy na przedmieściach, a ogromnie dużo codziennie spacerujemy, na stary rynek mamy 8 czy 9 kilometrów i z reguły pokonujemy tą trasę pieszo, dlatego nie wyobrażam sobie nie używać wózka czy też rowerka, a rezygnować z wycieczek tym bardziej ;)) A za czasów niemowlęcych miałam jeszcze chustę w zanadrzu na dni z wózkowymi kryzysami.

    • My używaliśmy przez chwilę nosidła, ale nie jestem w stanie nosić Kuby tak długo, ze względu na przepuklinę. ;)

  • U nas nie ma gdzie jeździć wózkiem bo wszędzie, góry i doliny :) W wózku jeżdżą 2 razy do roku :)
    Tym samym moje dzieci kiedy się je włoży do wózka mają atrakcję jak w wesołym miasteczku :P
    Z autem nie ma problemu na trasach do godziny gorzej jak odwiedzamy dziadków 3 h drogi :)

  • Bartka przesiadłam do spacerówki, jak miał 5 msc, bo mi takie awantury urządzał, że pół osiedla na balkon wychodziło zobaczyć co się dzieje.
    Jakiś czas było fajnie, potem max 2h i już krzyk i wyginanie..
    Nie cierpi jeździć samochodami w foteliku, na rękach jeszcze w miarę.
    Teraz od 3ech dni mamy nowy wózek typową spacerówkę i myślalam że stanie się cud – myliłam się.
    Także wiem o czym mówisz :) tyle, że ja mam trochę gorzej, bo Bart jeszcze nie chodzi na tyle, by spacerować 40 minut za rekę.

    • “Nie cierpi jeździć samochodami w foteliku, na rękach jeszcze w miarę.”
      W samochodzie na rękach?

    • Ojjjj….

  • Tymon jeździ grzecznie, ale sama go planuję z tego wózka wykopać – bo ile można? ;) Latem będzie miał dwa i pół roku, więc moim zdaniem najwyższy czas, by zacząć się przemieszczać na nogach, a nie w wózku.

    • Ja latem właśnie jeszcze pokombinuję jak Kubę przyzwyczaić do wózka,bo nie wyobrażam sobie zwiedzać oliwskiego ZOO z Kubą na rękach. :D

  • U nas na szczęście nie ma problemu ani z wózkiem,ani z samochodem.Jest wręcz odwrotnie :)

    • Zazdroszczę troszkę, ale tylko troszkę! :)

  • Po części Cię rozumiem, bo moje dzieci też nie lubią jeździć samochodem i też nie zasypiają słodko podczas jazdy. Bywa, że podróż 20 km do miasta staje się koszmarem… Nie zapomnę ryku Szymka podczas powrotu znad morza… 150 km płaczu… Za to wózkiem podróżować lubi, bo może sobie oglądać świat i jest wtedy happy. :)

  • Anonymous

    a może tu wcale nie chodzi o wozek czy samochod tylko o pasy… moze Kubusiowi przeszkadzaja zakladane na ramiona pasy, zarowno w wozkach i w fotelikach sa pasy..moze to Go drazni… probowalas w wozku wozic Go nie przypinajac??wiem ze to niebezpieczne i troche nieodpowiedzialne ale moze pasy sa powodem krzykow itp pozdrawiam Lena

    • Nigdy nie zapinałam Kubie w wózku pasów na rmaiona ;) NIGDY! :)

  • U nas bywa różnie, ale to chyba normalne u dziecka;) Zazwyczaj nie ma większych problemów, ale zdarzają się i dni marudy;)

  • Moje niemobilne dziecko w końcu wyrosło z “niemobliności”. Teraz najchętniej poruszałby się swoim pojazdem :)

    Pozdrawiam i zapraszam na mój blog : http://mojedziecko-mojsyn.blogspot.com

  • Nasz synek lubi jeździć i w wózku, i w samochodzie. Jednak gdy zaczyna się już nudzić, lubi sobie pomarudzić, ale bez stresu większego ;) Kiedyś oglądałam program właśnie o dziecku, które za nic nie chciało jeździć ani w foteliku, ani w wózku. Psycholożka zaproponowała by rodzice zabrali dziecko do sklepu i pozwolili dziecku wybrać taki wózek i taki fotelik, jakie mu się spodobają (oczywiście w granicach rozsądnej ceny). Nie mogłam w to uwierzyć, ale od chwili, gdy rodzice kupili wybrane produkty, maluch bez problemu wskakiwał do wózka lub fotelika. Do tamtych miało najwyraźniej uraz. Może coś w tym jest… ? :) Powodzenia!

  • Póki co, wózek jest cacy… jak będzie,jak Młody zacznie chodzić?! Tego nie wiem…

    • Mam nadzieję, że nie będzie tak źle jak u nas! :)

  • Anonymous

    a autobus? rowerek? to tez jakies ”formy ”komunikacji..:P

    • Mamy rowerek, ale Kubuś nie dosięga jeszcze nóżkami. :) Autobusami nie jeździmy, bo każda taka wyprawa kończy się przeziębieniem. ;)

    • Anonymous

      są rowerki dostosowane dla maluszkow i nie musi siegac wcale pedalow:) jest taka” tacka” i tam nózki kladzie. Wiesz, ja nie mowie,ze trzeba mu kazac cos lubic i tyle, ale powinnas zrobic wszytsko aby:-albo znalezc przyczyne niecheci do jazdy komunikacja i ja wyeliminowac
      -albo zrobic wszystko abys nie musiała go ciagle nosic bo nie zawsze bedzie taki malutki, a wtedy twoje zdrowie podupadnie…

  • Anonymous

    U nas nie bylo takich problrmow moj Kubuś uwielbia jazde samochodem :-). Moze to wina spacerowki ze twoj Kubuś nie chce w niej jezdzic bo tez moze mu przeszkadzac kierunek jazdy?

    • Mamy spacerówkę, którą można obrócić. :)

  • Anonymous

    Moja córka jeździ spacerówką od kiedy skończyła 4 miesiące- ale nasza spacerówka jest na płasko rozkładana i wygląda jak wózek głęboki- tylko gondoli brak:) ma obecnie 2 lata i nigdy nie było problemu z wózkiem…bo najczęściej w nim śpi ( potrafi tak przy -10 spać 3 godziny) a w domu usypianie jest prawdziwą katorgą…jazda samochodem wprost uwielbia…:)

  • może nie lubi byc tag ograniczony tymi wszystkimi pasami ,paseczkami klamerkami :D woli biegać minie chłopakowi i będzie smigała z tatą autem na przodzie:D

    • NO Z TATĄ W AUCIE NA PEWNO NIE BĘDZIE ŚMIGAŁ!!!

    • przepraszam nie chciałam cię w jakiś sposób urazić…..dalej doczytałam dopiero…..sorki:*

    • Nie uraziłaś! :)