MACIERZYŃSTWOPARENTING

Co z tą czapką?

Mama Kubusia37 comments868 views

Słońce świeci, siedemnaście stopni na plusie, chwilami nawet więcej. Jednak wieje, nieprzyjemnie wieje, bo mieszkacie kilka minut spokojnej drogi od morza. Część dzieci bez czapek, część w czapkach z daszkiem, grupka w bawełnianych, a niektóre jeszcze w cieplejszych. Matki tych pierwszych patrzą na inne matki i ich dzieci z politowaniem. Z kolei te ostatnie patrzą na pozostałe z przerażeniem. Taka sytuacja.

Ostatnie dni taką właśnie pogodę nam fundowały. Bardzo słonecznie, ale i wietrznie. Chwilami wiatr naprawdę bardzo nieznośny, ale mimo wszystko na spacer wybieram się w t-shircie i rozpiętej bluzie. Większość ludzi na ulicach w podobnym stroju. Dziecko me w bluzie grubszej, cieplejszej kamizelce. Na głowie czapka. Jednego dnia bardzo cienka, którą sama uszyłam. Drugiego już z daszkiem, bo przecież ciepło. Sama nic na głowie nie mam, bo bym się zagotowała. Co począć z dzieckiem?

Dodaję zdjęcia z plaży z dzieckiem w bawełnianej czapce. Co słyszę? No tak, zła matka ze mnie, bo przecież ciepło, a dziecko moje w czapce. Sama wyrzuty sumienia miałam, że zapewne mu ciepło, że przecież tak bardzo słońce grzeje. Następnego dnia ubieram czapkę z daszkiem. Idziemy. “A nie jest mu zimno w uszy?“. Pierwsza myśl: “Cholera, przecież wczoraj się niby gotował!“. Ale cisza, dotykam, są ciepłe, mówię, że nie. Nie jest mu zimno w uszy, uszy nie są zimne. Taka logiczna zależność. Rączki też ciepłe, więc jest w porządku. Cieszymy się pogodą dalej większą część dnia spędzając po za domem. Za dnia gruba bluza i kamizelka, wieczorami kurteczka. I tak kilka ostatnich, cudownych dni.

Czwartek wieczór, Kuba pokazuje rączkami na głowę, maca się po niej i kurcząc oczy mówi “bli“, co znaczy, że boli go głowa. Dziecię mam mądre i potrafi komunikować ból. Przyszedł piątkowy poranek. Kuba wstaje z katarem cieknącym do brody. Chwilami słychać kaszel. Pierwsze pytanie, które mi się nasunęło, to: “Jak to możliwe?!“. Nie przebywał w przeciągu, nie przebywał rozebrany na wietrze, nie gotował się na słońcu.

Znam taką jedną. Wiecznie się chwali, że dziecko bez czapki, bo przecież ciepło. I co zdjęcia nie zobaczę, to za kilka dni słyszę, że dziecko znów biedne, bo chore. I tak w kółko. Gratuluję umiejętności niewyciągania wniosków.

Jeśli więc jeszcze gdzieś przeczytam mądrości, że ubieranie dziecku czapki przy plus siedemnastu stopniach jest złem najgorszym, przysięgam, że zabiję! Owszem, jeśli ktoś mieszka w większym mieście, zabudowanym z każdej strony wieżowcami, gdzie od samego smrodu samochodów jest ciepło i nie wieje- ok. Ale nad morzem czapka przyda się zawsze. Wiadomo, nie latem przy plus dwudzie stupięciu w cieniu.

Cóż, taki klimat.

Tych, którzy przeoczyli nasze małe rozdanie z Hobibobi, których uwielbiamy- zapraszam TU. Bawimy się do końca kwietnia!

  • Ja mam podobne dylematy czapkowe, ale u mnie już 20-25 stopni jest a dzieciaczki na ulicy nadal w czapkach. A wczoraj widziałam nawet jednego w kombinezonie! A tak na poważnie to mimo, że już jakiś czas czapki nie zakładam, to mam ze sobą właśnie na wypadek wiatru. Lub używamy wtedy kaptura od bluzy.

  • Ja ubieram czapkę synkowi zawsze! Latem mały nosi chustke! Mieszkam w Anglii a tu prawie zawsze wieje. Wole założyć dziecku czapkę czy chustke niż męczyć dziecko zapaleniem ucha.

  • Ja akurat mieszkam w najbardziej zasmrodziałym mieście więc czapek już nie nosimy :P
    ale nie dziwię się, że Wy nad morzem w czapkach – tam wieje zawsze :)

    • Jest plus tego smrodu- haha, nie musicie nosić czapek! ;)

  • Ja jeżeli już doszukiwałabym się sprawcy przeziębienia raczej nie w czapce a ubraniu ogólnoe. Dziecko za ciepło ubrane to potem zgrzane spocone i jak wieje… przewieje i katar natychmiastowy.

    • Kubulek nie był za ciepło ubrany, jestem tego pewna. :(

    • Anonymous

      Dokladnie takie samo wytlumaczenie przyszlo mi na mysl. Pragne jeszcze dodac, ze nie sprawdza sie u dziecka raczek, ani uszu, badz tez buzki, by sie przekonac czy nie jest dziecku za cieplo lub za zimno… sprawdza sie dotykajac dziecka karku badz brzuszka. Wiadomo, ze na spacerku to jednak kark bedzie ta najodpowiedniejsza czescia ciala. :) Pozdrawiam. Mama dwojki dzieci.

    • E, e, o sprawdzaniu karczku to już słyszałam jak Kuba kilka dni miał. ;) Spokojnie, nie jestem niedoinformowana. ;) Pozdrawiam! ;)

    • Anonymous

      To swietnie! Tylko, ze to nie jest metoda wylacznie przy noworodkach! :D Ja swojemu siedmiolatkowi sprawdzam czesto gesto mark, gdy smiga po dworzu w codziennym irlandzkim wietrze i dzieki temu mam calkowita pewnosc czy faktycznie nie jest mu za chlodno, czy tylko tam mowi, bo spieszy sie do kolegow. :D

    • A może po prostu jakaś bakteryja go napadła? U nas też często się zdarza i momentami jestem już załamana bo wydaje mi się że Mi choruje często i nie mam pojęcia skąd to się bierze.. :-(

    • Ach i zapomniałam. Zdrówka życzymy :-*

  • u mnie dziś było 27 w cieniu po południu, a mimo to widziałam młodą kobietę w puchówce :/ za to dzieci w krótkim rękawie/długim (ale cienki materiał), bo trochę wiało.

  • Nad morzem to latem sama często biegam w kapturze :) Czasami 20/30/40 km różnicy, a pogoda różna.

    • Co prawda, to prawda. Czasem nawet 10km robi różnicę. ;)

  • Anonymous

    NA POCZĄTKU ODRAZU PODKREŚLAM,ŻE KAŻDE DZIECKO JEST INNE I KAŻDY WYCHOWUJE DZIECKO JAK UWAŻA. my mieszkamy w Szwecji (połwysep)wiatry to norma a my do tego blisko wody wiec mocniej wieje. ubieram synka tak jak siebie,jak ja odczówam temperature. i nie przesadzam z ubieraniam.tzn. mamy ostatnio miedzy 10-18st Kubuś bez apaszki,komina w czapce z daszkie.I. ZDROWY.kilka razy zdażyło się że był mróz i synek czapke zdejmował i nie chciał usilnie założyć wiec chodził z gołą główką I ZDROWY.nie wspomnę o rekawiczkach ktòrych nie lubi i przeważnie chodził bez. Kubuś też nigdy nie lubił być przykryty do spania.Skopywal zawsze wszystko więc śpi odkryty z gołymi stopami.lubi biegać bez skarpetek(mieszkamy na parterze) niech biega skoro lubi(po mamie;) ). podchodze do ubierania na luzie i odpukac Kubus jest zdrowy i nie pamietam kiedy byl chory! teraz podam przykład rodzin ktòre mnie otaczają. jedna mama ubiera dziecko moim zdanie za grubo.opatula każdą część ciała nawet w temp 10-18st DZIECKO CHORE BAARDZO CZĘSTO
    druga mama ubiera dziecko ,,lekko,, czasem patrze i aż przecieram oczy(zimą dziecko siedziało w wòzku w cienkich rajstopach,bez butów,kocyka bez niczego) widze ich bardzo czestooo i może z raz widziałam u dziecka katar. Z mojego doświadczenia i obserwacji wyciągam wnioski że warto jest podejść ,,na luzie,, do ubierania.bo czy my mimo wiatru na słońcu przy temp +17 zakładamy czapki?! to jest moje zdanie i tak jak napisałam na początku każda mama robi jak uważa ;) Pozdrawiam! Paulina B.

  • Anonymous

    Dokladnie to samo jest w Irlandii! Dzieci nie noszace czapek mniej choruja! Pozdrawiam.

  • Moja Polka też nie nosi już czapki. A nad morze skoro my dorośli bez czapki i nas nie przewieje, to czemu dziecko miałoby dostać kataru. Ale faktycznie jak zimny wiatr, to sama bym czapę ubrała, sobie :) Z dziewczynką łatwiej, wystarczy opaska na uszy i po problemie.

  • Mój najmłodszy (ma 14 miesięcy) w czapce śmiga ale starsi już nie, chyba że z daszkiem, albo jak robi się chłodniej i sami chcą założyć. Wolę założyć dziecku czapeczkę niż narażać na ból ucha. Tym bardziej, że ostatnio ponad miesiąc uszka leczyliśmy. Albo mały był uczulony na antybiotyki albo nie działały. Niewiele brakowało a skończyło by się zastrzykami

  • teraz nie wiadomo jak się ubierać ostatnio w święta wychodząc z kościoła rzuciła mi się w oczy pewna pani ubrana w japonki i kurteczkę typowo zimowa z kożuszkiem przy kapturze…..heh a swoja drogą nie patrz na to co mówią ludzie im i tak nigdy nie dogodzisz a najważniejsze jest dobro dziecka wę ubieraj je tak jak sama uważasz

  • Anonymous

    Mam godzinkę drogi nad morze i nie wyobrażam sobie (oprócz upalnego lata) nie założyć Kubusiowi chociaż cienkiej czapeczki. Jadąc nad morze zawsze mam także dodatkową kurteczkę lub kamizelkę. Poza tym w lato Kubuś zawsze nad morzem (zarówno na plaży jak i w mieście) ma chustkę lub czapkę z daszkiem. Ten kto pisze żeby nie zakładać czapki albo dziwi się słysząc, że dziecko w taką temperaturę ma czapkę na głowie przy pogodzie jaka panuje nad morzem to chyba sam nigdy wiosennie nie był nad morzem! (bo nie mówię o upalnym lecie podczas którego przede wszystkim trzeba chronić główkę). Nie przejmuj się tymi wypowiedziami bo zawsze znajdzie się jakaś “mądra”. Uwielbiam Twój blog i Kubusia oczywiście :-) Pozdrawiam Was serdecznie. Alicja z Kubusiem.

  • Ja sądzę że to jest kwestia tego jak ubieramy dziecko od początku. Jeśli zawsze zakładasz czapkę, a teraz nagle nie to jasne, że może się pochorować. Jeśli moja nosi czapkę tylko zimą i wgl jest cienko ubierana to jej to kompletnie nie robi różnicy, a nawet w czapce by mi się zapociła.
    Rączki to nie jest wyznacznik ciepła, powinno się sprawdzać na karku, to on najlepiej odzwierciedla.

  • Ale zapalenie ucha nie bierze się pod tego czy dziecko ma czapkę czy nie. Ja uważam że gorzej jak się dziecko zrzeje a wiatr je przewieje, wtedy katar i przeziębienie murowane.

    • Ale dodam że nad morzem jest pogoda specyficzna, gdy byliśmy w czerwcu 3 tyg aby “podleczyc ” starszego jodem, to wtedy młodszy syn nie miał roczku i czapkę cienką miał na głowie. Starszy oczywiście nie. Tylko z daszkiem.

  • U mnie cała rodzinka się pochorowała i w ruch poszły tony chusteczek.. Przychodnia w której się leczymy zawalona tyle chorych dzieciaczków.. – Niestety wiosna jest zdradliwa i łatwo o chorubsko.”Ponoć” katar leczony trwa 7 dni i nie leczony trwa 7 dni.. Gorzej jak ktoś ma skłonność do chorowania na zatoki.. wtedy się bez leczenia nie obejdzie… Niestety wiem z doświadczenia… I wiem jak to jest przeżywać zapalenie zatok więc nie wyobrażam sobie że mój maluch by latał bez czapy. Tym co zaczynają dawać mi ‘super rady’ zawsze mówię “Dobra rada – nie dawać rad” i.. mam gdzieś czy toś się na mnie za to pogniewa..

    Zdrówka życzę Kubusiowi :)

  • Anonymous

    Synek ma 20 miesięcy i mimo że mieszkamy w mieście (ok Katowic) wiaterek trochę jest i wolę nie ryzykować dlatego zakładam czapeczkę ;) oczywiście cieńką ale taką która zakryje uszka a jeszcze przyjdzie czas na czapkę z daszkiem lub kapelusik ;) Życzymy Kubusiowi zdrówka ! ;*

  • Anonymous

    U nas ostatnio i po dwadziescia pare a nawet do 30 stopni popoludniem temperatura dochodzila a Igus i tak w czapie, cienkiej bo cienkiej ale w czapie, taka pogoda jest najbardziej zdradliwa, a najgorzej przewiac uszy dziecku wtedy bol i placz nieznosny… wiec lepiej dmuchac na zimne…jeszcze przyjdzie czas zeby bez czapy latac lub w czapkach z daszkiem ;) zdrowka dla Was :* nie ma co patrzec na innych lepiej sluchac swojego rozumu ;) Lena

    • Ej, ale zapalenie uszu to wcale od zawiania się nie robić… Tylko od bólu gardła…

    • Anonymous

      od bólu gardła tez oczywiscie i nie tylko od bolu co od infekcji, ale przewiac uszka tez mozna… znam takie sytuacje… ja narazie zakladam czape, ale wiadomo kazda mam robi po swojemu ;)

  • Słońce słońcem, ale na wiatr też trzeba zwrócić uwagę. Lepiej cieniutką założyć, niż potem pluć sobie w brodę. Jeśli wieje lekka bryza, cieplutka, to ok, ale zimny wiatr – lepiej założyć czapę. Tym bardziej, że masz takie boskie te czapy :) chustka nawet może być. :) ja rozumiem zimny chów, sama jestem zwolenniczką, ale można przesadzić w drugą stronę, co nie? Poza tym – każdy ma inną odporność…

  • Ja ciągle słyszę, że jak ciepło to lekko ubierać, nie zważać na wiatr bo od wiatru dziecko nie zachoruje. I zastanawiam się wtedy czy ta matka (bo zazwyczaj to o nie chodzi) wie co to tak naprawdę wiatr. Ja jestem z południa polski, ale mieszkam w takim miejscu (na dość pokaźnej górze), gdzie bardzo często wieje zimny wiatr i nawet jak świeci słońce to robi się wtedy naprawdę chłodno. Czapkę jak na razie zakładam małemu zawsze, tylko 1 raz chodził trochę bez, a potem w kapelusiku bo był słoneczny i BEZWIETRZNY dzień. I nie zakładam mu jakiejś grubej czapy, tylko cieniutką, taką która ochroni jego główkę i przede wszystkim uszy od zimnego wiatru. Zaraz się pewnie posypią komentarze w moją stronę, że jestem zacofaną matką, przewrażliwioną itd. ale mam to gdzieś. Robię to co uważam za najlepsze dla mojego dziecka. A tak poza tym od jesieni do tej pory był tylko raz przeziębiony. Gdybym go przegrzewała to chyba o wiele częściej by chorował, prawda? ;)

  • Ja to zawsze życzę sobie by nikt mi do wózka nie zaglądał i nie komentował ubioru mojego dziecka.. Takie czasy, że ludzie wsadzą swój wścibski nos wszędzie, a już na pewno by skomentować tą cholerną czapeczkę.
    Najgorsze, że czuję się czasami jak postawiona pod tablicą i zobowiązana do tłumaczenia się dlaczego moje dziecko ma/nie ma (nie potrzebne skreślić) czapeczki.
    Po pierwsze – co to kogo, po drugie czapeczka nie jest równa czapeczce..

  • Dylematy czapkowe były i będą. Nasz Filip sam często ściąga sobie czapkę i czasem mam wątpliwości czy może paradować z gołą głową. Wtedy wybawieniem jest luźniejszy kaptur. Troszkę osłoni, a nie jest dziecku gorąco;)

  • no my zyjemy troszke w innym klimacie i taka jak teraz Kubus ma na glowce my nosimy zima, wiec teraz nie nosimy chyba ze mocniej wieje to opaske zaloze.

  • Znakomita stronka ! Pozdrówka :)