MACIERZYŃSTWO

Tak się zaczyna wielka przygoda…

Mama Kubusia12 comments782 views
Pojawił się na świecie dokładnie osiemnaście miesięcy temu i od tego czasu tak naprawdę czuję, że żyję. O tym, że wywrócił całe moje życie do góry nogami i o tym, że kocham go ponad wszystko już pisałam. Nie będę się powtarzała milion razy. Wystarczy, że Kuba słyszy te dwa magiczne słowa kilkanaście razy dziennie.

Będąc w ciąży myślałam, że najtrudniejsze są pierwsze miesiące, to wzajemne poznawanie się. Ten czas, kiedy mało śpisz, dużo chodzisz, a jeszcze więcej się kołyszesz. Czas, w którym jedynym co czujesz jest zapach kupki i chusteczek nawilżających. Oczywiście wszystko to zaraz po cudownym zapachu niemowlaka, o którym wiele słyszałam będąc w ciąży i którego wspomnienie wprowadza mnie do raju. Matczynego raju. Pierwsze uśmiechy, pierwsze ząbki, potem pierwsze kroczki i słowa. Myślałam, że to ten czas. Ten najtrudniejszy, najważniejszy. Myślałam, że potem jest już z górki. Myliłam się.
Kuba dorastał, z każdym dniem uczył się czegoś nowego. Aktualnie ma siedemnaście ząbków, biega. Bardzo dużo rozmawia, z każdym dniem wypowiada więcej zrozumiałych słów. Z łatwością można się więc już z nim komunikować. Zjada normalne posiłki, nie gotujemy specjalnie dla niego. Prawdę mówiąc nigdy tego nie robiliśmy, od razu uczyliśmy go jedzenia normalnych rzeczy (oczywiście na początku w ramach rozsądku). Jedynym czego tak naprawdę nie lubi są białe sery i jajka, których nie dotknie pod żadną postacią. Kiedy był malutki, chętnie zjadał kanapkę z jajkiem, czy jajecznicę na bułce. Teraz nawet sadzonego nie ruszy. Płakać nie będę, więcej dla mnie. ;) Uwielbia za to ogórki, zarówno świeże, kiszone, małosolne, nawet te pikantne! Zajada się wszystkimi, w sporych ilościach. Kocha makaron z serowym sosem, popcorn i kisiel. Frytki też lubi, brokułami nie pogardzi.  Bardzo mnie to cieszy.
Teraz wiem już, że to był dopiero początek. Taki wstęp do całego przedstawienia, w którym oboje gramy główne role. Wiem, że wychowanie tak naprawdę zaczyna się dopiero teraz. Ale czy to tylko rodzic wychowuje dziecko? A może jest też na odwrót? Ja dla przykładu teraz odbywam praktyki z cierpliwości i opanowania. Ciężka lekcja, ale uczę się chyba szybko, więc nie najgorsza ze mnie uczennica.  Oceniać tego nie będę, zrobi to kiedyś Kuba.
Czy jestem dobrą mamą? Nie wiem. Kuba oceni to za kilka lat i uważam, że tak naprawdę tylko on ma prawo do tej oceny. Nikt więcej! Ani ja, ani tym bardziej Wy. A moim zdaniem? Na pewno staram się nią być. Każdego dnia staram się zrobić wszystko, by uczynić świat dla Kuby lepszym. Staram się być tylko i wyłącznie dla niego. Przychodzić zawsze kiedy mnie woła. Dla mnie to może tylko głupie klocki, ale przecież on chce mi pokazać coś, co zbudował sam. Chce się pochwalić. Chce usłyszeć jakieś miłe słowo. Dla niego to bardzo ważne. Może jeśli teraz nie zwrócę na to uwagi, to on poczuje się wewnętrznie odrzucony, zamknie się w sobie, nie będzie odczuwał więcej potrzeby chwalenia się swoimi osiągnięciami, a o jego talencie dowiem się z telewizji za kilka lat? Nie chciałabym tego, nie wybaczyłabym sobie.
Uświadamiam sobie jak wiele teraz ode mnie zależy. Sposób, w jaki pokażę Kubie świat będzie rzutować na całe jego życie. Dzieci to mali obserwatorzy. Widzą rzeczy, na które my dorośli nie zwracamy nawet uwagi. Czasem w duchu zastanawiałam się skąd Kuba potrafi to, czy tamto i dopiero po chwili dochodziło do mnie, że widział, jak ja to robię. Podpatrzył, zapamiętał, powtórzył. Mógłby godzinami udawać, że rozmawia przez telefon.  Krzyczeć też potrafi. Wystarczy, że podniosę głos w rozmowie z bratem- Kuba zaczyna krzyczeć i śmiać się. Dzieci widzą wszystko, zapisują w pamięci. Zapamiętują nasze ruchy, gesty, słowa, a także ton głosu. To od nas rodziców zależy, co pozwolimy im zapamiętać. Czy będzie to cierpliwość i wiele poświęconej uwagi? Przecież nie zawsze da się spełnić wszystkie zachcianki. Mam tu na myśli przykładowo sytuację, w której zmywam naczynia, a Kuba naglę nabierze ochoty na układanie klocków i przez pięć minut nie rozumie słów: „kochanie zaraz, mam zmywa”, czy „pobawimy się za chwilę”, ani nawet „pobuduj sam, Mama zaraz przyjdzie”, no i ciągnie mnie za nogawkę spodni, co przykładowo jest jedną z rzeczy irytujących mnie najbardziej.  Czy dziecko zapisze w swojej pamięci wiele radosnych chwil? Momenty, w którym przeglądało książki przed snem. Kiedy rozrzucało klocki po całej podłodze. A może pozwolimy zapamiętać dziecku krzyk? Może nauczymy go bać się nas? Ba, przecież to my jesteśmy rodzicami, my mamy władzę, a dziecko musi nas słuchać, bo inaczej spotka je kara. -Jak wielu z nas myśli jeszcze w ten chory sposób, świadomie lub nieświadomie krzywdząc tym swoje dzieci?
Czasami też mam dość. Ty też, ona też. Każdy ma. Są dni gorsze i lepsze. Czasem jesteśmy wrakami ludzi, a czasem tryskamy energią dookoła. Jesteśmy tylko ludźmi, ale pamiętajmy, że na naszych barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Odpowiedzialność za całą przyszłość dziecka. To my pomagamy mu poznawać świat. Od nas zależy, jakie wartości wpoimy dzieciom i co pozwolimy im zaobserwować. Jaki damy im przykład. Czy wszystko będzie ponure i czarno-białe, czy pozna wszystkie kolory tęczy? Czy nauczy się krzyczeć i bić, czy po prostu kochać?
Osiemnaście miesięcy temu o tej porze przebywałam w szpitalu. Stałam na korytarzu kurczowo trzymając się barierek, prawie mdlejąc z bólu. Do dziś pamiętam półmrok jaki wtedy panował. Pamiętam swój strach przed nieznanym i  bezsilność. Pamiętam jak miałam dość, jak klepano mnie po twarzy, bo straciłam siły w kluczowym momencie. Pamiętam, że krzyknęłam tylko raz, byłam tak przerażona, że bałam się krzyczeć. Pamiętam też, jak szybko ból minął. Pamiętam Kubę: małego, czerwonego, chudego pomarszczonego chłopca. Moje 53cm szczęścia, 2770g ogromnej miłości. Minęło półtorej roku. Nadal mam obok siebie tego małego chłopca. Co prawda nie jest już taki mały, bo waży jakieś 10,7kg, a ubranka nosi w rozmiarze 86. Nie jest już pomarszczony, ani czerwony. Nie pachnie już jak noworodek. Ale to właśnie ten mały chłopiec, całuje mnie na dzień dobry, zasypia wtulony na mej piersi. Ten chłopiec czyni moje życie pięknym, do tego stopnia, że właśnie dla niego chcę zmieniać otaczający nas świat.
Wiecie przykro mi jedynie dlatego, że czas tak szybko leci. Przecież nie tak dawno pisałam Wam tutaj o pierwszych urodzinach Kuby, a już minęło kolejne pół roku. Czasem w biegu nie doceniamy tych małych, z pozoru nic nie znaczących chwil, a to właśnie one nadają naszemu życiu sens. Przeraża mnie ten upływ czasu, boję się, że nie zwrócę uwagi na coś, co mogłoby okazać się kluczem do szczęścia. Kuba dorasta, z każdym dniem, na moich oczach.
Gdy Kuba był malutki bardzo chciałam, by urósł. Najpierw by usiadł, gdy już siedział, marzyłam, by zaczął sam wstawać, chodzić, mówić. Marzyłam, by usiąść z nim na łóżku i jeść czipsy. By pójść z nim na spacer za rękę. By móc z nim rozmawiać i śmiać się. Tak się stało. Chwilami jednak chciałabym znów mieć obok siebie takiego małego chłopca, jakim był Kuba po wyjściu ze szpitala. Nie da się tak, a szkoda. Moglibyśmy wtedy wszyscy zatrzymać się w dogodnym dla nas momencie.
  • Moja córka również ma 18 miesięcy. Jest tak pogodnym i radosnym dzieckiem i wniosła tyle radości w nasze życie, że nie pamiętam już i nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak mogliśmy żyć bez niej? jak w ogóle potrafiliśmy być szczęśliwi?
    Gdyby Kubuś szukał narzeczonej wystawiamy swoją kandydaturę :)

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

    • Wiem co to sprawdzian z cierpliwości… Mam dwóch łobuziaków i dają popalić ; )

    • Odpowiadając na Twoje pytanie, które skasowałaś: Nie do końca śpimy razem z Kubą, mamy złączone łóżka i śpimy osobno, Kuba dopiero nad ranem jak świta do mnie przychodzi. A do kiedy? Pewnie długo. :)

    • Usunęłam bo nie pod tą notką chciałam je dodać ; ) Pytam, bo mój starszy synek kiedyś też spał z nami i później miałam spory problem by go tego oduczyć : ) No ale z mamą najlepiej :D

    • Pewnie, że tak. ;)

  • Fajnie piszesz :) I wole ten styl niż zaczynający się od ‚”.” ;))

  • Anonymous

    Jesteś wspaniałą mamą dla Kubusia !

    • Dziękuję. ;) Ale jak pisałam- to najlepiej oceni kiedyś sam Kuba. :)

  • Wzruszyłam się czytając… Zobacz, jak dzieci zmieniają nas – mamy. Jak inaczej postrzegamy upływający czas, otaczający nas świat, nawet emocje odczuwamy już w inny sposób.. Kuba ma szczęście, że ma Ciebie, a Ty masz szczęście, że masz Kubę :-). Wszystkiego najlepszego z okazji pierwszej 18stki Kubusiu!!!