SINGLE PARENTING

Tata, czy dawca?

Mama Kubusia89 comments1974 views
Swego czasu wiele czytałam o roli ojca w życiu dziecka. O tym, jaki jest ważny. Dla syna jest pierwszym super-bohaterem, dla córki pierwszym mężczyzną jej życia. Nie neguję tego, mało tego- zgadzam się z tym. Tata też jest ważny. Jednak by być ojcem, nie wystarczy zapłodnić kobietę. Więc czy każdy biologiczny ojciec, może mieć ten zaszczyt, by nazywać się TATĄ? Nie.

Tata, to ktoś kto kocha. Ktoś, kto bawi się z dzieckiem, wychowuje go, pomaga poznawać mu świat. Ktoś, kto staje się wzorem. Wzorem męskości, miłości, odpowiedzialności. Tata przebiera swoje małe dziecko, karmi je, spaceruje z nim. Kiedy maluch podrośnie zabiera go na ryby, czyta z nim książki przed snem, gra w piłkę. Tata to ktoś, kto uczy małego chłopca szacunku do kobiet. Pomaga odróżnić dobro od zła. Tata to też ktoś, to postawi cały świat na głowie, by ani jeden włos nie spadł z głowy dziecka. Tata dba o wszystkie jego potrzeby. Interesuje się. Tata kocha.

Tata, czy dawca?

Uważam, że nawet jeśli rodzice nie są razem, tata powinien zabiegać o kontakty z dzieckiem. Szczególnie w sytuacji, kiedy matka dziecka nie ma nic przeciwko. Tyle mówi się o pokrzywdzonych przez sąd ojcach w takich sytuacjach. Ja niestety nie widzę tego w ten sposób. U nas jest nieco inaczej.
Czy tatą można nazwać kogoś, to od blisko czterech miesięcy nie widział swojego dziecka, mimo, że dzieli go od niego niespełna 11km? Czy tatą można nazwać kogoś, kto nie dzwoni, nie pyta o dziecko? Czy tatą można nazwać kogoś, kogo nie interesują potrzeby dziecka? Kogoś, kto zielonego pojęcia o byciu ojcem nie ma? Kogoś, kto właściwie swojego dziecka prawie nie zna i niewiele o nim wie? Kogoś, kto nigdy nie przewinął, nie nakarmił, nie zabrał na spacer? Kogoś, kto w żaden sposób nie poczuwa się do odpowiedzialności? Kogoś, kto pewnie za kilka lat obudzi się z ręką w kiblu i zapragnie być prawdziwym ojcem, niszcząc dotychczasowy świat dziecka? Czy to jest tata? Czy może taki “mężczyzna” staje się już tylko dawcą?

Nigdy tego nie zrozumiem. I jest mi wstyd za takich “ojców” myśląc o przyszłości. Mimo, że to nie ja powinnam się wstydzić. Nie mi powinno być przykro. Nie ja w przyszłości będę żałowała.
***
Ps. Jest 23.06.2017 – nie zmieniło się NIC. I dobrze. ;)
  • Anonymous

    Pięknie napisany test i cieszę się, że mimo wszystko nie umniejszasz roli ojca. Jednak odpowiadając na Twoje pytanie: NIE. To nie jest tata, to nie jest nawet ojciec. Taki ktoś, to nieodpowiedzialny dupek, który tak jak napisałaś- po latach zapewne przypomni sobie o dziecku, kiedy zostanie juz sam. Niewarto zaprzątać sobie głowy takimi ludźmi, naprawdę.
    Domyślam się, co tak naprawdę masz na myśli mówiąc o wstydzie w przyszłości (jeśli się mylę, to mnie proszę popraw): Zapewne chodzi o to, że Kuba dorasta, praktycznie nie znając ojca (oczywiście z jego winy, ojca). Ułoży sobie, właściwie już ułóżył sobie świat, który jest poukładany. A potem przylezie taki po latach z butami i uzna, że ma prawo, bo przecież on tatusiem jest. Nie rozumiem takich gadów i nigdy nie zrozumiem. Skoro nie interesują się dzieckiem teraz, niech też nie interesują się później, niech nie burzą jego świata. Bo to dziecko w takiej sytuacji cierpi najbardziej.

    Jesteś wspaniałą mamą, bardzo mądrą. I wierzę, że mądrze przedstawisz Kubie całą sytuację, kiedy podrośnie i pójdzie do szkoły. I trzymam kciui za to, abyś to nie Ty musiała się wstydzić, bo (tak jak napisałaś)- nie Ty powinnaś. Dobrej nocy.

    • Dziękuję.
      Co do tekstu o przyszłości- mniej więcej właśnie to miałam na myśli. Będąc w ciąży założyłam zeszyt, taki niby pamiętnik, który planowałam dać Kubie, kiedy podrośnie i będzie na tyle dojrzały, by móc wszystko zrozumieć. Niestety na miesiąc przed jego urodzeniem przestałam pisać. Wiem, że czytając to zrozumiałby wszystko, a to byłoby nieco łatwiejsze.
      Wiesz, racja, nie mi powinno być wstyd za takie zachowanie. Mi jedynie wstyd za to, że pozwoliłam, by taki dupek był ojcem Kuby. Jednak nie żałuję tego, bo mam najwspanialszego syna!
      Dobranoc.
      ;)

    • Karola, anonim powyżej ma całkowitą rację!
      Pomimo młodegu wieku fajna babka z Ciebie :)

    • Dzięki Anka! :)

  • Marika

    Ja też nie rozumiem, takim trzeba być ch***m, by nie odwiedzać dziecka tak długo, mieszkając tak blisko!? Ja taki człowiek może spokojnie sypiać?!

    • Podejrzewam, że na te pytania nigdy nie znajdziemy odpowiedzi. ;)

  • Dlatego ja nie mam ojca. Dawca mieszka kilka ulic ode mnie. Pewnie już bym go na ulicy nie rozpoznała. On mnie tylko po podobieństwie do mamy. Nie wiem nawet, czy wie, że ma wnuczkę, ale wiem, że ona nigdy dziadka nie pozna. Jedyne wspomnienie z dawcą? Wigilia, mała jeszcze byłam, przyszedł, w przedpokoju dał prezent i poszedł. Od tej pory nie szukał ze mną kontaktu. Założył nową rodzinę. Kiedy jego żona się na niego wypięła, potraktował swoje dwie córki tak samo jak mnie. Kilka razy sama szukałam z nim kontaktu – bezskutecznie. W końcu przestałam. Nie mam ojca. Na to trzeba sobie zasłużyć.

    • Strasznie przykre to, co napisałaś. Z jednej strony mogłabym napisać, że Ci współczuję. Z drugiej jedna tego nie zrobię, bo tak nie uważam. Myślę, że jeśli ktoś jest idiotą, to lepiej dla dziecka, że nie ma z nim kontaktu i nie uczy się bycia takim samym…

    • Jak bym czytała o sobie.

    • :(

  • Anonymous

    A co na to wszystko mama ojca Kuby/

    • Z Babcią Kuby od strony jego ojca mam bardzo dobry kontakt. Często rozmawiamy, odwiedza Kubusia, pomaga. Ona nie jest winna zachowaniu syna. Mamy bardzo dobre relacje i Kuba zna drugą babcię. :)

  • Ja bym mogla sie w tej chwili wypowiedziec z perspektywy Kuby po latach, bo ja bylam takim malym Kuba wlasnie ;) i dobrze mowisz ;)

  • U mnie sytuacja podobna. ..po 7 latach sobie człowiek przypomniał i zapragnął się z synem spotkać…..żałosne. jakim małym człowiekiem trzeba być by przez tyle lat nie odwiedzać dziecka? Chyba nigdy nie zrozumiem tego….

  • Boże jak ja nienawidzę takich “ojców”, jakich opisałaś. Najgorsza zaraza, bo potem jeszcze ma pretensje do matki, że nagle mu zabrania się z dzieckiem spotykać. Aż krew zalewa. Uważam, że słowo “dawca”, na takiego człowieka, to strzał w dziesiątkę. Powinnaś go częściej używać tu na blogu.

    Ale w sumie dziwi mnie, że z jego mamą masz dobre stosunki. Może od niej wszystkiego się dowiaduje na temat syna i tym samym czuje się już odpowiednio “poinformowany”? :X

    • A dlaczego miałabym nie mieć? To dobra kobieta, odwiedza Kubusia, jeśli trzeba to pomoże, do lekarza zawiezie. :) To, że Kuby ojciec zachowuje się tak, a nie inaczej nie umniejsza w żaden sposób roli Babci. :)

  • nie ogarniam takiego zachowania, jak można tak naprawdę nie interesować się własnym dzieckiem… ale wiem, że to możliwe, moja przyjaciółka też ma taką sytuacje – tylko bezczelny “tatuś” potrafił zadzwonić raz, nie pytając co u małego tylko, że potrzebuję ubranek po nim bo w drodze ma drugie dziecko;/ na które zresztą też się wypiął…
    bardzo dobrze napisane!
    jesteś dzielną kobietą i na pewno Kubusiowi wszystko dobrze wytłumaczysz,
    szkoda tylko, że mimo wszystko jest to przykre.

    • Wiesz co… Przykre… Mi nie jest przykro, bo teraz widzę jak to wszystko wygląda od drugiej strony i utwierdzam się w przekonaniu, że przez ostatni rok byłam ostro okłamywana. Przykro mi może jedynie z powodu Kuby, bo nie jest niczemu winien, a to on najbardziej to wszystko odczuje. Oczywiście zrobię wszystko ,by tak nie było, choćbym miała na głowie stanąć.

  • Anonymous

    pozytywnie jestem zaskoczona tym że Kubuś i Ty macie dobre relacje z tzw “teściową” vel babcią Kuby, to jednak jest super ……… ale ja będąc w twojej sytuacji chyba strasznie bym się bała przyszłych pytań zadawanych przez Kubusia o tatę …. bo co innego mówic dziecku tatus i mamusia nie sa razem ale tatus cie bardzo kocha ……….. a mozesz zdradzic ile tata Kuby ma lat ???

    • A dlaczego nie miałybyśmy mieć dobrych relacji? :)
      Ojciec Kuby jest w moim wieku.

    • Anonymous

      no nie wiem dla mnie jeśli facet jest skreślony to jego rodzina też ….
      heh fajnie że w twoim wieku ale ja nie wiem ile ty masz lat …..

    • Ale dlaczego matka ma ponosić konsekwencje zachowania syna? Jego mama jest zupełnie inną osobą.
      25 lat. :)

    • Anonymous

      OK spokojnie ja tylko pisze jakby to wyglądało od mojej strony i absolutnie nie neguje tego że matka ojca Kuby to fajna babka ;)

    • ;-) Dzięki!

  • Anonymous

    Tez mam takie zdanie jak ty. Na szczescie biilogiczny ojciec eryka juz nigdy sie nie wtraci w nasze zycie. A teraz ? Teraz eryka ma prawdziwego tate ktory kocha go jak swojego syna!
    Aneta Poniatowska

  • Moja ocena nie będzie obiektywna, w dupie należy mieć takiego, pozbawić wszelkich praw rodzicielskich, by później, gdy będzie już stary i wymagający pampersa nie wyciągnął ręki do naszego dziecka o pieniądze i opiekę.

    • To byłby szczyt chamstwa. ;)

    • takie jest prawo, dlatego warto zadbać o sprawy prawne

    • Anonymous

      ojjjjjjjjjjj dokładnie , takie jest prawo , mojej przyjaciółki ojciec zostawił jej mamę w chorobie ( zmarła na raka w wieku 29 lat :( , zostawiła dwoje dzieci ) ją i jej brata , nie interesował się nimi nigdy , założył sobie nowa rodzine , nie płacił alimentów nic , nul ……….. nagle jak przyszedł podeszły wiek i choroba śmiał wyciągnąć swoje ochydne łapska po to aby na niego płacili , na szczęście jak byli mali został pozbawiony praw rodzicielskich ( dziadkowie stali sie dla nich “rodzicami” ) , chyba o tym zapomniał przez ciągłe picie i zmienianie bab i dzięki temu nic mu sie od nich nie należy !!!!!!!!!!!

    • O masakra! :/

  • Zgadzam się w 100 procentach, że na bycie tatą to trzeba sobie zasłużyć. Samo to że się dało a właściwie tylko pomogło w dawaniu życia jeszcze nic nie znaczy.

  • Anonymous

    Należy też pamiętać,że niektórzy ojcowie którzy czują się poszkodowani (dyskryminowani) nie próbują dogadać się z mamą, która to od zawsze ma swój rytm z dzieckiem, tylko za wszelką cenę próbują udowodnić iż to oni stawiać warunki będą nawet jeśli zaburzą dotychczasowe życie dziecka poprzez jakieś postanowienie sądu. Przy Twoim temacie zaczęłam też się zastanawiać, jak Sąd może decydować o życiu dziecka które do tej pory było uregulowane i on ma to prawo zmienić, bo uważa się za Boga. Strasznie denerwują mnie “Ci” ojcowie którzy za wszelką cenę chcą udowodnić jacy to oni kochający … Kochający by byli gdyby normalnie potrafili porozumieć się z matką dziecka która od zawsze staje na głowie by jej życie wyglądało tak jak wygląda.
    Dla dziecka i owszem najgorsze gdy nie ma taty, ale w tym wypadku chyba lepsze rozwiązanie dla matki gdy tatuś się nie interesuje, niż interesuje za bardzo ingerując gdzie się da, łażąc po sądach i niszcząc życie postanowieniami “Boga Sądu” …
    Rozpłynęłam się, ale jakoś tak mi się wszystko skojarzyło.

    • Oczywiście. Z tego dwojga złego, niech lepiej będzie jak jest. :)

  • Moja mama miala trzech facetow. Mojego ojca, ojca mojego brata i faceta trzeciego, ktory byl nam ojcem. Biedna nie mogla sobie ulozyc zycia. Moj rzucal sie z lapami, wywalal mnie z lozka, smial sie kiedy przeszczepiali mi poparzona skore, bo uderzylam chodzikiem w stolik z herbata. Nie znam czlowieka, wysyla alimenty i pewnie odlicza, az skoncze studia. Ma nowa zone i dwojke slicznych dzieci i sa bardzo szczesliwi. Kiedys myslalam,.ze to ja bylam niedoskonala, bo ich chcial, a mnie nie… teraz wiem, ze albo dojrzal do roli ojca, albo nie wiem w sumie.
    Za ojcem mojego brata pojechalismy ponad 500km od rodzinnego miasta. Nienawidzilam tego miejsca, nowej szkoly, kibla na dworze, bo wieś. Uwielbialam lasy, bieganie na boso i wszystko, co z tematem zwiazane, ale do faceta mowilam per wujek. Rozstali sie, wrocilismy do domu, do mojej ukochanej babci.
    13lat temu mama.poznala na sylwestrze faceta. Szybko stal nam sie ojcem, tata, tatusiem. Ja, jako 10-latka widzialam tylko jego, bo gleboko w duszy ojca potrzebowalam. Dzieki nam wyszedl z bagna, w ktorym siedzial. Przestal pic, znalazl swietna prace. Jednak od 2lat co jakis czas ciag do alkoholu wracal, az w styczniu pobil mame, a ta go wyrzucila z domu. Teraz chleje na umor, szlaja sie z zulami po miescie, wiecznie jest pobity, stracil zeby. I wiesz co? To za nim tesknie, o niego sie boje nocami, a nie o faceta, z ktorego plemnika powstalam.
    Zycze Ci, zebys poznala Mezczyzne, ktory bedzoe wspanialym TATA dla Kubunia, prawdziwym i godnym podziwu :*

  • Moja mama miala trzech facetow. Mojego ojca, ojca mojego brata i faceta trzeciego, ktory byl nam ojcem. Biedna nie mogla sobie ulozyc zycia. Moj rzucal sie z lapami, wywalal mnie z lozka, smial sie kiedy przeszczepiali mi poparzona skore, bo uderzylam chodzikiem w stolik z herbata. Nie znam czlowieka, wysyla alimenty i pewnie odlicza, az skoncze studia. Ma nowa zone i dwojke slicznych dzieci i sa bardzo szczesliwi. Kiedys myslalam,.ze to ja bylam niedoskonala, bo ich chcial, a mnie nie… teraz wiem, ze albo dojrzal do roli ojca, albo nie wiem w sumie.
    Za ojcem mojego brata pojechalismy ponad 500km od rodzinnego miasta. Nienawidzilam tego miejsca, nowej szkoly, kibla na dworze, bo wieś. Uwielbialam lasy, bieganie na boso i wszystko, co z tematem zwiazane, ale do faceta mowilam per wujek. Rozstali sie, wrocilismy do domu, do mojej ukochanej babci.
    13lat temu mama.poznala na sylwestrze faceta. Szybko stal nam sie ojcem, tata, tatusiem. Ja, jako 10-latka widzialam tylko jego, bo gleboko w duszy ojca potrzebowalam. Dzieki nam wyszedl z bagna, w ktorym siedzial. Przestal pic, znalazl swietna prace. Jednak od 2lat co jakis czas ciag do alkoholu wracal, az w styczniu pobil mame, a ta go wyrzucila z domu. Teraz chleje na umor, szlaja sie z zulami po miescie, wiecznie jest pobity, stracil zeby. I wiesz co? To za nim tesknie, o niego sie boje nocami, a nie o faceta, z ktorego plemnika powstalam.
    Zycze Ci, zebys poznala Mezczyzne, ktory bedzoe wspanialym TATA dla Kubunia, prawdziwym i godnym podziwu :*

  • Anonymous

    Prawda!!! taka osoba jak dla mnie to tylko dawca, nie wazne czy tata dziecka jest czlowiek ktory dal nasienie. Tata dziecka jest mezczyzna ktory jest przy nim codziennie, i uczy Go swita! Lena

  • Anonymous

    Jesteś WIELKA! Niestety moje dziecko też nie widziało taty 3 miesiące. Tata jest od nas 1300 km i zarabia na nasz domek. Jest mi ciężko, bo to co napisałaś, to prawda. Ojciec powinien być przy dziecku. Pytając moje dziecko, gdzie jest tata? Biegnie do komputera i się w niego wpatruje. To jest naprawdę przykre. Przykre jest też to,że gdy tata zawsze wraca to nie umie się odnaleźć w “naszym” świecie i wnikają z tego liczne kłótnie i niedomówienia. :(

    • Kurcze, przykra sytuacja… Nie bardzo wiem, co odpisać, ponieważ nie potrafię do końca postawić się na Twoim miejscu… Trzymam kciuki, by się poukładało!

  • Ja również nie mam taty. Owy dawca robil wszystko bym się na tym świecie nie pojawila zaplacil lekarzom by podtrzymywali ciążę, dal w prezencie plyn do kąpieli poronny, a gdy mojej mamie w ostatnich chwilach udało się mnie urodzić w innym szpitalu to zarządal by mnie zostawiła w szpitalu. Moja mama ma 5 dzieci ja jestem 4 dawca również ma dzieci z pierwszego małżeństwa nie rozumiem zatem Dlaczego mu tak bardzo przeszkadzalam ze chciał mnie się pozbyć. Przykladny człowiek bez nałogów okazał się zeyklym skurw……. i w życiu widzialam go tylko 3 razy. Majac 8 lat na sprawie pozbawienia praw rodzicielskich kiedy to przyszedl ze swoim srednim synem bo myslal se o niego chodzi. Drugi raz jak po tej sytuacji przyjechał do domu i zwrocil mi uwagę zr brzydko piszę w zeszytsch. A 3 razem to w zeszłym roku w maju na rozprawie o podwyższenie alimentow które otrzuje od panstwa oczywiście. Przyszedl i spytal to Pani jest moją córką ? Naprawdę mi uwierzcie ze emocje przed maturą , egzaminem na prawo jazdy, czy kolejna operacjs nie wywołała we mnie tskich emocji jak jego zobaczenie oczywiście zadalam mu pytanie dlaczego ? Stwierdzil ze moja mama zakazala mu kontaktu. Dziwnym trafem gdy bylismy w poradnii przed sprawą o pozbawienie oficjalnie wypowiedzial się ze nie chce mnie wychowywac i ze chce się zrzec. Planuje z moim narzeczonym w przyszłym roku postarać się o dziecko, wiem ze będzie on wspaniałym ojcem a ja matką gdyz i moj narzeczony nie ma ojca bo mu zmarł ale jego tato dopóki nie zachorowal na raka bym człowiekiem radzacym sobie w kazdej sytuacji gotowal sprzatsl i zarabiał a w domu wszystko umial zrobić. Jak zavhorowal to zaczął pić. Ale mimo tego moj luby pamięta dobre chwile z nim związane. Myślę ze lepiej mieć tatę nawet na chwilę niz nigdy go nie mieć.

    • P.s. a na dodatek mieszka w tym samym mieście co ja jakieś 2 ulice odr mnie .

    • Matko, to nie ojciec, nie dawca, nie człowiek, to potwór….

  • Taki ktoś to dawca i tyle. Nawet facetem go nazwać nie można. “Ojciec” mojej córki ostatni raz widział Ja w styczniu, nie pisze ani nie dzwoni. Dzieckiem w ogóle się nie interesuje. A nie przepraszam, raz na jakiś czas doda na fb Jej stare zdjęcie z podpisem typu”tak bardzo kocham i tęsknię”. I na tym się kończy. Skoro tak bardzo kocha to czemu nie przyjedzie? Bo mu się nie chce i tyle. A jeśli już się pojawi, czyli średnio raz na trzy lub cztery miesiące, to jest godzinę czy dwie i później do ludzi mówi, że ja dziecko buntuje, bo mała mówi do niego “pan”. Czasem mam ogromny żal do siebie, że taki idiota jest ojcem mojego dziecka. Gbybym wiedziała, że tak się wszystko potoczy to już będąc w ciąży, po prostu bym gdzieś wyjechała i ułożyła nasze (moje i córki) życie inaczej. Cóż, przyszłości niestety przewidzieć się nie da :)

    • Gdybym ja wiedziała, że tak się wszystko potoczy, nie wpisałabym ojca Kuby w akt urodzenia. Czasu niestety nie cofnę. Dziękuję Bogu za to, że czuwał i w związku z tym Kuba ma moje nazwisko, o czym zdecydowałam jeszcze przed jego urodzeniem.

    • Moja niestety ma nazwisko ojca. Do tej pory nie wiem co mną kierowało, ale mam nadzieję, że w Sądzie będzie się dało to odkręcić. Póki co czekam na rozprawę :)

    • Powodzenia życzę i trzymam mocno kciuki! Daj znać! :)

    • Nie dziękuję ;) :* jak tylko będę po to od razu dam znać :)

    • :* A kiedy rozprawa?

    • Czekam na termin :/ długo to trwało, bo musiałam adwokata zmienić. No mam nadzieję, że do wakacji się wszystko zakończy, bo chcę je spędzić spokojnie ;) najlepiej nad morzem :D

    • Jak będziecie gdzieś blisko- dajcie znać! :)

  • Dlatego właśnie Cię czytam, dlatego uwielbiam, bo połączyła mnie z Tobą sytuacja życiowa. Młody za kilka dni skończy rok. Jego ojciec widział go ostatni raz 25 kwietnia 2013 roku. Czyli wtedy, gdy Młody miał 2 tygodnie. Jest mi przykro z tego powodu, bo nie wiem, co mam mówić Młodemu, kiedy już zacznie o ojca wypytywać. Nie wiem, czy chcę, żeby ojciec Młodemu burzył nasz świat. Dopiero staję na nogi…. Młody ma w pobliżu mojego tatę, ma mojego Szwagra – uwielbia ich, więc męski pierwiastek ma zapewniony… Nie wiem, może źle robię, źle myślę, ale nie chcę, żeby był w naszym życiu. Wystarczą regularne przelewy…

    • Tak samo Kubuś ma w pobliżu mężczyzn- jest mój tata, jest mój brat.
      Niestety u nas i alimenty nawet nie są regularnie… Nigdy…

    • proszę, alimenty w tym państwie to kpina, na młodego przez ostatnie 13lat dostałam łącznie 270zł, wychodzi to ok 1gr na dwa dni!!!, za zeszły ROK uzyskałam 29zł,45gr!!! a ty wspominasz o regularności

    • a niby ojca od lat 13tu nie widział

    • Nóż się w kieszeni otwiera…

  • Ktoś taki o kim napisałaś dla mnie jest tylko dawcą spermy. I tyle. Niech się obraża, sprzeciwia i robi co chce, ale taka jest prawda. Jeżeli chociaż trochę by go interesowało dziecko, to jeszcze można by go nazwać ojcem (ojcem, nie tatą, bo tata w moim odczuciu to osoba najbliższa, która kocha, zajmuje się dzieckiem i intensywnie uczestniczy w jego wychowaniu).
    Jeżeli dzisiaj dowiedziałabym się, że zostałam adoptowana, to dla mnie rodzicami byliby ludzie, którzy mnie wychowali, nie ci, którzy dali mi życie. Nie wystarczy dać komuś życie, żeby zasłużyć na miano rodzica, ale równie dobrze można nie być biologicznym rodzicem, ale być tatą czy mamą w 100%
    :)

  • Anonymous

    a jednak kontakt dziecka z ojcem jest bardzo ważny dziecko instyktownie szuka swoich korzeni,każde dziecko pyta rodziców skąd ono się wzieło tak samo dzieci adoptowane chcą odszukać swoich biologicznych rodziców to jest w nas szukamy siebie w świecie,tego jak powstaliśmy i kim jesteśmy ,a ojciec jaki by nie był ważne że jest,nawet jakby miał przyjść pijany w odwiedziny do dziecka to dziecko wie że on jest i samo sobie utworzy opinie na jego temat,dzieci które nie mają konktaktu z własnym ojcem mimo wszystko czują się gorsze od innych dzieci,nawet jak bedą miały markowe ciuszki i najdroższe zabawki,chłopcy są albo zamknięci w sobie albo nadmiernie ponudzeni dziewczynki zaś rosną na małe gwizdki które błyszczą otoczoe chłopcami myśle że każda mama powinna z takim dzieckiem chodzić do psychologa by wiedzieć jakich błędów nie popełniać

  • taki ktoś nie jest TATĄ.. dla mnie nawet nie jest ojcem.. tylko stwórcą.. NIZ poza tym.. najgorsze jest to, ze młodzi faceci olewają swoje dzieci, bo licz się tu i teraz młodość, imprezy itp. A po kilku latach, gdy ich mózg DORASTA i dojrzewa to budzi się z ręką w nocniku, ze chce byc tatusiem. I co wszystko fajnie gdyby nie fakt, że burzy w dosłownym znaczeniu tego słowa..cały świat dziecka jak i matki, który do tej pory zbudowali… Karola my jesteśmy z Wami :*

  • Anonymous

    Uwielbiam czytac Twoje texty codziennie z niecierpliwoscia czekam na nastepny i nastepny. Tez jestem samotna matka dodam tylkko ze ojciec mojej corki nie widzial jej od 3 i pol roku wielu jest dawcow na tym swiecie a my samotne motki uwazam ze jestesmy super bohaterami i Ty tez dzielna kobieto !!!!

  • Zgadzam się z Tobą. Teraz posiadając dziecko,które wychowuje się od maleńkości z ojcem mogę śmiało stwierdzić,że dziecko inaczej się rozwija.
    Tatą,ba -nawet ojcem nie może nazwać się ten,który dziecko ma w szerokim poważaniu i stwierdza powiedzmy np na Święta ,że dziecku przywiezie prezent,5 minut (z porywem) pogada (ba ! z matką tylko) i zniknie znowuż na kilka miesięcy.
    W między czasie nie dzwoni,nie pisze,nie interesuje się. Mam nadzieję,że nie obudzi się pewnego dnia tak jak piszesz “z ręką w nocniku” ,że jednak jest tatą.
    Szlag mnie jasny trafia. Brak słów,choć z drugiej strony esej by się o tym napisało….

    • A i wiesz co mnie najbardziej wku*wia ?
      Że on sobie hula,baluje i panienki wyrywa i kij tam jeszcze wie co ,a ja dziećmi się zajmuję. Choć jestem w małżeństwie -szczęśliwa i wgl. To szlag mnie jasny tafia,że on ma zero poczucia odpowiedzialności za swoje przyrodzenie. I modlę się by wpadł z pewną wredną babą ,która go tak przypantofluje ,aby się wręcz posrał. Aż się z nią zaprzyjaźnie :D

    • Hahahaha, ale Ty miła jesteś. :D Ale podpisuję się pod tym co napisałaś! :)

  • Anonymous

    Piszesz o 11 km, to ja Ciebie przebiję. :D Można nie widzieć syna od 7 lat mieszkając jakieś 800 metrów dalej !!! :D

  • Mojego ojca w telefonie mam zapisanego jako DAWCA DEBIL i calkowicie sobie na to zasluzyl …

    • Nie no, mnie akurat takie podpisy w telefonach, czy innych komunikator nie bawią. ;) Ale każdy robi tak, jak uważa.

  • Wg mnei nic nie tłumaczy faceta który świadomie zostawia swoje dziecko. Bo tu już nei chodzi o jego mamę, a o samego malucha. Nie zasługuje więc by kiedykolwiek móc znowu wpieprzyć się w życie młodego człowieka. Nie i koniec. Nie wspominam o burzeniu tego co dotychczas. To bezczelność i tupet z buciorami wracać.

    Cieszę się, że jesteś bardzo mądrą kobietą i matką. Jeszcze kiedyś spotkasz w życiu kogoś z kim stworzycie zgrane trio :) A teraz, Kubuś może sięcieszyć najwspanialsza i zdolną mamą.

    • Uważam podobnie- na takie zachowanie nie ma żadnego wytłumaczenia. :)

  • A najgorsze są sytuacje, kiedy taki “tatuś” budzi się po paru latach i chce być nr1 dad in the world, a przedstawi dziecku sytuację tak, że to ty nie pozzwoliłaś utrzymywać kontaktów i wyjdziesz na tą złą, dzieciak będzie wściekły bo jedyna osoba której ufał okaże się kłamczuchą itd…różnie to bywa, takie rzeczy też sie słyszało…

    na szczęście Oliwi tata jest tatą. czasem mnie wkurza. ale jest, zawsze :)

  • Anonymous

    Dziewczyny i pozbawiajcie praw rodzicielskich, albo już same dorosłe dzieci pozbawiają. Moja koleżanka musi płacić swojemu ojcowi alimenty. To jest dopiero tragedia!

  • Moim zdaniem rola ojca nie ogranicza się tylko do zalania formy (brzydko mówiąc).
    Ojciec to ktoś, kto wychowuje, zajmuje się, troszczy się i bierze pełną odpowiedzialność za swoje działo, nawet jeżeli nie jest z matką dziecka.
    Ty opisujesz nieodpowiedzialnego gówniarza, który stwierdził, że w sumie to seks tak, ale konsekwencje to na matkę dziecka zrzuci.
    Bomba!

    Podoba mi się jednak Twoje podejście do tematu. I mam nadzieję, że kiedyś znajdziesz kogoś kto pokocha i Ciebie i Kubę, a Kubie zapewni miłość ojcowską i da ojcowski wzorzec!
    Buziaki! :*

    • Dobrze mówisz, jak skończę karmić- masz u mnie piwko! :)
      :*

  • Anonymous

    DAWCA
    tak jak mój…
    mimo, że chodził na spacery i przewijał… kiedyś… teraz ma czas tylko dla kolegów, a szacunku do kobiet ani innych ważnych zachowań i wartości napewno go nie nauczy, bo sam ich nie ma !!!
    I mam dużo przeciwko kontaktom i mam zamiar je ograniczyć, bo nie ufam mu i nie oddam mu mojego dziecka !!! Chyba, że w mojej obecności kontakty, ale to i tak bez sensu, bo po co dziecko ma go widzieć 5 minuta pozniej on zniknie… i nie wiadomo kiedy przyjdzie… lepiej, żeby go wcale nie widziało…

  • Paula

    Doskonale znana mi sytuacja.
    To nie “tata” to tylko dawca plemników.. Mieszkając 300 metrów(!!) dalej nie odwiedzał swoich córek,nie odbiera tel do dnia dzisiejszego co najlepsze nie zna daty urodzenia żadnej z dziewczynek…
    Na szczęście jest ktoś kto kocha,traktuje i wychowuje jak własne córki.

  • Pingback: Moje dziecko też nie ma taty. | MAMA KUBUSIA()

  • Mama i jej skarb

    Tak, dawca to jest odpowiednie słowo. Ojciec mojej małej, nie powiem zajmował się nią do czasu aż ukończyła ze 4 miesiące, potem a to zmęczony a to a tamto. A jak się później okazało wolał potajemnie wypić niż zająć się córką. Teraz dzwoni raz na jakiś czas bo chce przyjść do dziecka a tak naprawdę to chce mnie kontrolować. Fajnie, że chociaż Kubuś ma drugą babcię która go kocha, bo matka mojego dawcy moje dziecko ma w nosie, woli dziecko swojej córuni… Zresztą jak nazwać babcią kogoś kto nawet nie ma zielonego pojęcia co dziecko lubi bo przez 1,5 roku nie było jej w życiu małej?

  • Pingback: Potrafię. » Panna Karolina()