PARENTING

♡ Poznajcie Kubę.

Mama Kubusia26 comments2342 views
Dziewiętnaście miesięcy i trzynaście dni. Dokładnie tyle liczy sobie Kuba. Nie wiem, kiedy te dni uciekają, dostrzegam jednak nowe umiejętności, pewne powtarzane zachowania. Każdy lubi się chwalić, każdy lubi opowiadać o swoim dziecku. Przyszła kolej na nas.

Kuba potrafi pokazać wszystkie części swoje ciała. Wie gdzie są: oczy, nosek, ucho, ząbki, włosy, głowa, pępek, rączki, brzuch, nóżki, oraz gdzie robi siusiu i kupkę.

Od jakiegoś czasu jest też na tyle świadomy, że jeśli coś go boli- potrafi mi to zasygnalizować i dokładnie pokazać co go boli.
Potrafi puścić oczko (póki co oba mruży, ale chęci są!), zrobić “papa”, bić “brawo”. Potrafi zaśmiać się na zawołanie.
Z każdym dniem wypowiada co raz więcej słów. Części z nich nie rozumiem, ale staram się uczyć najszybciej jak to możliwe. :) Kubusiowe “Lipton Ti” znają już chyba wszyscy. Jest jednak takie słowo, które niemal za każdym razem chwyta mnie za serce i często głos staje mi w gardle. Czasem słysząc je mam ochotę płakać ze szczęścia i przechodzą mnie dreszcze. Czasem słysząc je mam ochotę uciec. Najpiękniejsze słowo na świecie: “Mama”, “Mamo”. Uwielbiam kiedy leżymy w łóżkach przed snem. Każde z nas kładzie się u siebie, przykrywamy się kołdrami, po czym Kubuś przekręca się na bok, patrzy mi w oczy, mówi “Mamo, mamo” i uśmiecha się od ucha do ucha. To takie nasze chwile, których nikt nie widzi, których nikt nigdy nam nie zabierze.
Kocham chwile, kiedy pochodzi do mnie całując mnie w policzek, następnie w drugi, usta i przytula się. Lubię kiedy siedzi na drugim końcu pokoju, albo kiedy bawimy się klockami, a on nagle wstaje daje mi buziaka, uśmiecha się i wraca do zabawy. Takie spontaniczne gesty i to zawsze wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebuję.
Kubuś tańczy uginając nogi, machając rękoma i zgrabnie kręcąc się w kółeczko. Jego ulubioną piosenką wszechczasów jest “Dzyń, dzyń, dzyń” (klik)- to była pierwsza piosenka jaką usłyszał w swoim życiu. Puszczaliśmy mu ją codziennie, po kilka razy, bujaliśmy go w jej rytm, kiedy nie mógł zasnąć. Widać zapamietał. :) Najchętniej i najlepiej tańczy mu się ostatnimi czasy orzy “Blurred Lines” (klik)- sam przynosi pilota i pytany o piosenkę, jakiej chce posłuchać odpowiada: “he he he”, lub “he he”. :) A żebyście widzieli jak czasami tańczy… :)
Ostatnimi czasy Kuba bardzo mnie zaskakuje. Rozumie dosłownie wszystko co do niego mówię i o co go proszę, co nie oznacza zarazem, że grzecznie mnie słucha. Czasem jest wręcz przeciwnie. ;)
Jednym z największych osiągnięć Kuby ostatnich dni, jest umiejętność samodzielnego wejścia i zejścia po schodach do naszego mieszkania. Chciałabym tylko przypomnieć, że mieszkamy na trzecim piętrze w bloku (+parter), więc dla 19-miesięcznego dziecka jest to coś. Kuba do góry wchodzi sam, podpierając się barierkami, czasem trzymając mnie za rękę. Nie marudzi przy tym, nie sapie, nie widać po nim zmęczenia. Jest zadowolony z tego, że może wejść na górę sam, a kiedy wezmę go z przyzwyczajenia na ręce- strajkuje. A żebyście słyszeli, z jakim impetem zaamyka drzwi od naszego domu, kiedy już do nigo wejdziemy.
Siusianie do nocnika mogę chyba odpuścić. Nie chce. Owszem, siada, co chwilkę sprawdza czy coś zrobił, ale jeszcze nigdy się nie udało. Problem zapewne nie jest “zły nocnik”- mamy dwa różne i nigdy nie zsiusiał się do żadnego z nich. Ostatnimi czasy siedząc na nocniku nagle spojrzał na nmie ze znaczącą miną, szybko wstał, odsunął się na bok, zsiusiał się na podłogę, po czym wrócił i usiadł na nocnik. Zupełnie inny efekt przynosi sadzanie go i podtrzymywanie go na sedesie. Wczoraj wieczorem przed snem zrobił siusiu, po bardzo krótkim czasie. Więc na 99% pożegnamy nocniki i inwestujemy w jakąś fajowską nakładkę.
Samodzielne jedzenie? Tak, ale wyłącznie z talerzykiem i sztućcami z pszczółką marki SkipHop. Zresztą ostatnio pokazywałam Wam (klik) jak Kubuś zajada się makaronem z sosem i delikatnie z gracją wyciera sobie buźkę. Kuba potrafi poobrywać winogrona z gałązek- fajna sprawa, szczególnie, że ja nie bardzo przepadam za tą czynnością. Teraz mam pomocnika. :)
Z jedzeniem ogólnie problemów nie ma. Zjada spore porcje śniadaniowe, ładne kolacje, a najwięcej zjada na obiad. Oprócz dań głównych sporo przekąsek i jeszcze więcej owoców. Ach, zapomniałabym o najważniejszym- maminym mleczku, które Kuba nadal pije wbrew wszystkiemu i wszystkim! :)
Ulubione gadżety Kuby? Ostatnio nie rusza się z domu bez plecaka z pszczółką, również marki SkipHop. Nie wiem co takiego się stało, ale plecaczek musimy zabierać na spacery. Kuba ma w nim zazwyczaj kubek z piciem i jakąś przekąskę. A kiedy zapomni o plecaczku, przypominam mu tylko pytaniem: “A gdzie jest pszczółka?“- automatycznie przynosi ją z uśmiechem na twarzy.
Polubił swoją czapkę z daszkiem, co bardzo mnie cieszy. Ją pierwszą przynosi, gdy tylko spytam go, czy ma ochotę wyjść na dwór.
Kuba potrafi zasygnalizować fakt, czy coś mu się podoba czy nie. Potrafi wybrać zabawkę, którą ma ochotę się pobawić. Wybiera sobie picie w sklepie, czy kolor koszulki, którą ubierze. Daję mu ten wybór i będę go dawać.
Nauczyłam Kubę spacerowania za rękę i jestem z siebie dumna. Spacerujemy teraz spokojnie chodnikami, bez wyrywania się. Oczywiście często zmuszona jestem chodzić po trawie z Kubą, bo przecież chodniki są takie nudne… ;) Jak tego dokonałam? W prosty sposób. Liczy się konsekwencja w działaniu. Kilkakrotnie tłumaczyłam mu, że jeśli będzie puszczał mają rękę, to wsadzę go do wózka, albo cofniemy się po ten wózek do domu. Początkowo chyba mi nie wierzył, ale po kilku ostrzeżeniach było tak, jak obiecywałam. Raz rzeczywiście cofnęliśmy się po wózek do domu. Potem ostrzeżenia skracałam do jednego i automatycznie, bez dyskusji wsadzałam go do wózka. Oczywiście protest był zapewne słyszalny w drugiej części miasta. Nauczyłam się nie reagować, a przynajmniej starać się udawać. Mam gdzieś co myślą sobie mijający nas wtedy ludzie. Uznałam, że nauczę Kubę też tego, że krzykiem i płaczem niczego na mnie nie wymusi. Inaczej wejdzie mi na głowę. I wiecie co? Póki co wszystko “działa” jak należy. :)
Kuba średnio przedpada za rówieśnikami. Albo ich olewa, albo jest niemiły, nie dzieli się zabawkami. Nie będę w tej kwestii reagować. To jego zabawki i to on zdecyduje, czy pozwoli się komuś nimi bawić, czy nie.  Musisz mieć świadomość, że szanuję jego zdanie i jest dla mnie ważne. Dopóki nikomu nie dzieje się krzywda nie widzę w tym niczego złego. Bardziej interesują go malutkie dzieci w gondolach. Czasami aż wstaje w swoim wózku, by zobaczyćco kryje w sobie zakryty wózek obok, a do maluszków uśmiecha się od ucha do ucha. Interesują go też starsze dzieci, mniej więcej te z podstawówki. Z ciekawością im się przypatruje. Ostatnio nawet “rozmawiał” z nimi na balkonie. Krzyczał do nich w zrozumiałym jedynie sobie języku, a one krzyczały do niego. Wiecie jąką miał frajdę? Na balkonie był z moją mamą, ja siedziałam na kanapie i stamtąd wszystko obserwowałam. Po chwili słyszę Kubę: “Mamo, mamo!”, podchodzi ciągnie mnie za rękę, pokazuje palcem na dzieciaki pod blokiem i krzyczy do nich. Świetnie to wyglądało :)
Kuba uwielbia psy. Potrafi wydać z siebie coś na kształ “hau hau”. Gdy zobaczy jakiegoś na ulicy, to uśmiechnięty ciągnie mnie do niego. Rozpoznaje też lisy, a to za sprawą piosenki “The Fox” (klik), gdzie na końcu teledysku pojawia się lis.
-Kubusiu, a jak robi lis?
-khiiii.
I wszystko jasne. ;)
Kuba lubi kwiatki, co raz większą uwagę zwraca na ptaki.
Nie lubi jeździć samochodami, autobusami i pociągami, wózkiem też nie.
Wie, że wszystkie rzeczy w domu mają swoje miejsce i potrafi je wskazać. Poproszony o coś, przynosi, chowa na miejsce. Poproszony otwiera szafy, szuflady, zamyka drzwi.
Jeśli przypomnę sobie coś istotnego, na pewno dopiszę! :)
  • Masz wspaniałego syna i jesteś fantastyczną mamą.
    Czytałam cały wpis z uśmiechem na ustach. Nie znamy się osobiście, ale bardzo Ci kibicuje.
    Dla mnie jesteś bardzo mądrą kobietą. Wspaniałą świadomą mamą.
    A Kubuś jest niesamowity :)
    Rośnie Ci mały przystojniak.
    Pozdrawiam z deszczowego Śląska.

    • Bardzo, bardzo dziękuję za tak miłe słowa!!! :*

  • Anonymous

    No to u nas wiekszosc to samo . I zapewne jest tego wiecej tylko nie pamietamy.
    U nas wchodzenie po schodach trwa od jakiegos 1,5 miesiaca czy jaki mial 15 miesiecy. Tyle ze my nie spscerujemy za raczka. Ale…wie ze jsk odejdzie badz bedxje uciekal idzid do wozka.
    Aneta

    • “zapewne jest tego wiecej tylko nie pamietamy.” – oojjjj tak! :)

  • Świetna z Ciebie mama, bardzo dojrzała mimo młodego wieku i chyba nadzwyczaj cierpliwa ;) Kuba na pewno w przyszłości będzie dumny ze swojej mamy :)

    • Z tą cierpliwością, to akurat bym nie przesadzała… :)

  • Fantastyczny chłopiec :-). A jaki już sprytny i mądry :-). Możesz być z niego dumna!

  • Idealny mężczyzna… :D
    żałuje ,że nie jestem młodsza o jakieś 22 lata :D

    • Hahaha, wtedy zapewne nie widziałabyś Kuby na oczy… :D

  • Fajny i mądry jest ten Twój Kubuś :)

  • Fajnie jest zrobić co jakiś czas takie małe podsumowanko. Ten czas tak szybko leci , a to pozwala na chwile zwolnić i z dystansem spojrzeć na malucha. Bardzo miło mi się czytało ten wpis :-) Pozdrawiamy.
    Mama i Kalinka

    • A później bardzo fajnie wrócić do tych wspomnień… ;)

  • Anonymous

    Trawa trawa.

    • ?

    • Anonymous

      widzę, że edytowałaś post i usunęłaś trafkę ;) więc nie pal Jana.

    • Słucham? Albo Ci się blogi pomyliły, albo masz wyraźny problem z oczami. :)

    • O.o … no chyba Anonim trawę palił :)

    • Tego pewnie się już nie dowiemy. :D

    • Anonymous

      napisałaś w poście traFka. zamiast trawa, więc zwróciłam Ci uwagę, ale zamiast się przyznać to idziesz w zaparte. Żegnam

    • Drogi anonimie, albo masz poważne problem ze wzrokiem, albo z umysłem. W tym poście nie było i nie ma żadnego tekstu o trawie. Zresztą z początku sugerowałaś, że była jakaś grafika, a teraz jej ne ma. Teraz mówisz o jakieś literówce- do której bez problemu przyznałabym się, gdyby miała miejsce.
      Więc żegnam, bez żalu. :)

  • Dziewiętnaście miesięcy i trzy dni :) Nasze maluchy dzieli tylko dziesięć dni :P Niestety Lidia dalej porozumiewa się po japońsku. Ale rozumie wszystko co się do niej mówi, co też nie znaczy, że słucha :)

    • Po japońsku? :D O, to może poliglotką będzie jakąś? :)

  • Anonymous

    a plecaczek skip shop macie ten z serii baby(bodjaze z szaelkami) czy juz ten wiekszy?mam synka w podobnym wieku i zastawawialam sie czy ten plecaczek bedzie dla niego odpowiedni:) pozdrawiam sisi