MACIERZYŃSTWO

Mommy, You’re doing it right!

Mama Kubusia28 comments219 views
Dookoła wszędzie aferki, małe i większe. Jedna matka poucza drugą matkę, mówi jej co powinna robić, a za co spaliłaby ją na stosie. Każdy wciska wszędzie swoje mądrości, próbuje udowodnić, że po prostu wie lepiej. Niektóre mamy ulegają i ślepo podążają za tymi bardziej wyszczekanymi. Dlaczego? Bo myślą, że ten, kto głośniej szczeka ma rację. Nic bardziej mylnego.

Problem dostrzegam nie tylko w blogowym świecie, ale również w tym otaczającym mnie, realnym. Niektóre matki zachowują się tak, jakby wychowywanie dziecka było swojego rodzaju wyścigiem, konkursem. Nie liczą się ze zdaniem innych, czasami wcale go nie słuchają. Owszem, nie muszą- powinny jednak szanować odmienność człowieka.
Każdy z nas jest inny. Nie ma dwóch identycznych osób. Jesteśmy jednostkami nie do podrobienia i to czyni nas pięknymi, wyjątkowymi. Każda z nas ma inne włosy, inną figurę, inne cechy charakterystyczne, wady, zalety i upodobania. Każda z nas wychowuje też swoje dziecko inaczej.
Inaczej nie znaczy gorzej!
Karmienie.
Część szykanowana za to, że nie karmi piersią. Połowa nie zastanowi się nawet nad powodem. Druga część szykanowana za podawanie dziecku mleka modyfikowanego. Krzyczą na nie, że są samolubne i wygodne. Ich też nikt nie spyta o powód. Jednak bez względu na niego uważam, że najważniejszym w tym wszystkim jest fakt, że w ogóle karmią. Dziecko nie chodzi głodne, ma pełny brzuszek. Nieważne, czy piło mleko z butelki, czy mleko z jej piersi. Piło, najadło się. Nieważne jakim mlekiem.
Osobiście jestem zwolenniczką karmienia piersią, szczególnie tego długiego. Dlaczego? Dlatego, że było mi to dane, za co Bogu dziękuję każdego dnia. Gdybym jednak po porodzie nie miała mleka zapewne karmiłabym Kubę butelką i nie rozumiałabym zapału długo karmiących piersią mam. Swoją drogą, rok temu Bubi również popijał mleko modyfikowane- podawałam mu butelkę przed  snem, gdyż wydawało mi się, że moim nie najada się wystarczająco. Nie widziałam w tym nic złego i nadal nie widzę. Po jakimś czasie odrzucił butelkę, odrzucił smoczek i został przy moim mleku, do dziś dnia.
Nieważne więc jak karmisz, ważne, że karmisz.
Matka wie najlepiej, co najlepsze dla jej dziecka.
Spanie z dzieckiem.
Tak, śpię z Kubą od pierwszych dni jego życia. Spaliśmy razem już w szpitalu. Nie bałam się, że go skrzywdzę- zdałam się na instynkt. Spaliśmy razem w jednoosobowym łóżku, a obok nas stało malowane przez mojego tatę łóżeczko Kuby. Puste, nieużywane. Z czasem robiło się coraz ciaśniej i ostatecznie śpimy razem, w dwóch osobnych łóżkach. Jak? Kuby łóżko pozbawione jest jednego z boków i dosunięte do mojego. Tym sposobem dwa łóżka tworzą jedno spore, a każde z nas śpi w swoim. Razem, a jednak osobno.
Rozumiem jednak mamy, które nie śpią z dzieckiem. Przecież to nie jest przymus, nie są z tego powodu w żadnym stopniu gorsze. Każdy ma prawo do odrobiny intymności, tym bardziej zmęczeni i zakochani rodzice. Przykładem tego jest Alicja, u której znajdziecie post na ten temat.
Nieważne gdzie śpi dziecko, czy z rodzicem, czy samo. Ważne, by czuło się bezpieczne i by miało to bezpieczeństwo zapewnione.
Rodzeństwo.
Niektórzy krzyczą strasznie głośno o tym, że wychowywane w pojedynkę dziecko jest nieszczęśliwe, że rodzeństwo jest najpiękniejszym, co rodzice mogą dać dziecku. No i super. Chcesz- masz więcej dzięki, nie chcesz- nie masz. Osobiście nie uważam, aby jedynak skazany był na nieszczęście, co mam nadzieję- Kuba udowodni Wam za kilka lat. Nie rozumiem z kolei docinek niektórych kobiet do innych matek, sugerujących powiększenie rodziny. Czy Wam ktoś zagląda do łóżka? Wpatruje się w Wasze kalendarzyki miesiączkowe? Nie? No właśnie.
Nieważne, czy dziecko ma rodzeństwo, czy nie. Najważniejsze, by miało szczęśliwe dzieciństwo.
Staram się zrozumieć niektóre sytuacje i nie potrafię. Nie rozumiem chęci robienia sztucznego szumu i otoczki wokół siebie w sposób niefajny, kosztem innych. Nie rozumiem ciągłych ataków matki na matki. Zamiast się wspierać, lub ewentualnie milczeć- rzucają mięsem i wystawiają jedną z matek na pożarcie (nie mam tu na myśli nikogo konkretnego).
Więc i ja zabrałam głos i udzielam Wam wszystkim jednej rady: bądźcie sobą, zajmijcie się sobą i przy tym nie krzywdźcie swoich dzieci, a wszystko będzie w porządku.
Mamo, jesteś cudowna! Tak, Ty też! I Ty też! Wszystko robisz naprawdę dobrze, nie przejmuj się. Wiesz co jest tego wyznacznikiem? Uśmiech Twojego dziecka.

WYNIKI KONKURSU SLIPPERS FAMILY:

305 osobą, wedle kolejności, która pokazała się u mnie jest:
 Pani Małgorzata Anna Surmaj.
Gratuluję i proszę o kontakt na priv.
  • Mądry post ! Co prawda to prawda:)
    Lubię Twego bloga. lubię go czytać :)

    http://monicabelle.blogspot.com/2014/06/keratynowe-prostowanie-wosow.html
    Zapraszam w wolnej chwili do mnie ;)

  • I bardzo mądrze napisane! Dziecko i matka powinni być szczęśliwi i nie jest ważne jaką drogą się do tego dochodzi :-)

    • Dokładnie! Czasem nie jest to droga usłana różami, ale najważniejsze, by oboje byli szczęśliwi! :)

  • Zgadzam sie ze wszystkim co napisalas nie wazne co i jak robimy robmy to dla swoich dzieci.mi bylo dane karmic trzy miesiace z wielkim trudem bo z kazdym dniem mleka bylo coraz mniej i dokarmialam mm.a Kapik spi ze mna ewentualnie z nami a jak mu sie dobrze spi to w swoim lozeczku przystawionym do naszego.pozdrawiam.

    • Łóżeczko przystawione to najfajniejsza sprawa na świecie! :)

  • przeczytałam Małgorzata i już myślałam ,że ja :P
    Gratulacje :)

    Co do postu ,100% racji !

  • Zgadzam się w 100 % :)
    Z Nadia śpię od samego początku w szpitalu także spałam z nią bo ze mną spala lepiej i dłużej a i ja czułam się bezpieczniej :)
    Lubie czytać Twojego bloga bo nie narzucasz swojego zdania tylko opisujesz jak jest w Twoim przypadku i co Ty myślisz :) cenie sobie to bardzo ;)
    Tez zaczęłam pisać bloga narazie idzie mi to marnie ale może się rozkręce :)
    Przepraszam że zwracam się na „Ty” ale powiem jedno – tak trzymaj nie zmieniaj się zawsze bądź sobą i bądź z tego dumna :*
    Pozdrowionka dla Was:*

    • Ale kochana, dlaczego przepraszasz mnie za zwracanie się na „Ty”? Bez przesady! :)))))
      Buziaki i dziękuję za tak miłe słowa!

  • 100% racji :) a zwycięzcy gratuluję wygranej :)

    • Zwyciężczyni wybrała te same sandałki, co my. :)

  • Mnie pouczano już jeszcze z brzuchem. Tylko nieodpowiedzialne matki na dwa tygodnie przed porodem zdają egzaminy przecież, jeżdżą pociągami czy tramwajami. Odkąd usłyszałam, że powinnam ustąpić miejsca starszej pani, bo mam młodsze nogi i i chciałam to mam (Alka w brzuchu) coś we mnie pękło :) Uodporniłam się na te mądrości już wtedy. I od 2 lat zdaję się wyłącznie na instynkt :) Mimo, że zgodnie z komentarzami innych niemal codziennie narażam Alka – na choroby bo boso biega, na stres – bo latam z nim samolotem itd. itp. Twój post pewnie mogłabyś wydłużyć do granic możliwości, bo „pomocne panie” najchętniej wychowałyby dziecko za Ciebie…

    Wróciliśmy niedawno z wakacji z Młodym i prowadzilismy małą wojnę z panią, która nazwała mojego syna „bachorem” bo był na tychże wakacjach za głośno i oznajmiła wszem i wobec, że nienawidzi „takich dźwięków”. btw wyjechała tam z mężem i ze swoim 40paro-letnim synkiem… „Dziękuję za rady wychowawcze, ale niestety nie udało mi się tak, jak pani wygrac syna na loterii. Mnie naprawdę nie interesuje, jak długo pani ma zamiar trzymać syna w pampersach” :D

    • „BACHOREM”, matko to gratuluję opanowania, bo ja bym równo zbluzgała…

  • Anonymous

    Uwielbiam Cię <3 Za to co robisz dla nas wszystkich . Za to ,że jesteś ,że piszesz ;* Dziękuję ;*

    • Weeeeeź, bo skrzydełka mi urosną za duże! :)

  • tematycznie się zgrałyśmy ;)

    • To samo napisałam Ci na fejsie pod Twoim linkiem. :D

  • Amen! Każda matka wie najlepiej. Ja uwielbiam spać sama, bo w trójkę nam niewygodnie, ale kiedy Zofia potrzebowała (prawie cały ostatni tydzień) – spała z nami, i ostatnio wróciła do siebie. Każdy robi, co lubi. Gorzej, kiedy przeszkadza to rodzicom…

    • Dokładnie, jednak kiedy i dzieciaki i rodzice są szczęśliwi, to nikomu nic do tego! :)

  • Jej, jak ja nienawidzę „dobrych rad”. Mnie wczoraj pouczala koleżanka, która nie ma dzieci. I według Niej to wszystko robię źle. Wysłuchalam do końca i powiedziałam żeby sobie spisała te wszystkie ‚cudowne” środki i stosowała się do nich jak już kiedyś tam dziecko będzie mieć, a żeby Jej czasem nic nie umknęło :)

    • Hahaha, dobrze powiedziałaś! Co koleżanka na to? :D :D

    • Nie wracała już do tematu :D no takie coś to chyba najbardziej mnie wkurza. Dzisiaj przez pół dnia wyrzucalam sobie, że może faktycznie robię sobie źle. Bo niestety mam tak głupi charakter, ze bardzo wszystko przeżywam. Chociaż na zewnątrz udaje, że mnie to nie rusza, to w środku się we mnie gotuje

    • Daj spokój. Nienawidzę ludzi „w dupie byłem, gówno widziałem, nie znam się- to się wypowiem”….

  • „Niektórzy krzyczą strasznie głośno o tym, że wychowywane w pojedynkę dziecko jest nieszczęśliwe, że rodzeństwo jest najpiękniejszym, co rodzice mogą dać dziecku. No i super. Chcesz- masz więcej dzięki, nie chcesz- nie masz. Osobiście nie uważam, aby jedynak skazany był na nieszczęście, co mam nadzieję- Kuba udowodni Wam za kilka lat. Nie rozumiem z kolei docinek niektórych kobiet do innych matek, sugerujących powiększenie rodziny. Czy Wam ktoś zagląda do łóżka?”

    Zgadzam się z tym… ludzie są straszni, ja się ostatnio spotkałam z wręcz odwrotną sytuacją… kiedy powiedziałam dośc bliskiej naszej rodzinie osobie, że spodziewamy się drugiego (drugiego, nie piątego czy siódmego) dziecka, usłyszałam w odpowiedzi „musisz teraz pomyśleć o tym, żeby się zabezpieczyć (no.. tak jakbym nie wiedziała skąd się dzieci biorą?), pomyśl o podwiązaniu, bo uważam, że 2 dzieci to już dużo, 2 Wam wystarczy”

    • Taa… Jakby ktoś za Ciebie miał decydować ile dzieci urodzisz. Paranoja…

  • Nie powiem.. trafiło mi się zostać już nie raz zaszczutą.. ponieważ mój mały jest karmiony mlekiem modyfikowanym.. I wytłumaczenie.. nie karmie bo nie mogę nic nie dawało.. Jesteś ZŁA MATKA I JUŻ! – Oddaj dziecko lepiej do okna życia skoro karmisz ludwikiem.. – Przybiło mnie to.. ale co mam zrobić.. przecież się nie powieszę.. Ale mimo to nie jest miłe uczucie.. Również śpię z moim Maluszkiem.. nie zawsze, ale chcę aby czuł że chce być blisko niego.. Kocham patrzeć jak zasypia i jak się budzi <3