MACIERZYŃSTWOPARENTING

Use Your Brain. It doesn’t hurt.

Mama Kubusia65 comments1586 views
Zostaw dziecko samo w rozgrzanym samochodzie. Najlepiej na cały dzień. Później płacz, że jego organizm tego nie wytrzymał. Zostaw dzieci same w samochodzie, by mogły się pobawić. Później płacz, że wydarzyła się tragedia. Spójrz w lustro i zacznij klaskać. Brawo. Jesteś idiotą.

Nie rozumiem, nie zrozumiem i chyba nawet zrozumieć nie chcę, jak małą wyobraźnie mają ludzie, którzy są na tyle lekkomyślni, by pozostawić dziecko samo w samochodzie. I nieważne czy pociecha ma dwa lata, czy pięć miesięcy. Jesteśmy za nie odpowiedzialni. Przed Bogiem, przed światem, ale przede wszystkim przed nimi i przed samymi sobą. Naszym zadaniem jest zapewnienie dziecku bezpiecznych warunków rozwoju. Mamy się troszczyć o dziecko, a nie narażać go na utratę zdrowia, lub co gorsza życia.
Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której rodzic pozostawia dziecko samemu sobie w zamkniętym samochodzie? Nie będę palcami wytykać i konkretnych przypadków przytaczać, bo ostatnimi czasy było ich tyle, że naprawdę chwilami brakuje mi już słów i tylko zaciskam w bezsilności pięści. Jednego dnia ginie dziewczynka w rozgrzanym samochodzie, a już następnego inni  rodzice pozostawiają swoje dziecko na parkingu centrum handlowego. Dobrze, może wiadomość o dziewczynce do nich nie dotarła. Może nie oglądają telewizji, nie słuchają radia i nie czytają prasy. Może są tak zajęci, że akurat tego dnia nie włączali komputera. Ale czy brak dostępu do mediów równoznaczy jest z przyzwoleniem na brak odpowiedzialności i totalny myślenia?
Ktoś może powiedzieć, że oceniam pochopnie, że łatwo mi mówić, bo taka tragedia mnie nie spotkała. Owszem, nie spotkała i  raczej nie spotka, bo nie będę na tyle głupia i nigdy nie zostawię Kuby samego w samochodzie. Nawet jeśli będzie spał, a ja będę musiała tylko podejść do bankomatu- albo go obudzę i pójdziemy razem, albo wypłacę pieniądze później. I koniec. Nawet jeśli bankomat znajdzie w odległości o szerokości ulicy, to tego nie zrobię i jestem tego pewna. Cholera, ja nawet w wózku nie zostawiam go przed sklepem, jeśli do sklepu wjechać nie mogę. Wybieram inny sklep, albo odwożę wózek do domu i wracam do Kubą na rękach, czy za rękę!
Na pewno też nigdy nie zostawię Kuby samego w samochodzie, by mógł się pobawić. Samochód to nie plac zabaw i z całą pewnością nie pozwolę by był nim dla niego. „Bo dzieci chciały„- to wystarczający powód, by zostawić je same w samochodzie? Nie sądzę. Dzieci domagają się wielu rzeczy i nie zawsze je otrzymują. Jeśli dziecko zechce pobawić się nożem, to też mu na to pozwolimy? No właśnie, bo nóż to nie zabawka. Tak samo nie jest nią samochód.
Można wprowadzić przepis zabraniający pozostawiania maluchów w samochodach. Za złamanie przepisu kara. Najlepiej bardzo wysokiej grzywny, aby była strasznie odczuwalna.
W tym wszystkim tak naprawdę odczuwam jednak więcej przykrości, niż złości. Przykro słucha się o tym, że kolejne dziecko straciło możliwość dorastania, przez nieodpowiedzialność (by nie powiedzieć wprost- głupotę) swoich rodziców. Jak można mówić tu o nieszczęśliwym wypadku? Owszem, to tragedia. Straszna tragedia. Rodzice zapewne również przeżywają dramat i nie zamierzam tego negować. Uważam jednak, że sami są sobie winni. I gdyby jakimś cudem taka tragedia kiedykolwiek spotkała nas- uważałabym tak samo. To byłaby wyłącznie moja wina. To moim obowiązkiem jest zapewnić dziecku bezpieczeństwo.
Czy do cholery aż tak ciężko przewidzieć to, jak potoczyć mogą się niektóre sytuacje, tym bardziej, że ze wszystkich stron jesteśmy dosłownie bombardowani podobnymi historiami?
Tak, Kuba bawił się widelcem, nie raz. Ale robił to przy mnie, od początku uświadamiany o tym, że może zrobić sobie krzywdę. Oczywiście nie dawałam mu go nigdy celowo, ale wiadomo, że wystarczy sekunda nieuwagi, aby dziecko ściągnęło coś ze stołu. Jednak gdyby doszło wtedy do tragedii nie oczekiwałabym od świata współczucia, bo przecież „nieszczęśliwy wypadek”. Nie. To była by moja wina, moja nieuwaga.
Chamskie porównanie przytoczę, ale to zrobię, by może wreszcie do niektórych coś dotarło. Na lekarzu, który zaniedba ciężarną kobietę, co w konsekwencji doprowadzi do śmierci dziecka- wiesza się psy (czego broń Boże nie neguję!), wyzywa się go od morderców, od najgorszych. Bo nie przewidział, nie pomyślał, bo postąpił nieodpowiedzialnie. A jak zachowuje się rodzic pozostawiający małe dziecko samo w samochodzie?
Do ilu jeszcze tragedii musi dojść, by niektórzy rodzice wreszcie włączyli wyobraźnię, by zaczęli myśleć? 

Ten post nie powinien zostać napisany,
tak samo jak te wszystkie tragedie nie powinny mieć miejsca…
  • Anonymous

    Zgadzam się z każdym Twoim zdaniem, z każdym Twoim słowem. Ten przytoczony nóż, to mi się w kieszeni otwiera, jak czytam o tym, że kolejne dziecko nie żyje z winy swoich pojebanych rodziców!!!!!! Z.

    • Hm, wszystko super, tylko proszę bez przekleństw…

    • Głupich to za mało powiedziane , więc po co się ograniczać?

    • Bo na moim blogu panują moje zasady i tu się nie przeklina. :)

    • a „do cholery” to co?

    • Mi wolno wszystko!

  • całkowicie sie z Tobą zgadzam, no może prawie…. Pozostawienie dziecka śpiącego w aucie na czas zakupów, pracy itd- PATOLOGIA! Nie wierzę, że można o dziecku zapomnieć. Człowiek to istota myśląca- o porannej kupie nie zapomina. Więc jak można zapomnieć o dziecku?? Nie pojmę tego nigdy…
    Nigdy nie zostawiam dzieci samych, czy to śpiących czy nie. Bo co będzie jak się obudzi? Przestraszy się? Zacznie płakać? Czy zwyczajnie udusi we śnie? Nawet nie chce tego sobie wyobrażać….
    Co do auta jako placu zabaw. Owszem- rzeczy dla dorosłych czy starszych, nie sa zabawkami dla dzieciaków, które nie rozumieją łańcucha przyczynowo-skutkowego…
    Tata chłopczyka, który zawisł na szybie, nie chciał zrobić tego celowo, ba, zadbał w jakimś stopniu o bezpieczeństwo- pootwierał okna… jednak NIKT nie spodziewał się, że właśnie ta forma zabezpieczenia przed tragedią, będzie jej powodem…
    I teraz…. masz rację. Całkowitą. Z tym, że według mnie, to DZIECKO nie jest zabawką, którą można zostawić samą, a nie auto…

    • O, to mnie Aniu zaskoczyłaś, bo po naszej rozmowie na priv spodziewałam się mini-hejtów. ;)
      Moja droga, ja nie uważam, że ojciec dziecka celowo zostawił je w samochodzie, by się wzajemnie pozabijały. I zgadzam się ze stwierdzeniem, że dziecko nie jest zabawką.
      Suma sumarum- dziecko samo w samochodzie przebywać nie powinno…

    • hejtu? eeee, nie… Kochajacy rodzic zapewni dziecku bezpieczenstwo. Bedzie sie starał. Czasami na tragedie nie mamy wplywu, bo to kilka sekund… Czasami wystarczy zakmnąć oczy…
      a ja? mam rozum i nie zawaham sie go użyć. Dokładnie. Dziecko w aucie SAMO nigdy zostać nie powinno…. :*

    • I nie wahaj się go używać. Ja też nie będę. Nikt nie powinien!
      :*

    • ze tak odbiegnę od tematu: jestes moim guru, i niech wszyscy to wiedzą :*

    • WARIATKA! :*

    • Widziałam kiedyś sytuację pod marketem dziecko w aucie (na moje oko 4 lata) wychodzi przez szybę zawisło…ludzie pomogli chłopczykowi wyjść wraca tatuś i akcja się zaczyna…masakra

    • Oczywiście tatuś obrażony na cały świat i niewidzący problemu?

    • Anonymous

      co do pozostawionej otwartej szyby to ponoć mały sam sobie otworzył szybę (była na korbkę )

    • Tatuś to mało nie rozszarpał tego dziecka…masakra jak sobie przypomnę

  • Byłam w szoku jak przeczytałam artykuł o kolejnej śmierci dziecka, to straszne :(

    • „Straszne” to delikatnie powiedziane… :(

  • Anonymous

    Zgadzam się z Tobą, nie rozumiem, jak można być tak pozbawionym wyobraźni!
    Ps. Ale masz chudziutkie nóżki, zazdroszczę. ;-)

    • „Są na tym świecie rzeczy, które się fizjologom nie śniły”…

  • Ja tego po prostu już nie komentuje.. Słabo mi się robi jak kolejny raz się o takich zdarzeniach słyszy.. Co musiało by się stać aby inni otworzyli również oczy..? To trochę brutalnie zabrzmi ale.. chyba by musieli zacząć ty „rodziców” publicznie wieszać.. może wtedy ludzie by zaczęli to zauważać..

    • Albo mini pomniki stawiać w miejscach, w których dzieci zginęły w konsekwencji głupoty rodziców. Może to dałoby ludziom do myślenia…

  • Anonymous

    A ja powiem tak kto wie jaką miał sytuacje w rodzinie,w pracy,stres,zamyślenie,brak snu itd.Chodzi mi o jeden konkretny przypadek.Tak łatwo ludziom oceniać i tak łatwo obrzucić kamieniami.Mi jest szkoda tego człowiek bardzo,bo przez swoją bezmyślność,zatracenie niewiem jak to opisać stracił dziecko.Powiem tak faceci bywają roztzepani wiem po swoim mężu.Nigdy nie mówię nigdy,bo jeszcze nie wiem co mnie może spotkać w życiu.Człowiek istata która jest myśląca ale czasami popełniająca błędy za które potem ponosi okropne kary.I uważam,że nie nam osadzać tego konkretnego człowieka.A.Szakala

    • Ale czy sytuacja w rodzinie może być wytłumaczeniem dla bezmyślności? Ja też żyję w stresie, mało śpię, mam sporo problemów, ale czy to upoważnia mnie do tego, by zapomnieć o Kubie? NIE SĄDZĘ.

  • Anonymous

    Pewnie zostanę tutaj zlinczowana ale zdarzyło mi się dziecko zostawić w samochodzie tylko po to, żeby wyskoczyć na 3 minuty do bankomatu, dziecko było zapięte w foteliku, silnik był włączony i działała klimatyzacja i uważam, że nic wielkiego się nie stało i z tego typu sytuacji nie róbmy tragedii i patologii.
    Co do reszty zgadzam się w 100 %.

    • Hm, cóż… Miałaś szczęście, że nic się nie wydarzyło, że nikt nie podbiegł do samochodu i nie odjechał z Twoim dzieckiem…

    • Albo, że nikt nie wjechał w to auto…

    • Anonymous

      Miałam ją w zasięgu wzroku, w zasięgu ręki praktycznie też, było to wręcz niemożliwe. Pusty parking.

    • Niby tak, ale różnie bywa… :)

    • Anonymous

      Już bez przesady, matko antyterrorystko, bo za chwilę ktoś się przyczepi i powie, nie woźmy dzieci w aucie, bo wjększe prawdopodobieństwo wjechania w nasz samochód jest na ruchliwej ulicy aniżeli na pustym parkingu, albo siedzmy w domu, bo wyjście z dzieckiem na ulicę grozi potrąceniem.

    • No niby bez przesady…ale sa rozne sytuacje…jest zasada nie zostawiaj dziecka w aucie ja sie tego trzymam ty nie musisz…kazdy odpowiada za swoje dziecko tyle… na pustym parkingu czesto idioci urzadzaja sobie rajdy…kreca baczki itp., wiec nie wiem czy jest takie male prawdopodobienstwo

    • Anonymous

      Gdyby było takie zagrożenie nawet bym tam nie parkowała samochodu, a co dopiero zostawiała dziecko. Z myśleniem przyczyniowo – skutkowym jeszcze u mnie dobrze:p

  • No wreszcie ktoś kto myśli podobnie do mnie …
    Niesamowicie ostatnio irytuje mnie poprawność polityczna w której każde tego typu zaniedbania tłumaczymy: ,,a bo zapomniał, bo mógł” ,,a bo nie pomyślał, że …” ,,karę już dostali”. Tylko, że w tych konkretnych przypadkach nie oni są ofiarami, a ich dzieci. To jest różnica.

    Owszem dochodzi do wypadków z udziałem dzieci, ale jest różnica między pozostawieniem dziecka w aucie ,,bo chce się pobawić”. To nie jest nieszczęśliwy wypadek, tylko efekt bezmyślności rodziców. Z kolei gdyby dzieci bawiły się na podwórku przy domowym i wsiadły do tego auta to wtedy owszem można by było mówić o nieszczęśliwym wypadku.

    Ponadto broniąc nagminnie takich sytuacji – mimo spotów reklamowych, żeby NIE ZOSTAWIAĆ dzieci w aucie – dajemy poniekąd przyzwolenie do tego typu rzeczy.

    • Noemi, zgadzam się z KAŻDYM Twoim słowem!

    • Bo dzieci chciały…normalnie krew mnie zalewa…dzieci bedą chciały karabin daj im…niech pozabijają, bedą chciały piwa/wódki daj im, będą chciały inne niebezpieczne rzeczy daj im…przecież to nic złego…człowieku jesteś rodzicem i włącz myslenie…to nie boli

    • Noemi wszystko się zgadza…tylko czemu nasze społeczeństwo jest takie oporne…jak wiesz mam podobne zdanie ale tych myslących inaczej jest więcej i głośniej krzyczą (Gosia Dzięgielewska)

    • Kto to Gosia Dzięgielewska??

    • To ja Noemi pewnie skojarzy bo często i niej pisałam:)

  • Ja natomiast co do jednego przypadku nie mogę się zgodzić, Nie oceniam źle mężczyzny który zostawił swoje dziecko w Rybniku w aucie. W ogóle nie chce go oceniać. Wiem jest to tragicznie, przykre, ale teraz mamy całkiem inne czasy, ludzie są zabiegani, zestresowani, nerwowi. kto wie co jeszcze nam może się w życiu przydarzyć, i nie mówię tu o konkretnym zamknięciu dziecka w aucie, ale różne przypadki chodzą po ludziach! Mężczyzna już dostał największą karę jaką mógł, za nim będzie się ciągnęła ta myśl do końca jego życia, (zresztą już w psychiatryku leży)… Także z jednej strony mu współczuję wręcz, bo nie chciałabym żeby mi przydarzyła się taka rzecz, ale znowu się powtórze nie wiemy co nas w ŻYCIU CZEKA!

    • Kochana, z całym szacunkiem do Ciebie, ale… Uważam, że to nie on dostał karę. Karę za jego bezmyślność poniosło DZIECKO, to dziecko nie żyje!

    • BlackCat_89

      @Dominika F. wybacz, ale takiego zachowania nie da się tłumaczyć mówiąc, że stres i takie czasy :/ Ja swojego dziecka jeszcze nie mam, ale jestem nianią od kilku lat i nie wyobrażam sobie zapomnieć o mojej podopiecznej (ma 4 l.) lub dopuścić przez głupotę do niebezpiecznej sytuacji. I naprawdę krew mnie zalewa jak ktoś mi mówi, że to zabieganie itp. Nawet jak ostatnio miałam egzaminy i wiele prywatnych spraw, spałam może po 3h na dobę to w pracy byłam 5 razy bardziej ostrożna i starałam się zapewnić dziecku maksimum bezpieczeństwa. Bo wiedziałam, że jestem zmęczona (a jestem z nią po 9h dziennie), że mogę małej nie upilnować np. przy ruchliwej ulicy czy na ogromnym placu zabaw czy plaży (w takie dni omijałyśmy te miejsca). Bo wiedziałam, że jeśli ja zawiodę to rodzice mogą stracić swoje jedyne dziecko. I wreszcie: bo odpowiadam za małego człowieka, który poniesie wszelkie konsekwencje mojej bezmyślności! I nie ma tu znaczenia czy to moje dziecko czy cudze. Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia dla takiego zachowania.

      Rodzice pozwalają małej na więcej, np. wchodzić na blat w kuchni, bawić się samej na balkonie lub w swoim pokoju piętro niżej (gdzie w pokoju obok też jest balkon i mała umie go sama otworzyć), nie zapinają pasów w foteliku. Często to właśnie ja ich uświadamiałam, że taka czy taka sytuacja może się źle skończyć… przyznali rację jak zauważyli, że córka podstawia sobie krzesełko do barierki balkonu :/ To jedna z wielu sytuacji i naprawdę miałam gdzieś ile razy rodzice mnie w duchu zjechali za pouczanie ich (wiele lat starsi ode mnie), najważniejsze jest zdrowie i życie dziecka!

      Myślenie nie boli!
      (wybacz Karolina za tak długiego posta)

  • Mnie tez sie to w głowie nie mieści ;/
    NIGDY nie zostawiłam i nie zostawię dziecka samego nigdzie ;/
    W głupim sklepie, trzymam go kurczowo za rekę.. a co dopiero przed sklepem zostawić czy gdzieś indziej.
    Zgadzam sie z Tobą!
    Włączmy myślenie i wyobraźnie!!!

  • Kochana,grzywna za pozostawienie dziecka w aucie będzie tak samo skutkowała,jak wprowadzenie grzywny na właścicieli psów i nakaz zakładania im kagańców.
    Efekt?
    Zawsze znajdą się nieodpowiedzialni ludzie,co to w porywie chwili powiedzą „nas to nie spotka,więc jeżeli na chwilę zostawię…”
    No właśnie. Na chwilę. Na te 5 minut. Czasem jest o 5 za dużo.
    Ja nie mówię,że mam dzieci 24/7 przed oczyma. Też potrzebują swobody,swojego poczucia „wolności” jakkolwiek to nazwać,ale zawsze sprawdzam czy jest bezpiecznie,analizuję za i przeciw. I przede wszystkim w głowie mam „A gdyby…”. I nie na wolnej o dużej powierzchni przestrzeni publicznej. Podwórko,plac zabaw,gdzieś gdzie mój wzrok sięga na tyle by dostrzec dokładnie dziecko.

    Natomiast co do pozostawiania dziecka w aucie. Zostawiam. Z MĘŻEM jak muszę na 5 min coś załatwić. Bądź na odwrót. Jak musimy iść razem to idziemy RAZEM-z dziećmi. Tyle.

    Uff się trochę rozpisałam ,a i tak nie napisałam wszystkiego co chciałam :)

    • O właśnie. Z mężem. Nie same!

    • U nas to samo albo idziemy wszyscy albo ktoś zostaje z córką w aucie…wiele osób twierdzi, że jestem przewrażliwiona i za bardzo się o córkę boję…ona może dużo ale w granicach rozsądku i bezpieczeństwa…wolę być krytykowana ale mieć zdrowe i bezpieczne dziecko…

    • Dokładnie!

  • Anonymous

    Zdarzyło mi się włamać do samochodu. Trwałam przed tym koło wozu 40 minut. W środku płakało miesięczne niemowlę nie w foteliku, tylko płasko leżące w gondoli wózka. Był wrzesień nie było ciepło, ale nie mogłam odejść od malucha. Chłopaczek aż się zanosił płaczem i w tym momencie opuszkami palców wrzuciłam szybę do wnętrza tapicerki drzwiowej i wzięłam maluszka na ręce. Rodzice z dwunastoletnią dziewczynką pojawili się po 20 minutach od mojego włamu. Jaki opitol dostałam szkoda słów, ale za szybę zatargali mnie na posterunek policji. Usłyszałam tam od policjanta, że rodzice szczęście mają, że nie zabrałam dziecka na komendę bo mogliby go nie odzyskać….

    • BARDZO DOBRZE ZROBIŁAŚ! Biedny chłopiec… :(

    • To też nie żałuję, choć po ich zachowaniu ( szyba ocalała ) mogłam jednak na policję z maluchem podejść bo byłam jakieś 400 metrów od niego…

    • I nie żałuję choć po ich zachowaniu mogłam podejść na posterunek z dzieckiem miałam doń 400 metrów

    • Widocznie coś Cię powstrzymało. ;)

  • Zgadzam się w 100% przytoczę również inny przykład nieodpowiedzialnych rodziców zauważalny najczęściej w sezonie, gdy rodzice z wózkiem przechodzący przez pasy wystawiają przed siebie najpierw wózek na jezdnie nie mysląc o tym ze kierowca może nie udzielić im pierwszeństwa,albo co gorsza przechodzą z dziećmi przez ruchliwą ulicę gdzie nie ma pasów ucząc przy tym dziecka złych nawyków!!

    • Też to ostatnio zauważyłam. Ludzie myślą, że są świętymi krowami i samochód MUSI się zatrzymać. Gówno prawda, nie musi, to dobra wola kierowcy…

  • Zgadzam sie w 100% !! Przytoczę również inny przykład nie odpowiedzialnych rodziców zauważalny najcześciej w sezonie,gdy rodzice przechodząc przez pasy wystawiają przed siebie najpierw wózek na jezdnie nie myślac o tym że kierowca może nie udzielić im pierwszeństwa,albo co gorsza przechodza przez ruchliwą ulicę z dzięcmi gdzie pasów nie ma,ucząc przy tym swoje pociechy złych nawyków!!

    • Też to ostatnio zauważyłam. Ludzie myślą, że są świętymi krowami i samochód MUSI się zatrzymać. Gówno prawda, nie musi, to dobra wola kierowcy…

    • Anonymous

      może zacznę od tego że nie podoba mi sie takie okreslenie matki wozkowe to swiete krowy ;) ale nie o tym mialam napisac ;)
      w miniony piatek wracalismy z mezem i dziecmi z zakupow zmeczeni itd itp stoimy na swiatlach pali sie czerwone , katem oka widze dwie mlode dziewczyny jedna pcha wozek , dla nas zapalilo sie zielone a one ostentacyjnie pchaja sie na pasy na czerwonym nosz kurrrrrrrrrr az mnie zagotowalo i mialam ochote wysiac i przywalic obu ………… i do nich okreslenie swiete krowy wcale nie pasuje ………. tępe , puste idiotki ,,,,,,,,,,, wiadomo ze samochod udezry najpierw w wozek a nie w osobe ktora go pcha ……..

    • Ja zawsze stoję i czekam…to, że jeden kierowca się zatrzymał…z drugiej strony często jedzie 5 i nie widzi…sama może bym przebiegła…ale mojego dziecka szkoda nie wystawiam na takie niebezpieczeństwo…

    • To tak, jak ja. O, nawet dziękuję kierowcom!

    • Hehe ja tez…wiekszosc zdziwiona : za co ty dziekujesz? za uprzejmosc, za mozliwosc bezpiecznego przejscia…

  • Dobitnie to wszystko ujęłaś. Dobitnie, ale niestety prawdziwie… Świat, który nas otacza jest coraz bardziej bezmyślny, okrutny i straszny…

    …. BRAK MI SŁÓW :(

    zapraszam do mnie

  • Anonymous

    Zal mi jest Ciebie. Niby taka najmadrzejsza matka na świecie a sama dziecku palec zlamalas zakladajac sweter. Madrze jest pisac o sytuacjach w których nigdy nie mialo sie okazji uczestniczyc.

  • Sweter? Pomyliłaś chyba sytuację. Zakładałam mu kurtkę, gdy wyrwał rączkę i PRAWDOPODOBNIE wtedy doszło do złamania palca. Ale ok, niech Ci będzie, ja to zrobiłam, prawie rok temu, gdy moje dziecko było jeszcze małe i kruche. Miałam wyrzuty sumienia, ale nie oczekiwałam od nikogo poklepania po plecach i słów o nieszczęśliwym wypadku. To nie był nieszczęśliwy wypadek, tylko moja nieuwaga. Moja wina.

    Ps. Mnie również Ciebie żal. Nie masz nic ciekawego do roboty, więc siedzisz późnym wieczorem i pod (teoretycznie) anonimowym płaszczem próbujesz mi pojechać. Nieudolnie. Bo to co napisałaś nie sprawiło mi żadnej przykrości, ani nawet nazbyt głęboko mną nie wzruszyło. Podejrzewam, że nie taki efekt chciałaś osiągnąć.

    Więc zanim napiszesz coś równie mądrego- dobrze się zastanów, czy warto.

    • O masakra…porównywanie wypadku przy zakładaniu kurtki…do idiotach, którzy przez swoją głupotę narażają dziecko na niebezpieczeństwo bądź utratę życia…brawo dla anonimowego komentatora za przebłysk geniuszu… i bardzo dobrze, że Karolina i Kubuś nigdy nie uczestniczyli w sytuacjach opisanych w poście…świadczy to tylko o tym, że Karolina jest mądrą matką