MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Worst Nightmare…

Mama Kubusia19 comments708 views
Wstaliśmy rano. Jak zawsze obudził mnie Kubusiowy buziak i głośne „mamo„. Chwila leniuchowania w łóżku, śniadanie w piżamach przy „Blurred Lines”, sprzątanie mieszkania. Ubraliśmy się oboje i wyszliśmy na dwór. Planowaliśmy długi spacer w promieniach słońca. Nic nie zapowiadało tragedii, jaka wydarzyła się chwilę później…

Spacerowaliśmy jedną z głównych ulic naszego miasta. Kuba jak zawsze trzymał mnie za rękę i uśmiechał się od ucha do ucha, pokazując palcami drugiej rączki rosnące w trawie stokrotki. Przedrzeźniał się z mijającym nas psem. Nagle z mojej torebki wydobył się dźwięk dzwonka telefonu. Zatrzymaliśmy się, położyłam torebkę na ziemię, a Kuba trzymał jedno z jej ramiączek. Wyjęłam telefon, Bubi zaciekawiony, gdy nagle ktoś złapał go w pasie i zaczął uciekać. Będąc w szoku znieruchomiałam i zobaczyłam tylko mężczyznę wsiadającego z płaczącym i krzyczącym Kubą do czerwonego samochodu…

Wpadłam w taką wewnętrzną panikę, że nie wiedziałam co zrobić. Zamarłam. Zaczęłam płakać, krzyczeć, nieudolnie próbowałam dogonić odjeżdżający samochód. Zobaczyłam tylko płaczącego, pukającego w szybę Kubę. Pękło mi serce. Umarło.
Nie wiedziałam co zrobić, zaczęłam błagać przechodniów o pomoc. Próbowałam zatrzymać mijające mnie samochody. Nieudolnie. Nie stanął żaden. Mimo mojego krzyku i potoku łez, nikt z przechodniów nie chciał mnie słuchać, nie zatrzymał się, nie pomógł.
Zdałam się na instynkt. Próbowałam biec w stronę, w którą odjechał ten czerwony samochód. Po drodze na parkingu zauważyłam straż miejską. Podeszłam, zapłakana poprosiłam o pomoc. Kazali mi wejść do samochodu, uspokoić się. Kiedy wszystko im opowiedziałam zaczęli się śmiać. Ich śmiech był tak głośny, że zagłuszył mój wewnętrzny ból. Zagłuszył całe moje cierpienie. Zaczęli szydzić z sytuacji, pytali głupio, czy naprawdę łudzę się, że zobaczę jeszcze syna. Byłam w szoku. Nagle minął nas ten czerwony samochód.  Kuba pukający w szybę, cały we łzach. Jego kierowca z uśmiechem na twarzy pomachał jednemu ze strażników. Wtedy zrozumiałam ich śmiech, zrozumiałam wszystkie głupie teksty.
Wybiegłam z samochodu. W poczuciu bezsilności, z zaślepionymi łzami oczami stanęłam na środku ulicy i zaczęłam biec, za podejrzliwie wolno jadącym czerwonym samochodem. Nigdy tak się nie bałam. Nigdy tak nie bolało. Nigdy tak nie płakałam. To były najgorsze chwile w moim życiu, a przynajmniej tak wtedy myślałam…
Widziałam jak się zatrzymał. Widziałam jak mężczyzna wyciągał z samochodu Kubę, który próbował się wyrwać. Krzyczał tak głośno, że po za jego wrzaskiem nie słyszałam nic. Był przerażony. Łzy ciekły mu po policzkach. Jego buźka była cała czerwona, zmęczona. W jego oczach widziałam strach. W uszach dudniło mi pełne rozpaczy „mamo„…
Miałam go na wyciągnięcie ręki. Był kilka metrów ode mnie. Widział mnie, wyciągał do mnie ręce, wołał mnie… Płakał… Krzyczał… W jego oczach widziałam przerażenie i nadzieję. Liczył na to, że podejdę, że mu pomogę. Przecież jestem jego mamą. Ma tylko mnie. Liczył na mnie…
A ja? Nie mogłam się ruszyć. Coś mnie blokowało. Upadłam i nie mogłam wstać. Przez łzy widziałam jak mężczyzna podaje Kubę jakieś kobiecie… Wraz z nim dawał jej jakieś bilety lotnicze… Miałam ochotę podbiec, wyrwać im Kubę i uciec… Nie miałam sił. Wołałam go, krzyczałam, błagałam, by go zostawili. Prosiłam, by zabrali mnie, ale zostawili moje dziecko. Śmiali mi się w twarz. To był okropny śmiech. Potem krzyczeli do zapłakanego Kuby, by na zawsze pożegnał się z mamusią. Moje serce pękało…
Czerwony samochód odjechał. Kobieta, która zabrała mojego Kubę wsiadła do białej Hondy, szyderczo machając mi na pożegnanie… Przed tym podała mu jakiś zastrzyk, zasnął od razu. A ja? Nadal nie mogłam wstać. Nie miałam już siły płakać, a mimo to łzy same leciały strumieniami. Odjechali.
Wtedy widziałam go po raz ostatni…
Co czułam? Niewyobrażalny ból, którego nie potrafię opisać słowami. Bałam się o los Kuby, nie wiedziałam dokąd go zabiorą. Próbowałam sobie wyobrazić jego strach, zdezorientowanie… Próbowałam wstać, ale nadal nie miałam siły… Leżałam i płakałam. Z pękniętym sercem. Rozdartą duszą.
Odebrano mi sens życia. Odebrano mi kogoś, na kim zależało mi najbardziej. Odebrano mi moje ukochane dziecko. Nie wiedziałam, gdzie go szukać… Nie wiedziałam, kogo poprosić o pomoc…
 Z wycieńczenia zasnęłam…
Obudził mnie telefon. Było przed dwudziestą…
Obok leżał wtulony we mnie Kuba. Uświadomiłam sobie, że to wszystko było tylko koszmarem. Najgorszym snem, jaki miałam… Obudziłam się ze ściśniętym gardłem, szybko bijącym sercem. Nie odebrałam telefonu. Przytuliłam Kubę jeszcze bardziej, zaczęłam płakać i dziękować Bogu za to, że był to tylko zły sen…

Uświadomiłam sobie jednak, że takie sytuacje naprawdę mają miejsce, że dzieci są porywane. Rodzice umierają ze strachu, wypłakują morza łez. To dzieje się nawet teraz…
Boże, dziękuję.

  • Anonymous

    Cholera… Karola… Czytając to, myślałam, że sytuacja wydarzyła się naprawdę… Dopiero na końcu, z zapłakanymi policzkami odetchnęłam… Nie mogę doczekać się, aż rano przytulę moją córcię…

  • Jeszcze takiego tekstu nie czytałam ! Jakiś koszmar! Ciarki na całym ciele. Nawet nie chcę myśleć co by było gdyby…… Życie matki dobiega końca!

  • O Boże.. W połowie postu przyszło mi do głowy, że to sen.. Pewnie dlatego, że sama też miewam podobne.. może nie aż tak złożone sny.. Ostatnio śniło mi się że budzę się rano Mój Maluszek leży w łóżeczku i nie oddycha.. Natychmiastowo się obudziłam z bólem w brzuchu.. wyskoczyłam z łóżka i podbiegłam do łóżeczka Synka.. Śpi..Oddycha.. Wszystko mnie bolało w środku.. Musiałam Go wtedy wziąć na ręce i przytulić.. Nie mogłam się opanować.. Taki sen to straszne zło.. Boli okropnie.. Na szczęście się budzimy.

  • Jezu… na zawal mnie sprowadzisz..
    Ja juz dalabym jakiejs babie dotykac Kubulinke oj poczekaj.. :*

  • Kurcze! Przeczytałem parę dobrych zdań i chciałam wybierać twój numer tel! Boże jak dobrze ze to tylko koszmar!

  • Anonymous

    Poryczalam się…:(

  • Dobrze, że to tylko sen. Zły sen.

  • Jej. Ja też myślałam ze to prawda. Czytając bardzo dziwnie się poczułam – strach, zal, smutek. UFFFFFFFF tot tylko sen ale masz całkowitą rację. To nie bajka, takie problemy dotyczą ludzi.
    Pozdrawiam :)

  • Ale mi zrobiłaś pobudkę. Kawy nie potrzebuję… Ja wczoraj, oglądając wiadomości, wiadomo z jakimi newsami, miałam ochotę pójśc i obudzić Mlodego… Każda mama ma różne swoje sschizy… ja chyba nawet glosno o swoich nie chcę mówić…

  • o masakra! przeciez po takim śnie chyba potrzebowalabym psychologa i psychiatry zeby znowu wyjsc z corka na dwor…
    podejrzewam ze to bylo najgorsze uczucie ktorego doswiadczyłas mimo to ze tylko we snie…

  • Anonymous

    Za duzo telewizji i serialow typu w-11 ;-)

  • Anonymous

    Czytając prawie na samym początku pomyślałam, że pewnie Ci się to śniło, bo jakby była to prawda to na pewno nie myślałąbys o blogu i pisaniu tu, ale mimo wszystko łzy cisną się do oczu i na pewno jak wróce z pracy ucałuje swojego syna i wyprzytulam Go… nie wyobrażam sobie takiej sytuacje, moje życie by też umarło…pozdrawiam Lena

  • Tak, niestety, takie sny zdarzają się w realu. Pilnujmy Nasze Maluchy i miejmy głowy na karku i oczy dookoła głowy w każdej chwili. Od razu wiedziałam, że to zły sen… i cieszę się,że tylko zły sen. Wiem jak bardzo wycieńczający jest taki senny koszmar. Buziaki dla Buby

  • o matko… dobrze, że to był tylko sen

  • Kobieto jak Ty mnie przestraszyłaś ! Takie rzeczy powinno zabraniać się pisać bez wcześniejszego uprzedzenia, że to fikcja.

  • Nie strasz tak ludzi :P już normalnie chciałam do Ciebie jechać. Też miewam senne koszmary od kiedy zostałam mamą :P

  • Połapałam się przy scence ze strażą miejską, ale i tak ścisnęło mi serce :(

  • O matko,co za koszmar…czytając myślałam,że naprawdę tak się wydarzyło,ale jak przeczytałam,że strażaki zamiast Ci pomóc zaczęli się śmiać i sypać głupie teksty to dopiero wtedy zrozumiałam,że to sen…i całe szczęście,że to tylko sen…:(

  • koszmar. dobrze ze to tylko sen, nie wyobrazam sobie utraty dziecka,mojego Rysiaczka.