PODRÓŻE

Czy warto zaufać PKP?

Mama Kubusia11 comments2676 views

Opcja październikowego wyjazdu do Kościeliska pojawiła się nagle. W pierwszym momencie poczułam radość, bo w górach byłam dwa razy w życiu- podczas szkolnej wycieczki w podstawówce. Czyli dawno temu i nie pamiętam. Następnie do głowy przyszła mi kwestia finansowa, jednak Monika szybko rozwiała moje wątpliwości. Od tego miejsca dzieli nas jednak ponad 1000 km, więc wydanie na paliwo kwoty składającej się niemal z takiej samej ilości cyferek (w dwie strony) jest dla nas totalną abstrakcją. Pozostaje więc pociąg, ale czy można zaufać PKP?

 

Sprawdziłam połączenia na październik, po czym zadzwoniłam do PKP Intercity. Telefon odebrała bardzo miła Pani, która mimo późnej pory chętnie odpowiedziała na moje pytania. Pierwsze z nich dotyczyło połączenia z najmniejszą liczbą przesiadek. W naszym przypadku w grę wchodzą minimum dwie przesiadki- pierwsza w Gdynii Głównej, następna w Krakowie. Ach, jeszcze z Zakopanego do Kościeliska jakoś dojechać trzeba, jednak po prawie szesnastu godzinach spędzonych w pociągu byłby to dla nas dosłownie pikuś. Oczywiście do października rozkład PKP ulegnie jeszcze zmianie, więc konsultantka nie mogła podać mi przybliżonych godzin odjazdu i przyjazdu, czego wcale nie oczekiwałam. Bądź co bądź, znałam już trzy pewne fakty: ponad 1000 km, prawie 16 godzin w pociągu, minimum 2 przesiadki.

Prawdę mówiąc nie to mnie odstraszało. Przesiadki jakoś da się znieść. Przeraża mnie jednak wizja tak długiego czasu z Kubą w jadącym pociągu. Dziecko moje podróżować nie znosi i przejechanie 11 km bez krzyku jest sukcesem. Tak, jedenastu. To z pozostałymi 989 km? Zatem podróż w ciągu za dnia nie wchodzi w ogóle w grę. Kuba zanudziłby się na śmierć, ja straciłabym wszystkie nerwy. Nie warto.

Padło na noc. Pani konsultantka poinformowała mnie, że istnieje możliwość wykupienia biletu z kuszetką, gdzie w przedziale znajdować się będzie jedno, lub jeśli wolimy dwa łóżka. Na noc przedział zamykany. Wytłumaczyłam jej, że zależy mi na szczególnym bezpieczeństwie, gdyż podróżowałabym sama z dwuletnim dzieckiem. Pani zapewniła mnie, że nikt obcy nie wszedłby nam do przedziału, nie zabiłby nas, nie okradł.

I tu zaczyna się mój problem, bo jakoś nie do końca potrafię uwierzyć w te zapewnienia. Nie do końca wierzę w to, że potrafiłabym spokojnie przespać całą noc ze świadomością, że w każdej chwili ktoś może wybić szybę w drzwiach i zrobić nam krzywdę.  Wizja być może mało prawdopodobna, bo dawno już nie obiła mi się o uszy żadna taka sytuacja rozdmuchana przez media. Nie oglądam telewizji, mój błąd. Ale w internetach też nic nie pisali.

Nieszczególnie boję się ewentualnego wypadku pociągu, co chyba zdarza się częściej. Naprawdę dużo bardziej boję się tego, że ktoś mógłby nas okraść, zabić, czy porwać Kubę. I cóż wtedy pocznę sama z Kubą w przedziale? Czy ktoś zdążyłby przybiec nam z pomocą słysząc nasz krzyk? Czy wybaczyłabym sobie, gdyby podczas tej podróży coś złego stało się Kubie? Co poczniemy jeśli nas okradną i zostaniemy bez dokumentów, ubrań, a przede wszystkim bez komórki i pieniędzy?

Chciałabym pokazać Kubie góry, chciałabym by przy mnie zobaczył je po raz pierwszy. Chciałabym wyjechać tylko z nim, by na miejscu spotkać się z Moniką. Sama od długiego czasu marzę o tym, by wyjechać i odpocząć od otaczającej nas codzienności. Owszem, wyjeżdżamy w sierpniu na krótkie wakacje (również spotykamy się z Moniką), ale… “Weekend w górach”- brzmi bardzo miło, prawda? No właśnie.

Na szczęście do października mamy jeszcze trochę czasu i zdążę się zastanowić, czy wziąć na klatę takie ryzyko. Sama z Kubą, podróż przez całą Polskę w nieznane. Nigdy nie byłam w Zakopanem, a ostatni raz dłuższą trasę PKP pokonywałam na początku 2009 roku jadąc nocnym pociągiem do Katowic. Podróż umilał mi mój przyjaciel Bartosz, więc wtedy się nie bałam. Spałam nawet z telefonem w dłoni. Minęło jednak trochę czasu od tamtej pory. Wiem, że częstotliwość napadów i innych brzydactw wzrosła.

Ale czy wzrosło również bezpieczeństwo w PKP?

Czy powierzylibyście PKP życie swoje i wtedy już 2-letniego dziecka, spędzając w pociągu całą noc?

 

źródło zdjęcia: rynek-kolejowy.pl
  • Kuszetki na noc to dobry pomysł. Zdecydowanie bardziej bezpieczne niż zwykły przedział i jak nocna jazda z dzieckiem to tylko kuszetka. Przedziały zamykane od środka a od zewnątrz ma klucz do nich tylko konduktor, który na Twoje życzenie obudzi Cię o określonej godzinie i przed zbliżaniem się do Twojej stacji…a do przedziału z kuszetkami wstęp mają tylko Ci co posiadają na nie bilety czego konduktorzy bardzo pilnują :) w tej kwestii ufam PKP…:)

  • De

    ja z półtorarocznym dzieckiem wyprowadzałam się z jednego końca Polski na drugi. Walizek i torebek miałyśmy od groma i dałyśmy radę :-) tą trase pokonujemy dość często kuszetką i póki co nigdy nic się nie stało. Są jeszcze nieco droższe przedziały sypialniane, gdzie powinnaś czuć sie w 100% bezpiecznie :-) polecam dolne łóżko do spania z dzieckiem ;-)

  • manala

    My w tamtym roku wybraliśmy się nad morze pociągiem bo uznaliśmy to za bardziej komfortowe rozwiązanie z 2 dzieciaków (Leon 8m). Młoda ma chorobę lokomocyjną, mamy samochód bez kilmy, itd. Podróżowaliśmy nocą, bez kuszetek ale w przedziale dla mamy z dzieckiem do lat 4 (więc pijana młódź wejść nie mogła). Nie było to 16 godzin a pewnie połowa. Dzieciaki spały. (W drodze powrotnej miałam rozłożoną spacerówkę w przedziale i Leo tam chrapał). Poszło bez problemów. Jedynym problemem był pan kasjer ze stacji w Kołobrzegu, który odmawiał nam sprzedania biletów na przedział dla matki z dzieckiem. Po prawie godzinnej kłótni z gościem i tak dostaliśmy złe bilety ale konduktor w pociągu to wyprostował (za co mu chwała). Generalnie uważam pociąg za bezpieczniejszy niż samochód i bardziej komfortowy. Z dzieckiem – nocą bo Ty się mniej umęczysz. Ja nie lubię kuszetek bo i tak nie śpię i wolę jednak siedzieć nić leżeć ; )

  • Jak z dzieckiem tak długo, to tylko kuszetka. My na majówkę jechaliśmy 4,5 godz. pociągiem w dzień i Polka już miała dosyć, a co dopiero 16. Niestety pociąg i jego przestrzeń to ograniczenie dla dziecka, a jeszcze często płacz przeszkadza innym pasażerom (na nas jeden facet nakrzyczał, bo mu dziecko przeszkadzało), więc lepiej dla spokoju, wybrać noc i swoje miejsce w kuszetce. Kuba pewnie będzie spał.

  • Karolina

    To ja napiszę jak to u nas było :) Otóż wybraliśmy się w zeszłym roku również na wakacje do Zakopca , z rocznym wtedy synkiem. Jechaliśmy ze Słupska więc podobna odległość jak u Was, bo również najpierw do Gdyni. No i moja pierwsza propozycja – poszukać połączenia bezpośredniego ( o ile będzie) z Gdyni, czyli bez przesiadki w Krakowie. Już mówię dlaczego. Domyślam się, że będziecie mieli bagaż i wózek do tego Kubuś na rękach . Do Gdyni pewnie może Cię podwieźć brat czy rodzice i pomóc się zapakować ale w razie przesiadki może być ciężko w nocy czy nad ranem z zaspanym dzieckiem przepakować się do drugiego pociągu. Jeśli nie bierzesz wózka no to trochę łatwiej ale i tak bagaż pewnie ciężki:) U nas mąż miał wielki plecak i wózek złożony a ja z małym na rękach. Więc najlepiej bez przesiadek no ale to zależy już od pkp czy będzie połączenie, jak my jechaliśmy to wieczorem wsiedliśmy do pociągu a rano jakoś po 7 byliśmy już w Zakopanem więc mały nawet nie dążył się znudzić w pociągu bo ledwo się obudził i wysiadka. Z powrotem trochę gorzej bo ok 13 byliśmy w Gdyni ale i tak całkiem nieźle poszło.
    Druga sprawa to wybór miejsca. My z racji że wyjazd był bardzo spontaniczny dostaliśmy miejsca tylko w kuszetkach i to na górze no ale jedna Pani widząc małego zamieniła się z nami i puściła na dolne łóżko :) Dzisiaj jak bym jechała pociągiem tak daleko to tylko sypialnym, bo kuszetki niby ok ale 6 osób , zupełnie różnych w jednym małym pomieszczeniu to masakra, gorąco było to ktoś otwierał okno więc strasznie wiało to drugi zamykał i tak w kółko :) do tego ciasno strasznie, mąż się śmieje że dobrze że my niewysocy to na moim łóżku w nogach zmieścił się plecak a na męża złożony wózek bo z miejscem na bagaż na prawdę masakra. Nie wiem jak w sypialnym bo nie jechałam , ale z tego co słyszałam to miejsca więcej i chyba tylko 4 osoby więc lepiej. Cena za to jest sporo wyższa, no ale coś za coś.
    Co do bezpieczeństwa to nie słyszałam o porwaniach dzieci, zabójstwach itp;) ale np o tym, że są złodzieje którzy potrafią przez szparę w drzwiach psiknąć gazu usypiającego i okradać podróżujących już słyszałam. Z tym, że tak jak ktoś już pisał w kuszetkach jest osobny Pan który pilnuje i miejsc i osób wchodzących tylko i wyłącznie z biletami więc nikt przypadkowy do wagonu nie wejdzie. Fajna sprawa też, że taki konduktor zabiera bilety przy wejściu i nikt Cie nie budzi i nie chodzi po wagonie celem sprawdzenia tylko konduktor wszystko załatwia.
    Jeśli Kubuś jeszcze chodzi w pampersach to dobrze dla Was, chyba że nocnik zabierzesz bo inaczej ciężko tam się załatwić ;)
    Jednak tak ogólnie podsumowując naszą wyprawę warto było, dziecko podróżnik nam się trafiło więc wspominamy super .
    Troche mnie poniosłoz tekstem , ale mam nadzieje że pomogłam ;)

  • Agnieszka

    My bardzo często jezdzimy w dalekie trasy . L miała 3 miesiące kiedy pierwszy raz jechała pociągiem i to 13 godzin . co prawda wtedy nie był to żaden problem , schody zaczeły się kiedy Liv zaczeła chodzić , bo musiała zajrzeć w każdy kąt przedziału i od tamtego czasu podróżujemy nocą . w zeszły czwartek jechałyśmy takim właśnie środkiem lokomocji i naprawdę pkp daje rade . Mała spała całą podróż , wagony są naprawdę bezpieczne , te z kuszetkami . po pierwsze są zamki łańcuszkowe w drzwiach , po drugie do wagonu nie wejdzie nikt kto nie ma biletu w nim . Kuszetki są oddzielone od reszty składu . Lubię taki sposób podróżowania . A no i cena też nie odstrasza . Myślę , że w tej kwestii można zaufać pkp .

  • Anonim

    A ja poleciłabym wam autobus. Mieszkam nad morzem koło Międzyzdrojów i jedzie tedy autobus bezpośredni do Zakopanego. Autobus jedzie w nocy więc Kuba nie będzie znudzony podróżą. Może z waszych stron też jedzie jakiś autobus bezpośredni?

  • ewa

    w zyciu nie odwazylabym sie jechac autobusem!!! zwlaszcze z dzieckiem ktore nie lubi jezdzic Trzeba tez miec na uwadze innych podroznych Jak dziecko zacznie plakac i nie da sie go uspokoic to komus w koncu moga nerwy puscic i zrobi sie niemilo Pociag jak najbardziej, mozna wstac, przejsc sie jesli dziecko nie bedzie caly czas spac Nie mialam do czynienia z kuszetkami ale opinie dobre wiec bym zaryzykowala Moje dziecko tez nie znosi jezdzic wiec znam ten bol Za nami kilkunastogodzinna podroz autem za granice, jechalismy na noc, myslalam ze coreczka pospi dluzej a ona budzila sie co jakis czas, musielismy robic przerwy itd. Pociag wydaje mi sie jedynym rozsadnym rozwiazaniem na tak dluga trase. No ew. samolot ale wiadoo, cena :P

  • Aleksandra

    Ja również polecam pociąg z kuszetką a najlepiej sypialniany, droższy o 50 zł podajże ale tylko 3 osoby w przedziale. My kolejny rok jechaliśmy nad morze pociągiem mamy z Krakowa do Świnoujścia jakieś 800 km, w zeszłym roku jechaliśmy tylko dziennymi kursami bo akurat grały nam godziny i odjazdu i przyjazdu, czyli 12 h w pociągu w 1 klasie – bardziej komfortowa, tylko 6 miejsc w przedziale i jeszcze nie zdarzyło nam się żeby był pełny. Nawet dość dobrze to zniósł, co prawda jako 4 latek łatwiej było mu zorganizować czas. W tym roku, z racji tego że pozmieniano rozkłady, zdecydowaliśmy się pojechać nocnym pociągiem (15 h!!), oczywiście kuszetek i sypialnianych już nie było więc pozostały tylko miejsca siedzące, z braku wyboru wybraliśmy miejsca w pierwszej klasie, młodego rozłożyliśmy na 2 miejscach a my jakoś na pól siedząco jakoś przekimaliśmy noc. Nikt po wagonie nie krążył, nie zaglądał do przedziałów, oczywiście po za konduktorem :) także całkiem bezpiecznie było. Powrót mieliśmy pociągiem dziennym, w całym wagonie było może 10 osób, a 2 klasa pełna ludzi że na korytarzach nawet siedzieli. Jeden jedyny minus to opóźnienie jakie mieliśmy czyli 45 min, do którego swoje 5 groszy dorzucił pijak leżący na torach, od głowy którego lokomotywa zatrzymała się w odległości 20 cm! Na szczęście nic nikomu się nie stało :)

  • BlackCat_89

    A sprawdź może połączenie Polskim Busem, wiem że ruszają z Gdańska, być może są bezpośrednio do Zakopanego. Mają też przejazdy nocne i po drodze zatrzymują się tylko w kilku miejscach przez co jadą nawet 2-3 razy szybciej niż pociąg i cena jest niższa. Autubusy są z klimatyzacją i toaletą. Bagaże odbiera i wydaje pracownik za okazaniem przydzielonego numerka więc o kradzieży nie ma mowy. Kuszetką pkp raczej bym się bała sama z dzieckiem, znajomemu tak bagaż ukradli, chyba że w sypialnym, ale to cena robi swoje.

  • Dominika W

    My wlasnie zaraz wyruszamy w podróż samochodem w góry. Musimy robić to w nocy, gdy Glut śpi – dla niego lepiej. W dzien by pewnie dał radę, ale jak energiczne dziecko ma usiedzieć 6 godzin?! W styczniu leciwy na miesiąc do Indii, strasznie boje sie parogodzinnego lotu. Na szczęście moze sie przemieszczać. Ale doskonale rozumiem Twoje obawy