MACIERZYŃSTWO

Ja Cię kocham, a Ty śpisz.

Mama Kubusia23 comments232 views

Takie poranki mają miejsce co raz częściej. Budzi mnie hałas za oknem i spadające na moją twarz promienie słońca. Delikatnie odsuwam dłonie wtulonego we mnie Kuby i wstaję. Jednak zanim podniosę głowę uśmiecham się do siebie i czuję, jak ogarnia mnie fala ciepła. Obserwuję śpiącego Kubę dłuższą chwilę. Z pozoru każdego dnia wygląda tak samo. Te same ręce, stópki, długie rzęsy. Różni się jedynie piżamką i stroną, w którą potargał we śnie włosy. Jednak to tylko pozory. Zmienia się z każdym dniem, dorośleje, staje się co raz bardziej samodzielny.

Mam ogromne szczęście, że mogę być przy nim przez cały ten czas. Nie wszyscy mają to szczęście. Wielu rodziców pracuje do późna mijając się ze swoimi dziećmi. Często nie mówią sobie „dzień dobry„, bo gdy mama wychodzi do pracy jej syn jeszcze słodko śpi. Jeszcze częściej nie mówią „dobranoc„, a ojciec całuje tylko w czoło swoją małą księżniczkę. Delikatnie, by jej nie zbudzić. Dziecko dorasta u boku niani, lub wśród innych maluchów w żłobku. Z rodzicami spędza niedzielę, jeśli się uda. Brakuje mu towarzystwa rodziców, ciepła mamy i silnego ramienia ojca. Rodzice o dziecku wiedzą tyle ile przekaże im niania, czy opiekunka grupy. Czasem do takiej sytuacji dochodzi na wyraźne życzenie rodziców. Nie dlatego, że muszą pracować, by zapewnić dziecku odpowiednie warunki. Powodem jest ślepa pogoń za karierą i pieniądzem, która zawładnęła całym ich życiem. Zamiast miłości oferują drogie prezenty i wycieczki w towarzystwie niani. Nie ma ich nawet w dniu urodzin dziecka, w pracy mają ważne zebranie. Nie potrafią uświadomić sobie tego, że zabawkami i pieniędzmi nie kupią miłości dziecka, które potrzebuje czegoś zupełnie innego.

W internecie natknęłam się kiedyś na niezwykle wzruszającą i dającą do myślenia historię. Synek zapytał taty, ile zarabia w ciągu jednej godziny. Postanawia zbierać pieniądze i gdy niewiele mu brakuje prosi ojca o pienądze. Po wykładzie o wartości pieniądza, pokazuje zebraną kwotę. Chcąc mu ją wręczyć mówi, że uzbierał tyle, ile ojciec zarabia w ciągu godziny i prosi, by następnego dnia wrócił szybciej do domu…

Mimo tego, że jesteśmy z Kubą razem przez cały czas, często słyszy słowa „zaczekaj chwilkę”, „zaraz”, „poczekaj”, „za moment”, „mama tylko coś zrobi”. I czeka, przypominając się co chwilę. Czeka cierpliwie, z nadzieją w oku. W takich sytuacjach po chwili zawsze pukam się w głowę, gdyż uświadam sobie, że czasem zachowuję się jak rodzice, o których przed chwilą wspomniałam. Oferuję Kubie drogie zabawki, ubrania i gadżety, a tym samym odbieram mu czas, który moglibyśmy spędzić razem.

Dziecko dorasta szybko. Potrzebuje nas teraz, nie za chwilę. Za chwilę podąży własną ścieżką i poproszony o odwiedziny w rodzinnym domu odpowie nam „nie mam czasu”. Nie okaże miłości swoim dzieciom, bo w dzieciństwie nie dostało jej od nas. Nie okazaliśmy mu jej, bo byliśmy zbyt zajęci. Pracą, pieniędzmi, sobą. Weźmie z nas przykład.

Zatrzymaj się na chwilę. Usiądź. Posłuchaj, co do powiedzenia ma Twoje dziecko. Zobacz to, co chce Ci pokazać. Nie odkładaj tego na „za chwilę”.  Tej chwili może nie być..

  • Zuza

    Podobnymi myślami katuję się przez ostatnie dni… Pamiętam, że oglądałam kiedyś film (niestety zapomniałasm tytułu), w którym właśnie rodzice całe dnie w pogoni za pieniądzem, a dziecko z nianią… Wtedy nie małam jeszcze mojej Klaudii i nie do końca potrafiłam wczuć się w sytuację…

  • Anonimowy

    Nie rozumiem co takiego możesz mieć doroby siedząc w domu, że każesz Kubie na cokolwiek czekać. Kpina jakaś!

    • Anonimowy

      do roboty

    • mamamichasia

      Kpina jakas to Twoj komentarz!
      Sama tez na codzien jestem w domu z 2 letnim synkiem i czasami tez musi uslyszec slowo „”zaczekaj””
      .Bo przeciez musimy ugotowac obiad czy zrovic pranie…to jest nieuniknione.
      Zgadzam sie z tym ze powinnismy poswiecac dzieciom i bliskim duzo uwagi i czasu, bo tak jak Karolina napisala, nie wiemy co bedzie jutro…
      Jutro moze byc za pozno.
      Dziekuje Ci za ten tekst.

    • Antyterrorystka

      Jasne w domu się siedzi i ładnie wygląda a wszystko robi się samo…my matki mamy taką czarodziejską różdżkę i czary mary…same się zmywają gary…

    • Czarodziejska różdżka to niiiiiiiiiiiiiiic. Mamy służące. :D

    • Antyterrorystka

      Głupio mi się było przyznać, że mam służącą…bezrobotna jestem i taki luksus mi się trafił :P zaraz mnie zjedzą :D

  • Ty to już troche przesadzasz. To że dziecko chwile na coś zaczeka to bedzie koniec świata? staniesz się wyrodną matką bo kuba zaczeka az np. zrobisz obiad ? Lepiej tak niż żeby miał cie na każde zawołanie tym samym stając się bardziej rozpieszczonym

  • Ewa

    Rozumiem ze przeżycia dnia dzisiejszego skłoniły cie do takiej a nie innej refleksji Jednak Twoje dziecko będzie żyć długie lata i nie utrudniaj mu tego życia robiąc z niego egocentryka i jedynaka w negatywnym tego słowa znaczeniu

  • Marika

    Wystarczy przeczytać tekst ZE ZROZUMIEM i zrozumieć, że Karola nie miała na myśli „poczekaj”, bo akurat robi obiad, czy sprząta. Ona nie mówi o oddzielaniu czasu na czas na zabawę i czas na obowiązki, a o zupełnie innym zjawisku. Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem!

    • Amelia

      Dokładnie ja tak samo to zrozumiałam, że to „zaczekaj” to nie jest te, że musi coś wykonać co jest konieczne w danej chwili, tylko coś co można odłożyć na potem chociaż by wtedy kiedy dziecko śpi. Doskonale Cię rozumiem Karolina i ten tekst za każdym razem jak go czytam to mnie wzrusza jak dziecko ma inne myślenie od dorosłych i, że to my tak na prawdę utrudniamy sobie dostęp do niego przez ciągłe zaczekaj, jeszcze coś zrobię, zaraz się z Tobą pobawię itd.

    • No to brawa dla Was dziewczyny :)

  • Monika

    właśnie odkładam laptopa :) coś do mnie dotarło :)) Moja córcia ma mnie w ciągu tygodnia bardzo mało. W roku szkolnym chodzi do przedszkola, widzimy się rano mniej więcej godzinę a potem dopiero o 18. Z przedszkola zabierają ją dziadkowie.
    źle mi jest z tym, że mamy dla siebie mało czasu, za mało…. i wiem, że czas szybko ucieka i nigdy nie wrócą te chwile kiedy była malutka…. wróciłam do pracy jak Niunia miała 5 miesięcy i zupełnie nie dlatego, że ważna jest dla mnie kariera, bo nie jest. gdybym miała wybór siedziała bym z chęcią w domu, naprawdę. Pracuję, żebyśmy miały na podstawowe rzeczy… Kurdee!!!! a jak wracam do domu to znów milion rzeczy do zrobienia i za często mówię „zaraz” „nie teraz” „później”… za często …

  • Sara

    Niestety, czasem w pogoni za pieniądzem nie dostrzegamy tego, co ważne…

    Ale tak jak napisałaś. Czym innym jest pracowanie, by utrzymać rodzinę, a czym innym ślepa pogoń za pieniądzem kosztem dziecka…

  • sabina

    a niekturzy widza tylko to ze dziecko nie moze byc zbyt rozpieszczone i ze ty nie powinnas kubie mowic zaczekaj, czy pozniej bo przeciez siedzisz z nim w domu i nie masz nic innego do roboty, owe takie komentarze to kpiny… po przeczytaniu twojego tekstu ludzie powinni sobie uswiadomic ze czas zbyt szybko leci i nie znamy przyszlosci dlatego opiekujmy sie swoimi pociechami…skarbami.

  • Ania

    Heh, śmieszne są te nie które komentarze, no faktycznie my mamy siedzące w domu przecież w sumie nic nie robimy :) tak właściwie leżymy cały dzień z nogami u góry i wszystko samo się robi. :D żałosne. Pytanie czy osoby, które tak piszą nie mają dzieci i obowiązków, czy jest to jakiś nie zrozumiały dla mnie tok myślenia. Moja mysza skończyła w czwartek t roczek i nie wyobrażam sobie wrócić do pracy, nie wiedzę w tym sensu, żeby iść i zarobić tylko na nianię i podróż.. chwilę z Oliwką są bezcenne i z dnia na dzień zadziwia mnie tym co potrafi nowego.. sama jestem nauczycielką, ale małej to żłobka nie oddam :) może to dziwne, ale nie po to decydowałam się na dziecko, żeby teraz nie mieć dla niej czasu. W tak jak piszesz,w Twoim tekście jest tyle prawdy, czasem sama mam wyrzutu, gdy muszę coś zrobić i nie mam czasu na zabawę z małą. Mimo wszystko mam nadzieję, że kiedyś usłyszę od niej KOCHAM CIĘ MAMO!

  • Pingback: ROCZEK! – MAMA KUBUSIA()