GADŻETY DLA DZIECI

Jemy z Tommee Tippee.

Mama Kubusia14 comments255 views

Markę Tommee Tippee znają wszyscy, albo prawie wszyscy, którzy mają dzieci. Pierwszy kubek niekapek Kuby, który przewinął się tutaj na początku mojej przygody z blogowaniem miało logo TT. Niedawno rozpoczęliśmy kolejną przygodę. Co nam z tego wyszło?

Na pierwszy ogień poszedł sportowy bidon. W teorii dla dziecka 36 miesięcy+. Nie zanudzę Was informacjami o materiale, z krórego został wykonany, od tego są inne serwisy. Powiem Wam jednak z ręką na sercu, że jest to jedyny bidon, z którego Kuba sam chce pić. Wszystkie kubeczki z dziubkami, butelki, niekapki i inne cuda- nie mają u niego najmniejszych szans. Do tej pory pił jedynie ze swojego DOIDY, albo kupowałam mu Waterrra z dziubkiem. Bidon Tommee Tippee wygrał wszystko- od razu zdobył zaufanie Kuby.

IMG_20140715_173937

IMG_20140715_173952

IMG_20140715_174007

IMG_20140715_174019

Gumowe łyżeczki? A dlaczego nie? Najwyższy czas, by Kuba powoli próbował jeść sam. Owszem potrafi- zjada kanapki, przekąski, a na widelec nabija sobie makaron. Gorzej z zupami, serkami, kiślami i budyniami. Oj, wybaczcie, skłamałam. Przedwczoraj pięknie sam jadł kisiel- kto śledzi nasz Instagram, ten widział. Łyżeczki Tommee Tippee nieco różnią się od tych, z którymi do tej pory ćwiczyliśmy. Mają bardzo długie uchwyty i miękką końcówkę. Nie są spore, a mimo to- bardzo pojemne. Kubie podeszły- gdy tylko otworzyliśmy opakowanie, dał mi do zrozumienia, że chce nimi jeść. I jadł, obiad- poszło mu naprawdę nieźle.

IMG_20140715_174822

IMG_20140715_174824

IMG_20140715_174829

IMG_20140715_174832

IMG_20140715_174834

IMG_20140715_175006

IMG_20140715_175008_1

 

O pojemnikach na przekąski słyszałam wiele. Sama byłam kiedyś właścielką jedno z nich, jednak szybko zamienił się w jedną z zabawek Kuby. Marzyło mi się pudełeczko, w którym schowam przykładowo pokroje jabłko, czy banana. Pudełko, które zabierzemy na dwór bez strachu o to, że owoce nam się uduszą. Pojemnik Tommee Tippee różni się od tradycyjnych tym, że nie jest zamykany pokrywką. Kuba bez problemu wyciągnął z niego winogrona. Niestety na dworze, użyliśmy go raz, zanim Kuba tak bardzo się pochorował, więc nie mam dla Was typowych zdjęć z użytkowania. W domu Kuba wolał po prostu otwierać pudełeczko.

IMG_20140724_090836

Jestem zaskoczona, naprawdę. Nie wierzyłam, że jakikolwiek bidon zaspokoi potrzeby Kuby, który w tej kwestii jest naprawdę wybredny, o czym nie raz już Wam opowiadałam. Łyżeczki są naprawdę świetne- sugerowałabym stworzyć widelce na tej samej zasadzie! :) Pojemnik na przekąski posłuży nam zapewne jeszcze nie raz, gdy tylko Kuba wyzdrowieje. Zarówno on jak i bidon pojadą z nami na wakacje! :)

IMG_20140715_175651

IMG_20140715_175720_1

IMG_20140715_204914

 

I tak się zastanawiam- jak u Was wygląda samodzielne jedzenie maluchów? Nie mówię o mięsku i daniach „suchych”, które można nabić na widelec. Bardziej zależy mi na zdobyciu wiedzy w zakresie samodzielnych prób jedzenia zupy. Bardzo brudno? ;)

  • Początku z zupą u nas były masakryczne, wszystko wokół ubrudzone ale z czasem opanowała jedzenie zupy łyżeczka i teraz pięknie je. A bidon z TT jest rewelacyjny mieliśmy taki ale niestety zgubiliśmy na spacerze, teraz mamy inny.

  • Celina Aga La

    Moja Mala ma 7 miesiecy a ja daje jej lyzke i te papki sama sobie w buzi umieszcza, znaczy jakies 10 procent moze tam trafi hehehehe komedia :) generalnie cala kuchnia syf :P
    Aaa, Kuba wcina golabki ?!
    Taki maly Chlopczyk a talerz miesiwa ! :D Prawdziwy Facet :)

  • Mój synek je sam posiłki stałe+ ser czy budyń… zupy nie ogarnia :D

  • Antyterrorystka

    TT uwielbiamy, mamy gadżety, które są super. Większość jest prezentem, niektóre jednak matka kupiła sama ( na allegro sprowadzane z Anglii, bo taniej było…koszt butelki w sklepie 30 zł. w internecie 10 zł.) Fajna jest magiczna mata pod miseczki , jednak psuje tylko do gadżetów tej firmy oraz do zwykłych dużych talerzy:) miseczka nie przewraca się nie ucieka dziecku. Łyżeczki też uważam za rewelacyjne, a kubki niekapki tylko tej firmy Młoda akceptowała…
    Karolina na marginesie za dużo na talerz nałożyłaś…zaraz odezwą się, ze się chwalisz:) nie jest to żaden atak z mojej strony :) pozdrawiam

    • Ale dlaczego za dużo? :D To przecież jeden gołąbeczek tylko.

    • Antyterrorystka

      Ja się nie czepiam broń Boże ale jak wiadomo hejterów nie brakuje:P gołąbka to ja bym sobie też zjadła ale robić mi się nie chce:)

  • Z moim Bubkiem dopiero zaczynamy przygodę z jedzeniem, uczymy się nowych smaków i utrzymać przecierki w buzi :D ale mimo to z Tommee Tippee już styczność mieliśmy.. Co prawda z butelka (Easy Vent) z której nie do końca byłam zadowolona ponieważ mleko leciało każdą stroną.. No ale.. Pracowałam jako opiekunka i powiem że jestem pod wrażeniem umiejętnościami Kubusia co do samodzielnego jedzenia ponieważ ja opiekowałam się 2 latkom która wcale nie miała ochoty jeść samodzielnie. Jej rodzice szukali różnych sposobów.. kolorowe łyżeczki.. talerzyki z ulubionymi postaciami z bajek.. kolorowe bidony.. no cuda nie widy i wszystko to działało na krótki czas. Po długim kombinowaniu w końcu udało mi się znaleźć na jedzenie sposób.. Po prostu dałam jej tz. „wolną rękę” :) tak długo dzióbała.. pomagała sobie na początku rączką.. Nie powiem jedzenie było wszędzie – na dziecku.., na stole, na podłodze, na krześle, na ścianie :D -Wiem że nie u każdego tak jest.. ale są osoby które boją się że dziecko się ubrudzi.. kuchnia będzie brudna..itd. Ale ten sposób był dla niej najlepszy.. Nie dość że miała zabawę przy samodzielnym wcinaniu to jeszcze po zawsze pomagała mi „sprzątać” :) A z zupami.. Na początku jej zupki rozgniatałam – nie tak całkiem w papkę tylko tak żeby łatwiej jej było nabrać cokolwiek na łyżeczkę (Najtrudniej jest z rosołem z makaronem, ale ucinałam jak najmniejsze niteczki i było łatwiej :)) . I tak po 3 miesiącach Malec wcinał ładnie sam :) Wszystko przychodzi z czasem a dobre nastawienie to tylko plus :)

  • BlackCat

    Dzieci są naprawdę różne pod tym względem, ale rodzice też. Ja jestem nianią ale sporo już widziałam, np. dziewczynka w wieku mniej więcej Kuby, która jest mega samodzielna, a przynajmniej taka chce być. Jak mama ją ubiera to potrafi zdjąć wszystko i ubrać jeszcze raz sama (wychodzi całkiem nieźle:) tak samo z jedzeniem, wszystko chce jeść sama, zupę też. To nic, że trochę porozlewa, ale ta duma w jej oczach, jak jej coś wyjdzie, bezcenna:)
    Drugi przypadek, dziewczynka ponad 3,5-letnia, przyzwyczajona, że rodzice wszystko zrobią za nią, ubiorą, nakarmią, przyniosą coś itp. Nie chciała nawet próbować zrobić coś sama, bo wiedziała, że tak wygodniej. Mama nawet kanapki czy owoce podawała jej do ust (mówiąc, że tak będzie szybciej i się nie ubrudzi). Dopiero pod moją opieką to się zmieniło. Tłumaczyłam małej, że jej nie będę karmić i ma próbować jeść sama (oczywiście różne były argumenty, wygrał chyba ten, że w przedszkolu nie będzie mamy, która będzie karmić). Nagle okazało się, że ona dużo potrafi i często z uśmiechem podchodzi do jedzenia. Przy mnie dopiero nauczyła się jeść zupę sama, mama jej na to nie pozwalała. W efekcie przy rodzicach bunt małej trwał jeszcze wiele miesięcy.

    • Nie pozwalała?! :O

    • BlackCat

      No niestety, mała często mówiła mi, że mama nie daje jej samej zjeść zupy bo porozlewa. Jak pytałam mamy to mówiła, że jak ją karmi to jest szybciej i że nie ma cierpliwości do sprzątania po tym. W ogóle miałam wrażenie, że ona za mało czasu poświęcała swojemu dziecku :( Jak się tak zastanowić to być może dziecko się przy nich buntowało bo chciało zwrócić na siebie ich uwagę.