MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Przesiąknięta.

Mama Kubusia20 comments201 views

Sobota, kilka minut po północy. Leżę na łóżku i wpatruję się w magiczne światełka. Spoglądanie na nie napawa mnie wewnętrznym spokojem i niewidzialnym dla oczu ciepłem. Pozwala mi zapomnieć o pędzie mijającego dnia. Obracam głowę w lewo, by zobaczyć największy skarb jaki mam. Śpi, tak słodko śpi. Otwarte okno zza którego wydobywają się dźwięki okolicznych imprez. Słyszę każdą piosenkę- słowo w słowo, nuta w nutę… Ale przecież go nie zamknę, za gorąco. Mi też, wewnętrznie.

 

Nie lubię narzekać publicznie i nie mam zamiaru tego robić. I mimo tego, że czasem warto popsioczyć sobie pod nosem, nigdy nie wychodzi z tego nic dobrego. Podcinamy sobie skrzydła i zniechęcamy innych do siebie. Ludzie nie lubią słuchać narzekania. Marudzenie to taki wirus, gorszy od ziewania i łatwiej się nim zarazić. Sporo ostatnio bezsensownych intryg i zgrzytów. Gdzie się nie obrócę- ktoś ma jakiś problem. Niekiedy są one tak absurdalne, że mam ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść. Ostatnie wydarzenia wywołały we mnie ostatecznie efekt zniechęcenia do wszystkiego i wszystkich. Nie chcę tego chłonąć. Nie chcę napawać się złością, karmić chamstwem.

Chcę otaczać się pozytywnymi ludźmi. Chcę spędzać czas w pozytywnych miejscach. Wbrew pozorom to wcale nie takie łatwe. Chciałabym odpocząć. Zrobić sobie urlop w towarzystwie Kuby od wszystkiego i wszystkich. Cieszyć się tym, że mamy siebie. I tak się stanie, muszę jeszcze poczekać jakiś miesiąc. I czekam, z ogromną niecierpliwością. Monika też czeka, czekamy obie.

Sporo się u nas ostatnio dzieje. Najpierw wymyślony przeze mnie remont pokoju, który wyssał ze mnie większość energii. Teraz organizacja urodzin Kuby. Za niecały tydzień moje urodziny, skończę 25 lat. Ćwierćwiecze. Brzmi naprawdę okrutnie, więc nie chcę o tym myśleć. Płaczliwy post przygotuję na osiemnastego lipca. Z pogody korzystamy na tyle, na ile to możliwe. Są dni, które spędzamy po za domem niemal od rana do wieczora. Są takie, kiedy wychodzimy jedynie do sklepu, bo mam lenia i nic mi się nie chce, więc pół dnia siedzimy w bazie z koców na balkonie.

Jedynym czego nie odpuszczam są spacery późnym wieczorem. Od jakiegoś czasu do domu wracamy kilkanaście minut po dwudziestej drugiej. W tym samym czasie rówieśnicy Kuby przekładają się już z boku na bok. Kuba zasypia przed północą, wstaje o ósmej rano, w ciągu dnia jedna drzemka. Nie zamierzam tego zmieniać, jeszcze nie. Niektóre znajome z niedowierzaniem w oczach słuchają opowieści o naszych wieczornych spacerach. No bo jak to tak, sama, z dzieckiem? Przecież ciemno się już robi, a dziecko musi spać o tej porze. A gówno prawda, nie musi. Ewentualnie może, ale nie chce, więc nie będzie.
Lubię te wieczorne wyjścia. Ubieramy się cieplej, zabieramy przekąski i picie sadzam Bubiego w wózku, jedziemy. Spacerujemy w ciszy, lub rozmawiając o niczym. Mijamy ludzi, którzy uśmiechają się do nas z daleka, co często wprowadza mnie w zakłopotanie i czego powodu nie potrafię zrozumieć. Czasem kupujemy sobie suchego gofra, którego na pół zjadamy w drodze, lub siadamy sobie na ławce pod jakimś drzewem. Mijamy fontanny, mijamy pociągi, setki samochodów. Wszyscy gdzieś się spieszą. My nie, nie musimy. Co wieczór przyjeżdżamy pod szybę sklepu zoologicznego, w której Kuba z radością obserwuje królika i szynszylę. Oboje skaczą, gdy podchodzimy. Przychodzimy codziennie, od kilku dni, Kuba sam o to prosi. Nie potrafię odmówić mu tej przyjemności. I wiecie co? Kiedy podrośnie, kupię mu królika. Sama miałam kiedyś białego futrzaka. Jednak z powodu przeprowadzki oddałam go koleżance. Żałuję do dziś.

Dziwne myśli dopadają mnie czasem, gdy mijamy moich starych znajomych. Oni nadal siedzą na ławce z piwem w ręku szukając sensu w życiu. Nie muszą robić nic, więc nic nie robią i nikt ich za to nie karci. Robią co chcą, gdzie chcą i kiedy chcą. Żyją z dnia na dzień nie przejmując się niczym. Zupełnie jak ja przed laty. Ale wiecie co? Za nic nie chciałabym wrócić do tamtych czasów. Nie zamieniłabym macierzyństwa na nic, to w roli matki czuję się najlepiej. To teraz się spełniam i jestem szczęśliwa. Mam dla kogo żyć, dla kogo czynić świat lepszym.

Kuba z dnia na dzień staje się co raz bardziej kontaktowy. Mówi przez cały czas i zdecydowaną większość słów rozumiem. Z zapałem łapie nowości i powtarza je dumnie w kółko. Od dłuższego czasu nie było już sytuacji, w której nie wiedziałabym, co ma na myśli. Rozumiem go bez słów. Wystarczy, że spojrzy mi w oczy i poprzedzi to słowem „Mamo!”. I chociaż niektórym wydaje się to dziwne- pytam go o zdanie. Pytam go, którą koszulkę chciałby założyć, w którą stronę pójść na spacerze, gdy idziemy sami. Pozwalam mu decydować o tym co pije, co raz częściej co je. Sam wybiera sobie owoce. Ostatni czasy na przykład znudził się truskawkami, za to arbuza chłonie w sporych ilościach.

Cieszę się, że go mam.

I właśnie dla niego muszę odpocząć. Od wszystkiego, wszystkich. Ten weekend będzie nasz. Jestem przesiąknięta. Sytuacjami, emocjami. Dwa dni komfortu psychicznego, spokoju, czasu razem. I przysięgam, że zniszczę tego, kto nam ten spokój zakłóci (nie bierzcie tego dosłownie, chociaż chwilka, może…?).
Życzę Wam, abyście i Wy odnaleźli wewnętrzny spokój. Z nim dużo łatwiej budzić się rano.

  • brawo tak trzymać :) My od jutra mamy z Robalkiem tydzień w całości dla Nas…jedziemy do dziadków na wieś odpocząć :)

  • Marika

    Karola, uwielbiam tutaj zaglądać. Bije od Ciebie ogromny optymizm, mimo, że mogłabyś usiąść i użalać się nad sobą. Walczysz o każdy dzień i starasz się czynić życie swoje i Kuby lepszym. Podziwiam Cię za to, nie wiem czy sama miałabym na to siłę będąc samodzielną mamą. Odpoczywajcie! Należy Wam się! :)

  • natalia

    Ty 18 lipca będziesz rozpaczać nad swoim ćwierćwieczem, a ja nad roczkiem syna :D

    • Ja nad roczkiem Kuby też rozpaczałam. :D Za szybko chlera ten czas leci… :D

  • www.dwapluscztery.pl

    Oooo a myślałam, że tylko my potrafimy spacerować z dzieciakami tak późno :-D jak dla mnie rewelacja. Bawcie się dobrze w weekend. Miłego wypoczynku u boku najważniejszego mężczyzny w życiu :-)

    • :) Wieczorne spacery są super! Nadal ciepło, ale ciemniej, co daje fajny klimacik. :)

  • Kochana ćwierćwiecze, mnie w październiku czeka zmiana kodu ;/
    a tak poza tym Ty i Kubuś jesteście najważniejsi,a reszta nieistotne tło.. bez którego często lepiej się funkcjonuje.

    Mega Mama , Mega Kuba – tak trzymać <3

  • ojj tak, też czekam na ten sierpień. i nawet kombinuje jakby tu zadziałać, żebym nawet w nocy nie musiała pracować:) komputer oczywiście jedzie z nami, ale ma jechać dla przyjemności;)

  • Bardzo podoba mi się Twoje podejście do życia. Jest bardzo zbliżone do mojego i myślę że moglybyśmy się bez problemu dogadać

  • Joanna Darznik

    Ja tez nie lubie marudzenia i narzekania,a szczegolnie nie lubie jak ktos probuje mi cos nażucać,nie nawidze slowa „powinnas”(o którym pisałas we wczesniejszym poscie) które czesto słyszy sie od innych matek,np powinnas ograniczyc karmienie piersią,ja znam swoje dziecko najlepiej i najlepiej wiem co jest dla niego najlepsze!!Tak jak Ty ze spacerami wieczornymi…Nie rozumiem ludzi którzy wtracaja sie w to co robimy,jedno wiem albo nam zazdroszczą albo na tyle mają nudne życie ze zajmują sie życiem innych!!Tyle na ten temat.

  • Zosia

    Oo, ciekawa jestem dokąd jedziecie! :-)

  • Ewelina A

    I ja marze o takim weekendzie… Tygodniowe wakacje na wybrzeżu zamieniły się w mogą czarna rozpacz … :/ ryczec mi się chce i mimo,że kocham morze cieszę się ze wracam do domu i zastanawiam się czy chce żeby jeszcze był moim.tak z tych wakacji nie mamy żadnego zdjęcia – wspólnego :/ tydzień fochow robienia na złość a ja przed matka świecić muszę.Nie unosze …gdyby jeszcze tak dwa dni tutaj i jestem przegrana i wykończona nie tylko fizycznie a psychicznie. Wakacje życia …

    • Oj, nie brzmi to nazbyt optymistycznie… Cokolwiek się stało- życzę dużo siły! :(