MATKA TEŻ CZŁOWIEK

But with that Moon in the Sky…

Mama Kubusia25 comments266 views

…Who wants to be alone?

Mówi się, że człowiek jest gatunkiem stadnym, który potrzebuje innych ludzi, by móc egzystować. Z pewnością nie chodzi tu o zależność przeciętnego Kowalskiego od piekarza, bo tylko on jest w stanie upiec mu świeże bułki na śniadanie. Potrzebujemy innych, ich towarzystwa, rozmowy, uśmiechu. A wszystko po to, by żyć, nie egzystować.

Odkąd na świecie pojawił się Kuba stopniowo zaczęłam odsuwać się od ludzi. Niby nie było to celowe, wychodziło tak mimochodem. Mało czasu, inny światopogląd. Nie miałam ochoty jak wcześniej opowiadać wszystkim znajomym dookoła o tym, co u mnie słychać i jak zmieniło się moje życie odkąd mam Kubę. Nie chciałam opowiadać o mnożących się wtedy problemach osobistych i pieluchach, bo przecież nic innego się wtedy nie działo. Stopniowo, świadomie przekreślałam grubą kreską wszystkie znajomości. Zostawiłam sobie trzy najbliższe koleżanki i byłam z tego powodu zadowolona. Było mi dobrze, bo miałam wokół siebie wyłącznie tych, którym ufałam.

I tak sobie żyłam, żyliśmy oboje, szczęśliwi wśród osób, które nas kochają. Z czasem zaczęłam jednak odczuwać niedosyt, wciąż czegoś mi brakowało. Bynajmniej jednak nie faceta, to ostatnia rzecz, o której myślałam. Nie chciałam sobie nawet wyobrażać nikogo u naszego boku, na samą myśl o życiu w trójkę dostawałam dreszczy. Dosłownie. Nie wynikało to jednak z egoizmu, a spowodowane było zwyczajnym strachem. Strachem przed tym, że historia zatoczyło koło i znów ktoś zniszczy wszystko to, co tak ciężko i długo budowałam. Zniszczy mnie.

Codziennie spacerujmy z Kubą do późnego wieczora. Odwiedzamy nasze ulubione miejsca, takie jak chociażby fontanna, która nocą świeci w kilku kolorach; czy wystawa sklepu zoologicznego, gdzie Kuba uśmiecha się od ucha do ucha na widok królika i szynszyli. Mijamy stację kolejową, gdzie Kuba wypatruje pociągów. Sadzam go na tygryska, wrzucam dwa złote i widzę, jak niewiele kosztuje radość. Kilka razy odwiedzamy moją mamę w pracy, bo chyba to cieszy Kubę najbardziej. I obowiązkowa bułka, najsmaczniejsza na dworze.

Mijamy też rodziny z dziećmi, pary. I właśnie wtedy zaczynam czuć się dziwnie. Uświadamiam sobie, że miło byłoby czasem usiąść i porozmawiać z kimś o podobnym światopoglądzie. Po prostu posiedzieć przed telewizorem i z miską popcornu obejrzeć film. Przytulić się i zasnąć. Tak po prostu. Bez marudzenia, bez słów, bez ściany, która urosła pod wpływem setek kłamstw. Bez niedomówień i dziwnych konspiracji. Po prostu.

Z drugiej strony tak świetnie nam razem. Idealnie.

Z każdym dniem odczuwam co raz większą potrzebę totalnego odmienienia naszego życia. Marzy mi się własne mieszkanie, nawet w bloku i chwila spokoju. Sama niestety nie jestem w stanie tego zrobić.

Minione prawie osiem miesięcy było najlepszym okresem w naszym wspólnym życiu od dawna. Wszystko powoli zaczyna się układać, mieć ręce i nogi, po prostu jakoś wyglądać. Więcej możemy, więc robimy.

Postanowiłam sobie dać rok czasu. Nie wiem dokładnie na co, może na to, by zebrać wszystko do kupy i pójść własną drogą, wymarzoną drogą. Rok czasu na to, by ściślej określić swoje marzenia, ukierunkować cele. Rok czasu na to, by znaleźć się w tym miejscu, w którym chciałabym się znaleźć, a którego położenia jeszcze nie znam.

Rok czasu, chyba damy radę, co? :)

 

*źródło zdjęcia: dziennik.pl
  • Każdy czasami tego potrzebuje :-*

  • Marika

    Kochana, cokolwiek sobie nie założysz- na pewno odniesiesz sukces i tego jestem pewna. Widzę to po tym, jak bardzo zmieniło się Wasze życie w przeciągu ostatniego roku. Oczywiście na mega wielki plus.
    Jesteś silna i masz przy sobie wspaniałego, małego mężczyznę i wierzę, że oboje będziecie szczęśliwi tak bardzo, jak na to zasługujecie.
    Ściskam. :*

  • Aga

    Ja też po urodzeniu Nikolki odsunęłam od nas wszystkich znajomych i zostawiłam sobie dwie koleżanki. No i kumpla, ale on jest gejem, to prawie tak jak koleżanka. :)))
    Jednak ja tego nie żałuję. Mam w nich ogromne wsparcie, mam fantastycznego męża i cudowną córeczkę.

  • Marysia

    A ja z kolei zazdroszczę Wam tych wieczornych spacerów, naprawdę. Mój mały zasypia już po dziewiętnastej i niby fajnie, bo mamy z mężem dla siebie sporo czasu, jednak fajnie byłoby właśnie zabrać gdzieś Kamilka i pokazać mu jak miasto wygląda nocą. :)

    • Z grzeczności nie zaprzeczę, świetna sprawa! :) Miasto po zmroku wygląda zupełnie inaczej.

  • Nie znasz dnia ani godziny…kiedy spełniają się marzenia…wszystko się ułoży tak jak chcesz:) 3mam kciuki :)mocno

  • kasia

    Haha, moja curcia tez ma faze na zoologiczny

  • Zuza

    Karola, to jest WASZ rok. Tak jak pisałaś na początku stycznia, pamiętasz? Założyłaś sobie, że odniesiesz sukces i zaczniesz spełniać marzenia. Czy tak właśnie nie jest?

  • Sylwia

    Masz jakieś konkretne marzenie w powietrzu, czy po prostu masz na myśli szczęście wynikające ze spełniania i satysfakcji z tego co się w życiu robi?

  • Xxxxxx

    Musisz sobie zadać jedno zajebiście ważne pytanie: CO LUBISZ W ŻYCIU ROBIĆ? :)

  • Anka

    Dlaczego zawsze publikujesz w nocy?

    • To chyba logiczne, że w ciągu dnia czas poświęca Kubusiowi, a pisze kiedy On zasypia :-)

    • Dokładnie. :)
      Gdybym publikowała w środku dnia, spytałabyś zapewne dlaczego publikuję w środku dnia, zamiast poświęcić czas Kubie. :)

  • Ewelina A

    Na wszystko przyjdzie czas jak to mówią ;) powodzenia w spełnia i tego co jeszcze nie odgadnieta niewiadome! Spełnienia ;)

  • www.dwapluscztery.pl

    Trzymamy kciuki :) bycie we dwoje też jest chyba fajne jeśli Ty i Kubiś dobrze się z tym czujecie. U nas jest dom pełen ludzi. Czwórka dzieci, mąż, ja… nigdy nie ma ciszy i spokoju. Czasem też chciałabym pójść ze wszystkimi na spokojny spacer..ale to za parę lat :D Pozdrawiamy i trzymamy kciuki za ten rok :)

  • Aga

    Myślę Karolinko (jeśli mogę po imieniu) miłość Cię (Was) odnajdzie w najmniej oczekiwanym momencie :D i wtedy strach, niepewność zniknie :D Trzymam kciuki i pozdrawiam