SINGLE PARENTING

Chciałaś? Wybrałaś?

Mama Kubusia18 comments1047 views

Jaki przykład dasz swojemu dziecku?„, „Powinnaś była dogadać się z jego ojcem dla jego dobra!„, „Nie dacie sobie rady„, „Jak Ty sobie to wyobrażasz?„- te inne całe mnóstwo innych szalonych pytań słyszałam, gdy podjęłam decyzję o samodzielnym macierzyństwie. Wysłuchiwałam setki rad od osób, których tak naprawdę temat w ogóle nie dotyczył. Wtedy współczuli mi wszyscy, klepali mnie po plecach- chociaż tak właściwie nie wiedziałam dlaczego, moja decyzja była świadoma, w pełni przemyślana- nie było mi przykro, nie było mi żal. Jest mi jednak żal dziś, w tym momencie…

Wiele kobiet, które poznałam dzięki blogowaniu uważa, że samotne macierzyństwo podobne jest do macierzyństwa wszystkich kobiet, których mężczyźni wyjeżdżają za granicę w celach zarobkowych. Prawie za każdym razem miałam ochotę się popłakać, ze śmiechu. W praktyce jednak kręciłam głową z niedowierzaniem i mamrotałam sobie pod nosem, głupio się tylko uśmiechając. Jest zasadnicza różnica między takimi matkami. Owszem, z pewnością obie bardzo kochają swoje dzieci. Jednak jedna z nich ma na kogo czekać…

Dziwi mnie ostatnio popularne kruszenie się nad samotnymi matkami. Mimo tego, że sama należę do tego grona nie do końca to rozumiem. Owszem, w pojedynkę jest ciężej, bo obowiązki, które normalnie dzieli na siebie dwóch rodziców przechodzą na jednego z nich. Pamiętam jak kiedyś czytałam na blogu wiele gratulacji w komentarzach, wiele pochwał z racji bycia samodzielną mamą. Zawsze zastanawiałam się jednak, czego mi gratulują? Za co biją mi brawa, skąd te owacje? Przecież nie robię niczego nadzwyczajnego. Jak każda mama kocham swoje dziecko, jak każda mam dbam o moje dziecko. Jak każda mama staję na głowie, by kompletnie niczego mu nie brakowało. Jak każda mam wspieram jego rozwój. Jak każda mama zarabiam, sprzątam, czasem gotuję. Jak każda mama chodzę na plac zabaw. Mam czas na Kubę, mam czas na bloga, mam czas na szycie. Jedynym więc czego ktoś mógłby mi pogratulować jest zdolność świetnej organizacji.

Czy fakt, że nie mam obok siebie faceta sprawia, że powinno mi się stawiać posągi? Że ludzie powinni gratulować mi wszystkiego, czego dokonam, tylko dlatego, że dokonam tego bez wsparcia mężczyzny? Czy ludzie powinni głaskać mnie po głowie tylko dlatego, że wieczorami nie czuję ciepłego, męskiego ramienia w łóżku?

Chciałam? Chciałam.
Wybrałam? Wybrałam.
Mam czego chciałam, mam co wybrałam.
Więc o co chodzi?

Owszem, smutno mi czasem, gdy pomyślę o tym jak to będzie, gdy Kuba pójdzie do szkoły, kiedy zobaczy u rówieśników, że oprócz mamy istnieje jeszcze ktoś taki jak tata. Bo na chwilę obecną tego nie wie, nawet nie zna takiego słowa. Wypowiada słowo „tkato„, albo „ktato„- jednak oznacza to „auto” (samochód). Zastanawiam się czasami jak wytłumaczę mu to, że jego ojciec kompletnie nie jest zainteresowany jego egzystencją odkąd postanowiłam się z nim rozstać. Jak wytłumaczę mu fakt, że jest na tyle ograniczony umysłowo, że nie kocha swojego dziecka? Jak to zrobię? Nie wiem, na pewno jednak znajdę jakiś sposób. Wierzę, że wychowam Kubę na mądrego chłopca, który z czasem wszystko zrozumie.
Nie rozumiem jak niektóre samotne z wyboru mamy mogą mieć pretensje do świata o swoją samotność. O to, że nie mają czasu zjeść, wyjść. Nie rozumiem jak z wyboru samotne mamy mogą narzekać na samotność. Haaaalo- przecież same tego chciałyście. Ja też chciałam, więc nie narzekam. A kiedy mam chwile zwątpienia, przytulam Kubę i idę spać, rano jest lepiej. Musi. Wiem, że jeśli kiedykolwiek jakiemuś mężczyźnie uda się sprawić, że go pokocham… Tfu, że pokochamy go oboje- będzie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie. I tego jestem pewna.

W moich oczach samodzielne macierzyństwo nie jest czymś, za co należy wychwalać pod niebiosa. Owszem, jak wspomniałam- zadanie jest niezwykle ciężkie. Są chwile, że ma się ochotę wyskoczyć przez okno. Czasem masz ochotę zamknąć dziecko na balkonie, a siebie w szafie (proszę, nie bierzcie tego serio!). Życie nie jest bajką, nie zawsze jest usłane różami. Skoro nie podobają Ci się realia samodzielnego macierzyństwa- zawsze możesz wrócić do swojego eks. Zawsze jest jakieś wyjście, zawsze są dwie drogi. Tylko pamiętaj, żeby było dobrze, najpierw trzeba trochę pocierpieć. My etap cierpień mamy już w dużej mierze za sobą i wierzę, że to, co naprawdę najgorsze już za nami.

Przykro mi, że wiele ludzi spogląda na samotne z wyboru matki jak na osoby, którym należy współczuć. Niesamowicie mnie to drażni. Czego ktoś miałby mi współczuć? Szczęścia?

I wiecie co jest najpiękniejsze? Co sprawia, że uśmiecham się każdego dnia? Co sprawia, że chce mi się żyć? Co motywuje mnie do działania i radzenia sobie z problemami?

Kuba.

P1100115

blog grafika — kopia — kopia — kopia

  • Sabina

    Ten tekst to mistrzostwo świata! :)

  • Marysia

    I taką Ciebie lubię! :) Błagam, Karola, nie zmieniaj się nigdy! Rób swoje.

  • Klaudia H.

    Mycha, pięknie to opisałaś. Ja też jestem samodzielną mamą, zostawiłam ojca małej, gdy miała niecały roczek. Początkowo też wszyscy niedowierzali, krytykowali, a potem zaczęło się jak to napisałaś „budowanie pomników”. I też tego nie rozumiem. Bo kurcze same tego chciałyśmy, zresztą, kurde, czy samodzielne macierzyństwo jest jakąś karą? Nawet jakby było najgorzej na świecie, to tak jak napisałaś- mamy motorek napędowy, a są nim nasze dzieci.
    Pozdrawiam Karola, buziaki dla Kubulka.
    Klaudia H.

  • Samotna

    Bardzo podoba mi się ten wpis, mam nadzieję, że otworzy oczy niektórym ludziom i przestaną się nad nami wreszcie litować bez powodu.

  • Samotne matki mają trudniej, nie da się ukryć, ale mimo to, tych szczęśliwych wspólnych chwil jest więcej i mam wrażenie że cieszą jeszcze bardziej :)

  • Karolinka super! Ja jestem dzieckiem wychowanym „bez Taty”, ok, czasami mi było przykro, ale w gruncie rzeczy nic mnie z tego powodu moim zdaniem nie ominęło. Mama spokojnie zastąpiłaby mi z tysiąc pseudo tatusiów, dawała mi miłość, opiekę, wsparcie i wszystko czego potrzebuję tak jak Ty Kubie. Dziś wiele dzieci jest w podobnych sytuacjach więc myślę, że nikt Kubusia nie będzie palcami wytykał (a jakby, to będziemy bić ;pp). Co do stawiania pomników, pewnie słowa wsparcia i otuchy zawsze są fajne, jednak dużo Mam wychowuje dzieci samotnie mając Mężów. W dzisiejszych czasach niestety pogoń za kasą sprawia, że jedno zarabia, a jedno wychowuje. Ja też nie mogę nigdzie wyjść wieczorami, całe dnie jestem sama z Jasiem, ale nie narzekam, bo tak jak mówisz dziecko wszystko wynagradza, wiem, że naszych sytuacji nie da się w żaden sposób porównać. Każda z nas jest Mamą, najlepszą jaką umie :) bez względu na to czy robi to w pojedynkę czy też nie :))

  • Izabella

    To chyba jeden z Twoich lepszych tekstów, serio. :)

  • Amen :) :* dzielna Dziewczynka

  • Anonimowy

    Rozbroiłaś mnie tym tekstem, serio. Oczywiście pozytywnie. Gratuluję, zdrowego podejścia! :)

  • Babcia Kubusia

    I tego się trzymaj Karola. Kubuniek ma cudownie mądrą mamę. W przyszłości na pewno to doceni.

  • super mycha! :) w kobietach jest ta siła ! a raczej w matkach :))) sama wiem coś o tym! ;) ściskamy:*

  • BlackCat

    A ja Ci powiem tak z innego punktu widzenia, że te wszystkie gratulacje i pochwały za Twoją decyzję są zasłużone. Głównie za odwagę i wewnętrzną siłę do tego. Twoje teksty o tym, jak radzisz sobie w pojedynkę na pewno nie jedną samotną mamę podniosły na duchu. Nie każda ma tyle siły i może też stąd ten podziw i pochwały. Tu nie chodzi o to, czy to był świadomy wybór, ale o to, że nie wszystkie mamy wytrzymują w swoim postanowieniu żeby nie wracać do ojca dziecka. Tylko wtedy często wpadają z deszczu pod rynnę (bo samej ciężko ale z facetem jeszcze gorzej). Tym bardziej jeśli facet nie szanuje tego co ma a kobiecie ciężko rozstać się z nim na dobre. Każda ma inny charakter i nie każda potrafi poradzić sobie z taką sytuacją.

    Być może część tych pochwał była właśnie od mam, które same przechodzą podobną sytuację. Możliwe, że akurat przechodzą chwile załamania czy zwątpienia i jesteś dla nich jakąś dodatkową (poza dzieckiem) motywacją i nadzieją (lub przykładem), że w końcu będzie lepiej, że dadzą radę.
    Albo też od osób, które uważają, że właśnie takie dzielenie się doświadczeniami i motywowanie przydałoby się komuś im bliskiemu. Tak jak np. mojej przyjaciółce, która oczywiście ma moje wsparcie, ale nie miała okazji poznać doświadczeń innych samotnych mam, które mimo wszystko dobrze sobie radzą (niestety ona jest na etapie powrotu do faceta, który nie zasługuje na nią i ich córkę).

    Tak więc wg mnie przede wszystkim pochwały, że mówisz o swojej sytuacji otwarcie i dzielisz się doświadczeniami na blogu, są w pełni zasłużone :)

  • Jesteś silną kobietą!!!!

  • Fajnie, że teraz tak mówisz, i mam nadzieję, że pogląd na sprawę Ci się nie zmieni – sama nie miałam nigdy ojca, ale u mnie było jeszcze inaczej – wychowywali mnie dziadkowie, mama pracowała, żeby mnie utrzymać (i chyba jako tako wynagrodzić mi gadżetami brak drugiego rodzica) – widziałam się z nią raz na 2-3 tygodnie. I choć wtedy okazywała mi taką miłość, jaką Ty teraz opisujesz do Kuby, to wiele się zmieniło. Przez to, że było ciężko, moja mama szybciej podupadła na zdrowiu, kompletnie nie łapiemy kontaktu. A ja już nie jestem rozpieszczonym nastolatkiem, tylko studentką ;) Dlatego życzę Ci, żeby u Ciebie nie pojawiła się podobna sytuacja, bo jest to cholernie ciężkie – nie mieć ojca, a do tego prawie nie rozmawiać z matką.

  • Mój mąż wyjechał jakiś czas temu do pracy do Niemiec. Decyzja była trudna, ale nasza wspólna. Wiadomo, że jest inaczej teraz, kiedy przyjeżdża tylko na weekendy, ale nigdy nie pomyślałabym, by porównywać swoja sytuację do sytuacji mam, które w ogóle bez partnera wychowują dziecko. Już sama świadomość tego, że tata jest obecny w życiu dzieci robi wielką różnicę. Są telefony, ciągły kontakt, rozmowy o wychowaniu dzieci nawet na odległość no i pobyty w domu krótsze i dłuższe. Nie ma to nic wspólnego z wychowywaniem dziecka bez taty.
    Zgadzam się z przedmówczyniami, że gratulacje są w dużej mierze słuszne, bo decyzja o samodzielnym macierzyństwie to decyzja odważna i wymagająca od kobiety nie lada jaj, że tak powiem. Na pewno nie jest ci łatwo, ale ważne, że zrobiłaś to, co uważałaś za słuszne. Dacie z Kubą radę!

  • Tekst rewelacja, w końcu coś, co tak naprawdę większość samotnych mam wybiera, też może nie samotne, a samodzielne macierzyństwo wybrała, bywało ciężko, ale co mogę teraz powiedzieć, że jestem cholernie szczęśliwa i tego Wam też życzę :)
    choć idziecie do przodu jak burza !!!
    i róbcie tak dalej !!!

  • Jak bardzo kocham swojego chłopa, tak bardzo dziś Ci zazdroszczę bycia samej, oczywiście tylko na chwilę, ale zazdroszczę :-D Dajesz rade Kobieto :-)

  • Pingback: JAK REAGUJĄ LUDZIE, KIEDY MÓWIĘ, ŻE KUBA NIE MA TATY? – ⚓ MAMA KUBUSIA ⚓()