MACIERZYŃSTWOPARENTING

Nununu!

Mama Kubusia39 comments830 views

-Kubusiu, bo mama zrobi “atyaty”!
-Nununu!

Czym jest klaps?

Klaps jest karą cielesną! A co ma na celu kara cielesna? Zadanie bólu!
Drodzy rodzice nie wiem czy wiecie, ale w świetle naszego, polskiego prawa zadawanie kar cielesnych od 2010 roku jest całkowicie zakazane! W konstytucji istnieje zapis mówiący o tym, że stosowanie kar cielesnych godzi w godność człowieka. Stosowanie kar cielesnych może zakończyć się ograniczeniem, lub pozbawieniem władzy rodzicielskiej.

“Dostawałam klapsy i żyję…”

Najlepszy argument rodziców, którzy stosują kary cielesne wobec swoich dzieci. Ja też dostawałam klapsy, Ty pewnie też. Owszem, nie wyrządziły mi one szczególnej krzywdy, jednak pamiętam jak strasznie źle się z tym czułam. Jak mimowolnie spadało poczucie mojej wartości.
Rodzice bijący dzieci (klaps to bicie!) uważają, że w ten sposób dyscyplinują swoje dzieci. Wiecie co o tym sądzę? Głupota. Tak, głupota. Moim zdaniem klaps i ogólne bicie dzieci jest jedynie oznaką bezsilności rodziców. Matka, czy ojciec nie potrafią rozmawiać z dzieckiem, nie potrafią do niego dotrzeć, nie potrafią wytłumaczyć pewnych rzeczy (lub zwyczajnie im się nie chce), więc uciekają się do tej starej metody, która tak naprawdę nie przynosi niczego dobrego. Brak klapsów nie ma nic wspólnego z bezstresowym wychowaniem. Owszem, dziecko musi wiedzieć co może, a czego nie wolno mu robić. Ale czy jedyną drogą to porozumienia jest bicie? Przemoc rodzi przemoc…

Ostatnio kuzyn zapytał mnie, czy biję Kubę i gdy usłyszał negatywną odpowiedź skwitował tylko “taa… bezstresowe wychowanie”. Później usłyszałam jeszcze parę tekstów o tym, że kiedyś nie robiło się czegoś, bo bało się rodzica, bało się tego, że po prostu dostanie się lanie i perspektywa piekącego tyłka wystarczająco motywująca.
No właśnie, dziecko się BAŁO. Ja nie chcę, by Kuba się mnie bał. Chcę, by wiedział co jest dobre, a co złe. Nie chcę, by robił coś wyłącznie ze strachu przede mną. Chcę by mnie szanował i dlatego robił to, o co go poproszę, lub nie robił tego, czego mu zabronie. Uważam, że strach nie jest dobrym fundamentem relacji między rodzicem, a dzieckiem i w życiu nie pozwolę na to, by na nim opierały się moje relacje z Kubą.

Kuba dostał klapsa RAZ.

I to było o ten jeden raz za dużo. Prawdę mówiąc nie pamiętam już okoliczności, pamiętam jedynie, że brakowało mi argumentów, brakowało mi cierpliwości. Pamiętam, że po chwili prawie popłakałam się razem z nim i przeprosiłam. Tak. Przeprosiłam. Nie dlatego, że jestem złą matką, która wymiękła, tylko dlatego, że szybko zrozumiałam swój błąd. Nie tędy droga.

Nie pozwalam sobie wejść na głowę.

Wytłumaczyłam, że nie wolno bić dzieci, choćby nie wiem co się działo. Wytłumaczyłam również, że Kuba nie może być niegrzeczny.
Teraz “atyaty” Kuba traktuje jako zabawę. Nie do końca sobie zdaje sprawę z tego, czym jest bicie (o ile w ogóle), więc się nie boi. Nie ma czego- klapsów nie dostawał i nie dostanie nigdy. Kiedy więc mówię mu w śmiechu, gdy jest niegrzeczny: “dawaj tyłek, zrobimy atyaty!”, on śmieje się i macha paluszkiem, mówiąc “nununu!”. Zapamiętał, że “aty-aty” to “nununu”. I to mnie cieszy. Czasem mówię mu, że jak będzie niegrzeczny to dostanie “aty-aty” na tyłek. Co robi Kuba? Macha mi palcem na znak “nununu” i z uśmiechem na twarzy mówi: “nie, nie, nie”.

Mój system kar?

Nie, nie klapsy. Nie krzyk. Rozmowa. Tłumaczę do bólu, czasem setki razy. Często nie działa, szczególnie, kiedy Kuba ma gorszy dzień. Co wtedy? Nie odzywam się do niego i nie zwracam na niego uwagi. Czasem jednak krzyknę. Uprzednio informuję go, że jest niegrzeczny i nie może się tak zachowywać. Minuta krzyku, minuta ciszy, po kilku minutach Kuba przychodzi, mówi “Mamo” i puszcza w moim kierunku buziaka, sygnalizując, że przeprasza. Biorę go na ręce, pozwalam dać sobie buziaka i raz jeszcze wyjaśniam, co nie podobało mi się w jego zachowaniu. Czasem milczymy dłużej. Czasem sobie jednak pokrzyczymy. A czasem kładziemy się przytuleni, bez słów, Kuba pije mleczko, a ja oddycham. Pomaga.

PRZEMOC NIE JEST KARĄ.
PRZEMOC JEST OZNAKĄ TWOJEJ BEZSILNOŚCI.
PRZEMOC RODZI PRZEMOC.

 Masz wątpliwości? Proszę:
https://www.youtube.com/watch?v=49C7lu5qCLQ

Obejrzałam filmik kilka razy, za każdym razem z niedowierzaniem i potokiem łez.

 

I powiem wprost. Rodzice bijący swoje dzieci nie są w moich oczach ludźmi.
Na miano człowieka trzeba zasłużyć.

  • Moja Młoda nigdy nie dostała…ale ma takie dziwne jazdy nie wiem skąd to się bierze…przychodzi bije nas i mówi: teraz mama/tata bije Lenkę…tłumaczę jej, że bić nie wolno nikogo…i jakiś czas jest spokój…nikt nie mógł jej tego pokazać ponieważ zawsze jest ze mną a jeśli zostaje z kimś jest to moja mama i na pewno jej nie uderzyła

    • Łoł, to dziwne rzeczywiście.
      Mnie też Kuba próbuje bić, ostatnio co raz częściej. Niby dla zabawy, ale czasem w złości też mu się zdarzy. Ale szybko go zatrzymuję i tłumaczę, że skoro ja go nie biję, to on nie ma prawa bić mnie. Na ogół to wystarczy. :)

  • Też jej tłumaczę…i tłumaczę teraz już jest spokojniej ale był czas, że często mnie biła i za włosy ciągała…płakać mi się chciało z bezsilności…ale jakoś przezyliśmy

    • Ja płakałam z bezsilności jak Kuba mnie gryzł, kiedy był młodszy. Dzięki Bogu się z tego “wyleczył”. :O

  • Kamila Rz.`

    Ja nie widzę niczego złego w klapsach i zdania nie zmienię. Dziecko musi czuć respekt!

    • Respekt czy strach??? To są dwie różne rzeczy…ja tłumaczę, tłumaczę, tłumaczę…i efekty takiego postepowania są…bicie dziecka to wyładowanie swoich emocji na bezbronnym maluchu…kiedyś jednak dorosnie i Ty mozesz być kiedyś osobą, która nie będzie w stanie oddać…nic więc nie stoi na przeszkodzie w biciu niedołężnej staruszki….

    • Kamila Rz.`

      Droga Antyterrorystko, nie mówię o strachu, a o szacunku do rodzica. Jak inaczej postawić dziecku granice, skoro trzy razy powtarzam małej, że nie wolno? A klaps działa, za każdym razem. Dzieci muszą nas słuchać, bo są tylko dziećmi. Tylko. A jak moje dziecko dorośnie, to na pewno mi po dziękuje.
      A Mamie Kubusia chyba mój komentarz się jednak spodobał, skoro nawet nie odpisała. Pewnie brak jej argumentów i wie, że mam rację.

    • Kamilo, daruj sobie. Nie zamierzam wdawać się w dyskuje z kimś o takich poglądach. To tak jakby rozmawiać z biednym o kawiorze. Dziękuję dobranoc.

  • Klaps działa…dziecko się boi widzę, ze nie ma sensu dyskusja…powodzenia życzę…moje dziecko jest szczęśliwe bo nie jest bite

  • Kamila Rz.`

    Żałosne podejście Karolino, spodziewałam się po Tobie czegoś więcej.

  • Jak Ci napiszę, że jesteś po prostu pojebana, to Ci ulży? Bo tak właśnie myślę. A jedynym co tutaj jest żałosne, to Twoje chore podejście to wychowywania dzieci i osobiście bardzo współczuję Twojej córce, że ma taką słabą matkę, która nie potrafi do niej dotrzeć w żaden inny sposób po za biciem.

    • Kamila Rz.`

      Tak od razu mi lepiej.
      A żałosne to Wy jesteście, Wasze dzieci nie będą miały w życiu wartości i granic.
      Zobaczymy za parę lat, kto będzie płakał- ja, czy Wy?

    • A może Twoje dziecko poleje miliony łez w poczuciu strachu i braku świadomości swojej wartości? Nie pomyślałaś o tym? Ach, pewnie nie. Naprawdę daruj sobie już dalsze wypowiedzi, bo z każdą kolejną uświadamiasz mnie w tym, że otaczają mnie idioci.

    • No na pewno nie ja będę płakać jak moje dziecko pójdzie do szkoły ze sladami po biciu i ktoś to zobaczy…bo ja dziecka nie biję…kiedyś jeden klaps nie wystarczy…i pójdzie arsenał cięższego kalibru…mam nadzieję, że ktoś się Twoim przypadkiem zajmie i dziecko za bardzo nie ucierpi

    • Kamila Rz.`

      Haha, cóż za riposta. O dowartościowanie mojej córki się nie martw, poradzi sobie w życiu, nie bój się.

    • Kamilo, martwię się o nią, bo na Ciebie już za późno. :) Żegnam Cię!

    • Kamilo, usunął mi się Twój komentarz, więc dodaję go raz jeszcze:

      “Antyterrorystko, nie będę biła jej tak mocno, oszalałaś? Po za tym, gdy pójdzie do szkoły, to już będzie ogarnięta i klapsy będą zbędne!

      Mamo Kubusia, nie Ty będziesz decydowała o tym, kiedy się pożegnamy.”

      CHCESZ SIĘ ZAŁOŻYĆ, ŻE JA O TYM ZDECYDUJĘ?

    • Karolina wynajmij ochronę :P bo tekst o pozegnaniu się jest jakby groźbą :P

    • Kamila Rz.`

      Chcę. ;)

    • No to patrz. Moje zaklęcie to: “E,e ,e, nie ma Cię”. Pyk. ;)

  • Karolina, uważam, że każdy, ale to absolutnie każdy rodzić powinien przeczytać Twój tekst. U mnie w domu bicia nie było i ja również czegoś takiego nie praktykuję i nie zamierzam. Bicie to oznaka słabości i bezsilności. Tak nie wolno. Nie wolno bić ani dziecka, ani dorosłego… Pozdrawiam, Agnieszka.

    • Dziękuję! :)
      Dokładnie, skoro nauczymy dziecko posłuszeńśtwa poprzez przemoc, to jaką mamy pewność, czy nie zastosuje tej chorej zasady wobec swoich znajomych, zwierząt, a nawet wobec schorowanych rodziców? Bo “skoro mama mnie biła, żebym była grzeczna, to dlaczego ja nie mogę uderzyć jej teraz?”.
      Pozdrawiam. ;)

    • Jak widać po wypowiedzi Kamili mamy żałosne podejście do życia…

    • Wolę mieć chyba jednak żałosne podejście do życia, niż krzywdzić własnego syna. ;)

  • Edukacja w naszym kraju jest daleko w lesie jak widać…Karolina szkoda, że mamy takie żałosne podejście do wychowania dzieci…normalnie cycki mi z pierwszego piętra na glebę opadły

    • Ciesz się, że z pierwszego, moje chciały popełnić samobójstwo skacząc z czwartego, ale przypomniało im się, że będą potrzebne nad ranem Kubie. :)

  • Magdalena Wacławska

    Ja też uważam, że bicie to tylko oznaka bezsilności rodzica. Osobiście mam dwie córeczki i pól dnia spędzamy na zabawie, a drugie na tłumaczeniu czego nie wolno. Nie jestem za biciem, bo również uważam, że przemoc rodzi przemoc…..

  • Karola polewam co pijesz? Trzeba się napić…w końcu ktoś nas uświadomił, że żałosne jesteśmy…nic tylko pić

  • Haha, i kryzys zażegnany ;) Brawo dziewczyny :*

    • Jakoś trzeba sobie radzić, hahaha! :)
      Ok kochane, uciekam spać, pobudka o 7:00 jednak i ruszamy w drogę!
      :)

  • Ja nie chcę dzieci bić, za to Zośka często bije i mnie i inne dzieci. Nie wiem, skąd to wzięła.

    Co do samego bicia. Jeśli ktoś dostawał tylko klapsy, to może to uważać za normalkę. U mnie na klapsach w dzieciństwie się nie skończyło, więc mam co do tego inne opory. Na dodatek to ładuje do człowieka pewną dozę agresji, której ciężko się wyzbyć…

  • Ewa

    Nie daję klapsów mojemu synkowi. Jeśli zrobi coś złego, uderzy mnie, zrobi mi krzywdę to staram się zadziałać na jego empatię. Pokazuję, że mnie boli, że jest mi przykro płaczę albo udaję, że płaczę. Wtedy mały rozumie, że nie powinno się tak robić, bo krzywdzi bliską mu osobę.
    Smutek czy łzy mamy są chyba dla niego najgorszą karą. Najbardziej wychowawczą i prawdziwą.

    Kamilo Rz. współczuję tobie. A jeszcze bardziej twojemu dziecku.

    Mam doskonałe porównanie z autopsji, mojego dzieciństwa. Mój starszy o 5 lat brat niekiedy dostawał lanie. Ja nigdy. Moi rodzice pewnie uważali, że chłopiec od czasu do czasu powinien dostać. Sama nie wiem, nie rozumiem ich podejścia, ale mniejsza o to.
    Mój brat był całe życie niedowartościowany, żył i żyje w kompleksach. Wiedział, że nie ma na kogo liczyć, bo jak mu nie szło w szkole, dostawał jedynkę, to dostawał lanie, zamiast pomocy i pytania “synu, może usiądziemy do tego razem”.

  • Patrycja

    Droga Karolino, bardzo mi się podoba Twój tekst. Ja w dzieciństwie dostawałam klapsy. Mój syn dostał klapsa dwa razy, nie pamiętam teraz dlaczego ale wiem że było mi z tym mega źle. Zmieniłam swoje myślenie i nastawienie i postanowiłam, że już NIGDY tego nie zrobie. Synek bił dzieci, ale wytłumaczyłam mu, że nie wolno i że jak on nie będzie bić dzieci to one też tego nie będą robić i teraz w zabawie z dziećmi synek upomina inne dzieci że nie wolno bić, a jak już ktoś go uderzy to mówi głośno “nie bij mnie” ale nie oddaje. Niestety mamy jeszcze problem z gryzieniem, synek potrafi ugryźć i mnie i dzieci… Jak widzę że chce mnie ugryźć to mówię stanowczo że nie wolno i że będzie mnie boleć, jeśli chodzi o dzieci to po akcji z gryzieniem biorę go na bok i tłumaczę, potem mamy pyta czy może iść przeprosić… Przeprasza, przytula i bawią sie dalej… Bicie to nie rozwiązanie, teraz wiem że rozmowa może wiecej i bardzo się cieszę że to zrozumialam :)

  • Ha, mnie też jakoś ostatnio wzięło na przemyślenia o klapsach. Też się nasłuchałam kilka razy że wiadomo, bicie nie, nigdy w życiu, przemoc, nie ma mowy. Ale klaps? Klapsik? W pampersa? No bo jak inaczej dwulatkowi wytłumaczyć? Przecież nie zrozumie. A klapsa zrozumie, no nie? I moja ulubione, ja dostałam po dupie i wyszłam na ludzi. I ja tu zawsze będę powtarzać, że “mino to” a nie “dzięki temu”! Tak że Autorko zgadzam się z Tobą! Piona! A pani Kamila siejąca zamęt to chyba jakiś troll.

  • Daria

    Mam nadzieję, że komentarze pani bez argumentów są tylko zwykłą prowokacją…. kobieto opanuj się póki jeszcze nie jest za późno i nie zrobiłaś o jeden krok za daleko, którego będziesz żałować do końca życia…