MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Nie mogę go zatrzymać, tak bardzo.

Mama Kubusia13 comments279 views

Każdego dnia próbuję go złapać. Złapać w garść i już nigdy nie wypuścić.
Staram się korzystać z niego najmocniej, najowocniej, całą sobą.
Jest przebiegły, wciąż się wymyka.

Co raz częściej płaczę przez niego wieczorami odczuwając okropny niedosyt.

Kuba budzi każdego poranka, całując mnie w usta, przytulając, lub dla odmiany dotykając mojej twarzy wypowiada najpiękniejsze słowo na świecie- „MAMA„.  Czasem otwieram oczy od razu, pełna energii odwzajemniam buziaka i przytulając go z całych sił mówię mu „dzień dobry kochanie„. Tuląc go w ramionach wiem, że jestem we właściwym miejscu. Czasem leżymy tak długo, nie musimy robić nic, po prostu tkwimy w łóżku, w piżamach. Tulimy się, rozmawiamy, łaskoczemy. Czasem po prostu leżymy, bez słów. Typowa rodzinna sielanka, chwile, których nikt nam nigdy nie odbierze. Naszym jedynym wrogiem w tym momencie jest biegnący czas. Chciałabym móc go zatrzymać. Tak bardzo. Kiedy przed obiadem bawimy się samochodami na podłodze mam ochotę płakać, ze szczęścia. Cudowny uśmiech Kuby wywołuje we mnie falę ogromnego szczęścia, którego w żaden sposób nie jestem w stanie opisać. Przepełnia mnie duma, gdy widzę jak świetnie radzi sobie na placu zabaw, chociaż ja niekiedy odczuwam już stan przed zawałowy. A on? Biegnie, wspina się, skacze, z tym cudownym uśmiechem namalowanym na tej małej twarzy. Widzę, jaką radość sprawiają mu puzzle i inne drewniane układanki. Czasem falę oklasków poprzedzają krzyki wzburzenia, kiedy nie może czegoś dopasować.  Śmiać mi się chce, tak bardzo. Czy można kochać za bardzo?

Mam wiele planów, wiele marzeń. Podstawowym z nich jest zapewnienie nam obojgu wszystkiego, czego potrzebujemy. Priorytet, taka norma, od której nie ma odstępstw. Tak bardzo chcę dać Kubie wszystko to, czego sama nie miałam. Jestem na dobrej drodze. Wolę kupić mu dziesiątą koszulkę, którą ubierze kilka razy, niż sobie buty, których rzeczywiście mi brakuje. Kupuję je, ale później. Chcę łapać z życia jak najwięcej. Tak bardzo. Mój pieprzony perfekcjonizm daje o sobie znać niemal każdego dnia. Wciąż potrzebuję nowości. Nudzę się ubraniami, wnętrzami, czasem ludźmi. To moja największa bolączka, naprawdę. Nie tak dawno remontowałam pokój, kotwice, niebieskości, czerwienie, biele. I co? I już pozbyłam się połowy gadżetów. Znudziły mi się, tak bardzo.

Wiecie, często kłócę się z nim w myślach. Wyzywam go od najgorszych i tak bardzo nienawidzę. Za to co robi. Bezskutecznie próbuję się zemścić, jednocześnie zdając sobie sprawę z góry pewnej porażki. Nie mam szans z nim wygrać, najmniejszych. Nikt nie zdoła go pokonać. Nieważne czy jesteśmy młodzi, starzy, bogaci, czy biegni. Dla wszystkich jest tak samo niesprawiedliwy i nikt nie może go zatrzymać. Chociaż chcielibyśmy, tak bardzo.

Siedzę z uczuciem niedosytu, które ostatnimi czasy potęguje się we mne okropnie. Jest mi mało i chociaż robię dużo, jest mi cholernie przykro, że nie zdołałam zrobić jeszcze więcej. Tak bardzo. Znów przeszkodził m on. Znów wyzywam go w myślach, nienawidzę… Wstaję rano z nadzieją, że uda mi się go przechytrzyć. Wiem, że jestem bez szans, jednak pragnę tego, tak bardzo…

Pragnę zatrzymać go na chwilę. Czasem chciałabym cofnąć go wstecz. Nie mogę.
On nie ma litości, nie liczy się z niczym. Pozostawia w nas okropne uczucie pustki, nawet, gdy wszystko układa się po naszej myśli…

Czasem bijemy pięściami w ścianę. Czasem płaczemy nad jego ulotnością. Rozpamiętujemy to, do czego nie możemy wrócić. A chcielibyśmy, tak bardzo.

 Zamiast chwytać marzenia i zmieniać otaczający na świat na lepsze tkwimy w miejscu. Boimy się zmian, boimy się postawić krok. Jeden krok w przód, który tak wiele może zmienić. Krok, który odmieni nas i wszystko dookoła. Krok, który doda nam pewności siebie i uwolni nas od zmartwień. Tak często cudowne plany, który mogłyby odmienić nasze życie kwitujemy krótkim zdaniem: „dobrze, że za marzenia się nie płaci”. Tak często droga do nieba prowadzi przez piekło.

A on? Cieszy się, tupie nogami z radości.

Czas.
Tak szybko ucieka. Nie mogę go zatrzymać.
Chciałabym, tak bardzo.

Może to ostatnia chwila by zmienić coś na lepsze, zanim znów nas przechytrzy?
Nie zastanawiaj się. Nie wahaj się. Łap marzenia.

3

Miłego weekendu. Może to odpowiedni czas, by postawić krok w stronę marzeń?

  • Dominika Goralska

    Tez go nie lubię bardzo. I cholernik tak szybko leci. Czesto chce zaczynać chwile i tak zostać a tu wielka d..a. Niedawno moja Mela mieściła mi sie na kolanach teraz jak ja położę tzn nie da rady to tylko nogi sie jej zmieszczą. Chciałabym z nią byc 24h na dobę ale chce dla niej jak najlepiej i zeby miała to co chce wiec wróciłam do pracy. Zawsze sie spiesze jak wracam zeby z nią spędzić każda chwile…

    • Buba był tak malutki, że mogłam trzymać go na dłoniach. A teraz… Za niecały miesiąc drugie urodziny. Pieprzony czas…

  • natalia

    ja mam pomysł na to, odłożyłam w czasie kolejne dziecko o 10 lat :P

  • Marlena Pietkiewicz

    Ja często patrzę na moje dzieci i myślę sobie, że przecież kiedyś te małe rączki i stópki będą duże, że za kilkanaście lat nie będzie tego gilgotania, całowania i przytulania, to aż mnie ściska coś w gardle. Też bym chciała zatrzymać czas…

    • Mnie najbardziej boli, że wraz z upływem czasu zniknie ta dziecięca bezpośredniość. :(

  • marlena

    Weź mi nic nie mów… Ostatnio znalazłam ubranka po Franku, takie wiesz od razu po urodzeniu i aż mi łzy zaczęły kapać, bo nie mogłam uwierzyć, że tak szybko to zleciało, bo przecież jeszcze ‚niedawno’ miał te ubranka na sobie..

  • www.dwapluscztery.pl

    Po naszej ostatniej szpitalnej przygodzie łapiemy chwilę garściami. Już nigdy nie będziemy narzekać na marudzenie, brudzenie, bieganie, krzyki…. bo właśnie w szpitalu tak bardzo prosiłam swojego synka żeby biegał, krzyczał i robił to wszystko czego tak bardzo nie lubię. Chwytaj chwilę bo uleci :) Pozdrawiamy serdecznie

  • Czas…on jest ostatnio chyba moją największą życiową zmorą…
    Ciągle nachodzą mnie myśli,że niedługo mój syn stanie się całkiem dorosły,nie będzie już chciał spędzać czas z mamą,tatą tylko z kolegami,nie w domu,a gdzieś poza domem,nie będzie już codziennego przytulania,codziennych wspólnych zabaw czy spacerów…i tak często się zastanawiam,może coś przeoczyłam ? Coś mnie ominęło ? Nie chcę tego,to jest okropne uczucie.
    Ja swojego synka nie posłałam do przedszkola bo mamy aż 15 km.w jedną stronę więc dla mnie to mało opłacalne jest,ale cieszę się na tą myśl bo kolejne dwa lata będzie przy mnie,potem zacznie się zerówka i tak pójdzie moje dziecko w świat,dlatego korzystam z każdej chwili spędzonej razem,delektuje się nią bo czas leci nie ubłaganie :(

  • Smolniuszek

    Czy kiedyś napiszesz coś, po czym nie będę płakała?

  • Malwina

    Jesteś najlepszym motywatorem ever. <3

  • Kasia S.

    Matko, to zdjęcie takie cudowne i ten napis. Sama robiłaś? *____*

  • Wkurzało mnie to ,że muszę kłaść się z Młodą wieczorem do zasypiania…na prawdę byl taki moment…spojrzałam na to z innej strony pewnego dnia- kiedyś powie mamo idź sobie ja śpię sama…łapię chwile, czerpię z nich jak najwięcej bo one tak szybko mijają…