KONKURSYZABAWA

Stacja kolejowa Clemmy Plus, konkurs z TylkoKlocki.

Mama Kubusia44 comments299 views

Pociągi, tory, klocki… Wszystko to, co Kuba uwielbia. A gdyby tak połączyć to w całość?

IMG_20140909_170846

 Ktoś pomyślał, połączył i tak powstała stacja kolejowa Clemmy Plus. Co prawda Kuba ten piękny, gumowy zestaw miał otrzymać dopiero w dniu swoich drugich urodzin, jednak… Sama nie mogłam się powstrzymać i otworzyliśmy doręczone przez kuriera pudełko. Z racji tego, że szczerze uwielbiam bawić się z Kubą samochodami, pociągami i klockami- sporo czasu spędziliśmy przy tej stacji, którą znajdziecie w sklepie przepełnionym klockami: tylkoklocki.pl. Kiedyś już opowiadałam Wam o tym sklepie, przy okazji klocków domino i tych z kolcami, które również mogliście u nas wtedy wygrać.

IMG_20140909_171738

IMG_20140909_171812

IMG_20140909_171837

IMG_20140909_171842

page

Czym jednak różni się stacja kolejowa Clemmy Plus od wszystkich innych dostępnych na rynku? Przede wszystkim tym, że niektóre jej elementy są gumowe, dzięki temu całkowicie bezpiecznie możemy zabrać ją do kąpieli. Producent sugeruje, że ze względu na swój piękny zapach może być często gryziona przez dzieci, jednak prawdę mówiąc- Kuba jeszcze nie spróbował. Podejrzewam jednak, że wszystko przed nami, gdyż ciągle wyrasta nam ostatnia piątka. ;) Atutem samej ciuchci jest włącznik, po wciśnięciu którego pociąg wydaje z siebie charakterystyczne dl lokomotywy „ciuch ciuch”, oraz krótką melodyjkę.

IMG_20140909_171618

IMG_20140909_171635

IMG_20140909_171642_1

IMG_20140909_171902

IMG_20140909_171956

Jak mieliście już okazję się przekonać, zarówno Kuba jak i ja nie należymy do grona szczególnych egoistów, więc i tym razem mamy coś specjalnie dla Was! :)

konkurs tylko klocki

 

Zasady i regulamin konkursu:

1. Konkurs odbywa się na blogu www.mama-kubusia.pl/ i nie jest w żaden sposób powiązany z Facebookiem.

2. Organizatorem konkursu jest Mama Kubusia, sponsorem nagrody Tylkoklocki.pl.

3. Konkurs skierowany jest wyłącznie do pełnoletnich osób posiadających dzieci.

4. Konkurs trwa do poniedziałku, 15 września 2014 roku, do godziny 23:59. NA PLAKAT WKRADŁ SIĘ CHOCHLIK… BAWIMY SIĘ DO 15 WRZEŚNIA! :)

5. Nagrodą w konkursie jest 15-elementowy Park Zabaw, Clemmy Plus.

6. Aby wziąć udział, należy polubić fan page Mamy Kubusia, oraz Tylkoklocki.pl


7. Zadaniem uczestnika jest również polubienie i publiczne udostępnienie plakatu konkursowego (dostępny: TU (klik)).

8. Ostatnim, co musi wykonać uczestnik, jest pozostawienie POD TYM wpisem na blogu odpowiedzi na pytanie: JAKIE JEST TWOJE NAJPIĘKNIEJSZE WSPOMNIENIE Z PLACU ZABAW? Może to być wspomnienie z Waszego dzieciństwa, lub związane z dzieckiem.

9. Odpowiedź należy podpisać imieniem, nazwiskiem, oraz linkiem do profilu na Facebooku (abym mogła zweryfikować punkt szósty i siódmy).

10. Zwycięzca zostanie wyłoniony przeze mnie. Wybiorę najciekawszą z pośród wszystkich nadesłanych wypowiedzi.

11. Wysyłka nagrody odbywa się na koszt organizatora (Tylkoklocki.pl), możliwa jest jednak wyłącznie na terenie Polski.

12. Wyniki zostaną ogłoszone najpóźniej 17 września 2014, na naszym profilu na Facebooku.

IMG_20140909_171956

IMG_20140909_172037_1

IMG_20140909_172339_1

IMG_20140909_172415

IMG_20140909_171917

  • Ola Kiercz

    Kubuś wygląda rewelacyjnie, pociąg też fajny. Niestety nie weźmiemy udziału, Majka już za duża. :)

  • Marika

    Jaki zapach mają te klocki? :D Bo teraz mnie zaintrygowałaś…

  • paula ka

    Wkradł się błąd na plakacie ;) nie do 15.10.2014 ale do 15.09.2014 ;)
    A moim najlepszym wspomnieniem z placu zabaw była taka drewniana beczka na którą się wchodziło i nogami ją obracało taka dzisiejsza bieżnia ;) teraz tego nie ma na placach zabaw :( a szkoda ;) hmmm

    • paula ka

      Na fb jako Paula Ka ;)

    • paula ka

      Nie mogę udostępnić plakatu :(

    • paula ka

      Paulina Kasprzak na fb jako Paula Ka

  • Ania

    Na placu zabaw wiele czasu spędzamy, więc masę miłych wspomnień z tego miejsca mamy, to na placu zabaw synek pierwsze kroki stawiał, to tutaj stawiając pierwszy kroczek wiele radości mi sprawiał, cieszę się, że wówczas mogłam być obok niego, bo dla mamy nie ma nic piękniejszego

    Ania Kowalska
    https://www.facebook.com/ania.kowalska.9461

  • Marlena

    Najpiękniejszą chwilą był pierwszy wypad na plac zabaw z synkiem. Błysk w oczach i nieschodzący uśmiech z malutkiej buzi Franka- coś wspaniałego. Najcudowniejszy z tego wszystkiego był zjazd ze zjeżdżalni, podczas którego Mały tak śmiał się w głos, że aż się zanosił. Wspaniałe i niezapomniane chwile! :)

    https://www.facebook.com/marlena.bereszko

  • Lola

    Jesteśmy na placu zabaw. Mnóstwo dzieci, rodziców, dziadków, niań. Żar z nieba się leje. Dzieciaki siedzą w piaskownicy. Nagle Helena (3 lata) krzyczy na cały głos: – „Idziemy już bo tu jest zbyt mokro i samotnie!” Wszyscy dookoła zaczęli się uśmiechać, a Ta wzięła swoją Młodszą siostrę (1,5 ) za rączkę, dała buziaka i powiedziała do niej bardzo czule -„Mysiu nie płacz, ale musimy już iść”. Wyszły z placu trzymając się razem i co najważniejsze bez płaczu. Siostrzana miłość <3 A ja jak na to patrzyłam to się popłakałam. To było piękne :)

    Karolina Stołowska- Niania dziewczynek https://www.facebook.com/karolinastolowska

  • Ze swojego dzieciństwa niewiele pamiętam żebym bawiła się na placu zabaw,głównie był to trzepak pod blokiem lub podwórko koło domu.Nie mam takowych przepięknych wspomnień choć dzieciństwo miałam fajne.Jednak ponad dwie dekady później na jednym nie pozornym placu zabaw,niczym niewyróżniającym się od innych placów zabaw nasz pierwszy syn,wtedy jeszcze jedyny postawił pierwsze kroki,w sumie dwa bo potem pacnął na pupę :)

  • Martyna K.

    Ja jak niektórzy raczej rzadko bywałam na placach zabaw, a zresztą nie było ich wtedy aż tyle,głównie to były zabawy na podwórkach, mieszkałam na wsi, więc pola, uliczki, itd. Pamiętam nasze ulubione zabawy w podchody, takie prawdziwe, rysowaliśmy na drodze strzałki, albo układaliśmy z gałązek, lub pisaliśmy – ale nie kreda a jakąś cegła znalezioną- zabawa wtedy była super. Tylko jednego razu tak się zapędziliśmy i zabawiliśmy, że zrobiło się ciemno, było nas około 5-6 i druga drużyna nie wiadomo gdzie, i nie mogliśmy znaleźć drogi powrotnej. Ale się wtedy baliśmy, w zasadzie to chyba bardziej o to że rodzice będą krzyczeć i dostaniemy kary :) Takich wspomnień jest kilka. Również jak kapaliśmy się jak byliśmy dziećmi – nie było takich dmuchanych basenów, mam swoje lata – kąpaliśmy się w..bali u sąsiada, to była frajda, ale któregoś razu kolega nie mógł wyjść z takiej bali, i to była dopiero panika. Natomiast najpiękniejsze to jak zawsze wygrywałam w Państwa i miasta, byłam najlepsza i zawsze dumna. A mój synek na placu zabaw przy blokach uczył się chodzić i sam robił babki to była radość ogromna. Cieszę się że teraz jest mnóstwo takich miejsc, że dzieci mają co ze sobą zrobić, i gdzie pójść, i sie rozwijać i bawić. Martyna Kicińska pozdrawiam, a klocki naprawdę są super.
    mój link https://www.facebook.com/martyna.kicinska1?ref=ts&fref=ts

  • Ewelina A

    Najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa – pełen plac zabaw, pełen dzieci ,śmiechów .Gra w klipę i basebal który kulał a mimo to dawał wiele radosci. Nikt nie spieszył grać na komputerze cze na psp. Najważniejsze były zabawy towarzyskie.Podchody,chowanego …wspólne bujanie na wieloosobowych bujawkach ,robienie torów przeszkód… Po co było spieszyc do domu? po nic ;) o tak to wspominam najmilej;)

  • Marzena Puzik, https://www.facebook.com/marzena.puzik

    Najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa hmm. Pierwsza myśl jaka mi się nasuwa to kromy z masłem i z cukrem które mama zawsze szykowała dla mnie, brata i naszych kolegów z którymi spędzaliśmy czas na placu(a, że pochodzę ze wsi to zawsze było ich mnóstwo bo każdy się znał ;) ), to wymyślanie co rusz nowych zabaw, kombinowanie bo to sprawiało największa frajdę :) Karuzela! i to tak na maxa żeby wyjść ” pijanym ” ;) ale teraz teraz przeżywam piękniejsze chwile widząc minę mojego Kubusia zbliżającego się do placu zabaw (takiego już wypasionego nie to co było u nas ) i widzącego to wszystko, widzącego dzieci do których tak strasznie lgnie… to są bezcenne chwile…. piękne chwile…

  • Najpiękniejsze jak i najciekawsze wspomnienie z dzieciństwa, a dokładniej z placu zabaw to nasze wspólne spotkania w piaskownicy. Potrafiliśmy codziennie się spotykać z koleżankami i kolegami w piaskownicy, budowaliśmy domu, tworzyliśmy pola, lasy, łąki. Bardzo kreatywnie spędzaliśmy czas. Zakładaliśmy „rodziny”, każdy miał określoną rolę. Mama piekła pączki z błota, tata siał zboże a dzieci się goniły i opiekowały zwierzątkami (robaczki). AHHH cudowne wspomnienia. Aż miło na serduszku się robi, gdy człowiek sobie to przypomina:)

  • Ja mam jedno najpiękniejsze związane z moim synem. Zawsze kiedy chodziliśmy na plac zabaw interesowały go zjeżdżalnie ale nie wiadomo z jakiego powodu panicznie się ich bał.I rezygnował. Pewnego dnia znów spróbowałam go przekonać. Powiedziałam „chodź, nie bój się. Mama będzie na Ciebie czekać przy końcu zjeżdżalni”. Wątpię, żeby zrozumiał, ale kiwnął głową, więc posadziłam go i poleciałam na koniec tak jak obiecałam. Widziałam, że troszkę się boi. Więc uspokoiłam go, że jestem i złapię go. Uśmiechnął się nieśmiało i siup. Zjechał ! ZJECHAŁ ! Sam. Ja pękałam z dumy a on krzyknął tylko „mama !” i mocno mnie przytulił. Nigdy tego nie zapomnę.

  • MamaLenki ;)

    W pamięci na zawsze zostanie mi nasza pierwsza wizyta na placu zabaw. Mała w pełnym skupieniu siedziała w piaskownicy próbując nasypać piasek do wiaderka. Nagle koło niej chłopiec który nie mógł sobie poradzić z wyjęciem zabawki popłakał się. Lencia nie zdarnie do niego podreptała pogłaskała po główce i otwierając szeroko swoją buźkę chciała dać buziaka. Ta scena rozczuliła mnie ogromnie, spowodowała, że łezka się oku zakręciła.

    Anita Sulima
    https://www.facebook.com/anita.sulima

  • Żona Szakala

    A więc jako,że nie mieliśmy placu zabaw a tylko piaskownice o która walczyli ponad 20lat temu rodzice..:) Pamiętam te gry zabawy ach w „chowanego”,”wykopanego”(z piłka).Jak codziennie rano rozbijalismy namioty na trawie tuż obok a wieczorami je składaliśmy..:D ( i tak całe wakacje)…Jak umawialiśmy się tam z chłopakami z innego osiedla na „randki”.To tam przesiadywalismy całymi wieczorami jako nastolatkowie,rozmawiając o niczym..:D Do dziś dnia jak idę z moim synkiem tamtędy łezka w oku się kręci,bo pomimo moich starań on już takiego zajefajnego dzieciństwa mieć nie będzie..rozmarzylam się..<3

  • Najpiękniejsze wspomnienie z placu zabaw, pamiętam doskonale,,,
    Miałam bardzo niewiele lat,ale czułam się obco w piaskownicy,,,,
    to zapewne zasługa moich rodziców, niezbyt kochająch, ale to wiem dziś,,,,
    dla dziecka to było straszne- poczucie odrzucenia
    a tak same działały pewne moje mechanizmy, wyuczone zachowania,,,
    pamiętam że bawiłam się sama na uboczu i popłakiwałam
    a dzieci podeszły do mnie z zabawkami i zaczęłam być w centrum zabaw, usiadły dookoła mnie,,,
    odtąd czualm się jak równorzędna koleżanka z podworka,nie byłam sama!!! nie czułam się jak odrzutek już,coś drgnęlo,,,,

  • Michalina

    Plac zabaw ma u nas sporo wspomnień. Nie zważając na to, że było on miejscem naszych pierwszych randek. Najpiękniejszym wspomnienie są pierwsze kopniaki mojego synka (jeszcze w brzuszku). Siedziałam na takim bujanym koniku. Strasznie nie chciało mi się wstać z niego żeby iść dalej. Mąż wtedy powiedział „wstawaj a jak nie to Ci kopa w tyłek dam i od razu wystartujesz ” I w tym momencie dostałam kopa. Może nie w tyłek ale był to najpiękniejszy kopniak na świecie. Po wielu latach walki, strat także poczułam co to znaczy kopniak z brzuszka. A żeby było śmieszniej jakieś 4-5 m-c później dokładnie w tym samym miejscu odeszły mi wody :) sentyment do placu zabaw pozostał. Nie wiadomo co jeszcze na tym placu zabaw się wydarzy w przyszłości :)
    Michalina Szeląg https://www.facebook.com/michalina.szelag

  • Anna Wiecińska

    Moje najpiękniejsze wspomnienie z placu zabaw to te które mój 11 miesięczny szkrab postawił pierwsze kroki bo tak bardzo chciał wejść na zjeżdżalnię – to było coś zaskakującego i bardzo wzruszającego ;) Anna Wiecińska

    https://www.facebook.com/anna.wiecinska

  • Magda

    Najpiękniejsze wspomnienie???Kiedy mój dwuletni synek nagle sam zaczął pokonywać różne przeszkody,zjezdzalnianą drabinkę rownoważnię.
    Stało się to zupełnie nagle.Zupełnie nagle też sobie uświadomiłam że moje dziecko uniezależnia się ode mnie

  • Magda

    Najpiękniejsze wspomnienie???Kiedy mój dwuletni synek nagle sam zaczął pokonywać różne przeszkody,zjezdzalnianą drabinkę rownoważnię.
    Stało się to zupełnie nagle.Zupełnie nagle też sobie uświadomiłam że moje dziecko uniezależnia się ode mnie
    Na fejsie Magdu Cyna

  • Wspomnienie z placu zabaw … hmm … najbardziej przychodzi mi do glowy .,. wszystkie chwile z moim synkiem ;)Pierwsze zjazdy … ; ) huśtawki … i te kroczki za nim . .. co chwile sprawdzał czy napewno jest mama .. W takich chwilach widać jak my nie dostrzegamy radośći z malych rzeczy że piasek sie przesypuje . Wiec moje wspomnienie z placu zabaw to czas spedzony z moim synkiem ;) Ponieważ ja nie pamietam ile razy byłam na placu zabaw bo moje dziecinstwo to trzepak ;)) Wioletta Krzyżostaniak. Facebok tak samo ;)

  • dagmara

    Nasze w wspomnienia z placu zabaw wiążą się ze zjeżdżalnią Uwilbialam gdy synekjechał wprost w moje ramiona taki urny a ja czułam się najważniejeża osoba w jego życiu….aż któregoś razu mówi do mnie mama odejdź ja sam…dzieci tak szybko dorastają Adrian ma 2,5 roku ale na szczęście mam jeszcze córkę 15 miesięcy i kampania korzystać z każdego momentu, w którym jestem jeszcze dla niej całym światemZawsze myślałam o innych trudnościach macierzyństwa, ale nie o tym że chwile są tak ulotne, że dziecko szybko dorasta….

  • dagmara

    A chochlik to chyba październik zamiast września, ale może czegoś nie zrozumiałam Facebook Dagmara Pawliczak

  • Nasze kazde wyjscia na plac zabaw są co raz to lepsze , synek bardzo kocha dzieci i zawsze każde zaczepia i chce sie bawić . A nasza najwspanialsza przygoda to ta kiedy znaleźliśmy plac zabaw z duza zjezdzalnia na dwie osoby wtedy z synkiem mogliśmy zjeżdżać razem był zaszokowany a za razem bardzo szczęśliwy bo to był jego pierwszy zjazd … Zachwyt na jego buzi bylo widac bardzo długo… Ta radość… Coś pięknego…
    Oliwia Rozumek

    https://touch.facebook.com/oli.niegorska?ref=bookmark

  • Najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa to wspinaczka po drzewach i wolność ;)

  • Moim najpiękniejszym wspomnieniem jest, gdy mój synek pierwszy raz wszedł po linach na zjeżdzalnie i powiedział Kubuś jest wielki i potrafi wszystko. Wiem, że był to dla niego wielki wyczyn i bardzo ważny. Dlatego pamiętam to do dziś.

  • Mając pięć lat zbudowałam z podwórkowymi przyjaciółmi namiocik z kocyka i kijków przy pomocy rodziców. Bawiliśmy się wtedy w królestwo. W pewnym momencie przyszedł kolega, który był królem trzymając u dołu pokrzywę i powiedział. Jesteś królowo śliczna jak ten kwiat, Wszyscy rodzice buchnęli śmiechem :)

  • agf

    Wszystkie pobyty z moim synkiem na placu zabaw zlewają się w jedno… wspaniałe wspomnienie. Tym bardziej doceniam je teraz, gdy zmuszona byłam wrócić do pracy, a synka widzę 2 godziny dziennie :( Ze wzruszeniem i ciepłem w sercu przypominam sobie jeszcze rok ubiegły – od wiosny do późnego lata spędzaliśmy na pobliskim placu zabaw całe godziny! I choć były momenty, że ten utarty tryb dnia męczył monotonią to każdy promyk słońca na twarzy, każda kolejna babka z piasku i każdy zjazd ze zjeżdżalni wywoływały uśmiech. Och, jakie te wypady na plac zabaw były fantastyczne! :) Prawdą jest to, że ceni się bardziej to, co się utraciło. Mamusiom, które jeszcze mogą tak spędzać z dziećmi całe dnie na drabinkach, zjeżdżalniach, huśtawkach i innych sprzętach na placach zabaw, pragnę uświadomić jak cudownie mają! :)

    Aleksandra Filipowska
    https://www.facebook.com/aleksandra.filipowska.5

  • Sandra Sułek-Mieszczanin

    Hmmm…. tak sobie myślę i myślę o tym placu zabaw i stwierdzam, że było multum takich chwil, które warto wspominać ale jest jedno chyba najzabawniejsze wspomnienie jak dla mnie, a mianowicie:
    9 lat temu gdy moja córka miała jakieś 1,5 roku, był początek wiosny, śniegi już stopniały, słońce zaczynało przygrzewać, a na ziemi… właśnie! co było na ziemi?! Była pokryta brązową trawą z poprzedniego roku, oraz starymi zżółkniętymi, gnijącymi liśćmi, jak to na wiosnę bywa :)
    Córka uwielbia od zawsze plac zabaw tak więc i wtedy z chęcią na taki biegła i co się okazało?! że biedaczka bała się wszystkich tych brązowych, gnijących roślin, które otaczały wszystkie sprzęty na placu zabaw :D jak to dziecko ubzdurała sobie i koniec! Ani rusz! Nie przesunęła się sama nawet na cm :) No ale typ uparty więc mimo wszystko chciała z placu zabaw korzystać :D cóż pozostało matce robić?! Nosiła matka z huśtawki na zjeżdżalnię a to do piasku, a to może jeszcze na drewniany mostek i znowu na huśtawkę! :D
    Taką to wtedy córcia zafundowała mamie siłownię :)
    To chyba najlepsze wspomnienie z placu zabaw :)
    Teraz mój synek skończył roczek i mam nadzieję, że nadchodzącą jesień przeżyjemy bez podobnych ekscesów ;)

    Trzymam mocno kciuki bo synek uwielbia klocki wszelakie, zresztą rodzinne to mamy i na pewno sprawiłyby radość nie tylko jemu ;)
    Pozdrawiam
    Sandra Sułek-Mieszczanin
    https://www.facebook.com/profile.php?id=100000732609472

  • Niestety ja nie pamiętam z dzieciństwa żadnego z placów zabaw, ale jako mama dwóch urwisów staram się zaspokoić potrzeby zabawowe moich synków. Było to cztery lata temu, kiedy to na wakacjach we Władysławowie starszy synek zwiedził wszystkie możliwe place zabaw w mieście . Jednak ta sytuacja miała miejsce w pobliskiej miejscowości Chłapowo, gdzie rozstawiony został przewoźny plac zabaw. Synek był tak zachwycony zjeżdżalniami, tunelami i innymi sprzętami, że czas mijał na takich harcach, jak z bicza trzasnął. Jednak najbardziej dramatyczne przeżycie jakie spotkało mojego synka podczas tych harców było to, iż przeciskając się przez tunel z przeszkodami i nie mogąc wyjść z niego narobił jak to się mówi „w gacie”. Śmiechu było co nie miara. Ale mama, jak zwykle była przezorna i ubezpieczona i „majciochy” na przebranie miała. Chwilka w płatnym kibelku i dalej można było bawić się do upadłego, lub jak kto woli do „popuszczonego”.

  • Nie wiem czy najpiekniejsze, ale jedno z niewielu jakie pamietam: huśtawka, cała zgraja dzieciaków, kolejka jak po mieso, ja sie bujam, bujam, bujam i wybijam koledze zęba. Za to wspomnienia związane z moim synem i placem zabaw sa duzo przyjemniejsze. Np byliśmy na takiej bujawce ‚gniazdo’ – wiosna, cieplutko, słoneczko, cicho. I co? I razem zasnelismy :)

  • Moje najpiękniejsze wspomnienia z placu zabaw? Ehh… całe dzieciństwo wspominam wspaniale. Ale po przeczytaniu słów „plac zabaw” na myśl przyszło mi jedno – zabawa w sklep :) Prawdopodobnie dzieci w dzisiejszych czasach bardziej wolą tablety, komputery itp ale gdybym to ja miał się cofnąć o te naście lat wstecz to wybrałabym właśnie zabawę na świeżym powietrzu. Pamiętam jak przez pół dnia zbieraliśmy „składniki” potrzebne do utworzenia sklepu :) liście, kamienie, patyki , kwiatki i mnóstwo innych przedmiotów które dla przeciętnego dorosłego człowieka były po prostu śmieciami, dla nas były niezbędne :)Wszelkiego rodzaju pudełka, puszki a nawet klamerki znalezione pod balkonami…. to wszystko stwarzało niepowtarzalny dla nas wtedy klimat. Po uzbieraniu odpowiedniej ilości „towarów” przychodził czas na zabawę…. zwykle trwało to około pół godziny, bo potem po kolei każdego z nas mama wołała do domu bo robiło się późno :P i powiem szczerze – nie wstydzę się tego, bo to co przeżyłam jest moje i nikt mi tego nie zabierze :) Do zabawy nie potrzebowaliśmy ani pieniędzy, ani żadnych sprzętów…… zadowalało nas to co mieliśmy :) i gdybym mogła choć na chwilę powrócić do tamtych czasów…. bez zastanowienia obróciłabym się na pięcie :)

  • Moje najpiękniejsze wspomnienie z placu zabaw związane jest z moim dzieciństwem. Gdy razem z koleżankami godzinami przesiadywałyśmy na drabinkach i robiłyśmy „nietoperza”, bawiłyśmy się w berka, robiłyśmy „niebko” czy lepiłyśmy babki z piasku. Ten radosny czas, gdy każdy przechwalał się, że wejdzie na najwyższy szczebel drabinek, najszybciej pokona tor przeszkód, dobiegnie pierwszy do celu, ulepi najfajniejszą babkę. Uwielbiałam zbierać płatki kwiatów spod balkonów (tam był plac zabaw) i układać je w niezwykłe kompozycje, chowając te kolorowe „opowieści” pod kawałkiem szkła i zasypując ziemią. Najlepsza frajda była, gdy chciało się odnaleźć swoje kolorowe dzieło. Uważam ten czas za najpiękniejsze chwile ponieważ były one tak beztroskie, radosne, nie było w nich ani grama smutku, nie trzeba było się niczym przejmować. Ten czas kiedy mały człowiek, nie zastanawiał się czy spadnie z drabinki, czy się nie wywróci, nie nabije guza, nie stłucze kolana… Dziś brakuje nam tych beztroskich chwil, człowiek na każdym kroku jest zbyt przezorny. Dzieci żyją chwilą, a nam dorosłym czasami brakuje takiej odskoczni od szarej rzeczywistości.

  • Marta Borycka

    Pierwszy raz jak byłam z Fifem na palcu w maju,miał wtedy 4mce i rozglądał się dookoła :) wszystko go ciekawiło,nowe miejsce,hałas,dużo dzieci…ale tak naprawdę największą frajdę mieliśmy w grudniu,młody miał 11 mcy i pierwszy raz byliśmy na sankach,koło placu zabaw.Działo się,oj działo….pisk,śmiech,spadające rękawiczki i poliki czerwone od mrozu :)
    http://www.facebook.com/marta.borycka

  • Moim najpiekniejszym wspomnieniem jest dzien kiedy mojego mlodszego brata (ktorego niecierpialam bo zabral mi rodzicow – nie jest do konca sprawny wiec musieli czesto przebywac z nim w szpitalach a ja bylam wtedy u dziadkow) uderzyla hustawka i rozciela mu glowe… Kiedy zemdlam i rodzice biegli z nim do auta a za nimi ciurkem lala sie krew zdalam sobie sprawe ze tak narawde bardzo go kocham… Stalam i patrzylam na plame przed miejscem gdzie przed chwila stal samochod i plakalam… Pamietam ze spytalam wtedy babcie czy to moja wina ze Michal umrze? Bo chcialam zeby go nie bylo… I od kedy wrocil ze zszyta glowa bylismy nierozlaczni:) Ania Czapka-Moraniec

  • Dariusz Riebandt

    Gdy miałem 10 lat przeprowadzili się do nas nowi sąsiedzi i tak poznałem swoją rówieśniczkę Gosię. Nasze rodziny bardzo się przyjaźniły i często się odwiedzaliśmy. Pamiętam że raz oglądali kabaret Olgi Lipnickiej a my poszliśmy na plac zabaw a tam skradłem pierwszego buziaka Gosi i powiedziałem że się z nią ożenię, a dziecko nasze będzie się nazywać Olga. Nie widzieliśmy się 17 lat. Gdy przypadkiem na siebie wpadliśmy to już zaczęliśmy się spotykać i ze śmiechem wspominaliśmy nasze dzieciństwo. Po 2 latach byłem już mężem Małgorzaty i lada dzień miałem zostać ojcem Paulinki. W trakcie porodu Gosia spojrzała na mnie i powiedziała słowo OBIETNICA. W tym momencie Położna kazała mi przeciąć pępowinę Paulinie. Spojrzałem na żonę i równocześnie powiedzieliśmy OLGA. Olga z Kubusiem serdecznie pozdrawiają. Darek Riebandt https://www.facebook.com/darek.riebandt

  • Paulina Belczyńska

    Gdy tylko pomyślę o placu zabaw, pierwsze co przychodzi mi do głowy jest moment, w którym mój roczny synek Kubuś pierwszy raz, własnymi siłami wdrapał się po schodach na ślizgawkę. Był bardzo zawzięty, aż w końcu uzyskał upragniony przez siebie w tamtych momentach efekt. Za każdym razem, gdy wspólnie spędzamy czas na placu zabaw a na twarzy mojego synka pojawia się uśmiech, rozpiera mnie ogromna radość, ponieważ jego szczęście jest dla mnie najważniejsze :)

    Paulina Belczyńska
    https://www.facebook.com/paulina.mielczarek.731