MATKA TEŻ CZŁOWIEK

To jest właśnie ten czas, by wstać…

Mama Kubusia18 comments367 views

…jeszcze raz wykrzyczeć wszystkim prosto w twarz!

Spora ulewa hejtu spłynęła po mnie ostatnimi czasy. Nie na darmo użyłam tutaj słowa „spłynęła„. Zarzucano mi grę pozorów, udawane i naciągane szczęście. Bo niby jakim cudem, dwudziestopięcioletnia kobieta, samodzielnie wychowująca dziecko, mieszkająca u rodziców może być szczęśliwa? Dobre pytanie. Prawdę mówiąc sama nie znalazłam na nie jednoznacznej odpowiedzi. Dlatego na większość dziwacznych wiadomości nawet nie odpowiedziałam. Nie widziałam najmniejszego sensu tłumaczenia ludziom czegoś, czego sama nie mogę objąć rozumem. A może po prostu nie chcę? Nie chcę doszukiwać się sensu w czymś, co sprawia, że jestem szczęsliwa. Po co?

Nie raz już miałam okazję przekonać się o tym, że ludzie to świnie. Dwulicowe, fałszywe, zakłamane. Z oficjalnych kont słodzą pod zdjęciami, rozlegle komentują wpisy. A po chwili podpisują się anonimowym nazwiskiem i wylewają wiadro pomyj. To chyba jedyna rzecz, której naprawdę nie potrafię zrozumieć. Szczerze? Nawet nie próbuję. Nie chcę zaprzątać swojej głowy brudem, wolę naładować się pozytywną energią na zabawę z Kubą i pomysłami na szycie.

Źle robisz to, źle robisz tamto, niepotrzebnie mówisz o tym i tamtym.„, „Boże, znów hashtag #zara i lans na samotne macierzyństwo„, „Znów lans na kurierów i prezenty dla Kuby„.
Seriously?!

Przed chwilą stałam nad łóżeczkiem Kuby, opierając łokcie o jego ramę. Dziecko moje leży wygodnie na plecach z rączkami założonymi za głowę. Podeszłam, gdyż przez sen zawołał szeptem „mama”, spojrzał mi w oczy, uśmiechnął się, po czym smacznie spał dalej. I to taka chwila, kiedy wiem, że jestem we właściwym miejscu. Niezależnie od tego, jak odbierze to ktoś zza szklanego monitora swojego komputera. Podajcie mi chociaż jeden powód, dla którego powinnam przejmować się opinią kogoś, kto pisze do mnie z fejkowego konta? Opinią kogoś, kto nie ma odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem? Opinią kogoś, kto tak naprawdę niczego nie wnosi do mojego życia? Kogoś, kto nie ma na nie żadnego wpływu? Owszem, prowadząc bloga liczę się również z nieprzychylnymi komentarzami, ale czy wypociny o tym, że moje dziecko skończy ćpając w zaułku, bo nie ma ojca- są na miejscu? Granica konstruktywnej krytyki dawno już przelała się wzajemnie z czystym skurwysyństwem. Zatarła się, zanikła. Nie ma jej.

W sprawie hejtu wypowiadam się ostatni raz, to mogę chyba obiecać. Ten blog ma być pamiątką dla Kuby, moim miejscem w sieci. Nie miejscem pełnym wyzwisk pod różnymi adresami. To nie miejsce dla ludzi, którzy swoje chore kompleksy próbują leczyć na innych. To nie miejsce dla ignorantów, wszechwiedzących krytyków świata. To nie miejsce na wyzwiska, ośmieszenia, próby udowodnienia, że tak naprawdę nie mam nic.

To mój blog, cząstka mnie. Mała cząstka, którą pokazuję Wam na tyle, na ile ja uważam za stosowne. Nie widzę więc sensu wtykania nosa w sprawy, o których nie mówię głośno. Nie zamierzam się nikomu tłumaczyć, nikomu nie będę dogadzać. To miejsce, w którym opowiadam o swoim szczęściu i w którym rozprawiam się ze swoją przeszłością. Miejsce, w którym zamykam pewne rozdziały, otwieram nowe. Miejsce, dzięki któremu realizuję swoje marzenia, dzięki któremu odkryłam nowe pasje. To miejsce powstało dzięki mojemu synowi i jeśli kiedyś zamknę te drzwi, to właśnie on podejmie taką decyzję.

Możecie więc mówić, że nie mam nic, że szczęście pozoruję, że gram wymyśloną przez siebie rolę. Możecie mówić cokolwiek Wam się podoba. Nie zdziwcie się jednak, że będą to Wasze ostatnie słowa, jakie wypowiecie tutaj, czy na fan pageu. Mam coś, czego jednak nigdy mi nie zabierzecie. Miłość mojego dziecka. Miłość, która odmieniła moje życie i jest największym napędem do działania. Miłość, dzięki której mam po co żyć. Miłość, którą widzę w tych głębokich, niebieskich oczach. Miłość, wzajemna, która sprawia, że jesteśmy szczęsliwi. Oboje. Dzięki tej miłości z każdym dniem możemy więcej i tego nie zabierze nam nikt. NIGDY.
Jeśli tak bardzo nie możecie patrzeć na cudze szczęście- nie wklepujcie adresu tego bloga w przeglądarkę, wyłączcie  subskrypcję, odlajkujcie fan page. Uwierzcie, że będzie lżej. Zarówno Wam (zaoszczędzicie na maści na ból dupy), jak i mi (mniej naklikam się „przenieś do kosza”). Świat będzie lepszy.

Ja żyję dla siebie, dla syna, w przyszłości może jeszcze dla kogoś.  W tym moja siła.
Możecie próbować rzucać mi kłody pod nogi.
Dzięki Wam będę silniejsza, a wieść o moim szczęściu obejdzie cały świat.

 

„Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć,
po której stronie walczyć, trwać i być,
bo to jest mój świat…
Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć
i nie zabierzesz tego nigdy mi,
bo to jest mój świat…”
-D.K.

Mówcie co chcecie. Ja się nie zmienię.
Nie pod czyjeś dyktando.

 

10687114_518946244903156_5945142488293093488_n

  • Niestety tak już jest,osoby które nie mają nic ,zazdroszczą tym które mają więcej i osiągnęły to bo walczyły,bo wstały i podniosły głowę,by ujrzeć co mogą zrobić by być szczęśliwym.
    Takie osoby to po prostu osoby ubogie w logiczne myślenie,lenie,które wolą siedzieć na dupsku i narzekać jak to mają źle ,bo inni mają dobrze.
    Trzeba do cholery wziąć się w garść i zacząć działać by samemu mieć w życiu łatwiej ,a nie wylewać swoje kompleksy i jad z tym związany ,bo przez swoje lenistwo i głupote nic nie osiąga.
    Szczerze takim osobom współczuję,a Ty Karolino rób to co robisz,bo robisz to cholernie dobrze i ze szczerego serca życzę WIĘKSZYCH sukcesów,tak by poszło wszystkim w pięty. Jesteś silną niezależną i dobrą mamą,a Kuba gdy podrośnie będzie mądrym i rozważnym mężczyzną ,na pewno doceni to co w tej chwili dla niego robisz.
    Poświęcasz mu swój czas,swoje serce, wolne minuty i życie. I to jest piękne,to jest najważniejsze.
    Innych niech skręca z zazdrości, ich wina że nie potrafią podnieść tyłka i zacząć walczyć o lepsze życie. :)

  • Marika

    O matko, Karola, tekst świetny jak zawsze i popieram Cię w tym, o czym mówisz, ale ale… Nie wierzę, cytujesz piosenkę Kwiatkowskiego?! Jak to tak?!

    • (Nie)Spokojnie, nie słucham. Z ciekawości włączyłam jakiś jego kawałek, bo żadnego nigdy nie słyszałam i zastanawiałam się skąd ta fala hejtu w jego stronę. Przypadkowo włączyłam ten kawałek i… Słuchałam go ponad dwie godziny. ;)

  • Paula

    Wiesz, a ja po cichu Cię podziwiam. Dlaczego? Ze względu na to, że po tylu przykrych doświadczeniach, jakie prawdę mówiąc sama zafundowałaś sobie na życzenie w latach młodzieńczych i które mogły doprowadzić do ogromnej tragedii, nie tyle dla Ciebie, co i dla Twoich bliskich szczególnie- PODNIOSŁAŚ SIĘ. I wiesz co? Prawda jest taka, że w tym momencie, stoisz ponad tymi wszystkimi, którzy z niewyjaśnionych pobudek próbują uprzykrzyć Ci życie. To ludzie trole, którzy nie potrafią znieść faktu, że ktoś mimo problemów potrafi być szczęśliwy.
    Wiesz czego Ci życzę? Żeby ten entuzjazm nigdy nie został przyćmiony.
    Uściskaj Kubulka, rano.
    :*

  • Promyczek Słońca

    Skoro dochodzi tu do takich zwierzeń, to i ja coś powiem. Wiesz, że strasznie mnie zmotywowałaś? Dzięki Tobie pokonałam pierwsze symptomy depresji, już jakiś czas temu. Pierwszym bodźcem był Twój wpis o samobójstwie i samookaleczniu się, wpadłam na niego przypadkiem. Później czytałam o samotnych macierzyństwie. I uświadomiłam sobie, że jestem w nieco innej, można by rzec łatwiejszej sytuacji niż Ty. Mam męża, sporo pieniędzy, kochaną córeczkę. A mimo to, przez długi czas czułam, że czegoś mi w życiu brakowało. Dzięki Tobie zrozumiałam czego. Brakującym ogniwem było moje własne szczęście, które odnalazłam w codzienności, dzięki Tobie. Zaczęłam doceniać to, co mam, wspólne chwile z córką, nasze długie poranki. Na de mną znów świeci słońce. Dziękuję Karolinko. :)

  • Hehehehehe

    Myślisz, że serio jesteś taka zajebista? :>

  • alexa

    Ty tez jesteś człowiekiem, pamiętaj o tym. Więc czy ty tez jestes dwulicowa, fałszywa i zaklamana?
    Poza tym in więcej piszesz o tym, jak bardzo jestes szczęśliwa i niezależna, jak ci z tym super, tym mniej w tym szczerosci. Wyglada to tak, jakbys próbowała przekonać o tym samą siebie. Uwazasz sie za osobę dojrzałą, a nie umiesz przyjmowac najmniejszej krytyki( nie mylic z typowym hejtem), a to nie jest oznaką dojrzałości. Pomysl o tym.

    • Nie, nie zgeneralizowałam WSZYSTKICH ludzi i brzydzę się ich szufladkowaniem. :)
      „a nie umiesz przyjmowac najmniejszej krytyki” – pokaż mi proszę, w którym momencie rzekomo nie potrafiłam tego zrobić?

    • Marika

      Alexa, chyba z choinki się urwałaś. :)

    • ;)

  • Ania

    Nie rozumiem co się z ludźmi dzieje i skąd maja w sobie tyle jadu… masakra…przykre…ciężko dalej będzie żyć jak ludzie nadal tak będą postępować.

  • Roksana Levkovski

    Karolina, nie przejmuj sie tymi wszystkimi zgryzliwymi komentarzami chorych osob. Chorych, z powodu zawisci, jaka w sobie gromadza. Pewnie inaczej juz nie potrafia i dlatego nam, zdrowym i szczesliwym ludziom nalezy im wspolczuc. Glownie tego, ze sa nieszczesliwi i szczesliwi juz zapewne nie beda, gdyz nie potrafia. To jest ich choroba.
    A Ty Karolino, trzymaj tak dalej! Zyj pelnia szczescia! Waszego szczescia, Twojego i Kubusia! :)