MACIERZYŃSTWOPARENTING

Tu jest Polska, tu się pije.

Mama Kubusia35 comments1756 views

Stereotyp Polaka-pijaka znany jest na całym świecie od wieków. Każda okazja jest dobra, by sięgnąć po kieliszek. Święta, Sylwester, imieniny cioci, urodziny dziadka, wakacje, weekend, Chrzest, Komunia. O właśnie- czy wypada pić alkohol na imprezach ściśle związanych z dzieckiem?

Niespełna dwa lata minęły od Chrztu Kubusia, a mimo to pamiętam wymianę zdań jaka powstała w moim domu. O alkohol. Bo wypada postawić coś na stół, przecież wszyscy stawiają, tak trzeba, tradycja. Naprawdę? Na Chrzcie Kuby alkoholu nie było.

Roczek, kolejna okazja.Goście zaproszeni, znów słyszę, że trzeba, że wypada. Podobno wszyscy stawiają alkohol na stół w dniu pierwszych urodzin dziecka. Trzeba wypić za jego zdrowie, za pomyślność, za szczęście. Gości trzeba czymś uraczyć, najlepiej wódką. Przecież kawa, ciasta, tort- to za mało. Na roczku Kuby alkoholu również nie było.

Za trzy dni drugie urodziny Kuby. Goście zaproszeni, a ja powoli zabieram się za przygotowania. „Mogłabyś chociaż jakieś wino kupić…„-słyszę. Wino? A dla kogo? Dla gości? To przepraszam- goście przyjeżdżają do dziecka z okazji jego urodzin, by napić się kawy i zjeść kawałek tortu, czy zbierają się, aby zamoczyć usta w alkoholu?

Wiem, że w większości domów to normalne, jest impreza- stawia się wódkę na stół. Ot taki Polski zwyczaj, tradycja narodowa. Na szczęście nigdy nie byłam tradycjonalistką, nie ciągnęło mnie do korzeni. Na drugich urodzinach Kuby nie będzie alkoholu. Co prawda do jego Pierwszej Komunii jeszcze sporo czasu, jednak wiem, że i przy okazji tego wydarzenia alkoholu na stole nie będzie. Nawet gdybym miała siedzieć drętwo z rodziną i głupio się uśmiechać, nawet mililitr nie kapnie.

Dlaczego?

Chrzest, urodziny dziecka, czy Komunia- to święto dziecka. To nie okazja ku temu, by dorośli mogli zasiąść przy stole i rozpocząć suto zakrapianą imprezę. Podchodzę to tego tak, że przykładowo te drugie urodziny Kuby, to taki dzień, w którym to on ma czuć się wyjątkowo. Ma wiedzieć, że to jego święto, jego dzień i on jest najważniejszy. To dla niego przychodzą goście, by właśnie z nim spędzić czas. A nie z kieliszkiem w ręku. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której wszyscy goście spożywają alkohol (nawet w symbolicznej ilości), podczas, kiedy Kuba siedzi przy tym samym stole. To kto w końcu ważniejszy? Co jest tego dnia priorytetem? Dziecko, czy wódka?

Z kim nie rozmawiam, ten w ciężkim szoku. „Jak tam możesz? Przecież trzeba. Wszędzie się stawia wódkę. Puknij się w głowę!„. Może i wszędzie, może i trzeba, ale tu nie jest wszędzie i ja nie muszę. Nie muszę fundować gościom alkoholu na imprezie zorganizowanej dla mojego dziecka. I nie zrobię tego, nigdy. Tego akurat jestem pewna. Cóż za radość dla Kuby w tym, że dorośli się napiją? Żadna. Jaka strata kiedy się napiją? Możliwe, że też żadna- przecież nikt nie każe się nikomu upijać do nieprzytomności, broń Boże. Jednak ja nie widzę sensu nawet w symbolicznym podaniu alkoholu. Nieważne czy mowa o wódce, piwie, czy nawet winie. Nie. Nie i koniec.

Święto dziecka, to święto dziecka. Nie okazja do picia.

  • Ola

    U nas stawia się alkohol na każdej uroczystości poza chrztami, komuniami itp ;) Jakoś nie widzę problemu. Jak idę do chrześniaka na urodziny to wznosimy toast Piccolo, tak by dziecko też mogło się napić. Nie widzę problemu jak ktoś postawi np. tylko wino, ale szanuję, że alkoholu nie ma w ogóle(najczęściej i tak jadę samochodem więc i tak bym nie piła nawet gdyby był ;)).

  • Kaśka

    Karola, zgadzam się z Tobą. My miesiąc temu organizowaliśmy roczek naszej córeczki. Nawet z mężem kłóciłam się o alkohol. No właśnie, bo „wypada”, „trzeba”. Na nic moje tłumaczenia, a jeszcze teściowa stanęła po stronie męża i alkohol był. Przegrałam. Byłam tak wściekła, że dziwię się, że nikomu z nich nie stanęła ta wódka w gardle (oczywiście im tego nie życzyłam). Tak samo jak Ty uważam, że święto dziecka to święto dziecka, a nie okazja do picia. Tych i tak jest sporo.

  • Monia

    Dla mnie alkohol na wszystkich uroczystościach (w tym chrzest, czy urodziny dziecka) jest tak normalny, jak i karp w Wigilię. Serio. Nie rozumiem Twojego stanowiska, ale mimo wszystko je szanuję.

  • Alkohol? Nie nie nie Nie na imprezach mojego synka:) na chrzcinach nie było na roczku też nie!!! I nie będzie na 2 latka. Chcesz się napić idź do baru!! Nie na widzę jak jest alkohol przy dziecku. I jak się proponuje mi picie jak widzą że przyszłam z dzieckiem wrrr

  • Paula

    Ja o tyle, o ile zgodziłam się na alkohol na Chrzcie synka, o tyle na roczku już się nie zgodziłam. Starsza córeczka synka, była bardzo zaciekawiona kieliszkami, a we mnie aż się gotowało. Dziadek jeszcze chciał dać jej powąchać, wyobrażasz sobie? Doszło do małej kłótni, dlatego powiedziałam, że na roczku sytuacja się nie powtórzy. W styczniu drugie urodziny synka i wiem, że alkoholu też nie będzie.

  • Bogna

    Ta tradycja jest straszna, każda okazja dobra, by tylko się napić. Porażka. Lepiej poświęcić czas dziecku, niż sięgać po kieliszek.

  • happymum20

    U nas podobnie jak u Ciebie, na chrzcinach alkoholu nie było, na roczku alkoholu nie było, na 2 urodzinach tez alkoholu też nie było i na następnych urodzinach też nie będzie.

  • Maja

    Ja też nie widzę niczego złego z alkoholu postawionym na Chrzcie, czy urodzinach dziecka, a tym bardziej na Komunii, gdzie zjeżdża się rodzina z całej Polski. O suchym pysku mają siedzieć? :/

    • Dlaczego o suchym? Jest kawa, herbata, są soki, kompoty i napoje gazowane. Mało?

  • Hienaaaa

    Dobry temat na niedzielę. :D Szczególnie, że wiele osób ma kaca po sobotniej nocy i na samą myśl o wódce biegnie do łazienki. :D

  • natalia

    w ciąży mowilam ze alkoholu nie będzie ale wkoncu jak przyszlo co do czego to na chrzest kupiłam 2 butelki wina i tak samo na roczek
    na tak zwane trawienie :D
    jeśli chodzi o wodke na imprezach dziecka: Oo

  • Dorota

    Nie wyobrażam sobie, żebym miała pić na urodzinach dziecka (albo ktokolwiek z gości), a potem brać je na ręce, całować, czy przytulać. Odrażające. Urodziny dziecka, to urodziny dziecka, pijmy na swoich!

  • Gosiaczek28

    A co stanie się, jeśli wypiję kieliszek wina, lub dwa, przy okazji urodzin córki?

    • A co się stanie, jeśli nie wypijesz kieliszka wina, lub dwóch, przy okazji urodzin córki? Umrzesz?

    • Ja bym spytała, a co się stanie, jak nie wypijesz :)

      Jestem na nie, podobnie jak Ty. To impreza dziecka, dla dziecka i uważam, że alkohol jest tutaj niestosownym dodatkiem
      ( i nie mówię o symbolicznej lampce wina do obiadu )
      Pamiętam, jak jeszcze planując ślub z ojcem starszaka, oznajmiłam, że na weselu nie będzie żadnego alkoholu ( ex teście alkoholicy )…usłyszałam, że na taką imprezę nikt nie przyjdzie, poza moją rodziną, bo co będą siedzieć o suchym pysku.
      A ja uważałam, że alkohol w tym towarzystwie, to z góry będzie katastrofa i na pewno, nie tak będę chciała zapamiętać ten dzień. Na szczęście ten problem rozwiązał się sam :)

  • kicia779

    Och, gdyby u mnie było to takie proste, co prawda urodziny dzieci są bezalkoholowe,ale chrzty to była porażka. Ja nie piję …nie dlatego że krmię- dlatego ,że alkohol nie jedno w moim życiu zniszczył. Ale to ja…i nic bym się nie odezwała gdyby faktycznie to picie sprowadzało się do symbolicznej lampki wina ,czy kieliszka wódki….nie!!! Oczywiście teściowa i mój ojciec pokazali szacunek i do dzieci i do nas jako rodziców…pokazali kulturę…o tak .Mój ojciec zaprawił sie jak swinka …jak mu nikt nie polewal to sam sobie dogadzał, przypuszczam ze po to ,by nie słyszeć wywodów mojej nabzdryngolonej tesciówki ,która to po raz 1827464655959 opowiadała jaka to ona cudowna i w ogóle ile to ona w życiu nie zrobiła i nie przezyła…no ideał wręcz. Nikt z obecnych nie był w stanie zmienic tematu , bo gdy tylko ktos coś powiedział,to adekwatnie do tematu zaczynała gadac o swoich przezyciach ….Także w sumie to była gwiazdą wieczoru.Grubo po 22 gdy ja na prawde miałam juz dośc ,moja mama jakos zdołała namówic tatę by juz jechac do domu, za nimi zaczęli sie zbierac inni….ale nie moja tesciówka.Przesiedziała z winkiem w dłoni moje sprzątanie,zmywanie,ścielenie łóżek i usypiane dzieci…które spać nie mogły,bo babcia nadawała jak katarynka…Kiedy zwrócilam jej uwage obraziła sie i wyszła.Zapytacie gdzie był mój mąż w tym czasie …a no rozwoził towarzystwo po domach …no bo po co zamówić sobie jakis pojazd do domu ,lub przyjechać swoim wozem. Lepiej pic i nie martwic sie o nic …przecież Maciek nie pije to odwiezie :/….Tak ,że to była ostatnia impreza dzieci z udziałem alkoholu. I ja i mąż jestesmy skłonni przyjac fale krytyki , niz męczyc sie z upierdliwym towarzystwem ubzdryngolonym zdrowiem naszych dzieci.

  • Ooo i to jest to o co się wykłucałam z teściami na chrzcie i roczku małej.
    Powiedziałam NIE BĘDZIE ALKOHOLU ,wielce oburzeni. A goście jacyś tacy nieswoi byli,rozglądali i znacząco na mnie patrzyli ,a ja z uśmiechem na twarzy dalej robiłam swoje.
    Oni przyjechali do dziecka ,a nie na darmowe pochlejparty. Na żadnych urodzinach dziecięcych nie ma u nas alkoholu ,bo to dziecka święto ,a nie święto wódki.
    Nie i koniec do cholery,a mogą sobie gadać co chcą i w pupie to mam,niech sobie gadają,nie muszą za rok przychodzić. U nas na dziecięcych świętach ALKOHOLU NIE MA. !

  • Agnieszka

    Karola popieram!!!

  • Barbara T.

    „Święto dziecka, to święto dziecka. Nie okazja do picia.” taki tekst powinien znajdować się na wszystkich zaproszeniach. :D z góry byłoby wiadomo. :D
    a tekst mega, popieram Twoje stanowisko, moje jest takie samo.

  • Asia Darznik

    Czesc Karolina!! Kolejny raz zgadzam się z Tobą w 100%.Moja Victoria konczy za miesiąc roczek i u nas też nie będzie alkoholu,na chrzcinach również nie było, i na komunii tez nie bedzie,(na mojej komunii tez nie było)ciesze sie ze mój mąż jest tego samego zdania co ja:)wiec nie ma kłótni;)
    Buziak wielki dla Kubusia!!!

  • Ja jestem na nie i alkoholu na dziecięcych imprezach zazwyczaj nie ma. Jedynie akceptuję wino, ale w ilości minimalnej, czyli do smaku do obiadu- po lampce na osobę. Było wino na chrzcinach, ale były to impreza 2w1, a nawet 3w1 (bo jeszcze imieniny Poli) połączona z naszą pierwszą rocznicą ślubu (w ten sam dzień), do obiadu. Na roczku żadnego alkoholu nie było. Na drugich urodzinach to nawet nie wiem, bo robiliśmy na działce grilla, więc jak ktoś chciał to piwo wypił, ale ja nie stawiałam.

  • Ja w ogóle nie czaję czemu zawsze musi być jakiś alkohol na spotkaniu rodzinnym. Spotykanie się nie ma sensu jak się nie wychyli kielicha? Trzeba sie nawalić żeby być w stanie porozmawiać z bliskimi? Nie ogarniam.

  • U nas alkoholu nie miało być. I dupa.
    Chrzest w szpitalu, tort dziadkowie z Małżem w domu zjedli, a teść potem wódkę wyjął… Na urodzinach już nie popuściłam. Wojna była. Zmyli się szybko, ale nie pozwolę uczyć mojego dziecka, że bez alkoholu nie ma zabawy.

  • manala

    Nie rozumiem takich postów. Bo jak nie chcesz to nie stawiasz alkoholu i już. Natomiast podejście jaki to alkohol jest „be” bo dzieci patrzą ociera się o jakąś ortodoksyjność…Osobiście nie widzę nic złego w butelce dobrego wina na stole aczkolwiek nie jest to dla mnie jakiś ‚mus’.
    Oburzające byłoby dla mnie ‚napierdzielenie’ się na imprezie dla dziecka ale jeśli ktoś wypije symbolicznie lampkę wina to nie widzę problemu. W każdym razie każdy robi jak lubi ino nie róbmy ‚patologi’ jeśli ktoś ten alkohol serwuje.
    Na imprezach „kościelnych” alkoholu bym nie podawała ale tego problemu to ja nie mam ; )) Zresztą u nas wszelkie imprezy są kameralne więc nie ma wujków czekających na flaszkę ; ))

    • Skoro nie rozumiesz takich postów, to z pewnością nie rozumiesz żadnego postu żadnego blogera. Dlaczego? Bo każdy bloger, w każdym swoim poście przedstawia swój punkt widzenia danego tematu, swoją subiektywną opinię. Tak jak ja tutaj.

  • U nas pije się przy każdej okazji, prócz komunii (tak jest od zawsze), choć ostatnio spotkałam się z winem.
    Absolutnie nie uważam tego za zło, bo nikt nie upija się w trupa.
    Jakieś wino i serwowane drinki.
    A tak poza tym to niby każdy przychodzi do dziecka, ale nie dziecko ich zaprasza.
    Sama wybierasz kto będzie, a kogo nie chcesz widzieć na urodzinach dziecka.
    Szanuje Twoje zdanie i uważam, że alkohol to najmniej istotna kwestia w każdej imprezie, ale ja jestem na tak i nie mam nic przeciwko.

  • wychodzę z tego samego założenia – piona!

  • Max

    „W tym kraju pijesz, gdy się cieszysz.
    Pijesz, gdy jesteś smutny.
    Ludzie zmienili miłośc do życia w miłość do wódki. ”
    ;)

  • Brawo za ten wpis Karola!
    Podpisuję się i ja. Mam za sobą 2 chrzty, 2 „roczki”, drugie i trzecie urodziny Starszego, w kwietniu będą 2 urodziny Młodszego. Na żadnej z tych imprez nie było i nie będzie alkoholu. Nawet do nasączania tortu. To są ważne uroczystości dzieci i naprawdę dorosłym się nic nie stanie jak nie wypiją kieliszka. Nieważne czy to piwo, wódka czy wino „na trawienie”. Kiedy słyszę o toaście Pikolo to mną trzęsie. Sami pokazujemy dzieciom, że przy każdej imprezie musi być alkohol, uczymy ich od najmłodszych lat wznoszenia toastów szampanem. Nieważne, że bezalkoholowym.. To jest chore w naszym społeczeństwie.. Swoją drogą, szykuję również u siebie wpis o alkoholu:)
    Pozdrawiam.

  • Zgadzam się z Tobą w 100% i jak najbardziej popieram! Nie wiem sama czy dlatego, że tak jestem wychowana – u nas w domu wódki nie ma nigdy, alkohol sporadycznie (tzn. jeśli ktoś ma ochotę się napić to sobie pije, ale nigdy nie jest tak, że jest to punkt obowiązkowy spotkań towarzyskich – drażni mnie jak ktoś przychodzi z butelką i wyczekuje momentu otwarcia), czy dlatego, że uważam, że wszelkiego rodzaju święta dzieci to czas tylko dla nich – to maluchy mają mieć uśmiech na buźce i goście również powinni się o to postarać i to na trzeźwo. :)

    Powinnaś usłyszeć od Kubusia: „Buba ma mądrą mamę” (jak już „Buba kocha” było, to teraz wyczekuj tego, mówię Ci) :D

  • :)
  • :)
  • No właśnie: picie za zdrowie. A przepraszam, czyje? I po co? Co alkohol ma wspólnego ze zdrowiem? To tylko symbol, zwyczaj… W naszych rękach to, żeby symbol zmienił się w lepszy, żeby zwyczaje nie były bezsensowne. Bo tu alkohol, tam alkohol… A potem dziecku – jak mnie, kiedy byłam mała – wydaje się, że piwko wieczorem to super frajda i coś kapitalnego. Nie. Jasne, czasem można sobie „strzelić”, ale to nie może być jako stały obrazek, to świat dorosłych, nie dziecka, i o ile na imprezach dla starszych ok, tak dla dzieci – nie. Bo – jak napisałaś – to impreza DZIECKA.