PARENTING

Drugie urodziny Kubusia- Nautical Birthday Party.

Mama Kubusia25 comments926 views

Wygląda na to, że mam w domu dwulatka… Urodziny miały być idealne i byłyby, gdyby nie fakt, że cukiernia po prostu zniszczyła nasz tort…

Rano zajęliśmy się dmuchaniem balonów. Kubuś rozradowany z całych sił próbował nadmuchać jednego z nich, niestety bezskutecznie. Ale co się przy tym naśmialiśmy- to nasze. Gdy nadmuchaliśmy już blisko czterdzieści balonów uśmiech nie schodził z jego twarzy. Siadał na środku pokoju i rzucał nimi we wszystkie strony. Mi prawie płuca odpadły, ale warto było! Oczywiście wszystkie balony, oraz pasiaste girlandy wylądowały pod sufitem.

IMG_5455

IMG_5458

IMG_5459

IMG_5460

Później piekliśmy babeczki, wspólnie. Kubuś ochoczo mieszał składniki mikserem (oczywiście przy pomocy mojej ręki) i oblizywał łyżki z czekoladowego budyniu. Pierwszy raz eksperymentowałam z barwnikami spożywczymi, pyszności. Dla wszystkich zmysłów. Ulokowaliśmy wszystkie babeczki na tekturowej paterze.

IMG_5471

IMG_5472

Później odebrałam tort i czar prysł, ale o tym za chwilę…

Kubuś wstał przed siódmą rano, więc po czternastej położyliśmy się na drzemkę. Taa… Poleżałam z nim niecały kwadrans, po czym wzięłam się za przesuwanie mebli i dekorację stołu. Końcowy efekt na zdjęciach poniżej.

IMG_5482

IMG_5485

IMG_5486

IMG_5488

IMG_5489

IMG_5490

IMG_5491

IMG_5492

Kolejny eksperyment. Kolorowe galaretki. Na dole niebieska, o smaku owocowym, a w niej maliny i truskawki. Wyżej galaretka o smaku owoców leśnych, w której znajdowały się jagody i czereśnie. Na górze wylądowała bita śmietana- niebieska. Po raz kolejny barwnik spożywczy spisał się na medal.

IMG_5496

IMG_5499

Przed siedemnastą zjawili się pierwsi goście, pierwsze prezenty. Kubuś dumnie pozował z jednym z nich. O prezentach jednak opowiem Wam przy okazji kolejnego wpisu. Gdybym miała zmieścić wszystko w jednym- wpis nie miałby końca.

page

IMG_5504

Kubę przeraziła liczba przybyłych gości. Zdecydowanie za dużo jak na jeden raz. Długo wtulał się we mnie i izolował od reszty. Na szczęście ten stan szybko uległ zmianie i wszystko wróciło do normy.

P1100575

P1100576

P1100578

I przyszedł czas na tort… Właśnie, tort.

Jak wiecie wizję białę tortu w kotwice miałam w głowie już kilka miesięcy temu. Prosta sprawa, mały, niespałna dwu kilogramowy tort. W środku biszkopt i krem czekoladowy. Na zewnątrz biała masa marcepanowa, dookoła na dole granatowa kokarda. Tort zdobić miały małe kotwiczki w sporej ilości. Na górze miały być dwie kotwice, oraz drukowany napis „dwa latka Kubusia”. Dodatki też miały być marcepanowe. A przede wszystkim tort miał być bez alkoholu. Miał, bo nie był.

Cukiernią, która podjęła się wyzwania była znana na Pomorzu cukiernia „KONKOL”, o której ostatnimi czasy nie słyszałam zbyt pochlebnych opinii, jednak z racji tego, że rok temu byłam zadowoloa z roczkowego tortu- i w tym zdałam się na tą cukiernię. Pani za ladą już ponad tydzień temu specjalnie dzwoniła do pracownika zajmującego się tortami, który uznał, że bez problemu wykona dla nas taki tort. Razem z zamówieniem, zaniosłam do cukierni dwa zdjęcia tortu, zdjęcia kształtu kotwicy. Odręcznie przygotowałam notatkę dotyczącą tortu (zresztą pokazywałam ją Wam na Instagramie -klik), gdzie drukowanymi literami napisałam „BEZ ALKOHOLU”- zresztą widać to w drugiej linijce tekstu na zdjęciu. Tak, tak, dadzą radę. Ok, wpłaciłam zaliczkę, prosiłam, by dzwonić w razie problemów.
Około południa poszłam odebrać tort, w nerwach, czułam, że coś będzie nie tak- za dobrze szło nam od rana. Pani przynosi tort z lodówki na zapleczu. Milczę. „Czy jest taki jak Pani chciała?” – „NIE„. Kotwice nie takie, napis nie taki. Zamiast wstążki dookoła- sznurek. Zamiast granatu- ciemny błękit polakierowany brokatem. Napis przemilczę. No i dodatkowo alkohol w składzie. Zdenerwowałam się, by nie powiedzieć wkur…, zapłaciłam i wyszłam. W domu odkryłam, że kotwice przyklejone były tyłem na przód. Podczas krojenia okazało się, że w torcie znalazła się jeszcze jakaś dziwna marmolada. Tak więc mimo tego, że tort był w miarę smaczny- wizualnie strasznie mnie rozczarował i z pewnością był to ostatni raz, kiedy skorzystałam z usług tej piekarni/cukierni.

IMG_5462

IMG_5465

IMG_5467

Wróćmy jednak do nieco przyjemniejszych kwesti…

Z dumą oświadczam, że Kubuś sam zdmuchnął obie świeczki na torcie. Każdą po kolei. Nieważne, że popluł trochę przy tym tort. Dumnie dmuchał, dumnie kroił.

P1100580

P1100581

page4

page5

P1100592

P1100594

Później jedliśmy babeczki, galaretki, Kuba dumnie pił moją kawę inkę, po czym bawił się prezentami.

IMG_5522

IMG_5525

IMG_5531

page2

page3

Urodziny, mimo ogromnej wpadki cukierni z tortem- zaliczam do naprawdę udanych. Kuba po ogromnej dawce pozytywnych emocji zasnął dopiero po dwudziestej trzeciej. Nie pokażę Wam tych bardziej prywatnych zdjęć z gośćmi, gdyż zwyczajnie mogą sobie tego nie życzyć. Zamieściłam wyłącznie te, na których jesteśmy my z Kubą.

I wiecie co?

KOCHAM TEGO MOJEGO DWULATKA.

P1100590