ZABAWA

Pobawmy się- porozmawiaj ze mną!

Mama Kubusia2 comments327 views

I coś w tym wszystkim jest, bo uwielbam każde wypowiedziane przez niego słowo. Każdą literekę i sylabę. Kolejne, nowe zdanie. Kochamy rozmawiać.

WP_20141024_041

GUGANIE A ROZMAWIANIE

Pierwszy rok życia dziecka określany jest jako niemowlęcy, co sugeruje, że jego wyróżnikiem jest brak mowy. Okres między pierwszymi urodzinami a ukończeniem trzech lat nazywamy poniemowlęcym, a jego cechą charakterystyczną ma być jakaś zmiana w mowie dziecka w stosunku do czasu, gdy nic mówiło. Nazwy te są nieadekwatne, bo pierwsze trzy lata życia dziecka to okres najintensywniejszego rozwoju mowy i największy postęp w komunikacji z otoczeniem. Noworodek przecież jeszcze nic nie mówi  a trzylatek już w pełni komunikuje swoje potrzeby, relacjonuje zdarzenia, snuje monologi. Jest to imponujące tempo jeśli odniesie się je do czasu, jaki osoba dorosła potrzebuje, żeby opanować biegle nowy język.

WP_20141024_021

WP_20141024_022

WP_20141024_024

WP_20141024_025

WP_20141024_069

Rozdźwięk między nazwami wczesnych okresów rozwoju dziecka a tym, co się faktycznie podczas nich dokonuje w aspekcie mowy, wynika z błędnego założenia, że mowa to tylko wydawanie artykułowanych dźwięków – głosek, sylab, słów. Najpierw jednak dziecko musi zrozumieć jakie to ma znaczenie i po co ono ma to robić. Dopiero gdy odkryje, że na jego aktywność wokalną – płacz, krzyk, pisk – ktoś reaguje, będzie robić to częściej i lepiej, czyli będzie rozwijać mowę. Dlatego pierwszą zachętą do mówienia jest interpretowanie płaczu dziecka i odpowiadanie na niego zgodnie z tym, co sygnalizuje  np. głód, ból, zmęczenie, zimno, nudę, tęsknotę. Dzięki temu dziecko odkrywa, że poprzez zabawy głosowe zaspokaja swoje potrzeby. Doniosły krzyk z głodu prowokuje  mamę od przyspieszenia karmienia, a tęskne kwilenie daje  sygnał do przytulenia, pogłaskania po główce, potrzymania za rączkę, czyli zrobienia tego, czego maluch w danej chwili potrzebuje. To jest pierwsza ważna rozmowa między dzieckiem a rodzicem, mimo, że nie padły jeszcze żadne słowa. Zachęca to dziecko do aktywności i ekspresji siebie poprzez wydawanie różnych dźwięków.

WP_20141024_028

WP_20141024_056

WP_20141024_032

WP_20141024_035

Kolejnym paradoksem w przekonaniach dorosłych na temat rozwoju mowy dziecka jest pogląd, że następuje on na drodze naśladowania mowy słyszanej w otoczeniu. Z pewnością nie dotyczy to początku tego procesu. Pierwsze dźwięki wydawane przez dziecko – gruchanie, głużenie, gaworzenie – nie są przez nie słyszane w otoczeniu. Dorośli ani starsze dzieci nie mówią w taki sposób. Są to oryginalne wypowiedzi maluchów, przez nie tworzone, a nie naśladowane. Dźwięki takie (wokalizacje) należy nagradzać i wzmacniać poprzez uśmiech, mówienie lub imitację wydawanych przez dziecko dźwięków. Bogata i zróżnicowana ekspresja wokalna, stopniowo przechodzi w artykułowaną mowę. Przełom w mowie dziecka następuje, gdy rozwinie ono zdolność uważnego słuchania i usłyszy przerwy pomiędzy słowami w wypowiedziach dorosłych. Początkowo wypowiada ciągi sylab nie robiąc między nimi przerw. Z czasem dzieli je na dwusylabowe i powstają piękne słowa mama i tata. Przemawianie do dziecka z dobrą dykcją, akcentując przerwy pomiędzy słowami, pomaga mu przyswoić melodię i strukturę języka, zbudowanego ze słów. Można to wzmacniać poprzez zabawy grzechotkami, piszczkami, czy szeleścikami umieszczonymi w zabawkach, ponieważ dziecko korzystając z nich samodzielnie – trącając je przypadkowo i prowokując w ten sposób wydawanie dźwięków, nie robi adekwatnych przerw. To ważne zadanie rodzica aby używać grzechotek i zabawek grających z przerwami, w schemacie: dźwięk – przerwa, sygnał – cisza. Podczas pauzy dziecko przetwarza słyszane dźwięki i może zasygnalizować, że chce dalej słuchać. Ten sygnał to poruszenie, wokalizacje, gaworzenie, które należy nagrodzić kolejną porcją miłych dźwięków. Taka zabawa to piękny dialog między rodzicem a dzieckiem, w którym partnerzy „mówią” naprzemiennie.

Ważną umiejętnością znaczącą dla rozwoju mowy jest lokalizowanie źródła dźwięku, która potem jest używana do pomocniczego odczytywania mowy z ust. Wspomaganie tej umiejętności polega na zabawach z prezentowaniem dźwięków z różnych stron, tak by dziecko odwracało głowę w ich stronę. Dobrze uzupełniać je przemawianiem do maleństwa w pozycji twarzą w twarz, aby mogło obserwować twarz rodzica i śledzić jego mimikę. Dziecko sowicie nagradza  wysiłki rodzica uśmiechami i badaniem jego twarzy paluszkami, przytulaniem, całowaniem.

WP_20141024_040

Od wymawiania sylab, dziecko dzieli już tylko jeden krok do wypowiadania całych słów, a tym krokiem jest słuchanie pojedynczych wyrazów. Dobrą pomocą w nauce mówienia będą zabawki, które odtwarzają odrębne hasła. Mowa słyszana w otoczeniu to ciąg słów, zlewających się w całość. Trudno wyróżnić z nich „cegiełki” języka. Następuje to zdecydowanie szybciej, gdy rodzic uzupełnia zabawkowe lekcje słownika zabawami w nazywanie. Wskazuje np. części ciała, przedmioty w otoczeniu, czynności dziecka i nazywa je słowami lub prostymi wyrażeniami. Należy pamiętać o dobrej dykcji, jednoznaczności połączenia przedmiotu i jego nazwy oraz wyjaśnianiu znaczenia słów poprzez gesty. Po zastosowaniu tych zaleceń, szybko można przejść do następnego etapu – zadawania pytań, na które odpowiada dziecko. Teraz już potrafi pokazać „gdzie lala ma oko?”, „gdzie jest piesek?”, „jaki duży urosnę?”. To sygnał, że rozumie mowę, czyli zmienił się z „niemowlaka” w „mowlaka”, a za chwilę będzie małym gadułą.

2

dr n. hum. Justyna Korzeniewska – psycholog.
Wpis powstał przy współpracy z Fisher Price.

 

  • Kasia

    Fajny ten piesek. A Kubulek jak zawsze poważny! :)

  • Zuzula

    Uroczy Kubuś :)