MACIERZYŃSTWO

Where is the Love?

Mama Kubusia3 comments290 views

Czasami mamy dość- wszystkiego, siebie nawzajem. Nie wstydźmy się o tym mówić, przestańmy udawać, że nie ma tematu. Jest.

WP_20141111_020

Zrobiłam sobie mały przegląd blogów, które jeszcze kilka miesięcy temu odwiedzałam niemal codziennie. Teraz nie zaglądam głównie z powodu braku chęci i czasu. Nie odczuwam już potrzeby bycia z wszystkimi na bieżąco. Bądź co badź większość tych blogów przepełniona jest sielanką, samymi poztywnymi doświadczeniami i uczuciami. Oczywiście nie ma w tym nic złego, przecież i u mnie od czasu do czasu pojawia się jakiś ckliwy wpis o miłości do dziecka. Większość z mam, które odwiedziłam deklaruje, że na ich blogu nie będzie ani słowa o tym, co przykre i smutne. Chcą mówić wyłącznie o tym, co dobre, o miłości.

A czy miłości nie ma wtedy, kiedy po raz kolejny zwracasz dziecku uwagę? Czy miłości nie ma wtedy, kiedy po raz setny prosisz, by czegoś nie robiło? Czy miłości nie ma wtedy, kiedy trzydziesty raz w ciągu godziny ściągasz skaczące dziecko ze stołu? A czy miłości nie ma też wtedy, kiedy wieczorem zmęczona padasz na łóżku, trzymając w słojej dłoni małą rączkę? Kiedysz masz już tak dość, że bardziej się nie da, a mimo to wciąż tulisz do siebie i wiesz, że nikomu nie pozwolisz skrzywdzić? To nie jest miłość?

DSCN0256

Nie ma dzieci idealnych i Kuba też nim nei jest. Nie zamierzam na blogu przedstawiać Wam jego wyidealizowanego obrazu, podczas gdy pod tą słodką buźką kryje się mały diabełek, który chwilami doprowadza mnie do łez. Nie napiszę Wam, że Kuba jest grzeczny, że zawsze mnie słucha, że niczego nie robi po złości. Kuba jest dzieckiem i jak każde dwuletnie dziecko- testuje cierpliwość rodzica. Czasem doprowadza mnie szału, czasem do łez i nie wstydzę się mówić o tym głośno.  Nie widzę w tym kompletnie niczego złego, wszyscy jesteśmy ludźmi. Są dni, kiedy Kuba jest po prostu nie do zniesienia i przez cały dzień marzę jedynie o tym, aby poszedł już spać. Odliczam minuty do kąpieli, kolacji i snu. Kiedy już zaśnie czuję ulgę, w mieszkaniu panują cisza i spokój. Ale po chwili mam ochotę obudzić go i wyściskać. Powiedzieć mu jak bardzo go kocham.

Macierzyństwo to nie tylko lukier i rurki z kremem. To nie tylko uściski, pocałunki i wspólne czytanie bajki przed snem. Miłość i macierzyństwo to nie tylko te dobre, spokojne, przepełnione uczuciami chwile i poznawania świata. Miłość to przede wszystkim te gorsze chwile, które uczucie potrafi przetrwać. Łatwo mówić o przywiązaniu i miłości, kiedy wszystko jest dobrze. Kiedy maluch grzecznie się bawi i nie przeszkadza. Kiedy tuli się, całuje, z uśmiechem na twarzy poznaje świat. Wtedy trudno nie kochać. Jednak nie kocha się za coś, kocha się pomimo czegoś. Kocham Kubę pomimo całej premedytacji jaką wkłada w bycie niegrzecznym, aby nie powiedzieć po prostu wrednym. I kocham chwile, kiedy po jakmiś czasie przychodzi przeprosić.Kocham kiedy patrząc mi w oczy po raz setny trzaska drzwiczkami od szafy, które niebawem się chyba rozpadną. I kocham, kiedy daje mi buziaka buźką, którą specjalnie obsmarował śliną.

Nie kocha się za coś, to zbyt łatwe. Kocha się pomimo czegoś i to jest prawdziwa miłość.

  • Tak bym do podsumowała : „Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.” – Paulo Coelho

  • Amen. Nic dodać nic ująć.

  • To prawda, że kocha się pomimo… Kocham mojego szkraba pomimo jego kolek, marudzenia i nieprzespanych nocy. Pamiętam jak na pytanie za co kocham odpowiadałam mojemu chłopakowi, a obecnemu mężowi, że kocham go pomimo :)