MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Bo jak nie my, to kto?

Mama Kubusia14 comments313 views

Ciągle, ciągle tę melodię gram, gdy słyszę ją to dobry humor mam. Coś mnie ciągle do lansu, gdy poczuję lans, to nie mogę wyjść z transu. Tutururu turururututu.

Ostatnimi czasy zaniedbałam bloga. Zaczęło się niewinnie: „oj tam, opublikuję jutro!„, później było już „nie chce mi się, jutro…” i tym sposobem na blogu od kilku dni zrobiło się co najmniej dziwnie. Możliwe, że tego nie zauważyliście, bo mimo wszystko tłumnie zaglądaliście tutaj drzwiami i oknami. Ja jednak widzę różnicę i nie daje mi to spokoju. Jednak z racji tego, że najfajniejsze wpisy zostawiłam sobie w szkicach na przyszły rok (aaa, to już za dwa dni!), postanowiłam uraczyć Wam czymś, czego dawno na blogu nie było. I niech Was wstęp nie zwiedzie, bo o lansie dziś wpisu nie będzie. Opowiem Wam co u nas.

Święta upłynęły szybko i spontanicznie. W drugi dzień Świąt przejechaliśmy blisko cztery godziny samochodem, by odwiedzić rodzinę mieszkającą w okolicach Kołobrzegu. Kuba ku mojemu zaskoczeniu świetnie zniósł podróż. Chwała temu, kto wymyślił leciutkiego Samsunga ATIV Book 9 Lite i Świnkę Peppę. Syn mój dość powiedział dopiero po ponad trzech godzinach, kiedy dojeżdżaliśmy już do celu. A droga łatwa nie była, pierwszy dzień śnieżnego puchu, gęsta śnieżna mgła.

WP_20141226_023

WP_20141226_041

WP_20141226_040

WP_20141226_036

WP_20141226_063

Pamiętacie jak rok temu opowiadałam Wam o reakcji Kuby jak śnieg? Gwoli przypomnienia- płakał, nie chciał dotykać butami śniegu, a samodzielnie chodził tylko tam, gdzie śniegu nie było, bądź był bardzo zasypany piaskiem. Miałam nadzieję, że w tym roku będzie inaczej. I jest inaczej. Dziś kiedy spacerowaliśmy, Kuba prowadził mnie po największych zaspach. Biegliśmy uśmiechnięci od ucha do ucha. To takie chwile, kiedy nie wyciągam aparatu, a najpiękniejsze wspomnienia zachowuję w sercu. A mogłam, mogłam zatrzymać się, zrobić mu kilkanaście zdjęć i wrzucić je tutaj. Wolałam jednak trzymać mojego syna za rękę i biegać z nim po zaspach. To z pewnością sprawiło mu większą radość. Na tyle, że później opowiadał domownikom o tym jak biegał po śniegu.

W sylwestrowy poranek Kubuś ma wizytę u dentysty. Kolejna próba wstawienia stałej plomby. Tym razem zamierzam go przekupić. Czym? Jakimś drobiazgiem zapakowanym w ładny, świąteczny papierek. Wie już, że u dentystki czeka na niego kolejna paczuszka od Mikołaja. Wie tez, że jeśli pozwoli sobie wstawić plombę (boi się odgłosu wiertełka), to dostanie tą paczuszkę. I szczerze? Gdzieś mam, że przekupstwo jest mało wychowawcze. Niech mnie zjedzą, zdepczą, ale tak- zamierzam przekupić własne dziecko. W imię plomby. A idąc dalej w imię moich piersi, które cierpią drapane przez rozwiercone kiełki. W imię pieniędzy wyrzucanych co tydzień w błoto na tlenki i fleczery.

Sylwestrową noc spędzamy z Kubusiem w domu, tak jak rok temu. Nie mam nikogo ważniejszego, komu chciałabym złożyć życzenia o północy. Kupiliśmy już nawet całkiem spory zapas zimnych ogni, bo aż dziesięć pudełek, a w każdym z nich po dwadzieścia sztuk. Leżą od tygodnia i czekają na swój wielki dzień. Wszystkie nie  doczekają, ponieważ Kuba błagalnymi oczami prosi mnie co kilka godzin o zapalenie jednego.

InstagramCapture_dc3739a9-4d2a-4a30-868a-dc05d16d2930

InstagramCapture_c0dcdd7b-8845-44e1-b7a0-cb7a7ebdcdbe

Nowy Rok zaczniemy więc spokojnie, a co najważniejsze razem. Mam zamiar utrzymać Kubę na nogach tak długo, jak będzie to możliwe, tylko po to, by porządnie się wyspać i noworoczny poranek powitać w pełni sił. Mówi się, że jaki Nowy Rok, taki cały rok i choć kiedyś sama nie wierzyłam w tego typu przesądy- w tym roku przekonałam się na własnej skórze. Już pierwszego stycznia mijającego roku usiadłam do maszyny i uszyłam Kubie spodenki, kominek. Wtedy byłam zachwycona, a dziś z perspektywy czasu śmieję się z powstałych dziwactw. Bądź co bądź, przy maszynie siedziałam cały rok. Siedziałm dziś, w konsekwencji czego mój laptop dorobił się cieplutkego wdzianka. Z pewnością usiądę do niej również jutro.

InstagramCapture_fe1ba9a5-6cd3-448e-a2e2-2f2481a7472a

Już w styczniu pojawimy się z Kubą w Warszawie, do której zawiezie nas Pendolino. Nie omieszkam zdać Wam relacji, dlatego już dziś zalecam zaobserwować nasz profil na Instagramie (klik). Nigdy nie byłam w Warszawie, dlatego jeszcze bardziej cieszę się, że zobaczę ją razem z Kubą. Znów zobaczymy sięz Moniką i z Filipem. Najbardziej jednak cieszę się na Honoratę. Honorata jest osobą, która w minionym roku miała chyba największy wpływ na moje życie i zmiany, które w nim nastąpiły. Pomogła mi w spełnieniu kilku marzeń i liczę na to, że tak pozostanie. Razem znajdziemy się w paszczy lwa, ale możecie być pewni, że nie pozwolimy się zjeść. Ani w kawałkach, ani w całości. Nikomu.

Dziękuję Wam za cały miniony rok. Za każdy komentarz, każdą wiadomość, każde wejście i udostępnienie. Za każdy znak, że jesteście. I dziś, tak samo jak rok temu- mam nadzieję, że zostaniecie i przybędzie Was jeszcze więcej. Mogłabym napisać, że życzę Wam sukcesów i pieniędzy, ale nie. Nie życzę Wam tego. Życzę Wam zdrowia, bo to ono powinno być numerem jeden na każdej liście życzeniowej. Kiedy jesteśmy zdrowi- nasze działania nie mają granic, a jedynym co nas ogranicza jest nasza wyobraźnia. Możliwe jest wszystko, jeśli tylko bardzo tego chcemy. Kiedy tracimy zdrowie- tracimy wszystko.

Szczęśliwego Nowego Roku! Widzimy się w przyszłym roku!

blog grafika — kopia — kopia — kopia

  • Luśka

    I Tobie również zdrowia na ten 2015! Obojgu Wam. :)) Swoją drogą, Kubuś chyba długo nie chorował, prawda?

  • Marika

    Takie wpisy lubię naj!
    Szczęśliwego. :*

  • Kasia

    sponge bob! :)

  • Jak najlepszego Nowego Roku:* a w nim się poznamy:) Już nie mogę sie doczekać :)

  • U nas też Świnka Peppa wymiata…
    Szczęśliwego Nowego Roku!

  • Nasza polska Arielko, duuuużo zdrówka dla Ciebie i dla Przystojniaczka! Oby ten rok był dla Was jeszcze piękniejszy. Chcę tu wracać co chwilę w 2015 i czytać o tym jacy jesteście szczęśliwi! :)

  • Mój synek też ma dwa lata i uwielbia oglądać na You tube jajka niespodzianki :) albo wyścigi samochodowe.Już nie raz uratowało nam to spokój podczas długich tras :)