BLOGOSFERA

I po co Ci ten blog?

Mama Kubusia10 comments299 views

Zbliża się koniec roku, wiec może warto zrobić jakieś podsumowanie?

Od jakiegoś czasu już targają mną różne rozterki i coraz częściej robię sobie dni niemal całkowicie offline. Z różnych stron dochodzą do mnie dziwne informacje i sama też obserwuję przeróżne zjawiska. Chwilami mam ochotę latać wysoko, a chwilami po prostu zbiera mnie na wymioty.

Obserwuję ogromne parcie na szkło. Obrzydliwe, wstrętne manipulacje. Sztucze uśmiechy, wypowiadane słowa mijające sie z prawdą. Naciągana rzeczywistość, która niewiele ma wspólnego z jej kreowaniem, o którym Tomek mówił w swojej książce. Chcąc nie chcąc egzystuję rówież wśród takich osób, przecież też jestem blogerką. I mimo tego, że staram się unikać ich jak ognia- trafiam na nich prędzej czy później.

Widzę przepychanki między ludźmi. Podstawianie sobie nóg i obserwowanie upadków. Widzę spory o tak bezsensowne rzeczy, że włos jeży mi się na głowie. Widzę okrutne słowa wystukane w klawiaturę, które pozostawiają po sobie okropny niesmak.

Widzę, jak wiele czasu zżera odpisywanie na maile, obrabianie zdjęć, odpisywanie na wiadomości prywatne i dopracowywanie współprac. Ten czas mogłabym dodatkowo poświęcić mojemu dziecku, albo zrobić coś tylko dla siebie.

Nie wszystko jest czarne i białe. Niejednokrotnie miałam okazję  przekoać się o tym, że osoby które uważałam za na swój sposób bliskie wbijały mi nóż w plecy, gdy tylko odwróciłam wzrok. Początkowo bolało, teraz nie zwracam na to uwagi. Odcięłam się i kontakty z innymi blogerami zmniejszyłam do całkowitego minimum. Zrozumiałam też jak bardzo pozory mogą mylić i jak bardzo ja myliłam się niejednokrotnie. Przykładem takiej pomyłki może być chociażby Wiola, której kiedyś nie spodobał się jeden w moich wpisów i zamieściła na swoim blogu wpis przedstawiający jej punkt widzenia. Nie było z tego awantury, właściwie nie było nawet wymiany zdań między nami, ale okropny niesmak pozostał. Przynajmniej mi. Uporczywie pielęgnowałam ten niesmak przez kilka miesięcy, aby minionego wieczoru przekonać się, jak bardzo się myliłam. I powiedziałam o tym głośno, szczególnie samej zainteresowanej. Ulżyło mi.

Blogowanie otworzyło mi oczy na świat. Obserwuję teraz rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam nawet uwagi. Po za całą masą negatywnych czynników, częściej górę biorą pozytywy. Blogowanie ponownie dodało mi sił i pozwoliło mi przypomnieć sobie, kim naprawdę jestem. Zrozumiałam co lubię robić i jak lubię to robić. Dzięki blogowi odkryłam też w sobie wiele pasji, jedną z nich jest oczywiście szycie. Blogowanie dało mi ogromne możliwości rozwoju osobistego. Pokazało, że na świecie żyją jeszcze całkiem normalni ludzie, z całkiem normalnymi dziećmi.

Czasami przychodzi jednak gorszy dzień, kiedy wszystko jest na nie.Kiedy po raz kolejny ktoś zawiódł, wbił nóż w plecy. Przychodzi takie dzień, kiedy pojawiają się wątpliwości, stawiające całą teraźniejszość pod znakiem zapytania. I wreszcie ktoś pyta- i po co Ci ten blog?

Wielokrotnie próbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie- dlaczego bloguję? Bo lubię? Bo przynosi mi to korzyści? Bo jest dla kogo? Myślę, że wszystkie trzy odpowiedzi są prawidłowe. Lubię blogować, sprawia mi to przyjemność. Lubię czytać Wasze wiadomości, lubię na nie odpowiadać. Lubię współpracować z różnymi markami i tym samym sprawiać mojemu dziecku niesamowite prezenty. Lubie te błysk w jego oku, kiedy odwiedzaja nas kurierzy. Lubię obserwować stale rosnące statystyki i nie będę tego ukrywała-  tak naprawdę każdego blogera cieszą i interesują liczby, mimo, że niektórzy bardzo sie tego wypierają.

Nie mam już takiego parcia na szkło jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nie zastanawiam się nad tym, co Wy chcielibyście przeczytać, a piszę to, co sama chcę Wam przekazać. I odkąd odpuściłam blog ma się znacznie lepiej. Dążenie do celu ciężką pracą, a gnanie na przód w otoczce fałszywych słów i gestów to dwie rózne sprawy. A niestety to drugie obserwuję niemal każdego dnia. Dlatego tak bardzo gdzieś mam spotkania z blogerami i poznawanie nowych ludzi. Przejechałam się kilkakrotnie i zwyczajnie mnie to nie kręci.

Blog ma już nieco inny charakter niż na początku i dobrze mi z tym. Zmienia się cały czas i ja też się zmieniam. Uważam, że na lepsze. Jednak Wasze zdanie z pewością byłoby w tej kwesti podzielone. Jedni pewnie mają ochotę pogłaskac mnie po głowie, a inni gdyby mogli uderzyliby mnie w nią krzesłem. I wiem, że tak jest. Sama tak mam, gdy czas obserwuję wszystko dookoła. Ale to nie jest ważne.

Ważnym jest, że jestem szczęśliwa dzięki temu co robię. Szczęśliwe jest też moje dziecko.

I po to mi ten blog.

blog grafika — kopia — kopia — kopia

  • Anka

    Przeczytałam jednym tchem, jak piosenkę, jak wiersz. Podoba mi się. Obserwuję to samo co Ty i mimo, że jestem tylko marną czytelniczką- Twój blog jet jednym z nielicznych, które śledzę na bieżąco. Pozdrawiam. :)

  • Przybij piątkę! A sądziłam, że tylko ja się izoluję. Dzięki Twojemu wpisowi widzę, że należy dobrze zastanowić się zanim wejdzie się do tej pokrętnej blogowej rzeki.
    Jeśli chodzi o moje już roczne obserwacje, to zauważyłam, że, może nie wszystkie, ale większość „blogowych przyjaźni” jest niestety podyktowana chęcią wypromowania się na plecach kogoś innego. Kogoś, kto ma niezłe statystyki odwiedzin i w miarę zaangażowanych czytelników. Dlatego moim zdaniem najważniejsze jest pozostawać w zgodzie ze sobą, pisać gdy naprawdę ma się na to ochotę, a nikt nigdy nam nie zarzuci, że jesteśmy owcą w wilczej skórze. Pozdrawiam :)

  • Miałam napisać komentarz…ale powtórzyłabym w nim Twoje slowa:)

  • Aż kliknęłam LUBIĘ TO! :)

  • Marika

    Ciekawa jestem o jakich blogerkach mówisz, przy słowach o wulgarnym parciu na szkło…. :D

  • no i brawo!

  • Bloguj! Bo te wszystkie teksty po Tobie zostaną. To jak pisanie książki na raty. Dla siebie, dla dziecka, dla innych ;)
    Bloguj! Bo blogowanie zmienia postrzeganie świata w mojej opinii na lepsze.
    Bloguj! Bo szkoda żeby fajne pomysły i mądre opinie zostały tylko w Twojej głowie ;)
    Dla siebie bloguj, na pisanie miej parcie – bo tekst Cie zrozumie a od szkła można się tylko odbić ;)

  • Ja to dopiero jestem w swoim świecie. Nie czytałam i nie będę czytać kominka, nie udzielam się w aferkach, bo odnoszę wrażenie, że o 90 procentach owych afer nie mam nawet pojęcia. Jestem tak dziwnym tworem, że nie przyjmuje większości współprac, nie jeżdżę na spoty, sama sponsoruję swoje konkursy (z wyjątkami) i jestem całkiem samowystarczalna. Piszę bo kocham, bo robię to dobrze i cieszę się, że znalazłam grono wiernych czytelników. Po co mi blog? Bo o wielu rzeczach łatwiej mi pisać niż mówić, bo mam marzenie i cel, do którego blog pomaga mi dotrzeć.

    • doskonała odpowiedź :) szczerze gratuluję podejścia. wydaje mi się, że takich blogerów jak Ty można policzyć na palcach.

  • Dziś tu trafiłam i czytam jak opętana.
    sama sobie też często zadaje takie pytanie…