MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Postanowienia noworoczne 2014- udało się, czy nie?

Mama Kubusia27 comments225 views

Zbliża się koniec roku, więc mogę pozwolić sobie powoli na małe podsumowania. Rok temu zamykając grudzień, spisałam listę postanowień na nadchodzący wtedy 2014 rok. Z ciekawościa spojrzałam na nią dzisiaj i dokładnie ją przeanalizowałam odhaczając to, co udało mi się zrobić.

1) Chcę konsekwentnie realizować swoje założenia, zarówno w sferze prywatnej, jak i tej blogowej.

Udało się, zdecydowanie się udało. W mijającym roku dokonałam wszystkiego, co sobie założyłam i o czym marzyłam. Nieskromnie mówiąc udało mi się zrobić znacznie więcej. Dumna jestem także z faktu, że udało mi się być niezwykle konsekwentą w życiu prywatnym.

2) Chcę mieć więcej cierpliwości, a mniej nerwów.

Kuba moją cierpliwość testuje bezustannie, o każdej porze dnia i nocy, bez względu na dzień tygodnia. Rok 2013 przyspożył mi wielu negatywnych doznań, dlatego bardzo zależalo mi na tym, aby ten, który właśnie mija obfitował raczej w swojego rodzaju spokój wewnętrzny. Ten punkt również mogę odhaczyć malując przy nim ogromny uśmiech.

3) Nie chcę przytyć, ani kilograma!

Chociaż część z Was nie potrafi tego zrozumieć, ani wytłumaczyć sobie w logiczny sposób- naprawdę świetnie czuję się ze swoją wagą. Zamykając poprzedni rok ważyłam około 46 kg. I cieszę się, że i to postanowienie udało mi się spełnić, choć prawdę mówiąc ważę teraz nieco mniej. Cieszy mnie też fakt, że obecnie nadal nie mam jeszcze żadnego wpływu na swoją wagę, a wszystko leży w rękach mojego dziecka. Dzięki temu mogę bez obaw nocą odbywać bliskie spotkania z bułką z majonezem i ogórkiem.

4) Bardzo chcę mniej: płakania, denerwowania się, przejmowania się sprawami, na które i tak nie mam żadnego wpływu.

Nie da się ukryć, że w mijającym roku program „fuck it” załączył mi się na bardzo rozszerzonym poziomie. Płakałam może dosłownie kilka razy, jednak ani razu z powodów prywatnych. Początkowo denerwowałam się sporo, ale z czasem udało mi się oddzielić rzeczy ważne od ważniejszych, w rezultacie czego zaczęłam totalnie olewać rzeczy, na które nie mam wpływu. I wierzcie lub nie, ale naprawdę wyszło mi to na dobre.

5) Wiem, że nie wolno poszerzyć mi grona bliższych znajomych, to nie ma najmniejszego sensu.

Tutaj dopada mnie największa refleksja, bowiem mijający 2014 rok był czasem strasznej weryfikacji wszelkich moich znajomości- zarówno tych internetowych, jak i realnych. Osoby, które darzyłam zaufaniem w dużej części całkowicie jest straciły, a ludzie przypadkowo poznani zostawali przy mnie na dłużej. Przez moje życie znów przewinęło się wiele osób, z różnymi skutkami. Jedne znajomości wspominam ze łzami w oczach, inne z podniesionym ciśnieniem, a o niektórych w ogóle nie pamiętam. Jedna rzecz się nie zmieniła, wśród najbliższych znajomych w realnym świecie pozostały: Magda, Malwina i Natalia. Z kolei internetowe znajomości toczyły się różnie i sparzyłam się już tyle razy, że chyba tego nie zliczę. Osoby, które jeszcze rok temu zapewniały mnie o swojej szczerości, o trzymaniu za mnie kciuków- dziś gdyby mogły wbiły by mi nóż w plecy, dosłownie. Dlatego również internetowe znajomości ograniczyłam do minimum, w konsekwencji czego nie utrzymuję bliższych kontaktów z żadną blogerką parentingową. Cholera, Honorata, Twój blog chyba podchozi pod parenting…?

6) Chcemy zabrać Kubusia latem do fokarium i do ZOO- oczywiście razem z Madzią i Wojtkiem i chcę żeby to się udało.

Chciałam, ale olałam, więc się nie udało. W zamian za to odwiedziłam Gniezno i też było fajnie. ZOO pewnie przypadnie nam w zaszczycie odwiedzić w nadchodzącym sezonie. Ale to lepiej, Kubuś jako prawie trzylatek dużo bardziej świadomie przejdzie tą wycieczkę.

Generalnie jestem naprawdę zadowolona z siebie i swojego życia. Szczególnie pod kątem noworocznych postanowień. Obiecałam sobie, że jeszcze w tym roku spiszę listę kolejnych i się z Wami nimi podzielę. Z pewnością będzie ich znacznie więcej, bo i planów i marzeń przez ten rok przybyło.

Jaki był 2014 rok?

Mijający rok jest jednym z najintensywniejszych w całym moim życiu, zaraz po 2012 kiedy na świat przyszedł Kuba. Rok temu myślałam, że to 2013 był burzliwy, ale teraz widzę, że to nic w porównaniu z tym, co miało miejsce przez ostatnie dwanaście meisięcy. W mijającym roku miało miejsce wielkie zmian, zarówno ogromnych, jak i tych prawie niewidocznych, jednak wszystkie one miały i mają nadal wpływ nie tylko na nasze życie, ale i na jego jakość. Cieszę się bardzo, ponieważ właściwie w 99% są to zmiany pozytywne, których efekty odczuwam każdego dnia.

Ten rok zmienił przede wszystkim mojego dziecko i to właśnie patrząc na niego odczuwam prędkość mijającego czasu. Rok temu Kubuś miał zaledwie piętnaście miesięcy, nie mówił nic po za „mama” i „baba„, dopiero od miesiąca chodził i był jeszcze całkowicie uzależniony ode mnie. Dziś? Dwa miesiące temu stał się dumnym dwulatkiem, który biega, składa imponujące zdania i zaskakuje mnie każdego dnia. Od niedawna nagle zaczął mówić o wiele więcej niż dotychczas, w konsekwencji czego kilkakrotnie w ciągu dnia zachwycona jego mową biorę go na ręce i ściskam z tego powodu.  Cieszy mnie również bardzo fakt, że Kuba nadal ma ochotę pić moje mleko, a właściwie nie wyobraża sobie bez niego życia. To taka nasza chwila spokoju, wyciszenia, kiedy zdaje mi się najbardziej odczuwać wiążącą nas więź.

Rok temu życzyłam sobie, abym mogła stanąc przed lustrem i z ręką na sercu powiedzieć sobie, że „jest dobrze„. Wygrałam to życzenie. Mało tego, niejednokrotnie stawałam przed lustrem i mówiłam sobie, że „jest zajebiście„. I to nie tylko za sprawą swojego wyglądu, z którego w blisko 90% jestem zadowola, ale głównie za sprawą tego jak potoczyło się nasze życie. Obrało właściwy tor, nabrało rozmachu. Robię rzeczy, o których rok temu nawet nie śniłam, czego przykładem są chociażby Zwierzaki Pocieszaki, bo kto by pomyślał, że zostanę współautorką tak świetnej książki? Kto by rok temu pomyślał, że zacznę szyć i że wyjdzie mi to całkiem fajnie, do tego stopnia, że ludzie zechcą kupować szyte przeze mnie ubranka dla dzieci? Ktoś może spytać- dlaczego nie poszłam za ciosem, dlaczego nie pociągnęłam tej opcji do przodu, nie założyłam firmy, nie szyłam na większą skalę. Odpowiedź jest prosta- nie miałam i nadal nie mam na to czasu. Blog nabrał takiego rozmachu, że na jego prowadzenie poświęcam do kilku godzin, zazwyczaj są to godziny późno-wieczorne i nocne. Dodatkowo samodzielna opieka nad dzieckiem przez całą dobę i wszystkie dni w tygdniu również wymaga czasu. A tego najbardziej mi brakuje, przez cały czas.

A o tym, czego życzę sobie w 2015 opowiem Wam w krótce. Niebawem dowiecie się też, jakie wpisy cieszyły się największą popularnością w mijającym roku, oraz poznacie listę postanowień na rok kolejny.

A jak było u Was? Udało Wam się spełnić wszystko to, co założyliście sobie na mijający rok? Jesteście zadowoleni, czy raczej wymazalibyście ten rok z pamięci?

blog grafika — kopia — kopia — kopia

  • Tami

    Brawo Karola! I oby 2015 również był pozytywny . Aż nie mogę się doczekać wpisu z postanowieniami, bardzo jestem ciekawa. Pozdrawiam.

  • Anka

    Myślę, że fajnie, że odpuściłaś ZOO w tym roku. Teraz na wakacje Kuba będzie jeszcze mądrzejszy i zapewne bardziej świadomie podejdzie do tego wyjazdu. My byliśmy z naszą córeczką jak miała 1,5 roku i wykazywała jakieś tam zainteresowanie, jednak szału nie było… Pozdrawiamy, Ania i Majka.

    • Kuba w lipcu miał 21 miesięcy, więc niewiele więcej. W przyszłym lipcu stukną mu 33 miesiące, więc będzie już ciekawiej. Boże, 33 miesiące… Jak to okrutnie brzmi!

  • nigdy nie podpinaj mnie pod parenting :P jestem mamą i jestem blogerką, ale nie sprawia mi radości rozprawianie o odpieluszkowywaniu czy odsmoczowywaniu, piszę rzadko i bez sensu. chyba nawet nie jestem blogerką :D ale znajomość z Tobą to jedna z najlepszych rzeczy, które przytrafiły mi się w tym roku.

    • hahahaha „odsmoczowywaniu? :D jest takie coś? :D

    • oj „odsmoczkowywanie” miałam na myśli :P a Ty zamiast się nabijać i szukać sensacji mogłaś poprawić literówkę, he?

    • Sorry, szukałam poklasku tanim kosztem! Wybaczysz mi?

  • chillin

    Nie uważasz, że nadal masz problem psychiczny związany z chudością? Teoretycznie twierdzisz, że się od tego wyzwoliłaś, ale w praktyce trzęsie Cię na myśl, że mogłabyś przytyć jeden kilogram, jest to dla Ciebie na tyle istotne, że uznałaś to za postanowienie noworoczne, jest na tyle istotne by zajebiście się cieszyć z jego spełnienia i pisać o tym na blogu, a jak sama mówiłaś – nie ma to logicznego wytłumaczenia dla nas. Owszem jest, niestety Karo – NADAL jesteś chora. Nie piszę tego ze złośliwości, po prostu bardzo mnie to niepokoi. Gdybyś była wielorybem z nadwagą to mogłabyś się cieszyć ze spadku wagi, ale umówmy się – masz niedowagę, zgodnie z medycznymi wskaźnikami. Zastanów się nad tym…

    • Nie, nie uważam. Pisząc o logicznym wytłumaczeniu mialam na myśli fakt, że zdecydowana większość osób nie może zrozumieć, jak można dobrze czuć się z niską wagą. Co z łego w tym, że nie marzy mi się, by przytyć? Dobrze czuję się ze swoją wagą, a jedyną osobą, która ma na nią wpływ jest moj syn, który nadal karmiony jest piersią. Regularnie robię badania krwi i za każdym razem są świetne. A to, że nie chcę przytyć świadczy wyłącznie o tym, że po prostu dobrze mi ze swoją wagą i chciałabym ją utrzymać. Rok temu, kiedy spisywałam te postanowienia zależało mi na tym bardziej, a punkt na liście powstał głównie po to, by podsycić nienawiść haterów. Dodatkowo uważam, że gdyby Twój komentarz wynikał wyłącznie z troski, napisałabyś do mnie na priv. Więc nie, nie mam się nad czym zastanawiać, aczkolwiek dziękuję za „troskę”.

    • chillin

      Zbyt gwałtownie reagujesz. Nie znamy się na tyle żebym ci pisala na priv, tym bardziej, ze twoja reakcja bylaby taka sama jak tutaj, ironizowanie pt „dzieki za troskę ale kim ty w ogóle k**wa jesteś”. Nie życzę ci źle, wspomniałam tylko na ten temat bo dla mnie jest to niepokojący sygnał i niepotrzebnie odrazu usilujesz mnie zgnoic w jakiś sposób, bo nie obraziłam cie, nie potępiam, whatever tylko zwróciłam na to uwagę.

    • Tylko nie rozumiem, gdzie w mojej wypowiedzi dopatrzyłaś się jakiegokolwiek ataku na swoją osobę? Gdzie tu gwałtowna reakcja? Przecież po prostu ładnie i grzecznie odpowiedziałam na Twój komentarz…

    • chillin

      A jednak byly sugestie o hejterstwo i jakieś zle intencje z mojej strony, których nie ma. „gdyby twoj komentarz wynikal wyłącznie z troski” – a z czego wynika? Chyba ja wiem najlepiej z czego wynika mój komentarz :D

    • A dlaczego powinnam Ci ufać? :D

  • U mnie równie wiele postanowień się spelnilo i sukcesywnie do nich dotarłam. ! :D
    Cieszę się,że i Tobie tyle się udało i na pewno jeszcze wiele przed Tobą sukcesów,czego z całego serca życzę ! :* NALEŻY CI SIĘ ! :D

    „w konsekwencji czego nie utrzymuję bliższych kontaktów z żadną blogerką parentingową. ” -uf jak dobrze,żem kosmetyczna ! ^_^

  • teresa k.

    Nie kumplujesz sie juz z zawodkobieta?/

    • Skąd to pytanie? Wiesz, zależy co znaczy dla Ciebie słowo „kumpelstwo”, bo jak dla mnie kumplowanie się oznacza długie rozmowy o niczym i wspólne spędzanie czasu. Jeśli rozumiesz to tak samo jak ja- nie, nie kumpluję. ;)

    • Kumplowanie ,a przyjaźń to dwie różne kwestie,tak mi się wydaje :)
      Bliższe kontakty=przyjaźń.

    • Przyjaźń to już w ogóle poważne słowo. ;)

  • teresa k.

    Tak po prostu zapytałam, bo kiedys pare razy wspomnialas ze jest ci bliska, a teraz ani slowa, wiec mnie to zaciekawilo. Nie mialam nic zlego na mysli :)

    • Wiesz, ja lubię jasne sytuacje i nie lubię mieć wątpliwości, w żadnej sferze życia. Temat uważam za wyczerpany. :)

  • Pingback: Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?()