MACIERZYŃSTWO

Nie jestem matką idealną.

Mama Kubusia4 comments245 views

 

Czasem przychodzi taki wieczór, kiedy siadam na łóżku, zapalam gwiazdkę na ścianie i jedynym na co mam ochotę jest gorzki płacz rozczarowania.

Każda z nas, każdego dnia daje z siebie wszystko. Nie jestem tutaj żadnym wyjątkiem. Staram się, aby na swój sposób urozmaicać Kubie czas, szczególnie teraz kiedy stale padający deszcz i silny wiatr uniemożliwijają nam wyjścia z domu i spacery po plaży. Staram się zadbać o to, by marudził i płakał możliwie najmniej, choć jest tylko dzieckiem i takie sytuacje są nieuniknione, choćbym na głowie stanęła.

Co raz częściej mam jednak pretensje do samej siebie. Odczuwam taką cholerną złość, której nie potrafię obrać w odpowiednie słowa. Nie potrafię jej nazwać, nie potrafię się jej wyzbyć. Nie potrafię znaleźć jej korzeni, więc nie mogę jej wyrwać. A chciałabym.

33

Kiedy spoglądam na mojego śpiącego syna ogarnia mnie wiele uczuć. Miłość, potrzeba zapewnienia mu bezpieczeństwa. Czasem nawet się rozklejam, kiedy przypominam sobie, jak jeszcze nie tak dawno był niespełna dwu i pół kilogramowym chłopcem z chudziutkimi kończynami. Teraz na łóżku leży chłopiec, który wychodzi powoli z rozmiaru małego chłopca w Zarze.

Ostatnimi czasy brakuje mi tej świetnej organizacji, która do niedawna mnie cechowała. Potrafiłam idealnie pogodzić bloga, pisanie na jakieś zlecenia, z przyjemnościami, z obowiązkami domowymi i przede wszystkim z czasem, który muszę i chcę poświęcić Kubie. Potrafiłam znaleźć czas na wspólną zabawę, wygłupy. I robiłam to z ogromną przyjemnością, z miłością. Obecnie wydaje mi się, jakbym chwilami robiła wszystko na siłę, z przymusu. Zdarza się, że mam ochotę udawać głuchą, kiedy Kuba prosi mnie, żebym pobawiła się z nim klockami. Wolę poleżeć, wolę nie robić nic, wolę odpisać ma mail’a. Ot, taka ze mnie zajebista matka.

Zmęczyłam się. Ostatnie dwa miesiące były niezwykle intensywnym czasem w moim życiu, właściwie w naszym, bo wszystko co robię w jakiś sposób odbija się równiez na Kubie. Na wszystko brakowało mi czasu, zarywałam niemal każdą noc, by móc poleniuchować w Święta, by spokojnie spędzić z Kubą sylwestrową noc, by móc bez wyrzutów sumienia wyjechać na te dwa dni to tej pieprzonej Warszawy. Wszystko na szybko, w biegu, na już.
Odkąd wróciliśmy z stolicy, mój organizm wyraźnie daj mi do zrozumienia, że po prostu ma dość. I nie mówię tutaj o dwudniowej jelitówce, która mnie dopadła i rozłożyła totalnie. Kilka dni z rzędu nie potrafiłam siedzieć z laptopem dłużej niż do północy. Dziś zarwalam noc po raz pierwszy, ze względu na zakup i wdrożenie nowego szablonu (Wiola jesteś wielka!). W ciągu dnia leżąc z Kubą na kanapie po prostu zasypiałam, nawet nie wiedziałam kiedy. Bogu pozostawało mi dziękować, że mój syn jest na tyle rozsądny, iż postanowił mnie obudzić zanim zrobi cokolwiek głupiego.

37

 

Zwalniam. Odpuszczam. Muszę.
Oczywiście nie oznacza to żadnego zawieszenia bloga, czy naszych profili w społecznościówkach, absolutnie. Biorę sobie wolny weekend. W piątkowe popołudnie wrzucam wpis na weekend, wyłączam laptopa  i włączam go dopiero w niedzielę, późnym wieczorem.

Potrzebuję tego. Chwili spokoju, wytchnienia. Potrzebuję pożądnie naładować baterie, by znów cieszyć się macierzyństwem. Cieszyć się z towarzystwa mojego dziecka i zabawy z nim. Potrzebuję nie traktować tego jak pieprzonego przymusu. Potrzebuję bardzo chcieć. Potrzebuję znów pokazać Kubie tą miłość tak bardzo mocno, jak cholernie mocno ją czuję. Czasem mam ochotę usiąść i wyć, kiedy uświadamiam sobie, że przez większość dnia moje dziecko słyszało „za chwilę„, „poczekaj„, „Kuba nie teraz„.

Co do cholery może być ważniejsze od niego?

blog grafika — kopia — kopia — kopia

  • Nie ma co się tłumaczyć. Każdy rodzic potrzebuje czasem wolnego. A mam wrażenie, że im dłużej jest się rodzicem, tym częściej. Życzę zatem udanej regeneracji :)

  • Każda z nas potrzebuje odpoczynku. Nie jesteśmy robotami, zasługujesz na wytchnienie.
    Życzę abyś trochę wypoczęła w ten weekend :*

  • Też o tym ostatnio myślałam, jak wracam z pracy mam masę rzeczy do roboty i czasem już nie mam siły się bawić… A jak nie ja to kto? Ciesze się, że mam pracę, ale chciała bym czasem kilka dni takiego „nic nie robienia”/ Dom, studia, praca, a tak bardzo chciała bym spędzić z nim więcej czasu, a to wszystko samo się nie zrobi ;/

  • malgorzata stryjecka

    Hym Ja spędzałam każda chwile z Aurelia bo chora , na słonce nie mogla wychodzić cięgle w domu sie bawiliśmy nie było nic ważniejszego od niej .
    A teraz wychodzi z choroby jest druga córka a Aurelka nie potrafi sie bawic sama , nie potrafi z dziećmi sie integrować w swoim żywiole tylko w środ dorosłych .
    Także wszystko z umiarem