MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Dlaczego leki nie są w promocji?

Mama Kubusia6 comments362 views

Poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie, spędziło mi minionej nocy sen z powiek. Przecież to by tyle uprościło, prawda?

Zachorowaliśmy, okropnie zachorowaliśmy. Kuba po raz pierwszy od ponad pół roku, a jak na złość ma powiększone węzły chłonne i czerwone gardło. Ja mam powiększone migdałki i zapalenie gardła w jednym. Oboje antybiotyki, probiotyki, syropki i inne kosztowne bajery. No właśnie, kosztowne… Udając się do apteki wzięłam ze sobą sto dwadzieścia złotych. Byłam niemal pewna, że sporo mi jeszcze zostanie i spokojnie kupię nam jeszcze zapas picia na kilka najbliższych dni. Och, ja naiwna. W aptece zostawiłam ponad sto dziesięć złotych. Za co? Za dwa antybiotyki, jeden probiotyk i czopki dla Kuby. Zamarłam, serio. Farmaceutka ze sztucznym uśmiechem na twarzy skwitowała: „No i stówka pękła”. Nie omieszkałam z pół uśmiechem odpowiedzieć: „I za co? Nie dość, że człowiek, źle się czuje, to jeszcze tyle pieniędzy na leki”. Po powrocie do domu uświadomiłam sobie, że brakuje mi jeszcze kilku rzeczy, ale nie miałam już sił iść do apteki, więc dokupiłam je wczoraj. Łącznie wydałam w aptece blisko dwieście złotych. Za tą sumę mogłabym ubrać siebie od góry do dołu, a Kubę kilkakrotnie, gdybym oczywiście tylko nie zrobiła zakupów w Zarze. Jedynym, pocieszającym faktem była świadomość, że kiedy latem bylismy chorzy- te same lekarstwa szybko postawiły nas na nogi.

Jeszcze tej samej nocy gorączka Kuby podskoczyła do 40,4 stopni. Prawie dostałam zawału i w gardle dusiłam łzy aplikując mu czopek i robiąc okłady chłodną pieluszką. W między czasie zorganizowałam sobie transport na pogotowie, gdyby nic sie nie zmieniło, bądź nie daj Bóg było jeszcze gorzej. Na szczęście już po trzydziestu minutach temperatura spadła o ponad jeden stopień, więc odetchnęłam z ulgą. Wtedy nerwy puściły, a ja jak idiotka zaczęłam płakać. Przytuliłam go do siebie i oboje zasnęliśmy. Kiedy wczoraj około dziewiątej rano wróciłam z Urzędu Pracy (do którego pojechałam z gorączką i prawie zwymiotowałam po drodze do domu, jednak udało mi się dojść i zrobić to gdzie trzeba…) czekała na mnie moja mama i uśmiechnięty, ale rozpalony Kuba. Uświadomiono mnie w tym, że dwa razy zrobił luźną kupkę i tym sposobem pozbył się czopka. Sama ledwo stałam na nogach, więc do pokoju mamy przyniosłam kołdrę i poduszkę i położyłam się z Kubą. Oboje leżeliśmy tak do trzynastej, chwilami spaliśmy. Potem znów musiałam udać się do apteki, a przy okazji zrobiłam nam zakupy na najbliższe dni. Zapas napojów, który miał mi wystarczyć mniej więcej do jutra- zniknął dziś rano. Cóż, przy tak okropnym kaszlu to chyba naturalne. Kiedy wczorajszego popołudnia zobaczyłam na termomentrze temperaturę 40,2 i dotknęłam czoła rozpalonego Kuby znów zamarłam, ale tym razem udało mi się zachować zimną krew i szybko zrobić to, co trzeba. Do osiemnastej leżeliśmy pod kołdrą, oboje. Potem Kubie gorączka spadła i zadowolony bawił się z babcią, która specjalnie wzięła dzień wolnego z pracy. Wtedy dopadło mnie. Na termomentrze zaledwie 39 stopni z kilkoma kreskami, a ja już nie miałam siły. Zasnęlismy przed dwudziestą. O dwudziestej drugiej obudził mnie rozpalony do granic możliwości Kuba. Nawet już nie brałam termometru do ręki i od razu podałam mu czopek. Przebudziłam się o północy, było już dobrze. Dziś wstaliśmy przed dziewiątą i odpukać {tfu, tfu, tfu!} Kuba jeszcze nie gorączkował. Cudownym uczuciem jest głaskanie go po letniej głowie. Widocznie antybiotyk zaczął działać, dzięki Bogu.

I tak się zastanawiam, dlaczego leki nie mogą być w promocji? Albo z sensowniejszą zniżką?

Jeśli jednak lubicie fajne promocje, to zapraszam do zapoznania się z promocjami Lidla.
s3_viewer_small_Lidl-16

  • Nie lubię wizyt w aptece, człowiek ledwo stoi na nogach, a suma za mini siateczkę powala go jeszcze bardziej… Moja mama ostatnio dostała antybiotyk, który musieli dla niej zamówić i za 8 tabletek zapłaciła 115 zł, i to był tylko jeden lek, a dzień wcześniej zapłaciła prawie 100 zł… Nienawidzę chorowania ani jak mój syn jest chory, nienawidzę tego widoku, przelewającego się ciałka, smutnych oczu…

    Zdrówka dla Was kochani! I na Greya, żebyś wyzdrowiała!!! :*

  • Zdrowia dla Was obojga!
    Mi się nasunęła taka refleksja… Co mają zrobić osoby, których choroba wymaga leczenia za kilkaset czy kilka tysięcy złotych miesięcznie? Jednorazowy wydatek oczywiście uderza po kieszeni, ale takie regularnie ponoszone koszty na leczenie to już w ogóle masakra. A co ma zrobić taka osoba? Poddać się chorobie i pozwolić się jej zabić, mając świadomość, że lekarstwo istnieje, tylko jest za drogie? Na zdrowiu nie powinno się zbijać kasy, ale niech to ktoś powie „wielkim tego świata” i przemysłom farmaceutycznym :/

  • Zdrówka dla was :*

  • marika

    Biedni, współczuję Wam okropnie. Dacie radę, jak ze wszystkim! :*

  • Zdrówka zdrówka. U nas ostatnio 40 dni choroby, od ospy po oskrzela, szkoda dziecka, bo o budżecie rodzinnym to szkoda nawet wspominać.
    My już kupujemy na zapas syropki w aptece internetowej bo to około 30-40% taniej.

  • Anonim

    Nasze walentynki dzisz wizytą lekarską i zakupami w aptece kosztowały nas dziś 420zł….bez komentarza
    ….