MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Królowa śniegu.

Mama Kubusia1 comment320 views

Przed życiem, konsekwencjami, przed sobą. Uciekałam przez dwadzieścia trzy lata, nieświadomie.

WP_20150223_036

Zawsze miałam gdzieś. Wszystko i wszystkich. Nie dbałam o jutro, nie dbałam o pojutrze, nie dbałam o przyszłość. Żyłam chwilą, dosłownie. Liczyło się tu i teraz. Nic więcej nie miało dla mnie znaczenia. Nie liczyłam się z ludźmi i ich uczuciami. Nie dbałam o to jak bardzo ich raniłam. Nie dbałam o to, jak bardzo igrałam wtedy z ogniem. Traktowałam ludzi tak, jak sama nie znosiłam być traktowana. Byli zabawkami w moich rękach. Wykorzystywałam ich dla własnych przyjemności i osiągnięcia własnych celów. A kiedy robiło się gorąco, po prostu uciekałam. Najczęściej ze strachu przed szczęściem. Uciekałam przed odpowiedzialnością za drugą osobę i jej uczucia. Miałam to gdzieś. Liczyło się wyłącznie moje ego i  moja przyjemność.

Nigdy nie angażowałam się i to miało swoje plusy. Ciężko było mnie zranić. Zbudowałam wokół siebie wysoki kolczasty mur lodu, którego nikt nie mógł przekroczyć. Kiedy jednak znalazł się ktoś odważny, komu pozwoliłam podejść bliżej do swego królestwa- z uśmiechem na ustach raniłam go jednym z ostrych kolców. Smak tej satysfakcji był najsmaczniejszym, czego wtedy smakowałam. Byłam prawdziwą lodowatą panią swojego królestwa. Dzika przyjemność zabawy ludźmi nie miała końca. Chociaż właściwie właśnie uświadomiłam sobie, że na świecie jest jeden osobnik, którego udało mi sie nie skrzywdzić i który nigdy nie skrzywdził mnie. Dziwna sprawa, nie potrafię jej rozgryźć… Cóż… Trudniej robiło się, kiedy to mi zaczynało na czymś zależeć. Jeszcze gorzej, jeśli zależało zarówno mnie, jak i komuś. Najgorzej, kiedy byłam już pewna swojego zwycięstwa. Po co łapać króliczka, skoro tak przyjemnie się go goni?

Uciekałam, za każdym razem. Przed konsekwencjami, przed odpowiedzialnością. Uciekałam przed swoimi myślami, pragnieniami. Często żałowałam, ale uświadamiałam to sobie stanowczo za późno. Lodowy mur dookoła mnie urastał z każdym dniem. Czułam się w nim bezpieczna, bo wiedziałam, że nikt go nie przekroczy. Wiedziałam też, że nikt nie podejdzie wystarczająco blisko, by móc mnie zranić. I tak pędziłam przez życie, uciekając przed wszystkim i niszcząc na swojej drodze wszystko dookoła. Ze sobą włącznie, na pierwszym miejscu. Wykańczałam się na własne życzenie. Stałam się prawdziwym głazem. Prawdziwą królową śniegu. Panią swojego lodowatego królestwa.

Uciekałam przez blisko dwadzieścia trzy lata, po czym nagle zorientowałam się, że sama wpadłam do czyjegoś mrocznego królestwa, z którego nie mogłam już uciec. Coś krępowało moje nogi i nie pozwalało mi biec przed siebie.

Teraz mam prawie dwadzieścia sześć lat i już nigdy nie chcę być królową śniegu. Nie chcę już nigdy uciekać.

***

Ps. Promocje nadal na Was czekają.
s3_viewer_small_Lidl-00

  • Panna Zwyczajna

    Karola, lecisz z takimi wpisami, że łatwo uzaleznić się od czytania. Szacun i wielki buziak na drogę! :*