MATKA TEŻ CZŁOWIEK

ZMIENIŁAŚ SIĘ.

Mama Kubusia8 comments839 views

Fajnie się wyrobiłaś odkad blogujesz. Pamiętam Cię jak sama zaczynałam. Zmieniłaś się. ;)

Aneczko, ja? Czy moje życie? A może zmieniło się wszystko?

10984038_586238584840588_1121213098844881128_n

Kiedy w sierpniu 2013 roku zakładałam tego bloga, do głowy by mi nie przyszło, że będzie on tak poczytny jak teraz. Nie śniłam o tym, że bedzie czytało go kilkanaście tysięcy osób miesięcznie, a ponad trzy i pół tysiąca polubi fan page na facebooku. Nie wiedziałam co to Instagram, a teraz obserwuje nas nam ponad półtora tysiąca osób. Więc tak, zmieniło się.

“ZMENIŁAŚ SIĘ. ;)”

Tak, zmieniłam. Kiedy nieśmiało zakładałam Mamę Kubusia wiele spraw targało moje serce. Nie wiedziałam jeszcze czego tak naprawdę chcę w życiu, nie byłam pewna swoich uczuć. Wiedziałam, że jestem samodzielną mamą, ale nie miałam odwagi wypowiadać głośno tych słów. Dopiero pewnego grudniowego wieczoru zdecydowałam się podjąć ostateczną decyzję, która zmieniła całe nasze życie. Zmieniła mnie, na lepsze. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy wydarzyło się sporo. Było trochę tego złego, ale nie brakowało i dobrego. Było mocno, intensywnie, konkretnie. Był to czas, w którym samą siebie poznawałam na nowo, uczyłam się komunikacji i właściwej drogi porozumienia z moim synem. Właściwie tego, uczę się każdego dnia, mimo, że są chwile, kiedy mam ochotę trzasnąć to wszystko i uciec, kiedy oboje z Kubą mamy gorszy dzień.

Półtorej roku temu, byłam dziewczynką, która niepewnie stąpała po ziemi. Dziewczynką, która zgubiła się i upadła dość mocno, ale nie miała jeszcze siły się podnieść. Dziewczynką, której samoocena nagle spadła do poziomu depresyjnego. Dziewczynką, która potrzebowała, by ktoś poprowadził ją za rękę. Dziewczynką, która uwielbiała zadręczać się, użalać nad samą sobą i płakać. Byłam w tym wszystkim tak okrutna, do bólu. Nocne łkanie w ciszy opanowałam do perfekcji. Nie potrafiłam się podnieść, mimo, że to ja podjęłam decyzję o samodzielnym sprawowaniu opieki nad Kubą. Było mi źle, okropnie.
Nigdy nie przyznałam się do tego nikomu. Może trochę ze strachu, może trochę na przekór? A może dlatego, że kilkanaście miesięcy temu sama sobie próbowałam wmówić, że naprawdę jestem szczęśliwa? Bardzo bałam się wstać i wyjść z dziury, w której siedziałam. Moje łzy widziała wyłącznie moje mama, przed nikim innym nie otwierałam się tak bardzo. Zawsze mówiłam, że to najwspanialsza kobieta na ziemi, mimo, że tak cholernie rzadko jej to okazuję, do dziś.
Nie pamiętam już co nagle kazało mi się podnieść. Otrzeć łzy, strzepać brud i wziąć się w garść. Jednak stało się to mniej więcej rok temu. Nagle uwierzyłam, że mogę. Zrozumiałam, że naprawdę chcieć to móc. Zrozumiałam, że naprawdę mogę. I chcę. Chcę iść do przodu, nie chcę tkwić w martwym punkcie. Wiedziałam, że chcę od życia czegoś więcej i że jestem w stanie to osiągnąć, jeśli bardzo mocno w to uwierzę. Droga była ciężka, ale opłacało się.

Co się zmieniło?

Dziś nie jestem już małą, zabłąkaną dziewczynką. Znów jestem pewną siebie i swojej wartości kobietą, której latem stuknie dwadzieścia sześć lat. Boże, coraz bliżej do trzydziestki, to takie okrutne. Jestem kobietą, która wie czego chce. Jestem kobietą, która ma swoje plany, a jeszcze więcej marzeń. I zamierzam je zrealizować, krok po kroczku. Czasem pewnie zaraz po tym jak postawię krok na przód, to nagle zrobię dwa kroki w tył. Takie jest życie, przewrotne. Na niektóre jego aspekty nie mamy zbyt wielkiego wpływu. Nie mamy wpływ na przeszłość, ale w tym momencie, właśnie dziś możemy starać się zmienić przyszłość. Wystarczy tylko bardzo tego chcieć. W ciągu kilku ostatnich tygodni obudziły się we mnie skrajne uczucia o istnieniu których całkowicie zapomniałam. Doskonale wiem czego chcę i nic nie powstrzyma mnie przed osiągnięciem celu.
Dziś Kuba ma szczęśliwą, na swój dziwny sposób spełnioną mamę. Mamę, która od jakiegoś czasu znów szeroko się uśmiecha i żartuje. Mamę, która znów wygłupia się i robi głupie miny. Mamę, która znów odżyła. I dzięki temu sam jest szczęśliwszy. Czuję to i wiem- w końcu jestem mamą. Jednak po za byciem mamą jestem też kobietą z krwi i kości.

WP_20150204_004

Dlaczego o tym wszystkim piszę?

Dlatego, że po raz kolejny w tak krótkim czasie ktoś inny powiedział mi dziś, że darzy mnie szacunkiem, że jestem wzorem. “Ale ja Ci muszę powiedzieć, że Ciebie można podziwiać.“. I szczęka znów w dół. Mówi to ktoś, kto zna mnie od lat, chociaż nasze relacje były właściwie skrajne. Czasem byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, by potem wzajemnie wbijać sobie garście pełne noży w plecy. Ze skrajności w skrajność. Niemniej jednak zawsze krępują mnie tego typu wymiany zdań, mimo, że są częste. Nigdy nie wiem co powiedzieć, bo nigdy nie mogę tego zrozumieć. Nigdy nie chciałam być dla nikogo wzorem, bo naprawdę nie jestem najlepszym przykładem do naśladowania. Lubię sobie przekląć, lubię zapalić papierosa, napić się dwuprocentowego piwa z lemoniadą o smaku grejpfruta. Boże, znów ten Grey…

Mówię to wszystko dlatego, bo… Chciałabym, aby nie tylko te wszystkie samodzielne i niesamodzielne mamy, które tak często do mnie piszą, ale i te, które milczą obijając się o swoje demony- zrozumiały, że chcieć to naprawdę móc. Czasem jest ciężko, ale naprawdę się da. Mogłabym płakać, że mi ciężko, że czasem nie daję rady. Jednak nie chcę. W swoim czasie wyczerpałam limit łez i nie chcę znów zaciągać tego rodzaju długu. Chcę być szczęśliwa i wiem, że to szczęście zależy tylko ode mnie. Choćby nie wiem jak cholernie było ciężko.

Jak niedawno ktoś słusznie zauważył- swoimi wpisami, chociażby tymi o próbach samobójczych, czy o zaburzeniach odżywiania- niejednokrotnie udowodniłam Wam, że da się wyjść nawet z głębokiej rzeczt fekaliów. (A może fekalii? Nigdy nie nauczęsię odmiany tego słowa…)

Trzeba tylko dać sobie szansę. Nie od nowego roku, nie za miesiąc, nie za tydzień i nie jutro.

TERAZ.

Jeśli lubicie fajne promocje, to zapraszam do zapoznania się z promocjami Lidla.

s3_viewer_small_Lidl-16

blog grafika — kopia — kopia — kopia

  • Marika

    Karolina, brak mi słów. Kuba wyrośnie na cudownego mężczyznę. Jestem o tym święcie przekonana.

  • kicia779

    Już jakiś czas obserwuję Twojego bloga…widzę jak rozkwitasz…jak stajesz się silna…jak potrafisz bronić swoich racji(choćby temat włosów).Widzę też jak bardzo dojrzale kochasz swojego synka…choć jesteś młodsza ode mnie ;-). Kibicuję Ci ,podziwiam w walce z demonami….Rozumiem.

  • Sandra

    :* nie wiem jak długo śledzę Twojego bloga, ale wystarczająco długo by stwierdzić, że robisz postępy:* ogólnie nie znam Cię a mam wrażenie, że jest inaczej. Lubię Ciebie, uwielbiam Twojego Kubusia :* trzymam za Was kciuki i jestem z Wami :* : )

  • Kiedy trafiłam tu pierwszy raz pomyślałam sobie: ‘zadufana w sobie smarkula’. Przeważnie po takiej ocenie nie wracam na bloga, ale tu mnie coś ciągnęło i z każdym kolejnym wpisem serwowałaś mi kolejną porcję skrajnych wręcz uczuć. Od jakiegoś czasu kiedy tu wracam nie myślę już ‘smarkula’, ale ‘cholernie mądra kobieta’. I wiesz co? Wstyd mi za tą pierwszą ocenę bo stara już jestem i wiem, że tak szybko ludzi się nie ocenia. I tak jak tu ktoś napisał twój syn wyrośnie na fantastycznego człowieka bo ma fantastyczną mamę.

  • Katarzyna

    No kochana jestem pod wrażeniem, bedzie dobrze, dopóki kochasz zawsze będzie dobrze pamietaj :) a i 30 to wcale nie jest nic strasznego ;) to ten wiek kiedy niczego nie musisz już nikomu udowadniac , kiedy każdy dzień jest po prostu wspaniałym dniem :) mam już 31 więc coś o tym wiem :) a tak wogle to w końcu coś pozytywnego Karolino :)

  • sabina

    kliknelam w gazetke :), przeczytalam wpis :) jak zawsze daje do myslenia nad sama soba…czemu nie doceniam tego co mam.. , tych kogo mam .. ogolnie zycia.:( Karolinko brawo. Nigdy nie myslalam (bo sie znamy):)ze bedziesz kims takim, a jestes Wielka Osoba!! poklon:)

  • Genialny tekst!
    Jestem pod wrażeniem :)

  • Trafiłam do ciebie przypadkowo,nie znam twojej historii ale po przeczytaniu tego posta wrócę wstecz i wszystkie przeczytam. Jestem zauroczona … ściskam Mama trojaków