SINGLE PARENTING

Czy samotna matka ma szansę na szczęście?

Mama Kubusia14 comments963 views

Wydawało mi się, że znam odpowiedź na to pytanie. Brzmiała ona NIE.

Kiedy odeszłam od ojca Jakuba byłam pewna, że już do końca życia będę sama. Po wszystkim co przeszłam, zwyczajnie nie wyobrażałam sobie, abym mogła stworzyć normalny i przede wszystkim oparty na zdrowych relacjach związek z jakimkolwiek mężczyzną. Całą miłość do byłego partnera wlałam w swoje dziecko, które stało się moim jedynym punktem zaczepienia. Właściwie śmiało można powiedzieć, że niemal całe swoje życie i całą swoją codzienność całkowicie podporządkowałam macierzyństwu. Oczywiście początkowo nie widziałam w tym niczego złego, bo Jakub przesłonił mi cały świat. Z czasem jednak zapragnęłam czegoś więcej i wtedy założyłam bloga, a jakiś czas później zaczęłam szyć.

Wydawało mi się, że mam wszystko czego potrzebuję do szczęścia. Na samą myśl o ewentualnym partnerze wzdrygałam się i grymasiłam. Nie wyobrażałam sobie, aby do tak zgranego duetu mógł dołączyć ktoś jeszcze. Nie chciałam tego i unikałam wszelkich sytuacji, które mogłyby do tego w jakikolwiek sposób doprowadzić. Nie wierzyłam w to, że po ziemi krzątają się jeszcze porządni mężczyźni, którzy byliby w stanie pokochać nie tylko mnie, ale i moje dziecko; i którzy dodatkowo byliby jeszcze wolni. Nie wyobrażałam sobie, aby jakikolwiek mężczyzna mógł wychowywać moje dziecko. Nie wyobrażałam sobie, aby mógł na nie krzyknąć, nawet w słusznej sprawie. Nie wyobrażałam sobie, abym mogła dzielić swoją codzienność z kimś jeszcze. Budziłam się i zasypiałam wtulona w Jakuba i naprawdę z całego serca chciałam, by tak było już zawsze. I prawdę mówiąc- byłam pewna, że tak właśnie będzie mimo tego, że wielu ludzi wciąż powtarzało mi, że nadejdzie taki magiczny dzień, w którym my pokochamy kogoś, a ktoś pokocha nas. Ot tak, bez powodu, bezgranicznie. Zawsze wybuchałam śmiechem.

W ten sposób przeżyłam z Jakubem spory kawał czasu. Spory- biorąc oczywiście pod uwagę jego wiek. Spełniałam się szyjąc ubrania i dodatki, spełniałam się prowadząc bloga, spełniałam się w macierzyństwie. Mimo tego, że napotykaliśmy na mniejsze i większe problemy- wszystko było takie idealne, perfekyjne. Podróżowaliśmy, śmialiśmy się, spacerowaliśmy. Świetnie radziliśmy sobie bez względu na wszystko i wszystkich. Byliśmy bardzo szczęśliwi.

STARA MIŁOŚĆ NIE RDZEWIEJE?

Nagle spadło na mnie coś, co niektórzy nazywają gromem z jasnego nieba. Uderzyło tak silnie, że początkowo byłam przerażona i odrzucałam od siebie jakiekolwiek opcje na przyszłość. Los jednak chciał, że ów grom z nieba był silniejszy ode mnie i w moim życiu pojawił się ktoś, kto bywał w nim od czasu do czasu już ponad siedem lat temu. Ktoś kto sprawił, że zaczęłam się uśmiechać jeszcze bardziej- szczerzej, mocniej, częściej. Ktoś kto sprawił, że zaczęłam czuć, że naprawdę żyję. W pełni. Ktoś kto sprawił i sprawia nadal, że moje dziecko również się uśmiecha. Ktoś, kto całkowicie odmienił nasze życie, a przy tym również i swoje.

Czas leci strasznie szybko. Niedawno wszyscy nakręcali się premierą „50 twarzy Grey’a„, a teraz mamy już drugą połowę kwietnia. Za dwa tygodnie o tej porze będziemy już po przeprowadzce do Gdańska. Wracam do miejsca, które jest mi w jakiś sposób najbliższe i w którym czuję się najlepiej. Do miejsca, które z żalem opuszczałam kilka lat temu. Do miejsca, w którym teraz zostawiłam spory kawałek swojego serca. Tym razem wracam tam jednak z Jakubem. Wracam z całkowitą pewnością, że najlepsze dopiero przede mną. Z pewnością, że robię dobrze.

Tym sposobem żegnam się z łatką samotnej/samodzielnej matki. Szczytem hipokryzji byłoby używanie tego określenia prze mnie w tym momencie. Jest przecież ktoś, kto dzieli z nami codzienność. Ktoś kto zasypia i budzi się obok nas. Ktoś kto sprawia, że nasze życie wygląda nieco inaczej niż dotychczas. I o tyle, o ile ta inność jakiś czas temu strasznie mnie przerażała- o tyle teraz wiem, że teraz jestem naprawdę szczęśliwa.

I nie. NIE BĘDĘ PRZEPRASZAĆ ZA SWOJE SZCZĘŚCIE.

WP_20150415_016

***
Raz  jeszcze zapraszam Was do najnowszej gazetki, która wejdzie w życie już za dwa dni!
s3_viewer_small_Lidl_01

  • Eve Milenna –

    Cieszę się ze jesteś szczęśliwa. Naprawdę sporo wycierpiałaś czas abyś zapomniała o tym co było wczoraj i poczuła co ro radość. Życzę Ci szczęścia, każdy ma na to szansę i każdy na to zasługuje.

    • Dziękuję bardzo! ;) Choć nie, lepiej nie- by nie zapeszyć.

  • Zaglądam tu często i przyznaję się bez bicia, że nie zawsze zostawiam komentarz. Dziś zostawię :) Cieszę się ogromnie z Twojego, z Waszego szczęścia!
    I nie przepraszaj… nie masz za co.
    Każdy ma prawo do szczęścia.
    Pozdrawiam :)

  • brzmi wspaniale! Gratuluje :) 3mamy kciuki by tak wspaniale wszystko trwało :)

  • Wspaniale czytać takie dobre, pokrzepiające wpisy. Nie ma za co przepraszać, trzeba żyć tym szczęściem jak najmocniej!

  • zbiqu

    Karola, ciesze sie Waszym szczęściem.powodzonka ;) fajna kobieta z ciebie.Nalezy Ci sie !

  • Asia Hoffa

    No słońce promieniejesz i pokazuje to ten post.

  • Da się byc szczęśliwym, i oby to szczęście zawsze bylo z Wami. Sama-mama juz nie sama od ponad roku i szczęśliwa :) da się!

  • Wiedziałam, że to kiedyś nastąpi! :)
    Każdy zasługuje na szczęście! Trzymam za Was kciuki :)

  • Nie przepraszaj, czerp garściami :)

  • Szczerze gratuluję! I oczywiście życzę szczęścia na tej właściwie „nowej drodze życia” z tą trzecią osobą u boku :D Nie czytałam Twojego bloga od początku, ba! właściwie to zaglądałam tu od czasu do czasu od kilku miesięcy, ale ostatnio cofnęłam się do początku ;) A Kubulek nic się nie zmienił jak patrzę na początkowe zdjęcia jak był malutki :) Oczywiście urósł, ale buźka ta sama, tak samo urocza :)

  • W takim razie samych szczęśliwych chwil! :)

  • A więc gratuluję! I cieszę się Twoim/Waszym szczęściem ;)

  • I bardzo dobrze! Kazdy zasluguje na szczescie :) Pozdrawiam!