MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Taki mamy klimat?

Mama Kubusia6 comments173 views

Otwórzmy oczy i przestańmy im się dziwić.

WP_20150405_12_25_39_Pro

Mam dwadzieścia pięć lat, nie jestem więc taka stara i doskonale pamiętam swoje dzieciństwo. Poniedziałek Wielkanocny zawsze był dniem, na który czekało się z wytęsknieniem. Tygodniami zbieraliśmy puste, plastikowe butelki- by w Śmingusa Dyngusa zapełnić je wodą. Szczytem bezczelności było wtedy dolanie do wody płynu do mycia naczyń, czy mydła w płynie. Prawdziwym chamstwem było wtedy zrzucenie na kogoś z bloku woreczka z wodą.  A najgorszą obrazą było oblanie kogoś, kto akurat spieszył się do kościoła, czy na jakieś spotkanie. Na osiedlowym podwórku od rana do późnego wieczora słychać było krzyk uciekających przed chłopcami dziewczynek. Sporymi grupami urządzaliśmy sobie bitwy na wodę między blokowymi osiedlami. Wczoraj ze smutkiem wyjrzałam przez okno. Zaledwie kilkoro dzieci przez krótką chwilę polewało się wodą z pistoletów i plastikowych jajeczek…

Zmieniły się czasy, czy zmieniliśmy się my?

Późnym wieczorem rozmawiałam przez telefon z koleżanką, która z kolei wzburzona opowiadała mi, że jakiś gówniarz zalał jej komórkę wodą, kiedy idąc ulicą próbowała znaleźć i odebrać telefon. Boże, za moich czasów obcych, starszych od siebie ludzi co najwyżej oblewało się wodą od kolan w dół, a potem spieprzało gdzie pieprz rośnie. A tu zalany telefon i zalana torebka, w której był portfel z dokumentami. I jeszcze zacny tekst „pokaż cycki”. Takimi tekstami za moich czasów rzucali chłopcy w gimnazjum, napaleni jak mysz na ser po zajęciach z przygotowania do życia w rodzinie, a nie dzieci z podstawówki.

Zastanawiam się, czy to kwestia zmiany czasów, czy zmiany nas samych? Tak wiele zwala się teraz na czasy. Tyle zła na świecie, bo takie czasy. Tyle dzieci przed komputerami, bo takie czasy. Takie opóźnienia PKP, bo taki mamy klimat.

Czy aby na pewno drodzy Państwo?

Niestety moi drodzy, czasy nie zmieniają się same. To my zmieniamy je wychowując nasze dzieci. To my przekazujemy im to co najlepsze i najgorsze- kształtując ich światopogląd. Ludzie tak bardzo dziwią się, że tak mało dzieci bawi się teraz na placach zabaw, a większość swojego wolnego czasu spędzają przed komputerami i tabletami.

Ale czy naprawdę można za to winić czasy, albo co gorsza dzieci? A może to my rodzice pokazujemy im, że tak właśnie wolno? Pokazujemy im że tak łatwiej, bezpieczniej, wygodniej? Może nasze dzieci obserwują nas samych i najzwyczajniej w świecie same wyciągają wnioski? Czy pokazaliśmy naszym dzieciom, że na placu zabaw pod blokiem można się świetnie bawić? Czy pokazaliśmy im czym jest gra w chowanego, czy stare jak świat podchody? Czy próbowaliśmy zainteresować je czymkolwiek? Sama nie jestem idealna i często włączam Kubie tą wstrętną Peppę, by mieć chociaż chwilę spokoju. I choć nigdy nie mówię o tym głośno, zawsze mam później ogromne wyrzuty sumienia.

Spytasz mnie, po co pokazywać dzieciom podwórko, skoro nikogo tam nie ma? Nie robimy tego, bo nam łatwiej, wygodniej i bezpieczniej. Mając dzieci przy komputerach, laptopach i tabletach mamy je cały czas pod ręką. Możemy sprawdzić co robiły w sieci. Z czystej wygody nie pokazujemy im powórek.

A po co, przecież tam i tak nikt się nie bawi?!” – pomyślała ludzkość….

Internet z kolei pokazuje naszym dzieciom wiele możliwości. Otwórzmy oczy i przestańmy im się dziwić. Nie zwalajmy wszystkiego na czasy, na postęp, na klimat. W tym momencie to my kształtujemy nasze dzieci, których dzieciństwo z całą pewnością można jeszcze ocalić. Jeśli my nie wychowamy naszych dzieci, to technologia zrobi to za nas.

Przykro mi, właśnie taki mamy klimat.

  • Marika

    Kochana, uwielbiam Twoje wpisy. Krótko, zwięźle i na temat, a do tego jak zawsze w samo sedno. Jesteś wielka! :)

  • KLAUDIA

    „„A po co, przecież tam i tak nikt się nie bawi?!” – pomyślała ludzkość….”

    ROZWALIŁAŚ SYSTEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    <3

  • Anka

    Brawo Karolina, takich wpisów mi brakowało. ;) Nie na darmo obiecywałaś powrót. ;)

  • Klaudia

    Tablety, komórki…. im młodsze dziecko, tym szybciej opanowuje te urządzenia. Moja dwójka lubi robić zdjęcia komórką, zdjęcia dziwnej treści typu: noga, kawałek ściany, albo popularne obecnie selfie ;) Starszy lubi pograć na komórce w jakieś gry, ale nie gra codziennie, poniewiaż na mojej gier nie ma, a z ciotkami nie widuje się codziennie, więc nie ma problemu. A radość z tego powodu, że może chwilę pograć jest ogromna.
    Place zabaw….. kiedyś nie przeszkadzało nam to, że tam jest nieco odrapany element, nierówno coś, krzywo. Teraz normy, bezpieczeństwo, atesty, a place zabaw mają coraz mniej użytkowników docelowych. Takie czasy, takie wychowanie.

  • Ola

    Ja nigdy nie lubiłam oblewania ;) Raczej ciężko by teraz nadal był ten zwyczaj biorąc pod uwagę, że kiedyś było ok 15 stopni czy nawet cieplej, a teraz 2 i pada śnieg. Przynajmniej u mnie tak to wygląda od kilku lat. Ale akurat pod blokami czy na ulicach wiosną i latem jest u nas wysyp dzieci :)

  • Do wpisu na podobny temat (znaczy tego jak było, gdy byłam dzieckiem i tego, jak jest teraz) zabieram się chyba od pół roku. Ale Twój tekst… Tak, kiedyś było fajnie. Pamiętam jak raz w Lany Poniedziałek chyba z siedem razy musiałam się przebrać, aż w końcu już nie miałam w co się przebierać. :D. Albo jak kiedyś po całym dniu wracałam z rodzicami do domu i przylecieli chłopcy ode mnie z osiedla czy mogę jeszcze zostać. Tata tak popatrzył na nich i „ale ma wrócić sucha!”. Albo jak specjalnie chodziliśmy do kościoła na ósmą rano, bo wtedy jeszcze nie oblewali ludzi. Teraz chodziłam cały poniedziałek z psem, byłam na spacerze… I nic. Ani kropli wody. Niczego. Smutne to było…