MATKA TEŻ CZŁOWIEK

WATCH OUT.

Mama Kubusia5 comments322 views

Czasami wystarczą dosłownie ułamki sekund, by zrozumieć, że w życiu wcale nie są ważne miesiące, dni, czy godziny. To sekundy i ich ułamki są najważniejsze i od nich zależy najwięcej. W czasie tych milisekund dzieje się bowiem najwięcej i to one mają największy wpływ na to, co wydarzy się za chwilę.

Wracaliśmy wczoraj z rodzicami z Trójmiasta. Trochę zmęczeni, ale mimo wszystko uśmiechnięci i zadowoleni. Kuba wesoło śpiewał swoje ulubione piosenki, a ja próbowałam nie myśleć o kolejnej porcji rzeczy do spakowania. Od domu dzieliło nas już tylko kilkanaście kilometrów i nagle czas się zatrzymał. Naprzeciwko nas nagle pojawił się rozpędzony samochód, wyprzedzał na trzeciego i nie miał szans się zmieścić. Mieliśmy jednak szczęście, ponieważ mój tata zdążył w porę zareagować i odbić w prawo. To wszystko trwało łącznie może pięć sekund, moja mama nawet nie zdążyła się zorientować w sytuacji i wzburzył ją jedynie slalom mojego taty.

I pewnie to wszystko utkwiłoby w mojej pamięci na krótką chwilę gdyby nie fakt, że kilka kilometrów dalej stanęliśmy na skrzyżowaniu i to co zobaczyłam sprawiło, że dosłownie zamarłam. Na pierwszy rzut oka nic wielkiego- mały busik z rozbitym przodem i wgnieciony tył autobusu, straż pożarna, policja i karetka- ot zwykła stłuczka, może ktoś sobie głowę rozbił. Po kilku sekundach dostrzegłam  jednak jak ratownicy medyczni wykonują leżącemu na ulicy człowiekowi masaż serca. Nie ukrywam, że po raz pierwszy w życiu miałam tą niezwykle wątpliwą przyjemność oglądania czegoś takiego. Nie wspominam tego dobrze. Wieczorem, zanim położyłam się spać w sieci widniała już informacje, że reanimowany mężczyzna nie żyje.

Uświadomiłam sobie, że gdyby nie szybka reakcja mojego taty- to do nas mogłoby wtedy jechać pogotowie. To w okół naszego samochodu i w okół samochodu idioty, który wyprzedzał na trzeciego rozstawiano by wtedy słupki. To nam mogliby ratować wtedy życie, o ile byłoby co ratować. Uświadomiłam sobie, że czasami wystarczą dosłownie ułamki sekund, by zrozumieć, że w życiu wcale nie są ważne miesiące, dni, czy godziny. To sekundy i ich ułamki są najważniejsze i od nich zależy najwięcej. W czasie tych milisekund dzieje się bowiem najwięcej i to one mają największy wpływ na to, co wydarzy się za chwilę. Co z tego, że od domu dzieliło nas niespełna pół godziny drogi? Jakie to ma znaczenie w porównaniu z tym, że w ciągu milisekund mogło dojść do czołowego zderzenia?

Oczywiście pewna jestem, że niektórym kierowcom nie pomogą nawet porządne tłumaczenia specjalistyczne, bo i tak znajdą się idioci, którzy nadal będą wyprzedać na trzeciego i wymuszać pierwszeństwo. Skoro mają gdzieś swoje życie niech po prostu wjadą w drzewo, a nie narażają na utratę zdrowia innych.

Mówi się, że powinniśmy żyć i chwilą i czerpać z życia możliwie najwięcej.  Oczywiście bezdyskusyjnie się z tym zgadzam. Warto mieć jednak również świadomość tego, że czasem wystarczy jedna sekunda, by zaprzepaścić to wszystko bezpowrotnie.

  • paula

    przeżyłam sama wypadek 6lat temu .na 3pasmowej ulicy stały dwa rzędy aut a tu panu spieszyło się do sklepu bo zaraz zamykali i zmienił sobie pas ze sporą predkością i prosto we mnie..to były sekundyyyy ……do dziś boje się przechodzić przez pasy :( od tego momentu inaczej patrze na życie

  • aga

    Przezylam dokladnie to co wy. Tez odbilam w prawo. Tyle, ze byla tam skarpa i las.W ciagu dwoch sekund zdarzylam przezyc cale zycie na nowo. Kiedy wyladowalismy na dachu samochodu, wpasowani idealnie pomiedzy dwa drzewa- juz wiedzialam. Interesowalo mnie jedynie czy moja 10-dniowa coreczka jest cala i zdrowa. W ogole nie interesowalo mnie, czy jej tata jest caly i zdrowy. Tego dnia podjrlam decyzje o odejsciu od ojca mega dziecka. I byla to najlepsza decyzja w moim zyciu, bo opisac bym go mogla- twoimi slowami. Tymi, ktorymi kiedys opisalas tate Kuby.
    Takze zgadzam sie, to sekundy decyduja czesto o calym zyciu. W moim wypadu- dokladnie dwie.
    P.S. Coreczka cala i zdrowa;p

    • adela

      no to jakby nie wypadek dalej bys byla z ojcem swojej corki, tak?

  • Dlatego nie lubię jeździć samochodem. Mamy duży samochód ważący prawie dwie tony. Poduszki i bezpieczne dobrej jakości foteliki dla dzieci. Mąż jeździ bardzo ostrożnie i nie wyprzedza. A pomimo to boję się jeździć bo widzę co dzieje się na drogach. Ostatnio czytałam o małżeństwie i dwójce dzieci którzy zginęli bo uderzył w nich 19 latek rozpędzony w Audi. Po prostu boję się jeździć dalej niż w moim mieście.

  • Ola

    Tylko, że w zdarzeniu o którym piszesz, było trochę inaczej. Ten mężczyzna najpierw zmarł, a następnie uderzył w autobus. Miał 87 lat. Kto w tym wieku siada za kółko ?! Całe szczęście, że przez niego nikt inny nie ucierpiał …